Dodaj do ulubionych

mój partner z bpd

03.05.09, 11:29
oto moja historia:
dwa lata temu poznałam chłopaka...zakochałam sie do szalenstwa.
Ale on był taki zdystansowany....bolalo mnie to...nie
rozumialam...ale myslalam sobie ten typ tak ma...potrzebuje czasu.
Myslalam ze z czasem sie zblizymy i uda nam sie stworzyc normalny
zwiazek. Bywaly momety, dni ze byl taki bliski....potem znow stawal
sie taki odlegly...Cierpialam....bo jestem osoba ktora potrzebuje
przytulenia, czulosci....a on mi tego nie dawal...dawal....ale te
momenty moglabym zliczyc na palcach jednej reki. Poltora roku
czekalam na slowa "kocham cie" ale przez nastepne pol roku dwa razy
ze nie jest pewien swoich uczuc...i nie wie co czuje.
Wracal z pracy...i przewaznie ładowal sie przed telewizor, tak jakby
wogole nie byl steskniony. W lozku tez sie nam nie ukladalo...nie
dazyl do bliskosci...choc zdarzały sie, bardzo rzadko, momenty
namietne czy czule. Czas wolny spedzal chetnie...ale nie ze mna...z
przyjaciolmi, kolegami. Ode mnie uciekal...ale kiedy mnie nie
bylo...zaczynal szukac. Boze...ta hustawka mnie wykanczala.
Kiedys przez dwa miesiace ze mna nie rozmawial choc nic mu nie
zrobilam. Na moje pytania "dlaczego" odpowiadał ze ma dola, zly
okres i to minie. Ale z innymi potrafil zartowac i rozmawiac
normalnie.
Teraz jestesmy na etapie osobnego mieszkania. Po jego kolejnym
nocnym wyjsciu z kolegami kiedy to nieuczciwie ukryl fakt ze ida na
dyskoteke powiedzialam ze mam dosc...wyprowadzilam sie. Po jakims
czasie porozmawialismy....ale on nie chcial zebym wrocila...ze chce
mieszkac osobno...ze nie wie czy mnie kocha. Zaakceptowalam ta
decyzje...choc zabolalo po raz kolejny...Zreszta nie chcialam wracac
do takich samych realiow a ze sie cos zmieni stracilam nadzieje.
Teraz jestesmy jeszcze razem, jako para...spotykamy sie...ale widze
ze nasz zwiazek sie rozpada. Z jego strony nie widze juz takiej
determinacji zeby byc ze mna kiedy mnie nie ma....dzwoni żadziej. A
i ja sie zdystansowalam jak uslyszalam ze nie wie czy
kocha...czekam...moze cos drgnie w nim.

Wczoraj przeczytalam pierwszy raz o bpd...czy to to? Jak myslicie?
Mi wiele symptomow pasuje.
wiem ze ma urazy z dziecinstwa. Jako maly chlopiec miewal stany
depresyjne...zamykal sie w sobie...nie rozmawial z nikim. Ma tez
Tricha...Zadna z tych chorob nie jest zdiagnozowana...to ja je
wyszukuje w internecie szukajac odpowiedzi dlaczego taki jest.

Powiedzcie mi...czy w sprecyzowaniu jego uczuc do mnie pomoze jesli
sie zdystansuje jeszcze bardziej...oddale...czy lepiej jesli
spróbuje sie zbliżyc? Chce wiedziec co do mnie czuje...bo to wplynie
na moja decyzje co znami dalej.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ninagarcia Re: mój partner z bpd 03.05.09, 20:28
      Na moje oko, za malo napisalas, aby mozna byloby Twojemu facetowi
      przypisac BPD. Rozumiem, ze zglebiasz jego osobowosc, w jakims celu?
      pytanie w jakim. A co Ty czujesz? jak to przezywasz. Jak ja czytam
      Twojego posta, to widze duzo rozgoryczenia, smutku, zalu,
      skrzywdzenia i troche zobowiazanai do poswiecenia. Wiem, ze kazdy z
      nas ma takie momenty, ale tak im dluzej chodze po tym swiecie, tym
      bardziej stwierdzam, ze to nie o to chodzi w zyciu, aby wybierac
      smutek,niezrealizowanie, wyczekiwanie. . Nie mowie, ze jest tak
      naprawde w Twoim zyciu. Przypuszczam, ze w momencie kiedy pisalas, w
      taki sposob zinterpretowalas rzeczywistosc, podobieraly Ci
      wspomnienia, ze ulozyly sie w zgrabny obrazek, tak naprawde chyba
      bardzo Ciebie sama krzywdzacy. Ja to tak widze. Czy naprawde w to
      wierzysz, ze jesli Ci powie, ze Cie kocha lub nie - zmieni to duzo w
      Waszych relacjach? Co sprawia, ze w to wierzysz? Skad takie
      uwarunkowanie? ..
    • ninagarcia Re: mój partner z bpd 03.05.09, 20:32
      Przykro mi, ze zyjesz w takiej hustawce. Naprawde. Akurat mam jakies
      dobre dni w swoim zyciu, ale znam tez smak takich rozwazan.
    • grow888 Re: mój partner z bpd 04.05.09, 20:11
      może to co napisałaś jest za mało żeby być pewnym bpd, ale dokładnie wszystkie cechy pokrywają się z cechami osoby z bpd (natrafiłem chyba na identycznie nacechowaną osobę...weź po uwagę to, że możesz się wykończyć. Ja o mały włos nie skończylem ze sobą i każdej innej osobie będę odradzał związek z osobą z bpd...zbyt duże ryzyko)
    • czita88 Re: mój partner z bpd 05.05.09, 16:09
      Hej
      Nie wydaje mi się żeby Twój facet miał bpd... Duzo najwazniejszych
      rzeczy mi tu brakuje... Z pewnością cos z nim jest nie tak (jak
      zreszta z każdym ;) ), i nie potrafi kochać... A może boi sie
      uczucia... Nie wiem, nie znam go, z tego co piszesz to jest skryty i
      taki "nieodgadniony", więc sama pewnie też go nie rozumiesz..

      Zaintrygowało mnie to że ma tricho, bo ja też mam :(... Już ok. 3,5
      roku... Ani psycholog ani psychiatra nic na to nie pomógl... Dużo
      myślałam o hipnozie ale jeszcze się nie wybrałam. Jakos miesiąc
      temu, przez ponad dwa tygodnie było dobrze, po tym jak wydałam sporo
      kasy na dobrego fryzjera i moja fryzurka ładnie wyglądała, nie
      wyrywałam i potrafilam się powstrzymać... No ale potem jakoś znowu
      zaczęłam... A od niedzieli nie palę :P, więc wyrywalam więcej :(...

      Napisz moze ile ten twoj męzczyzna ma lat? Jak się poznaliscie, czy
      wykazywal inicjatywę?
      • kati_swiss Re: mój partner z bpd 06.05.09, 00:25
        Ninagarcia --> Dlaczego analizuje jego zachowanie?
        Bo wydaje mi sie że będzie mi łatwiej jeśli zrozumiem dlaczego on
        taki jest.
        A ja sie czuje zorgoryczona i rozczarowana że mój facet jest zawsze
        taki daleki, ze nie czuje sie kochana,
        Wiem ze masz racje....nie żyjemy po to żeby cierpieć. Chciałabym być
        szczesliwa...i wiem że z nim nigdy nie będe bo będzie mi zawsze
        brakowało bliskości ale nie znajduje sily zeby odejsc.
        Chce wiedziec czy on mnie kocha...to chyba normalne...kazdy z nas
        chce to wiedziec.
        I jesli nie kocha to naturalne ze duzo zmienia...natychmiast
        odeszlabym od niego...A tak żyję w zawieszeniu

        Czita88 --> Jakich najważniejszych rzeczy Ci brakuje?
        Ja z wielu cech przypisywanych osobom z BPD wyszukalam te które
        idealnie pasują do mojego partnera.

        Oto one:

        Osoby z BPD mają huśtawki nastroju zmieniające się w cyklach
        godzinnych/dniowych, zmierzające ku smutkowi, przygnębieniu,
        niepokojowi, złości.

        Wykazują zachowania autodestrukcyjne przejawiające się przynajmniej
        w dwóch różnych formach (np. trwonienia pieniędzy, nieostrożnej
        jazdy samochodem).

        Wykazują potrzebę kontroli sytuacji jednocześnie są nadwrażliwi na
        próby kontrolowania ich samych.

        Cechuje ich chroniczne uczucie pustki wewnętrznej i znudzenia.

        Mają problemy z kontrolą emocji – nierzadko emocje biorą w nich górę
        nad zdrowym rozsądkiem.

        Bardzo łatwo ich urazić i rozdrażnić; w skrajnych wypadkach
        wystarczy jedno niefortunnie ułożone zdanie, a osoba z BPD może z
        miejsca skreślić daną osobę ze swojego życia i szczerze
        znienawidzić.

        Większość osób z BPD wspomina dzieciństwo pozbawione stałości i
        bezpieczeństwa, pełne doświadczeń niezgodnych z oczekiwaniami.

        Mają problem z utrzymywaniem bliskich relacji, które są u nich
        intensywne, burzliwe, pełne niestosownego zachowania, prowokacji,
        testowania limitu cierpliwości drugiej strony, charakteryzujące się
        okresami lgnięcia do drugiej osoby i jej odpychania
        Potrafią zrywać długoletnie związki w jednej chwili z błahego powodu.

        Boją się porzucenia; strach przed utratą ukochanej osoby jest u nich
        powodem uciekania od bliskich związków, do których jednocześnie
        dążą, gdy druga osoba jest niedostępna.
        Mimo, że pragną bliskości to – gdy ktoś im ją daje ukazując do nich
        słabość – często uciekają od danej osoby dopatrując się w niej kogoś
        słabego.


        I mysle ze przyczyną nieukładania sie w moim zwiazku jest ta
        ostatnia z wymienionych cecha charakteru. Bez wzgledu na to czy moj
        facet jest chory na BPD czy nie.

        Pozdrawiam wszystkich i czekam na opinie
        • ninagarcia Re: mój partner z bpd 06.05.09, 11:03
          Jak kiedys bylam w podobnym nastroju, ktos mi powiedzial, ze trzeba
          zadbac o siebie. W samolocie w sytuacji awarii, najpierw rodzic
          zaklada sobie maske z tlenem, a potem dziecku, bo niezywy rodzic nie
          wiele pomoze swojej pociesze. Niestety, gdzies tam w sercu, moja
          romantyczna/ infantylna?/ niedojrzala?/ jednostronna natura calym
          sercem krzyczy - zaloz dziecku najpierw, zaloz partnerowi, ale od 2
          lat probuje swiadomie przekonac sie do opcji - najpierw dostarczenia
          tlenu sobie. I owszem, wydaje mi sie to nieetyczne, zolzowate,
          egoistyczne - i jest mi z tym trudno - no bo to nagle robic cos, co
          raczej potepialam, ale ma to tez swoje 2 korzysci. 1. Nie wpadam w
          role ofiary. 2. Troche bardziej zrozumialam glebokie, emocjonalne
          walki osob , ktore maja BPD, i zakladam, ze przezywaja to o wiele
          czesciej, na byc moze o wiele wiekszej ilosci obszarow.

          Jak juz udaje mi sie czasem powstrzymac sie od wyrozumialosci,
          zrozumienia, tlumaczan drugiej strony - trzese sie jak osika, bo
          wchodze na nieznany dla siebie grunt. I czuje, ze stara natura az
          wyje, aby wejsc na utarte sciezki. Odkrylam tez, ze ten okres bycia
          osika jest tylko dla mnie, moze to wygladac jakbym sie obrazila - i
          dla mnie to juz ogromny krok do przodu - wczesniej nigdy nie umialam
          sie gniewac, przez dluzej niz godzine, dwie. Dlatego osoby z BPD -
          moja matka, moj facet - wchodzily mi na glowe. Wiec rozsmakowałam
          sie w tych eksperymentach, z pewnoscia to juz jakies 2 lata, i
          widze, jak bardzo, bardzo trudno jest zmienic swoje stare
          przyzwyczajenia.
          Wiesz, zapytalam Cie o tę deklaracje stanu uczuc, zeby sprowokowac
          Twoja wieksza refleksje. Nie wiem, jakie masz uwarunkowania,
          przekonania, ale to naprawde bardzo rzadkie, aby tylko ta jedna
          sprawa decydowala o Twoim zyciu. Mysle, ze to bardzo niezrownowazony
          obraz. A im bardziej sprowadza sie to, do jednej tylko sprawy, tym
          bardziej wydaje mi sie, ze stracilas na pewien czas jasnosc
          widzenia, albo widzisz to czarno-bialo (rozstanie, nie rozstanie).
          Mi sie wydaje, ze pomimo jego deklarcji - mozecie byc dalej razem
          (niektorzy tak funkcjonuja) albo z jego deklaracja na tak - rowniez
          nie mozecie byc razem (ludzie tez tak funkcjonuja). Akurat w tym
          momencie zycia, bardziej zastanowilabym sie nad tym, czy np. mowisz
          otwarcie co Cie rani, jakie masz oczekiwania. Ale przede wszystkim -
          co sprawia, ze do czasu do czasu pozwalasz tak gleboko zawiadywac
          sobie swoim zyciem. U mnie np.byl to brak wiary i zaufania we wlasne
          spelnienie->zaklocona samoocena. Dlatego prosze odbierz moje slowa
          jako dzielenie sie wlasnym doswiadczeniem, niz rada. Zadna ze mnie
          wyrocznia, kazdego dnia przechodze swoje male korby, poczawszy od
          wyboru srodka transportu, nieuprzejmej pani w sklepie czy decyzji w
          spodniach czy w spodnicy. Kazdy z nas jest inny. Moze cos co
          napisalam, bedzie dla Ciebie inspiracja. Twoja sytuacja jest bardzo
          trudna i juz masz punkty za odwage, ze odwazylas sie wejsc na forum.
          Szukasz, dociekasz, jak dla mnie - niezle.



      • brz_a_sk Re: mój partner z bpd 08.09.13, 12:36
        www.psychosfera.net/trichotillomania-kompulsywne-wyrywanie-wlosow/
        dorzucam link

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka