budyn_rumiankowy
05.03.10, 01:10
Ktoś tu napisał, że znalazl w sobie odwagę, i obejrzal stare
zdjęcia, filmy. Ja tez to robie, jestem w trakcie i to mnie wyrwalo
z marazmu. Tzn. wiem, ze był, wiem o kim cierpię, wiem że kogoś
straciłam, że to nie tylko moja fantasmagorie.
On na tych filmach się odzywa. Mowi. Mam ok 30 takich filmów, po 2,
5 minut. To niewiarygodne, ze ktoś taki byl, istnial, i że to nie
tyLKO imie i nazwisko.
Coraz mniej mi po nim rzeczy zostaje. Mam na mysli rzeczy codzienne -
przestawiony fotel, plik w komputerze, a te filmy pozwalają
uwierzyc, ż nie śniłam po jego śmieric.