Dodaj do ulubionych

bliskość

26.04.06, 11:41
czesc, choc jestem w terapii już od kilku lat, borderline rozpoznano u mnie
dopiero teraz. jest to ulga. najbardzie jprzeraza mnie to, ze tak bardzo boję
się bliskości. zblizam się, a kiedy jestem już blisko - w panice uciekam, bo
bliskośc mnie paraliżuje, czuję ze tracę autonomię, któa ja tak jest u mnie
tak bardzo wątła.
Obserwuj wątek
    • katee1 Re: bliskość 11.05.06, 11:25
      odwieczny problem BPD...
    • faith2 Re: bliskość 16.06.06, 12:16
      Hey,mogłbyś napisać cos więcej o tym co tobą kieruje kiedy uciekasz od bliskich
      ci osob, o swoich uczuciach z tym zwiazanych i co czujesz do ludzi, których
      odrzucasz...to dla mnie bardzo wazne zostalam odrzucona przez osobe z BPD,
      najlepszego przyjaciela bez zadnego wytlumaczenia...czuje się skrzywdzona, ale
      mimo tego próbuje walczyć z rodzącą się we mnie nienawiścią...chcę zrozumieć...
    • aputnam Re: bliskość 29.11.06, 22:54
      Ja tez uciekam ale nie wiem czy to bpd,czy naprawde ktos mi tak do konca
      nieodpowiada ,czy poprostu ktos mnie niepociaga wszystko to poplatane ze nie
      wiem co jest prawda a co nie
    • borrrr BPD jest uleczalne!!!! 13.12.06, 15:35
      Z BPD mozna sie wyleczyc. Ja meczylem sie z tym 3lata az zostalem zdiagnozowany
      na BPD ale bylo coraz gorzej, do tego doszla nerwica,ciezka depresja,fobie
      spoleczne i skrajny egocentryzm.Walczylem z tym bez lekow. Zycie poprostu
      ulatnialo sie ze mnie. Codziennie w nocy modlilem sie o smierc.Myslalem ze
      smierc to wyjscie z tego bolu. Zycie robilo sie coraz bardziej skomplikowane i
      szare, az pewnego dnia dostalem nie spodziewanego ataku poprostu smierc do mnie
      przyszla, dusielm sie bez powodu,cisnienie mi spadlo,mrowienie ciala,parazliz,
      wiedzialem ze umieram, To byl tylko atak ,ale z takich atakow nie ktorzy sie
      juz nie budza, lub nastepuje nie dotlenienie mozgu.Zrozumialem jak boje sie
      smierci i jakim skarbem jest zycie. Otworzylem swoje oczy na wszystko
      wokol,przestalem siebie bronic, bronic ten pusty skarb ktory mam w sobie... i
      choroba przeszla. Wszyscy ktorzy cierpia ,kalkuluja!!! po co to robie? jaki to
      ma sens? co z tego bede mial?lub trzymaja sie jakiegos celu ktory ich
      przerasta.. to najwiekszy blad!wszyscy "schorowani"mysla tylko o sobie, lekiem
      na cale zlo jest pozytywne nastawienie ,konstuktywne myslenie... zaopiekuj sie
      czyms,daj cos z siebie, a zapomnisz o chorobie.Life is Life to od Ciebie zalezy
      czy pokolorujesz je na bialo czy na czarno. podsumuwujac omega 3 i "pozytywne
      myslenie"< przemysl kilka razy to ...bo setki razy ludzie mi to tlumaczyli ale
      nie dochodzilo do mnie.W STOSUNKU DO ZYCIA TRZEBA BYC NA TAK,NIE NA NIE. NIE
      ZNAJDZIESZ życia i niczym nie zapelnisz tej pustki IGNORUJAC NAJMNIEJSZA
      RZECZ... wszystko ma swoja WARTOSC.
    • taka_dama Re: bliskość 20.04.07, 16:11
      ja zaczelam angazowac sie w "zwiazki",ktore zwiazkami napewno nie sa, nikt mnie
      wiec nie zrani w realu. ale dodatkowo katuje sie tym, ze te zwiazki zwiazkami
      byc nie moga. szalenstwo
      • nikusia85 Re: bliskość 20.04.07, 17:00
        ranisz się sama,moim zdaniem-znam to z autopsji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka