magdalena0017
16.04.09, 00:01
Witam wszystkich. Chcę wiedzieć, czy moej zachowanie, myślenie,
niestabilność, mają wyjaśnienie? Dzis mialam ciezką sytuację, w
ktorej musialam zapytac się czy kazdy czuje sie tak , jak ja.
Odpowiedzcie mi. Byla to rozmowa z moja dobra kolezanką, z ktorą
chwile wczesniej rozmawaialm ze i tak mnie zostawi, jak wszyscy, a
pozniej znienawidzi. Zaczelam plakac. Pozniej znow wrocilam do
strony z BPD. nie wytrzymalam. chcialam z kims o tym pogadać.
Wyglądało to tak:
moge Ci cos powiedziec?
ale nie wiem czy mnie wysmiejesz
czy powiesz ze przesadzam, i ze to taki wiek
bo tak z reguly wiekszosc by powiedziala...
wiem, ze to moze sie wydawac dziwne i ze powiesz ze ja taka nie
jestem, ze sobie cos uroilam... ale gdybys byla w mojej skorze,
i miala moj umysl, moje wszystkie mysli i codzienny lęk przed
wszystkim, niepokoj... i cholerny lek przed porzuceniem... i
wszystko co tutaj jest napisane... zrozum, wszystko to to, z czym
ja sie wciąż męcze... wiele razy chcialam isc do psychologa.
czasami nie wytrzymalam, i chcialam wiedziec ... bo to jest
cholernie ciezkie. myslalamz e jest po prostu osobą nadwrażliwą.
ale przerazilo mnie gdy trafilam na tą stronę. i wiessz dlaczego
o tym nie mowie? bo kazdy z nas moze powiedziec: przeciez to
normalne, kazdy nastolatek jest taki. bo ja tez mam to, to i
to. ale czy kazdy z nas ma to wszystko razem? czy kazdy z
nas nie wie kim jest? nie wie co mysli, co robi? cczy kazdy z
nas ma lek nawet przed wyjsciem z domu, bo sie boi ludzi i spojrzen?
bo kazde spojrzenie oznacza wrogość i smiech? czy kazdy z nas
czuje codziennie wielka pustke w sobie? czy kazdy z nas nie
potrafi odnalezc sie w rzeczywistosci i ucieka w inny swiat? i czy
kazdy z nas wie, ze nie jest wart innej osoby? czy kazdy z nas wie
ze nie nadje sie do dlugiego zwiazku ani do dluzszje znajomosci, bo
nigdy sobie z nimi nie radzi, tak jak inni? bo predzej czy
ponziej zostanie odrzucony i wysmiany? czy kazdy z nas ucieka w
bezmyslny seks?
czy kazdy z nas pamieta same zly rzeczy, a dobre zapomina? czy
kazdy z nas potrafi zerwac dlugoletnią znajmosc, jesli taka jest,
jednego dnia? czy kazdy z nas potrafir w jednej chwili
znienawidzić, kochając przed sekundą? czy kazdy z nas, slysząc
krytykę, nie moze sobie z tym poradzic przez tydzien, mysląc ze
jestem najgorsza i ze jestem skonczonym nieudacznikiem?
czy kazdy z nas widzi w okol siebie same obce osoby, czując się
chorą? czując sie zupelnie kims innym od reszty? bojąc sie
pokazac prawdziwą mnie? z obawy przed brakiem akceptacji?
czy kazdy z nas, mając depresję( ktora jest czesto trudna i ciezka),
potrafi sie samookaleczac, robi to?
czy kazdy z nas , kiedy się cieszy, ma po prostu głupawkę? bo wie
ze to bedzie trwalo tylko sekunde? i nie potrafi sobie poradzic ani
zrozumiec, dlaczego przez chwilę moge byc szczesliwa?
czy kazdy z nas potrafie plakac, a w jednej sekundzie zamienic
placz.. w szalenstwo?
czy kazdy z nas boi sie wszystkiego w okol, ludzi, tak ze serce
codziennie chce wyskoczyc z piersi?
i czy kazdy z nas, potrafie tak cholernie plakac jak ja
dzisiaj...
chcialam nie radzic sobie ze wszystkim w okol, ale radzic sobie z
samą sobą...
jednak ja dla siebie jestem naiwkeszym problemem.
i czy kazdy z nas, w czasie depresji, jest w stanie zrobic cos, co
jest podobne do samobojstwa? nie wazne czym. nie wazne w jaki
sposob. ale czy kazdy juz probowal?
wiedzac ze nic sobie nie zrobi
ale jednak po co ?
Nie wiem jak na to zareagujesz. mozesz uznac ze zwariowalam.
że mam dzis zly dzien, i szukam winy. i zrzucam to na bdb. a
nie na np... slaby charakter, nadwrazliwosc. Jednak kiedy
chcialabym się opisać, dokladnie, jaka jestem, ( często nie umiejąc
tego zrozumieć ), wyczytalabym to wszystko, wlasnie z tej strony.
wiem, mozesz mi nie wierzyc. to byloby normalne, prawda?
jednak, nie potrafię dziś w to zwątpić. juz nie. nie umiem.
jest to dla mnie zbyt oczywiste, ze wlasnie taka jestem. i ze z
czegos to wszystko, co dzieje sie w okol mnie, w moje glowie,
wydarzenia ktore sprowokowalam, ludzie, ktorych poznawalam a ktorzy
odchodzil, mezczyzn, ktorch wybieralam , zazwyczaj niedostpenych(
co najbardziej bolalo), samookaleczenia( ale to w naprawde ciezkiej
depresji), szalec za mezczyzną, a jutro patrzec na niego i myslec"
jestes beznadziejny, cos z Toba musi byc nie tak skoro ze mna
jestes, widze ze masz bardzo wiele wad, jesteś mięczakiem. nie
jestes dla mnie. tak.. bo nikt nie jest dla mnie. a
jutrzjeszego dnia biegne do Ciebie.. Tuląc się , całując,
kochając...jednoczesnie chcąc byc od Ciebie jak najdalej.
Seks. w ktorym brak rozsądku. tylko emocje.
lekkomyślny.
ot tak.
nie pisze juz wiecej.
jestem tylko ciekawa, czy trochę zrozumiesz, jak sie czuje na co
dzień. i ze trudno mi jest ze sobą.
Pomóżcie mi uwierzyć, że będę w stanie żyć, tak jak chcę.
Pomóżcie mi uwierzyć, że jest przyczyna, ciąglego uczucia
pustki... i wszystkim tym, co sami pewnie wiecie.
Boje sie isc do psychiatry. Nie chce uslyszec, ze nie mam racji.
Bo wiem, ze kiedy uslysze to od profesjonalisty, bede uwazac ze to
on się myli. I wciąż bede zagubiona. I wciaz bede sie meczyc.
Cholernie meczyc.