from-the-air
23.06.09, 19:29
witam!
od 3 lat jestem w małżeństwie z chorym na BPD.zorientowałam sie po
mniej wiecej 2 latach co tak naprawde mu dolega.wcześniej jego
zachowania tłumaczyłam sobie jego trudnym dzieciństwem itp.
Maz nie chce słyszec o zadnym psychologu.sam cierpi i męczy sie ze
soba, jednoczesnie zadajac mi ogromny ból.nie bede tu przytaczac
konkretnych zachowan ale pokrywaja suie one z tymi, o których juz na
tym forum czytałam.
nie urywam ,że jestem już u kresu wytrzymałosci..
NAJGORSZE jest to,ze mamy 2-letniego synka,który na to wszystko
patrzy i który równiez przeżywa tę zmiennosc,brak emocjonalnego
bezpieczenstwa,agresje..
nie wiem co mam robic,myśle o rozwodzie.
nie chce skrzywdzić dziecka,a jednocześnie czuje sie jak
zdrajca,który zostawia bliska osobe w chorobie.wiem ze jestem dla
niego najwazniejsza,ale jednoczesnie on własnie tak bardzo mnie
krzywdzi .zdrowy rozsadek mówi:RATUJ SIE! a ja nie wiem co robic...