09.07.06, 21:06
podejrzewam, ze ma bpd, brak mi juz sił żeby z nim wytrzymać,
ma 23 lata jest dobrym studentem, ale jest samotny, wszystkich krytykuje, nam
robi z igły widły, o byle jakie głupstwo zarzuca nas oskarżeniami o wszystko
i o nic, wymaga najwięcej od innych a sam nie potrafi się opanować, nie
wiadomo, kiedy zmieni mu się nastrój,
powiedzcie jak życ z takim osobnikiem - bo ja już nie mam siły, a zdrugiej
strony zastanawiam się jak on sobie poradzi w społeczeństwie beze mnie nikt
chyba nie miał do niego cierpliwości,
co robić, jak mu pomóc, jak mi pomoc...
Obserwuj wątek
    • hexa78 Re: mój syn 31.07.06, 13:05
      To strasznie "pozytywne" nazwać syna -takim osobnikiem-.Nie pomyślała Pani,że
      może w niej samej znajduja sie niedoskonałości,ktore sprawiły iż Pani syn
      zachowuje się tak a nie inaczej? Proponuję małą refleksję nad samym sobą a
      póżniej ocenianie innych.Pozdrawiam
      • okrent9 Re: mój syn 08.08.06, 22:03
        hexo, pani która zaczęła ten wątek prosi o pomoc bo najwyraźniej jest u kresu
        wytrzymałości, i określenie syna jako "takiego osobnika" było z jej strony
        dowodem że go kocha... gdyby go nie kochała, nazwałaby go chamem albo łajdakiem
        albo potworem, bo tak właśnie BPD niestety wygląda oglądany oczami kogoś, kto
        go nie kocha. Poza tym nie oceniała syna tylko opisała jego zachowania.
    • okrent9 Re: mój syn 08.08.06, 22:14
      sosno33, bardzo Pani współczuję, bo jestem pewna, że Pani syna kocha. Myślę, że
      pod wieloma względami osoby, których bliscy cierpią na BPD przypominają osoby,
      których bliscy są alkoholikami, tzn. po pewnym czasie ich życie zaczyna kręcić
      się wokół uzależnienia (czy też zaburzeń osobowości) ich męża, żony, dziecka.
      Trzeba się wyrwać z tego zaklętego kręgu i zwracać większą uwagę na własne
      potrzeby, na zachowanie własnej godności i zdrowia psychicznego. Utrzymywać
      kontakty z przyjaciółmi, dbać o siebie. Nie przyjmować "do siebie" tego, co
      mówi do nas pijany alkoholik albo BPD podczas ataku furii. Wiem, że to trudne,
      ale możliwe. Trzeba sobie powtarzać, że to choroba przemawia przez bliską nam
      osobę i tak naprawdę jej widzenie rzeczywistości jest w danym momencie
      zaburzone i ograniczone. Nie można brać odpowiedzialności za wybryki alkoholika
      albo BPD. I przede wszystkim trzeba pomóc sobie. Jak pomóc Pani synowi niestety
      nie wiem :( Jedno jest pewne, Pani depresja (a na pewno balansuje już Pani na
      jej granicy) na pewno nie może mu pomóc.
    • annaw23 Re: mój syn 06.02.07, 09:58
      Rozumiem Cie, bo mam corke ,ktora podejrzewam o to samo, bardzo ją kocham i nie
      umiem jej pomoc,nie umiem pomoc sobie.Moja corka ma 23 lata i podobnie jak twoj
      syn studiuje.Jej zycie jest pelne zmiennych emocji.Nie potrafi zatrzymac sie na
      chwile, bo jak mowi dusi ją obecnosc jednej osoby,dlatego zawsze w chwili
      jakiegos napiecia wykrzykiwala mi w twarz, ze wytzymujemy (ja i moj mąz)ze soba
      24 godziny na dobę,uwaza to za chore i nienormalne. Moja corka nie znosi
      bliskosci,a jednoczenie(tak kiedys powiedziala)boi sie odrzucenia.Ma silna
      potrzebę bycia kochanym,ale jednoczenie nie pozwala się kochac. Nie umie mowic
      o swoich emocjach,czasami dopadaja ja takie chwile zwierzen , ale szybko
      mijają. Najdziwniejesze jest to,ze moja corka mieszka troche u kolezanki,
      troche u chlopaka, troche tu i troche tam, nie mowi mi gdzie dokladnie , bo
      kazda forma jej zwierzania uznawana jest przez nią jako niewola , jako
      zaleznosc.Kiedy tłumaczylam jej,ze kazdy czlowiek powinien miec swoje miejsce,
      zeby sie zatrzymac ,zeby miec gdzie polozyc ksiazkę i powiesic ubranie, ona
      uznala,ze jej to nieporzebne,ze ona tak lubi zyc.. Jest wrazliwa na swoim
      punkcie, łatwo ja zranic, kiedys czytala mnostwo ksiazek, pisala, prace na
      konkursy, dostawala nagrody, dzis jej wartsoci upadły . Kiedys probowalam z nią
      rozmawiac ,ale ona zadała mi pytanie "jaka jest definicja czlowieka?"i tu
      zamknęla mi usta.Odzywa sie do nas ,kiedy ma zle,, a kiedy jej dobrze to nawet
      nasz sms przeszkadza w jej zyciu.Nie umiem radzic z ta sytaucja, probowlam ja
      traktowac jak czlowieka z choroba alkoholowa,ale ona swietnie manipuluje
      uczuciami, na zasadzie kija i marchewki, czy to jest borderline na pewno??Tak
      mysle,chociaz moge sie mylic ,pozdrawiam
    • eko_logiczna do matek 08.02.07, 21:28
      Tez mam corke w wieku studenckim z tym zaburzeniem. Jesli ktoras z Was jest z
      Warszawy chetnie sie spotkam. Moze by jakas grupe wsparcia udalo sie zmontowac?
      pozdrawiam
      • annaw23 Re: do matek 09.02.07, 08:28
        . Moze by jakas grupe wsparcia udalo sie zmontowac?
        > pozdrawiam


        witam. a moze tak pzrez maila podyskutowac, no ja nie jestem z Warszawy,
        pozdrawiam
        • eko_logiczna Re: do matek 09.02.07, 10:46
          to juz lepsze by bylo gg, bo to temat rzeka przeciez
          jesli masz gg do przyslij prosze numer na priva
          • annaw23 Re: do matek gg 11.02.07, 08:41
            eko_logiczna napisała:

            > to juz lepsze by bylo gg, bo to temat rzeka przeciez
            > jesli masz gg do przyslij prosze numer na priva
            mam nadzieje,ze poczta z numerem gg dotarla
    • bszalacha Re: mój syn 02.01.08, 16:10
      Witaj .Mam dwóch synów i rozumiem ten problem,gdy nie radzi sobie z
      otoczeniem i "odreagowuje"na obszarze,w którym sobie radzi.Wzbudza w
      Was poczucie winy,bezradności ponieważ testuje swoją siłę
      oddziaływania.Myślę,że dobra jest rozmowa/y/o emocjach,które w Tobie
      wywołuje.Zacznij zamiast ucieczek odczytywać komunikaty o tym,jak na
      Ciebie działa .Ja nie znalazłam w Twoim poście informacji o Twoich
      emocjach,domyślam się tylko,że jest to własnie bezradność i
      złość.Chłopak otrzymuje być może dużo zniecierpliwienia i
      złości,toteż na to reaguje/też złoscią/.Piszesz,że b.dobrze się
      uczy.Takie "dzieci"są dumą rodziców ale też czasami nie stymulujemy
      ich w innych obszarach,np.w zdrowych relacjach rówieśniczych,męsko-
      damskich itp.Studia to wbrew oczekiwaniom bardzo intensywny
      towarzysko okres w życiu.On się czuje gorszy bo nie potrafi
      zaistnieć inaczej,niż poprzez naukę.
      Nie wiem jakia atmosfera panuje w Waszej rodzinie,czy mozna otwarcie
      rozmawiać o sprawach osobistych,czy też rozmowy są tylko o sukcesach
      w nauce/pracy/.Twoje reakcje na syna mogą świadczyć o tym,że masz
      podobne problemy,w podobnych obszarach i on je uruchamia.
      Dziecko ma prawo oczekiwać od rodziców odpowiedzi na swoje
      kłopoty.Wy ich albo nie chcecie,albo nie potraficie odczytać.
      Żeby się niepotrzebnie nie wymądrzać,zachęcam,żebyś przemyslała
      możliwośc uzyskania pomocy psychologicznej,najlepiej terapii
      rodzinnej.Można,oczywiście korzystać z nie bez syna ale ja
      powiedziałabym mu o tym i zapytała,czy nie zgodziłby się
      uczestniczyć razem z Tobą/ew.resztą rodziny/.
    • bszalacha Re: mój syn 02.01.08, 16:17
      Jezeli pozwolisz,wydaje mi się,że Twój syn pełni w rodzinie rolę
      należną rodzicowi,nie dziecku.Dlaczego od jego nastroju zależy
      funkcjonowanie innych?
    • funstein Re: mój syn 15.01.08, 11:54
      a mi to wyglada na syndrom masturbujacego sie mlodego czlowieka.
      sfrustrowany, bez prawidlowego kontaktu emocjonalnego z matka i ojcem.
      Trzeba przede wszystkim zadbac, zeby sie nalogowo nie masturbowal
      i dac mu poczucie wartosci i bezpieczenstwa. Wiez i cieplo.
      frustracja - masturbacja - frustracja - masturbacja
      bledne kolo prowadzace do depresji i innych chorob psychicznych.
    • liczby-11 Re: mój syn 05.09.08, 21:39
      Prosze udac sie z synem do psychologa.Syn musi miec leki poprawiajace nastroj, a
      gdy bedzie sie leczyl/oczywiscie u psychiatry/, to na pewnoporadzi sobie z
      emocjami. Nie od razu musi to byc bpd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka