20.03.09, 15:50
Jak odróżnić leniwego, egocentrycznego, popapranego gnoja od osoby chorującej na borderline? Dzisiaj wpadłem na wątek o tym schorzeniu bpd.szybkanauka.net/(przy okazji szukania jakieś bezbolesnej i dyskretnej metody...nie pisze tego żeby brzmiało dramatyczniej, pewnie i tak nie miałbym odwagi...) i... zaczynam się bać. Do psychologa nie pójdę...Dziwne mam wrażenie, że sam sobie z tym nie poradzę(jest coraz gorzej)...Jeśli o mnie chodzi odpowiada mi raczej opcja druga jestem tylko popierdolony, ale wolałbym się upewnić...Podobno ludzie chorzy psychicznie nie są świadomi swojej choroby...Więc jestem tylko chamem szukającym wytłumaczenia i litości na jakimś forum...??
Obserwuj wątek
    • eureka99 Re: cześć 20.03.09, 15:54
      moj partner ma swiadomosc swojej choroby. Kiedy jest spokoj to wie
      ze mnie krzywidzi ale pozniej jest znowu to samo....... Zalezy jak
      sie zachwoujesz. Ale stwierdzic chorobe moze tylko lekarz. wiec
      jesli myslisz ze mozesz byc chory to idz i sie zbadaj, rozjasni
      Twoje watpliwosci. Przez internet nikt Cie nie zdiagnozuje:)
      pozdrawiam i zycze tylko chamstwa a nie jakies przypadlosci:)
    • liczby-11 Re: cześć 20.03.09, 16:59
      Nie jestes zadnym chamem. Chcesz odnalezc siebie tak jak kazdy czlowiek...
      Szukasz sie w lustrzanym odbiciu... Ludzie chorzy na bpd wcale nie sa
      egocentrykami, chociaz ciagle sa tak postrzegani... Ich cierpienie przerasta ich
      i dlatego tak sie nieraz zachowuja.. A dlaczego nie chcesz isc do psychologa...
      Nie chcesz zyc chociaz troche normalniej niz dotychczas? Uswiadomienie sobie
      swoich chorych emocji to polowa leczenia.Pozdrawiam.
      • kaisershozee Re: cześć 20.03.09, 20:48
        Wiem że nie jestem chamem… Gdybym był to nie beczałbym w samotności nad tym co robie i jak się zachowuje… Wiem, że moja agresja(słowna) jest poza moją kontrolą…Wiem że odpycham wszystkich który są blisko, chociaż chce zupełnie na odwrót…Nie mówcie już nawet o partnerkach czy rodzinie, nawet przyjaciele przestają się do mnie odzywać…Kiedyś mówili, jesteś zakochanym w sobie kłótliwym dupkiem, ale dobrym i inteligentnym człowiekiem.- teraz nie wytrzymują i mówią spierdalaj…A wierz mi że to ludzie na poziomie(lekarze, prawnicy, inżynierowie) których trudno wyprowadzić z równowagi…Ja szczerze wątpię, czy mam to schorzenie, bardziej mi się wydaje, że mam cholerne poczucie niesprawiedliwości świata, syndrom mesjasza i rozbuchane ego, problem z alkoholem i słomiany zapał, wrodzona skłonność do podważania wszystkich praw i obyczajów moralnych i społecznych…Szkoda że te refleksje przychodzą do mnie zawsze po tym jak opadnie kurz wojny którą wywołałem…Gdyż kiedy już zacznę się nakręcać w dyskusji to- miażdżę każdego i za wszelką cenę, choć w danym momencie tego nie czuję- jakikolwiek opór rozmówcy tylko mnie pobudza, a już na pewno kiedy jest mowa o mnie- czasem nawet zapominam oddychać kiedy krzyczę. Podobno mam zdolność mordowania wzrokiem i jestem mistrzem szybkiej riposty... Mam 27 lat od 10 nie rozmawiam z matką i ojcem, a jeśli tylko jakaś rozmowa się zaczyna kończy się moim furiackim wybuchem. To samo z kobietami, mój najdłuższy związek trwał 6 miesięcy. Do tego wszystko mnie nudzi, nic nie działa tak jakbym chciał, winni są wszyscy dookoła tylko nie ja…Kiedyś jakoś sobie z tym radziłem chociaż, często miałem wyrzuty sumienia. Zawsze czułem bezcelowość tego co robię każdego przedsięwzięcia, marazm i beznadziejną codzienność codzienności. Zawsze miałem problemy ze snem, i czasem myśli samobójcze, ale ostatnio jestem tak niezagospodarowany że starach pomyśleć, to nie jest depresja, chyba że można mieć ją od urodzenia. Jestem zawsze wkurzony w towarzystwie ludzi których nie znam- to nie jest nieśmiałość…Pocę się, i ta noga, nawalam nią jak wibrator, tego się nie da kontrolować…Taka wewnętrzna złość na wszystko i wszystkich. Można się urodzić frustratem?? Już nie mówię o tym, że jestem urodzonym kłamcą i zawsze staram się być w centrum zainteresowania…Kładę się spać i przez kila godzin nie potrafię zasnąć myśląc nad wszystkim i nad niczym…27 lat pieprzonej męczarni bez ukojenia…Z ludźmi przy których Dulska to ideał moralności…Do psychologa nie pójdę, bo wiem że jego/ją zmiażdżę, albo będę kłamał, albo jeśli wyczuje przewagę to zamęczę ją/jego dyskusja która skończy się moim wybuchem…Mam trzy znajome które są psychologami, dla mnie to pseudo nauka, równie dobrze mogę iść do znachora…Psycholodzy mogą klasyfikować zachowania ludzkie, a później nadać im nazwę jak borderline, ale leczyć rozmową? Równie dobrze mogę iść na kurs tańca, może pomoże? Do niedawna jeszcze łudziłem się myślał że jest cos takiego jak miłość i byłaby dobrym lekarstwem. Do tego że Boga nie ma doszedłem w wieku lat 11 do śmieszności miłości w wieku 27, o 15 za próżno. Dlatego jak wszyscy w około powtarzają „jesteś facet, masz spodnie, więc walcz”- więc będę się pogrążał w swoim „cokolwiek mam” żeby w końcu zostać menelem. To chyba najlepsze wyjście, zabić się nie dam rady, a to społeczeństwo i świat jest do dupy…
        • liczby-11 Re: cześć 20.03.09, 22:12
          Jestes pozytywnie nieprzystosowany, a to jedna z cech borderline. Dawniej ta
          chorobe nazywano "niedojrzaloscia emocjonalna". W tej chorobie istnieje narcyzm
          i wtedy nazywa sie borderline o narcystycznej osobowosci... Testy
          psychologiczne potwierdzilyby to zaburzenie osobowosci, ale ono nie ma nic
          wspolnego z egocentryzmem. Masz fatalny nastroj, a leki - stabilizatory,
          pomoglyby Ci naprawic go.. Dlaczego chcesz trwac w takiej beznadziei,
          bezsennosci, bezcelowosci zycia? Psychoterapia pomoglaby Ci zrozumiec Twoj
          wewnetrzny konflikt... Zrob cos dla siebie i powalcz o siebie, a nade wszystko
          pokochaj siebie i nie oszukuj siebie... a w samotnosci jest bardzo ciezko i
          dlatego pracuj nad dobrymi relacjami z ludzmi... Oni tak jak Ty potrzebuja
          akceptacji...
        • krotkahistoria Re: cześć 25.03.09, 13:04
          Kaisershozee, w tej chwili nie mam sposobności, by napisać coś bardziej
          rozległego, jednak z tego, co przeczytałam- opis Twoich zachowan,
          przypuszczalność emocji im wtórujących to klasyczny przypadek osobowości typu
          borderline.
          • cipiciunka wypisz wymaluj ja 28.03.09, 04:06
            kilka lattemu.Szkoda tylko, że jakiś konował dał mi coś na
            wyciszenie anie dałmidojść do głosu. Tego wżyciu najbardziej żałuję.
            Sorry, staram sie nikogo nie dołować ale po kilku drinkach nie
            umiem inaczej. Może juz nie jestem wsciekła ale bardzo mi żal mojego
            i nie tylko życia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka