bricciola2
13.01.19, 20:09
Witam serdecznie po bardzo długiej przerwie. Wątek " Z BPD da się żyć" rozpoczęłam ponad rok temu. Przerwa spowodowana była pogorszeniem mojego stanu i dłuugą, sześciomiesięczną hospitalizacją.
Postanowiłam kontynuować, ponieważ chciałabym podzielić się moim doświadczeniem i drogą...wyboistą,ale prowadzącą naprzód, ku budowaniu własnej tożsamości. Bo to właśnie ona stanowi problem. Od kilku miesięcy jestem na nowej terapii. Polecam wszystkim...bez niej, sama niewiele bym zdziałała. Próbuję budować moje nowe ja. Zrozumieć moje impulsy, skłonność do nałogów, myślenie "wszystko albo nic". Staram się ogarnąć całe 35 lat, które dotychczas przeżyłam. Znaleźç nowe sposoby rozładowania emocji, budowania relacji i związków. Jest to dla mnie bardzo ciężki okres, psychicznie, ale już powolutku zaczyna przynosić pierwsze efekty. Trzeba tylko być cierpliwym...i konsekwentnym...a mi tego często brakuje. Ale nie ma nic piękniejszego niż widzieć, choćby najdrobniejsze efekty swojego wysiłku.
Nie dajcie sobie wmówić, że borderzy to największe zło na ziemi. Wierzcie mi bywają gorsze.