olimisio
18.12.07, 14:20
Długo szukałam czegoś co by pasowało do jego zachowania, ale wydaje
mi się że znalazłam.
Jesteśmy ze sobą od 7 lat i nasze wspólne życie to pasmo lepszych i
gorszych ciągów. Ale jest taki moment, że wyczuwam w tym co robi
coraz większe napięcie. Zaczyna być coraz bardzij złośliwy w
stosunku do mnie i szczególnie mojej rodziny. Zaczyna wyrzucać z
siebie bardzo bolesne słowa, mówi o innych bliskich mi osobach z
ogromnym lekceważeniem co dodatkwo mnie rani. Ale to w nim wzbiera,
aż dochodzi do wybuchu ataku złości - bezsensowne zarzuty, wyzwiska,
do mnie lub mojej rodziny. Mowi wtedy strasznie raniące mnie rzeczy,
życzy najgorszych zdarzeń.Potem przychodzi spokój, jak już się
pogodzimy przez kilka miesięcy jest spokój, a później znów się
zaczyna.
Dodam, że z tego powodu musiał zwolnić się z pracy. Uznano że jest
za bardzo konfliktowy. Ostatnio miał dodatkowo groźbę kłopotów w
obecnej pracy, coś co może się wydarzyć, ale jeszcze się nie stało.
Mówił o lękach, że go opuszczę jak nie będzie miał pracy, cierpiał
na bezsenność, płakał.
Co do tych ataków złości - podobne zauważyłam u jego ojca,
niekontrolowana furia, bez fizycznej przemocy, tylko słowa, potok
irracjonalnych raniących strasznych słów.
nie wiem co roić, bo czuję że zbliża się kolejny wybuch złości, po
prostu czuję w nim to napięcie. I nie wiem jak temu zapobiec,
zbliżają się Święta w dużym gronie i boję się że stanie się to
wtedy. Ja mu wybaczam, ale wiem że moja rodzina ani tego nie
rozumie, ani nie wybaczy - już wiele doświadczyli obelg z jego
strony i to będzie koniec.
Mam dosyć, sam nie zrozumie tego, nie będzie chciał się leczyć.
Jakich sposobów użyć aby nie doprowadzić do tego wybuchu. Sama nie
wiem.