madridista011
05.02.15, 12:37
Witam wszystkich.
Od rozstania z ta pania monelo juz pol roku. Ona jest z innym, ja z inna, ale ciagle nie moge o niej zapomniec. Ciagle wraca, dzien w dzien, mimo tego, ze rozszyfrowalem o co tu chodzilo. Ona corka podwojej rozwodki, ktora ja urodzila majac 16 lat, niesamowicie piekna, ja z normalniej rodziny, ale bez dziewczyny do tej pory.
Wszystko zaczelo sie od przypadkowego seksu u mnie w domu. Miala zostac na noc u mojej siostry, troche popila, ja przyszedlem do domu pijany. Jak zostalismy sam na sam zaczelo sie. Sama wszystko zainicjowala, a takiego seksu nie mialem nigdy. Obudzilem sie z nia obok caly pogryziony i podrapany. Bylo troche zmieszania i dziwne spojrzenia mojej rodziny, coz stalo sie.
Odezwala sie jeszcze tego samego dnia, ze ma nadzieje, ze nie zostawie tak tego, ze ten przypadkowy seks moze byc czegos poczatkiem. Za kilka dni spotkanie. Kino, a w kinie namietne pocalunki i w efekcie wyjscie z kina i seks, niestety tu zrobilem glupote, bo bez zabezpieczenia. TO byl jak magnes, otaczala mnie swoja miloscia coraz coraz bardziej. Patrzyla w oczy i mowila jaki to jestem wspanialy, ze nigdy nikogo takiego nie spotkala itp. Cholera, ale to uzaleznia!!! Pierwszy sygnal alarmowy powinien sie zapalic w momencie, gdy kazala mi przysiegac, ze nigdy nie uwierze w slowa jej ex. Twierdzila, ze jest klamca oszustem itp. Miala jakiegos przyjaciela, gdy zapytalem kto to taki zapewnila mnie, ze nigdy nic ich nie laczylo, ale on chcial. Po czasie dowiedzialem sie, ze bzykala sie z nim, ale z jakiegos powodu teraz stal sie dla niej maszynka, narzedziem, ktore notorycznie wykorzystywala do swoich celow. Z reszta sama niejednokrotnie wspominala o tym ile to on jej w zyciu pomogl. Malo tego. Po rozstaniu ze swoim ex spotykala sie z nim kolejne dwa lata tylko i wylacznie na seks, jednoczesnie bzykajac sie z tym "przyjacielem". Tak sie bawila w te manipulacje, ze w koncu wyszlo i spotkali sie we trojke przez pprzypadek oni i ona. Nie musze opowiadac jak to wygladalo. Pozniej mscila sie na nowej dziewczynie ex'a przez pol roku ja gnebiac. Klamala, ciagle klamala i manipulowala nie dajac od siebie nic oprocz seksu. Wyzyskiwala na pieniadze kazdego nastepnego. Pozniej wyjechala do pracy nad morze, jak pozniej powiedziala, zeby uciec przed ex, ktory ja gnebil. Opowiadala, ze miala tam jakies spotkanie z kierownikami, ktorzy proponowali dziewczynom seks w ich trakcie, mowila, ze ona tez miala takie propozycje, ale odmowila ( tak, na pewno). Po paru miesiacach tam wrocila z anemia zlosliwa, ktora powstala ze wzgledu na jej odzywianie. W szpitalu stwierdzili, ze takie wyniki, to maja ci umierajacy. Udalo jej sie wydobyc z tej choroby. Nastepnie caly czas widzialem na jej fb opisy jaka jest samotna, jak to ludzie sa zli.
Wracajac do mojej osoby to wlasnie przez ten seks dowiedzialem sie w walentynki, ze zostane ojcem. Szok i niedowierzanie. Staralem sie to jakos ogarnac, mialem w glowie plan, ze wezme odpowiedzialnosc za to dziecko i sie pobierzemy. Z racji szoku stwierdzilismy, ze nie powiemy narazie nikomu. Minal tydzien i podczas wizyty u niej dostala krwawienia. Poronila. Szok i niedowierzanie, jak to sie stalo! Dowiedzialem sie, ze ona prawdopodobnie nigdy nie bedzie mogla miec dzieci przez swoja chorobe. Czas mijal, ona coraz wiecej mi dawala. Przyznala sie, ze w lozku uwielbia przemoc i dominacje. Podczas seksu kazala sie dusic, bic po twarzy i nazywac suka, dziwka itp. Bylem tak oczarowany jej osoba, ze nie widzialem w tym nic zlego.
Pozniej zaczely sie delikatne klotnie o moich znajomych, zazdrosc o mnie. Chciala, zebym zapewnial ja o swoim uczuciu, ze bedziemy zawsze razem, bedziemy mieli dom itp. Robilem to, zapewnialem, dawalem jej siebie coraz wiecej. Dostawalem smsy z takimi wyznaniami milosci, ze Szekspir by sie nie powstydzil. Kontakt byl niesamowity, mialem wrazenie, ze tworzymy jedno. Kolejnym punktem, ktory przegapilem bylo to, ze ona praktycznie nie miala znajomych, wszedzie miala wrogow, jej ojciec, dziadek, wszyscy byli. Potrafila wydrzec sie na rodzine, na swoich profesorow. Kiedys zadzwonila do ex dajac mu opierdol mowiac, ze musiala sie wyzyc. Heh nawet jej babka mowila, ze z jej charakterkieto to jak teraz jej nie wyjdzie, to skonczy jako stara panna. Mnie to omijalo, bylem idealem. Minelo trzy miesiace....
Nastepnie ni z tego ni z owego wyjechala do mnie, ze jestem z nia tylko dla seksu. Zaprzeczalem, ale to nic nie dawalo. Kontakt zaczal sie zmieniac. Coraz mniej mi pokazywala uczuc, a czesto prowokowala do awantur. Bedac w pracy pisala mi smsy, ze przychodzi do niej jakis gosc, ktory koniecznie sie chce z nia umowic, a ona niby go splawia. Opowiadala jak widziala doslownie "jego wielkiego kutasa" przez spodnie, ktory momentalnie rosl na jej widok. Raz pol dnia mnie tym kims prowokowala, az nie wytrzymalem i powiedzialem, ze nie chce o nim wiecej slyszec i, ze ma raz na zawsze go pozegnac. Temat z nim zniknal, ale nagle niby zaczal do niej przychodzic jej byly, ktory powiedzial jej, ze ja kocha i prosil by wrocila do niego, i tak kolejny tydzien. Na urodzinach jej znajomej, gdy sie opila wywalila do mnie, zebym ja zostawil, bo jest zle miedzy nami. Myslalem, ze mi oczy z orbit wyjda. Coz opila sie (pila hektolitry alkoholu) i usnela u znajomych. Ja z tego wszystkiego tez to zrobilem i usnelismy razem. Rano, gdy zapytalem dlaczego tak powiedziala to dostalem odpowiedz, ze nic sie nie stalo, ze nie wie dlaczego tak powiedziala i zebym sobie nie zaprzatal glowy. Wariactwo. Za kilka dni lezac z nia po seksie powiedziala, ze my do siebie nie pasujemy, miarka sie przebrala chcialem wyjsc od niej, zapytala czy to koniec, ja tez ja zapytalem czy tego chce. Co dostalem opieprz, ze ona nie chce, ale to wlasnie ja tego chce. Oddalala sie coraz bardziej, pojawialo sie coraz wiecej klotni, do tego stopnia, ze wszyscy zaczeli dostrzegac moje cierpienie, oczywiscie oprocz mnie samego. Raz odworzac ja zaczela sie cos do mnie rzucac, wywiazala sie klotnia i powiedzialem, zeby zamilkla, wydarla sie "bo co mi zrobisz?" Odpowiedzialem, ze z nia zerwe. Reakcja natychmiastowa kazala sie zatrzymac, otworzyla drzwi i wybiegla z samochodu. Za 10 min dostaje smsa, zebym to zrobil, lub nigdy wiecej o tym nie wspominal. Nie potrafilem, kochalem ja, a raczej bylem uzalezniony. Chcialem byc tym kim bylem dla niej na poczatku.
Nigdy tego nie osiagnalem. Peklem i skontaktowalem sie z jej bylym, ktory mi opowiedzial pare faktow na jej temat, jej przeszlosci itp. Dowiedziala sie o tym i ze mna zerwala mowiac, ze ja skrzywdzilem najbardziej ze wszystkich poznanych osob. Dramat byl olbrzymi. Po paru dniach wyjechala na wakacje nad morze z kolezanka raptem tydzien przed ktorymi planowalismy. Wiedzcie, ze takiego szoku jak w tamtym tygodni nie doznalem nigdy. Uwarzalem sie za twardego, a plakalem przez miesiac, wyzywalismy sie przez telefon strasznie. Pozniej jeszcze przez trzy miesiace na jej fb pojawialy sie jakies smutne posty o odrzuceniu, utraconej milosci itp.
Zrobila mi z glowa cos, czego do dzisiaj sie jeszcze calkowicie nie wyzbylem, ale przetrwam to. Wiem, ze ona zrujnowalaby mi zycie, bo jest zwykla pijawka. Moje prosby w jej wklad w zwiazek zawsze byly zbywane milczeniem. Najciekawsze, ze ona manipuluje wszyskich dookola, swoje rodzenstwo, znajomych, nawet matke, ktora nie wiedziala o niczym co sie miedzy nami na koniec wydarzylo. Nie wiem jak bardzo mnie oczernila i ile klamstw na moj temat zostalo powiedzianych, ale wiem, ze robila to na pewno. Prostym przykladem byla rozmowa z jej matka na temat dnia, kiedy sie rozstalismy. Okazalo sie, ze matka miala zupelnie inne informacje. Tak samo z brakiem jakichkolwiek ograniczen z seksem. Mogla to robic gdziekolwiek, nawet na wzgorzu, gdzie jest pelno ludzi, a obok stoja wielkie krzyze. Skad u niej sie to bierze? Nie mam pojecia. W trakcie zwiazku slyszalem trzy wersje jednej historii. Teraz rozwalila komus 9-letni zwiazek uwodzac jakiegos goscia. Ciekawe ile wytrzyma...