Dodaj do ulubionych

Dewaluacja

08.06.14, 20:01
Witam wszystkich

przeczytałam większość wątków na forum, przeczytałam książkę Berderline Kreger i Masona i Uratuj mnie.

Ale nie mogę zrozumieć, co kieruje zaburzoną osobą, że "opluwa" bliskie osoby? co jej to daje?

napiszcie proszę.
Obserwuj wątek
    • marekgazek Re: Dewaluacja 08.06.14, 21:57
      aniaa-nia napisała:

      > Witam wszystkich
      >
      > przeczytałam większość wątków na forum, przeczytałam książkę Berderline Kreger
      > i Masona i Uratuj mnie.
      >
      > Ale nie mogę zrozumieć, co kieruje zaburzoną osobą, że "opluwa" bliskie osoby?
      > co jej to daje?
      >
      > napiszcie proszę.

      Raczej nie spodziewaj się tutaj odpowiedzi od żadnego bordera. Też bym chciał to wiedzieć. Border może jedynie ci odpowiedzieć nie wiem. Albo w tym momencie tak czuję i musisz to zrozumieć. Wybaczyć i takie tam. Robią to i tyle. O mojej już sporo wiem. Ale to jest wielkuśką zagadką. Nigdy, przenigdy mi nie powiedziała. Sreczka powiedizala . Myślałam że to lubisz. Ale na stóweczkę to było tak na odpierd.l. Tak im wygodnie. Widzą, że to skutkuje. Łatwo takiego mutanta wyrzucić na śmietnik bez wyrzutów sumienia. Może tak jest. Może się mylę. One takie są. Ci co są niedostępni to wydżebiści ludzie. Ci mili i życzliwy to muntanty. Moja mi opowiadała, że kiedyś w księdzu zakochała się na zabój i próbowała go uwieść. To sobie teraz wyobraź.
      • brz_a_sk Re: Dewaluacja 08.06.14, 23:46
        idealizacja polega na tym, że widzi się kogoś przez różowe okulary
        a dewaluacja odwrotnie

        jeśli ktoś rozumie pierwsze (był zakochany i widział w samych superlatywach partnera, czy zapalił się do jakiegoś pomysłu, zakupu i widział tylko dobre cechy ) to i zrozumie dewaluację

        tak jest i nie ma że się chce czy nie chce
        tyle że przy zaburzeniach osobowości to jest skrajnie silne, nagłe, częste i tak jak idealizacja wzbudza zachwyt i przyciąga tak dewaluacja rani

        a do tego jeśli się rozumie czemu border obawia się miłości, bliskości bardziej niż jej pragnie to łatwiej zrozumieć skąd może się pojawiać nagle dewaluowanie

        może warto pomyśleć jak okrutna jest świadomość krzywdzenia osób najbardziej kochanych przed chwila i pożądanych - niezbędnych jak tlen

        jeśli się rozumie dramat tego zaburzenia, miotające człowiekiem sprzeczności, na które nie ma wpływu - wie się czemu to z jednej strony okrutne zaburzenie a z drugiej tak raniące partnera

        border cierpi okropnie - nie bez powodu to spece od samobójstw; do niedawna pisało się, że border rzadko dożywa do 40; dziś pisze się o zmianach jakie go dopadają po 40 - smutne

        border marzy o tym by nie zdewaluować kolejnego partnera tylko by móc mieć idealny związek, z czasem dowiaduje się, że coś jest nie tak z nim i że to defekt w nim powoduje rujnowanie każdej swojej nadziei na szczęście

        • aniaa-nia Re: Dewaluacja 09.06.14, 00:02
          Brzask, Marek - dziękuję.

          jaką border ma chwilową ulgę, korzyść z kłótni? kłótni, w której wytacza najcięższe działa. potem, za jakiś czas, "wraca" jakby nic się nie stało.
          czy to jest podobny mechanizm, jak przy zachowaniach samodestrukcyjnych? że są po to, żeby obniżyć napięcie, a tu agresja idzie na bliskich?

          chyba coś zrozumiałam nowego:)
          • marekgazek Re: Dewaluacja 09.06.14, 10:11
            aniaa-nia napisała:


            >
            > jaką border ma chwilową ulgę, korzyść z kłótni? kłótni, w której wytacza najcię
            > ższe działa. potem, za jakiś czas, "wraca" jakby nic się nie stało.
            > czy to jest podobny mechanizm, jak przy zachowaniach samodestrukcyjnych? że są
            > po to, żeby obniżyć napięcie, a tu agresja idzie na bliskich?
            >
            > chyba coś zrozumiałam nowego:)


            Ja tu widzę połączenie teorii z praktyką. Czy nie jest tak Brzask? Po jazdach z paru godzin inaczej spojrzałem na to pytanie. Wydaje mi się, że border szuka kogoś kto go zniszczy. Samodestrukcja. I ten kto jest dobry nie spełnia tych oczekiwań. Więc zostaje mutantem potrzebnym do życia. Podstawą ekonomiczną czy inną do szukania kogoś co w końcu zniszczy. Dlatego dewaluacja. Nie spełnia ten ktoś oczekiwań. Ach...U mnie jest już totalnie patologicznie. Boję się jednego. Przekroczyliśmy Rubikon. Wojna na całego. Nie mogę pojąć, że jej ciągle mało. Spokojnie nie ma przemocy fizycznej. Ale patologia taka, że szoczek. Im większa patologia tym ona wydaje się jeszcze bardziej tego łaknie...Fuck ona i ja się od tego uzależniliśmy. Takie emocje się zapamiętuje podskórnie. Im dalej to zawsze za mało. Więc jest dalej. Gdzie jest koniec? Pewnie nie ma...
            • brz_a_sk Re: Dewaluacja 09.06.14, 11:24
              jeszcze nie zamarłeś w przerażaniu, że ona jest bpd a Ty zdrowy koń?

              nie zamieraj ocknij się albo szoruj do terapeuty

              sorry ale ona działa pod przymusem zaburzenia, wina jej w nie szukaniu antidotum na swój dramat

              a Ty wpadłeś w korkociąg - sprzeczności swoich motywacji

              Marek - bpd nie jest łatwe do zrozumienia - ale przynęty ma świetne

              z sympatii piszę - pogubiłeś się

              obawiam się, ze sam ze sobą walczysz nie z borderką

              gdybym nie znała historii ludzi nieprawdopodobnie silnych zmagających się ze stresem pozwiązkowym i konsekwencjami to może nie miałabym odwagi - napisać wprost: Marek jesteś ofiarą, nie umiesz przegrać choć już od dawna wiesz, że nie ma żadnej wygranej w tym szaleństwie
              kurcze pieczone - krzywdzisz i ją i siebie - jak Ci tu powiedzieć, że swoją siłą i wiedzą musisz przestać; czy jesteś w stanie to ogarnąć i znaleźć WYJŚCIE?

              wcale nie łatwo potrząsać kimś mówiąc - widzę co się z Tobą dzieje - to klęska - oceniaj czy to koło ratunkowe czy brzytwa

              kilka osób polubiło Cię tu i zamilkli

              parę osób, podsumowało swoje związki z borderem jedną refleksją - moim błędem było podjęcie gry i każdy dzień jej kontynuowania, we mnie ten błąd jest i to moja słabość

              borderzy natomiast dość szybko zdają sobie sprawę, ze szukają ludzi z tym rodzajem słabości - resztę omijają
              • marekgazek Re: Dewaluacja 09.06.14, 11:47
                brz_a_sk napisała:
                Marek jesteś ofiarą, nie umiesz przegrać choć już od dawna wiesz, że nie
                > ma żadnej wygranej w tym szaleństwie

                Brzask dziękuwa. Właśnie to sobie uświadamiam. Ale to jest zadżebiście ciężkie. Wiesz Brzask. Zawsze wygrywałem. Zawsze.. Z porażką mi nie do twarzy ale chyba trzeba. To walka chyba z wiatrakami. Najgorsze jest co innego. z każdym dniem przyzwyczajam się do ekstremalnych jazdeczek. To co było dla mnie rano ekstremizmem teraz jest bułeczką z masełeczkiem. I końca pewnie nie ma. Bordery to twardziele. Pisałaś, że to ewolucyjna doskonałość. To sama prawda. Zajadę nawet żołnierzy z antyterrorki. wielki szacuneczek za tą siłę. Ale ile tak można. To jakaś paranoja. Jestem dobry w walce. Jestem twardy maksymalnie. Szczerze mówiąc jak czytam ludzi co wymiekanie mięli po jakiś dla mnie minijazdach to aż się zdziwiłem że można być tak miękkim. To rzeczywiście szaleństwo. Teraz trzeba zaprogramować plan jak sie wywinąć. Im dalej tym gorzej będzie. Już to zrozumiałem.

                pzdr
                • brz_a_sk Re: Dewaluacja 09.06.14, 12:57
                  kolejne odkrycie to straszny potrzask bordera
                  on nie ma szans by WYJŚĆ

                  to chyba może Ci pomóc - boleśnie
                  • marekgazek Re: Dewaluacja 09.06.14, 14:03
                    brz_a_sk napisała:

                    > kolejne odkrycie to straszny potrzask bordera
                    > on nie ma szans by WYJŚĆ
                    >
                    > to chyba może Ci pomóc - boleśnie

                    Wiem że on nie ma szans by wyjść. Sorreczka że zdaje relację na bierząco. Zadzwoniłem do przyjaciela, że muszę sie zakotwiczyć na 3-4 tygodnie. On wie co jest grane. Ma pełną świadomoche. Jestem kulturalny i gentelmen więc zadzwoniłem do mojej, że musimy porozmawiać na neutralnym gruncie. Że koniec definitywny. Chcę mieć psychiczny spokój, że nie odeszłem bez słowa kocowego. Wiem, że to naiwne wierzyć w jej zgode na rozstanie. jeszcze ją podsycę. To jakiś horror. ale to właśnie będzie walka. Uświadomiłem sobie, że to początek drogi nazareńskiej z świętym krzyżem pod ramieniem. Jedno jest ok. że nie jestem jeszcza na etapie błagalnego dawania kopania się w rzyć. Odciąć się i nie dać sie wciągnąć w temat. Brzask wielka dziękowa za uswiadomienie. To ja przegrywam. Ona wie że ja wojownik. I w to bije. Że da mi pozorną walkę. Czyli to co lubię. A ona wygrywa bo ja w to się łapię. Co to za cwane bordery :)
                    • brz_a_sk Re: Dewaluacja 09.06.14, 14:51
                      wydajesz się aż abstrakcyjny, niemożliwy

                      oddychasz?


                      • marekgazek Re: Dewaluacja 10.06.14, 13:07
                        brz_a_sk napisała:

                        > wydajesz się aż abstrakcyjny, niemożliwy
                        >
                        > oddychasz?


                        dlaczego abstrakcyjny i niemożliwy. Jestem zwolennikiem konkretnych decyzji. Jasne że oddycham. Przeprowadziłem się do koleżki. Była ciężka rozmowa. Poczułem spokój po raz pierwszy od dawna. Tego mi brakowało. Jestem gotowy na trudną przeprawę.

                        pzdr
                        >
                        >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka