Dodaj do ulubionych

Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy

13.01.19, 20:09
Witam serdecznie po bardzo długiej przerwie. Wątek " Z BPD da się żyć" rozpoczęłam ponad rok temu. Przerwa spowodowana była pogorszeniem mojego stanu i dłuugą, sześciomiesięczną hospitalizacją.
Postanowiłam kontynuować, ponieważ chciałabym podzielić się moim doświadczeniem i drogą...wyboistą,ale prowadzącą naprzód, ku budowaniu własnej tożsamości. Bo to właśnie ona stanowi problem. Od kilku miesięcy jestem na nowej terapii. Polecam wszystkim...bez niej, sama niewiele bym zdziałała. Próbuję budować moje nowe ja. Zrozumieć moje impulsy, skłonność do nałogów, myślenie "wszystko albo nic". Staram się ogarnąć całe 35 lat, które dotychczas przeżyłam. Znaleźç nowe sposoby rozładowania emocji, budowania relacji i związków. Jest to dla mnie bardzo ciężki okres, psychicznie, ale już powolutku zaczyna przynosić pierwsze efekty. Trzeba tylko być cierpliwym...i konsekwentnym...a mi tego często brakuje. Ale nie ma nic piękniejszego niż widzieć, choćby najdrobniejsze efekty swojego wysiłku.
Nie dajcie sobie wmówić, że borderzy to największe zło na ziemi. Wierzcie mi bywają gorsze.
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 13.01.19, 23:38
      dobrze, że stawiasz czoła uproszczeniom często wynikającym ze splotu niewiedzy, nieświadomości i emocji, co wcale nie usprawiedliwia nikogo;
      trzymam za terapię i wytrwałość;
      masz wiele wsparcia w ludziach rozumiejących jak różni jesteśmy i jak równi jesteśmy;
      miejmy nadzieję, że informacja o powadze leczenia spowodują więcej zainteresowania niż atakowania;
      fajnie, że stawiasz czoła światu temu w środku i temu dokoła;
      • leda16 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 14.01.19, 10:20
        brz_a_sk napisała:
        > masz wiele wsparcia w ludziach rozumiejących jak różni jesteśmy


        No i wszystko jasne Truście...


        > miejmy nadzieję, że informacja o powadze leczenia spowodują więcej zainteresowa
        > nia niż atakowania;
        > fajnie, że stawiasz czoła światu temu w środku i temu dokoła;


        Ale z gramatyką jęz. polskiego dalej na bakier.
        • vre-sna Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 16.01.19, 20:44
          A Ty nadal jesteś nienormalna.
          Constans.
          • leda16 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 17.01.19, 16:07
            Takie to dla Ciebie ważne Vresno (primo voto Brzask)? Przecież to moja sprawa, jaka jestem i Twoja ocena interesuje mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Człowiek nienormalny jest przynajmniej oryginalny, wyjątkowy, twórczy, wyrastający ponad ubogie duchem i prymitywne intelektualnie przeciętniactwo.
            • vre-sna Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 18.01.19, 02:57
              Nie
              Ty jesteś pasywnie agresywna
              Jaka Brzask?
              Pogięło Cię?
              Dziwię się zjawisku, nie masz co robić w realnym życiu?
              Mentor się znalazł, doprawdy
              Sorry, ale to jest w sumie żałosne.
      • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 20.01.19, 13:14
        Możecie przestać się kłócić? Nie po to rozpoczęłam ten wątek, żeby inni się wyzywali. Więc, jeżeli nie macie zamiaru przestać, to idźcie gdzie indziej
    • brz_a_sk Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 14.01.19, 23:24
      audycje.tokfm.pl/podcast/Mowa-nienawisci-a-atak-na-prezydenta-Gdanska-Czy-jest-zwiazek/71306
      Mowa nienawiści, definicje, paragrafy
      jej skutki
      odpowiedzialność
      i reakcja na mowę nienawiści w sieci
      polecam gotowca, często ludzie nie zdają sobie sprawy co robią, czym to grozi i kiedy prokurator zaprasza - aż tak bywa poważnie;

      jeżdżenie po innych trzeba mieć w małym palcu, by się bezkarnie pastwić;
      bardzo proszę skomentować te informacje - będzie wiadomo, kto zapoznał się i już nie powie, że nie miał pojęcia co robi, tu i gdziekolwiek w sieci, w pracy w domu czy na ulicy;

      (to jak mówimy o kimś, może dotknąć inną osobę, bo obie "blondynki" , warto posłuchać i poczytać od wczoraj o mowie nienawiści mnóstwo, każdy dobierze sobie odpowiedni poziom)
      - - -
      u psychologów są ślady, że tu zaglądają - mają powód;
    • leda16 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 15.01.19, 12:51
      Sorry, że zaśmieciłam Twój wątek wcześniejszą wypowiedzią. Może zachcesz napisać, na czym polega ta "nowa terapia" jaką podjęłaś kilka miesięcy wcześniej i którą tutaj polecasz? Z Twoich sformułowań wynika, że masz jakieś doświadczenia z uczestnictwa w terapii behavioralno-poznawczej i weryfikacją błędów myślowych generujących negatywne emocje. Wnioskuję, że była ona nieudana skoro zainicjowałaś następną, więc ciekawa jestem, co poszło źle. No i czemu zakończenie hospitalizacji i kontynuowanie leczenia w systemie ambulatoryjnym to taki "bardzo ciężki okres" jeżeli zaczyna dawać dobre efekty? W szpitalach psychiatrycznych internet dla pacjentów to obecnie standard, rozrywka a nawet pewna forma terapii, wiec dlaczego z niego nie korzystałaś?
      • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 15.01.19, 13:13
        Będąc w szpitalu od stycznia zeszłego roku zamieściłam jeszcze kilka postów, ale zdiagnozowano u mnie dodatkowo złożone PTSD i przeniesiono do innego specjalistycznego szpitala, gdzie nie można było używać komórek.
        Jeśli chodzi o terapię, to trochę doświadczenia mam...6lat. Dwa lata we Włoszech, kiedy jeszcze tam mieszkałam i 4 już w Polsce. Na początku terapia była ok, ale z czasem stanąłyśmy w miejscu. Moja terapeutka nie miała pomysłu, co dalej a sesję przeistoczyły się w moje monologi...krótsze bądź dłuższe, w każdym razie nie dające już żadnego efektu. Z moją obecną terapeutką jest inaczej. Jest między nami dialog, pozwala mi spojrzeć. na różne rzeczy z innej perspektywy. Niczego nie narzuca, ale z drugiej strony wymaga ode mnie myślenia...dochodzenia do wniosków. Nie jestem osobą, którą tak łatwo się uzewnętrznia, ale małymi kroczkami robię postępy. Ciężko pracuję, żeby opanować impulsy, myślenie zero-jedynkowe, żeby panować nad emocjami. Jeszcze długa droga przede mną, ale jestem dobrej myśli...
        • border.szary Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 16.01.19, 00:51
          bricciola2 napisał(a):

          > e zdiagnozowano u mnie dodatkowo złożone PTSD

          Z czystej ciekawości: udało się lekarzom upchnąć jakoś to złożone PTSD do epikryzy? Bo w ICD jeszcze tego nie ma.

          > Z moją obecną terapeutką jest inaczej. Jest mi
          > ędzy nami dialog, pozwala mi spojrzeć. na różne rzeczy z innej perspektywy. Nic
          > zego nie narzuca, ale z drugiej strony wymaga ode mnie myślenia...dochodzenia d
          > o wniosków. Nie jestem osobą, którą tak łatwo się uzewnętrznia, ale małymi kroc
          > zkami robię postępy. Ciężko pracuję, żeby opanować impulsy, myślenie zero-jedyn
          > kowe, żeby panować nad emocjami. Jeszcze długa droga przede mną, ale jestem dob
          > rej myśli...

          Powodzenia:)
          No i cierpliwości do siebie samej
          • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 20.01.19, 13:10
            Dzięki. W epikryzie mam wpisane PTSD, ale w rozpoznaniach jeszcze nie.
            Ty rozumiem, że też chorujesz...jak sobie dajesz radę?
            • border.szary Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 21.01.19, 16:05
              Mam BPD' w diagnozie
              Żyję sobie przeciętnie i nudno. Ostatnio nawet udaje mi się w szpitalach nie bywać, co wielce sobie cenię.
              Uczę się tłumaczyć na ludzką mowę, co przeżywam. Uczę się ufać drugiemu człowiekowi, co jest dla mnie trudne, bo nigdy wcześniej tego nie robiłam. Moje szczęście, że mam dobrą zarówno terapeutkę, jak i psychiatrę.
              Ogólnie - jest różnie, do bajki wściekle daleko, czasami dobrze, czasami zwyczajnie a dzisiaj akurat do doopy ;)
              • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 05.02.19, 08:23
                Hej. Jak chcesz pogadać, to napisz na mojego maila bricciola@interia.pl
                Pozdrawiam
                • brz_a_sk Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 05.02.19, 14:48
                  trzymaj się,
                  to nie Ty jesteś tu wybrykiem natury, wprost przeciwnie;
                  masz rację gdy ranią Cię tu zbyt mocno zostań przy privie;
                  ludzi po prostu złych jest na świecie sporo, wyżywają się za swoje nieudane życie, tracą czas, ranią wszytskich zamiast się pozbierać;

                  daj znać jak jest - trzymaj się
                • border.szary Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 06.02.19, 01:44
                  Przepraszam Cię bardzo, Bricciola, piszę tylko na forum.
                  • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 06.02.19, 19:34
                    Nie ma sprawy ;) ja obecnie od dwóch tygodni jestem w szpitalu, rzadko teraz zaglądam na forum, ale czasem się zdarzy ;))
                    • border.szary Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 07.02.19, 00:13
                      Dzięki za wyrozumiałość.
                      Mam nadzieję, że masz fajne towarzystwo na oddziale, nie zniszczone pracą pielęgniarki, budzącego zaufanie lekarza i papier toaletowy w ubikacji.
                      Odzywaj się czasem.
                      • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 07.02.19, 08:36
                        Z tym towarzystwem to różnie, ale nie narzekam ;) przynajmniej nikt nie rzuca krzesłami 😉 pielęgniarki w większości są spoko. Tylko dwie takie wredne się trafiły. Lekarkę mam wspaniałą, leczy mnie od 6 lat, cudowny człowiek i wspaniały fachowiec. A co do papieru...trzeba mieć własny 😉
                        Trochę tu jeszcze posiedzę, bo nie za dobrze ze mną, ale w końcu wyjdę na prostą 😊
                        • border.szary Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 08.02.19, 05:01
                          bricciola2 napisał(a):

                          > Z tym towarzystwem to różnie, ale nie narzekam ;) przynajmniej nikt nie rzuca k
                          > rzesłami 😉 pielęgniarki w większości są spoko. Tylko dwie takie wredne się tra
                          > fiły. Lekarkę mam wspaniałą, leczy mnie od 6 lat, cudowny człowiek i wspaniały
                          > fachowiec. A co do papieru...trzeba mieć własny 😉

                          No to nie jest strasznie. Chociaż dla mnie samą wizja szpitala jest wyjątkowo skutecznym mobilizatorem (istnieje w ogóle takie słowo?), by trzymać się jakoś na powierzchni.

                          > Trochę tu jeszcze posiedzę, bo nie za dobrze ze mną, ale w końcu wyjdę na prost
                          > ą 😊

                          Nie siedź za długo, bo zdziczejesz, albo nie daj Bóg się przyzwyczaisz.
                          Będzie lepiej, musi być.

                          Lecz się spokojnie.
                          A jakbyś się nudziła, to zawsze możesz z rzecznikiem praw pacjenta sobie pogawędzić. Na przykład pismo do Brukseli w sprawie papieru toaletowego (jego braku) napisać...

                          Trzymaj się 😘
        • leda16 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 16.01.19, 13:30
          A ja uważam, że rozpoczęcie leczenia stresu pourazowego we Włoszech, to było szczęście w nieszczęściu jakie Cię spotkało, ponieważ służby medyczne są tam znacznie lepiej niż w Polsce przygotowane do efektywnego radzenia sobie z takimi problemami, choćby z uwagi na częste kataklizmy żywiołowe, wielokulturowość i silne struktury mafijne, które generują traumatyczne zdarzenia. Jest nawet chyba mniej wypadków komunikacyjnych. U nas stres związany z wypadkami leczony jest w sposób całkowicie nieefektywny a odnośnie klęsk żywiołowych tzw. wsparcie psychologa dostaje się na...miesiąc. Potem możesz leczyć się dalej, prywatnie.
          Każda terapia wymaga myślenia i wielostronnego spojrzenia pacjenta. Człowiek bezmyślny po prostu na psychoterapię się nie nadaje. Z tego co piszesz jednak wynika, że w szpitalu leczyłaś się somatycznie a PTSD było powodem rozszerzenia oferty medycznej.
          Co do terapii zaburzeń osobowości, jest dobry zwyczaj, żeby na pierwszej wizycie powiadomić pacjenta o założeniach teoretycznych terapii, celach i przedziale czasowym leczenia. Jeśli cele zostały osiągnięte, terapię się kończy a nie kombinuje jak dalej doić forsę od pacjenta. Nieefektywna oczywiście będzie terapia prowadzona na zasadzie - gadał dziad do obrazu, co też się często zdarza. Jestem również bardzo sceptyczna wobec terapii " kozła ofiarnego" czyli babranie się w dzieciństwie i szukanie tam winnych w sytuacji, gdy pacjent ma problemy tu i teraz, wyłącznie wskutek swoich utrwalonych, nieadekwatnych reakcji wobec otoczenia społecznego. Jak zapytam, w jakiej modalności przebiega Twoja terapia a Ty nie będziesz wiedzieć, to znaczy że jesteś niedoinformowana przez terapeutkę.
    • baja123 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 06.04.19, 08:49
      Witajcie. Poczytałam sobie trochę waszych wpisów i strach wchodzić na te fora i się wypowiadać. Nie mam żadnych mądrych myśli czy rad, piszę bardziej by zapytać tych co bywali hospitalizowani czy to był wasz wybór czy przymus, czy po prostu sytuacja wymagała. Dlaczego pytam? Mam partnera border(od razu powiem, że nie chce mi się słuchać-czytać, żebym go zostawiła- taka decyzja należy do mnie i nie potrzebuje porad życzliwych ludzi w tym temacie). Wracając do wątku: zastanawiam się czy szpital w czymkolwiek pomaga przy tym zaburzeniu. Jak oceniacie z perspektywy czasu. Czy ktokolwiek wyniósł z tego zdarzenia coś pozytywnego. Co właściwie wnosi nowego do życia border.Wiele rzeczy jest dla mnie niezrozumiałych i szukam rozwiązań skutecznych. Pewnie powiecie, że nie ma reguły i nie ma skutecznych rozwiązań, które działają na każdego. Przede wszystkim jestem ciekawa odpowiedzi bricciola2, bo mój partner ma też PTSD. Będę wdzięczna za sugestie, odpowiedzi na temat ;-) I jeśli mogę was prosić nie poprawiajcie mnie gramatycznie, stylistycznie... Nigdy nie byłam dobra z polskiego. Fajnie znać te wszystkie zasady pisowni ale nie mam ochoty siedzieć ze słownikiem i poradnikiem aby skleić wpis na forum. Przecież to nie wypracowanie do szkoły.
      Mam jeszcze wiele innych pytań, ale nie wszystko naraz. Mam różne momenty a temat szpitala ostatnio znowu wrócił do mnie. Dodam, że partner nigdy nie był hospitalizowany, ale jest zdiagnozowany. Pozdrawiam.
      • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 07.04.19, 18:52
        Hej. Rzeczywiście nie ma prostej odpowiedzi, każdy jest inny nawet jeśli ma ten sam numerek F... Powiem, więc z mojego i tylko mojego doświadczenia. Hospitalizacje były mi potrzebne. Mam na koncie kilka prób samobójczych. Poza tym są okresy kiedy zaczynam skrajnie wyniszczać swój organizm i staję się swoim największym kątem i oprawcą. Hospitalizacja też bywa potrzebna, żeby w bezpieczny sposób dobrać leki. Ale sama w sobie nie leczy BPD. Ja, żeby dobrze funkcjonować potrzebuję dwóch rzeczy...leków, ale przede wszystkim intensywnej psychoterapii. Ja jestem w terapii od 8 lat. Z przerwami. Dwa razy zmieniałam terapeutów. Teraz od 8 miesięcy chodzę do nowej terapeutki z nurtu psycho-dynamicznego. Bardzo mi pomaga, zmusza mnie do myślenia, do wyciągania własnych wniosków, pomaga spojrzeć na trudne sprawy innym okiem. Żeby terapia pomagała trzeba czuć się bezpiecznie z terapeutą...nie przychodzi to od razu. Ale mam to szczęście, że teraz trafiłam na cudowną terapeutkę. Do zmian potrzeba dużo samozaparcia, wysiłku i przede wszystkim czasu...i wsparcia najbliższych...
        Nie wiem baja czy moja odpowiedź Cię zadowala. Ale jeśli chcesz porozmawiać prywatnie pisz na maila bricciola@interia.pl.
        • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 23.06.19, 21:31
          Hej hej. Witam po kolejnej długiej przerwie. Ze szpitala wyszłam niecałe 3 miesiące temu. Wznowiłam psychoterapię i udało mi się dostać na płatny staż. Mam nadzieję, że to początek powrotu do normalności ;))
          Od bardzo długiego czasu mam w głowie pewien pomysł... Jednym z moich odwiecznych problemów jest autoagresja. W ciągu swojego życia rozwinęłam kilka sposobów na skuteczne krzywdzenie samej siebie... Jest jednak ze mną o wiele lepiej niż kiedyś. I chciałabym to wykorzystać. Od lat noszę w sobie marzenie, by założyć stowarzyszenie, które pomagałoby osobom dokonującym autoagresji. Do tej pory to odkładałam, powtarzając sobie, że jeszcze nie czas itd. Jednak myślę, że teraz już czas zacząć konkretyzować to marzenie. I tu pytanie do was...jak myślicie od jakiej działalności zacząć? Chciałabym w przyszłości współpracować z psychoterapeutami, psychiatrami, założyć infolinię dla osób potrzebujących wsparcia, chciałabym móc jeździć po szkołach i odważnie, szczerze rozmawiać z młodymi ludźmi o autoagresji... Ale to wszystko dopiero kiedyś... jeśli pomysł zaskoczy i będzie się rozwijał. Trzeba zacząć od małych kroczków i tutaj potrzebuję waszej pomocy ... Co myślicie?
          • astroblaster Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 23.06.19, 22:58
            Sztos. Kibicuję Ci; nawet, jeżeli jakby nieco abstrakcyjnie to brzmi. Zrób to.
            Nieźle walczysz o to życie-to godne prawdziwego uznania. Szacun.
            Może na początek pomyśl o stworzeniu jakiejś dobrej grupy wsparcia.
            Jakiś czas temu (kiedy wiele uwagi poświęcano tu na to jak komu dopierdolić, albo kto ilu nikowy jest ;) ;) ;) czy też kto jak bardzo nie zna się na miłości, czy zaburzeniach) zasugerowałem, iż niektóre Osoby stąd mają potencjał i czas (?), żeby zbudować grupę wsparcia bpd (dla zaburzonych, partnerów, ex’ów), gdyż nie ma takiej w Polszy a potrzebna jest. Dalej tak uważam. Wydawca Uratuj Mnie i Raczel Reilnad też -o ile się nie myślę- poznali się w ramach takiej grupy.
            Wiesz co jeszcze myślę? Że i psychiatra zostać możesz i nic w tym złego nie będzie a może wręcz przeciwnie. Wcześniej jak to opisywałaś wydawało mi się to niepoważne, ale wstrzymałem się z oceną, czasami warto powstrzymać impuls. Walczysz i szukasz drogi; nie poddajesz się; chcesz żyć i znaleźć sens a sensem wszak jest samo to, że żyjemy i chcemy żyć. Granice kluczem do jakiegoś manualu? Pewnie tak, ale ograniczać się w czymkolwiek? Nieeeee…

            Powodzenia
            • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 24.06.19, 02:28
              Hej...
              Rozumiem, że pomysł może wydawać się nieco abstrakcyjny...zwłaszcza, że dopiero staram się zbudować jakiś zarys... Ale dziękuję, za miłe słowa zachęty...
              Grupa wsparcia...rzeczywiście na początek byłoby to dobre... Kiedyś na portalu GoldenLine znalazłam wątek na forum dla rodziców dzieci, które się okaleczają. Nawiązałam wtedy kontakt mailowy z kilkoma mamami ;) było to takie moje pierwsze doświadczenie pomocy drugiej osobie...w tym zakresie...
              Dzięki za pomysł. A "Uratuj mnie" właśnie zaczęłam czytać :)
              • bricciola2 Re: Z BPD da się żyć ;) ciąg dalszy 17.07.19, 07:27
                Hej, hej...jak to niestety bywa znowu zaliczyłam kryzys. Życie...każdy ma górki i dołki. Też mam kryzysy, które mijają. Ale ten był na tyle poważny, że zakończył się hospitalizacją. Piszę teraz że szpitalnego łóżka. Różnica między tym pobytem a poprzednimi jest spora. Po raz pierwszy nie patrzę na szpital, jako na krok w tył...tylko jak na pomoc, żeby tego kroku nie zrobić. Po drugie, jak stanę na nogi i ustabilizuję głowę...wyjdę. I chyba po raz pierwszy tak naprawdę mam do czego wracać. Wcześniej musiałam zaczynać wszystko od nowa...terapia, szukanie pracy itd itp. Tym razem w pracy (którą lubię) na mnie czekają. To dla mnie motywacja, by się nie poddać. Jeśli chodzi o grupę wsparcia, to biorąc pod uwagę moją sytuację, byłoby nieodpowiedzialne z mojej strony zakładać ją w tym momencie. Pomyślałam więc o czymś "prostszym" na początek...blog. Pomyślę jak chciałabym, żeby wyglądał. Postaram się na bieżąco pisać o moich przeżyciach, przemyśleniach, bitwach...tych mniejszych i tych większych...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka