Dodaj do ulubionych

To już rok minął

10.01.08, 13:12
10-go stycznia roku pamiętnego,
napisał barbelek posta niedługiego....

I od tego się zaczęło: pierwsze greckie wakacje (zresztą jak dotąd najpiękniejsze), cudowne wspomnienia, setki zdjęć. Niestety jest i ciemna strona medalu- zupełnie nie planując zostałem zarażony "grecką chorobą". No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, iż praktycznie już od powrotu planuję kolejny wyjazd? Że niemalże dni odliczam do kolejnego wyjazdu, że planuję miejsca, które zobaczę, że półka ugina się już od ciężaru książek, przewodników i folderów. No i jak w końcu inaczej wytłumaczyć fakt praktycznie codziennego wchodzenia na forum i podglądania "co tam nowego i ciekawego napiszą"- czy to aby nie uzależnienie jest?
Korzystając z okazji jeszcze raz chciałbym gorąco i serdecznie podziękować wszystkim forumowiczom za rady, uwagi, informacje, za to, że dzięki Wam mogłem samodzielnie odbyć te wspaniałe wakacje i za to, że niewątpliwie te planowane również będą cudowne.
Wspomnieć także muszę o I PZF- ogromną radością była możliwość osobistego poznania choć kilkorga z Was.Ten październikowy weekend upłynął stanowczo za szybko. Mam nadzieję, że na II PZF frekwencja także dopisze, a może będzie nawet lepsza (ludzie z centralnej Polski i okolic- teraz do Was należy kolejny krok!).
I przepraszam, że w nowym wątku ten wpis czynię, ale ważna to dla mnie rocznica i nie mogłem się powstrzymać. Jeszcze raz dzięki.
Obserwuj wątek
    • ewa.mila Re: To już rok minął 10.01.08, 13:27
      Oj, Barbelek ... tak sentymentalnie .... milo
      To ja chetnie poslucham o przygotowaniach do kolejnych wakacji bo i sama takowe
      zaczynam planowac
    • bebicka Re: To już rok minął 10.01.08, 14:32
      barbelku nie da sie ukryc ze dzieki twojej inwencji doszlo do Zlotu takze mysle
      ze nie tylko w swoim imenieu tez serdecznie podziekuje ze jednak zarazile sie
      grecka chorobasmile
      Ale to w ogole jakas strasznie grozna choroba, wirus czy co...zarazliwie no
      doprawdy...no bo w koncu ja tez, koelzanki mam tez zarazone...
      Ja jako taki moemnt kiedy mnie trafilo to pamietam wakacje chyba ze trzy lata
      temu, kiedy bylismy w Turcji i w ramach bonusu promocyjnego dostalismy wycieczke
      na Kos, pojechalam tam sama i jak tylko moja noga stanela na greckiej ziemi (po
      dobrych kilku latach) poczulam ze jestem w RAJU, ze nie chce wracac na druga
      strone, ze nawet powietrze inaczje pachnie i ten dominujacy zal ze zasmiat dwoch
      tygodni na Kos i jednodniowej wycieczki do turcji jest na odwrot. I wtedy juz
      wiedzialam ze kolejne wakacje tylkow Grecji. I tak bylosmile i trwa nadal...
      A poza tym to ja wlasciwie tez w zeszlym roku jakos w tym okresie zaczelam
      Forumowiczow zameczac pytaniami i planami o moj pierwszy samodzielny
      wyjazd..takze barbelku podobnymi nowicjuszami jestesmysmile
      pozdrawiam
      Maraska
    • matheos2 Re: To już rok minął 10.01.08, 15:46
      Gratulacje (jak ten czas szybko leci). Mnie z chwilę minie 14 lat i muszę
      powiedzieć, że da się tym żyć i to całkiem nieźle. Życzę niewyleczenia, bo takie
      leczenie strasznie boli...
      • jacek1f choruje 16 lat... ło, jakie to dziecko moje 10.01.08, 16:41
        juz stare:-000

        i dobrze nam z tym, calej trojcesmile

        Oby tylko takie wirusy zarażały!

    • bebiak Re: To już minęło ... wiele wiele lat:) 10.01.08, 16:53
      Choruję od chyba zawsze, odkąd pamiętam, a choroba moja osiągnęła
      apogeum od 1989 roku (i w tym stanie wciąż trwam) kiedy pierwszy raz
      stanęłam na greckiej ziemi ..

      Da się chyba z tym żyć, da sie żyć również ze świadomością, że
      podobno nieźle zarażam, z wysoką skutecznością ... he he.. dobrze,
      dobrze, choć są i głosy przeciwne: coraz więcej Dusz zadeptuje mi
      mój raj co ma i dobre i złe strony.

      Uczulam jednakże i na to, że wyleczenie się jest bardzo trudne,
      nieprzyjemne i raczej chyba niemożliwe - wiem co piszę: przeszłam w
      tym zakresie niezłą próbę ze 2 lata temu, ale... się nie udało.

      Z uściskami dla mocno zarażonychsmile)
      • bebicka Re: To już minęło ... wiele wiele lat:) 10.01.08, 17:11
        Now lasnie Bebiaczku ja nie chcialam pisac. Ale to fakt nie tylko Ty ale inni
        tutaj wspaniale zarazajasmile Ale nic to nie przestawajciesmile
        pozdrowka
        Maraska
        • megalonissos Re: To już minęło ... wiele wiele lat:) 10.01.08, 18:13
          Tą chorobą i ja jestem zarażona. Tylko 6 lat ale pewnie jeszcze to potrwa.Kiedy
          opuszczam Grecję myślę, że już mogę pojechać gdzie indziej. Kiedy jednak mija z
          miesiąc od powrotu zaczynam planowć kolejny wyjazd do Grecji. Może gdybym miała
          więcej urlopu i zasobów finansowych pojechałabym i do innego kraju ? I zgadzam
          się- w Turcji jest inaczej i inaczej pachnie powietrze. Upał w Grecji znoszę
          nieżle a będąc w Bodrum na wycieczce czułam się źle.Oczywiście już planuję
          kolejny wyjazd. Pozdrawiam wszystkich ,,chorych,, Elwira
          • bebiak Re: To już minęło ... wiele wiele lat:) 10.01.08, 19:20
            megalonissos napisała:

            > Może gdybym miała więcej urlopu i zasobów finansowych
            >pojechałabym i do innego kraju ?

            Tak Elwi, dokładnie tak: często myślę w ten sam sposób. Jest kilka
            miejsc w Europie, które chciałabym zobaczyć (ot, taki Paryż na
            przykład.. Włochy na szczęście widziałam!)ale od lat kiedy myślę o
            tym wiem, że taki Paryż byłby kosztem Grecji, i czasowym i
            finansowym. I zawsze kładę to na wagę: wynik wiadomy skoro dotąd nie
            byłam w Paryżu. I tak długo póki tak właśnie będzie (he he pewnie
            zawsze!) będę się miotać wiedząc na dodatek (vide: moje urokliwe
            ale zupełnie bez sensu w kwestiach emocjonalnych wakacje w Tunezji w
            2000 roku), że z tą świadomością wakacje nie mogą być udane,
            przynajmniej ja nie umiem cieszyć się takimi wakacjami, które
            udaremniły mi wyjazd do raju.
            To bardzo trudne i - śmiem twierdzić - bardzo niedobre, bo stąd już
            całkiem niedaleko do autentycznej obsesji na przykład.
            OK, narazie się śmiejemy, tak sobie rozmawiamy o naszych odczuciach
            i uczuciach, ale sama widze jak u mnie wszystko się zmieniło na
            przestrzeni tych prawie już dwudzietsu lat.
            Najlepszy przykład: 2 tygodni we Włoszech w 1994 roku nigdy nie
            uznałam za czas stracony, będąc tam, jeżdżąc po różnych miejscach
            nigdy nie pytałam siebie: "co ja tu robię?" a Sorrento było tym co
            mnie straszliwie radowało - tak zawsze chciałam się tam znaleźć.
            Te 2 tygodnie w Tunezji w 2000 roku to już zupełnie inne odczucia...
            I jeszcze: te wakacje we Włsozech były w 1994 roku moimi jedynymi,
            te w Tunezji w 2000 - ha, wcale nie, bo w Tunezji byłam w lipcu, ale
            w maju i we wrześniu dodatkowo w Grecji, a jakże...
            Wciąż tylko nie wiem i trudno mi wyczuć na ile wpływ na te tak
            różne odbiory miały same kraje jako takie.
            B.

            W lipcu 2007 pojechałam na kilka dni do Czech - to była straaaaszna
            rozrzutność z mojej strony, tak straszna, że aż obrzydliwe, ale
            Praga jest rzeczywiście śliczna i warto tam zajrzeć. I to wszystko w
            temacie czeskiej Pragi, a o Atenach mogę mówić...sami wiecie smile))
          • gacek95 wirus... 10.01.08, 19:30
            a ja chciałam powiedzieć, że mąż wąż, który dołączył do tego grona dwa lata temu
            latając na Kretę dwa razy w roku (!!) i po tych wakacjach zapowiedział, że już
            go to nie interesuje i już poleci gdzieś indziej albo i nigdzie bo będzie
            oszczędzał (tra la la la uncertain ), kilka dni temu jakoś tak nieśmiało pod nosem
            bąknął że w sumie to właściwie tylko tam mamy prawdziwy wypoczynek, że to takie
            pewne miejsce, że już je znamy i wiadomo że pustka itd. (wirus już się mocuje
            swoimi łapkami oj mocuje się)
            • megalonissos Re: wirus... 10.01.08, 19:52
              Dodam jeszcze, że tak na prawdę to wcale nie jest nasza chorobą, obsesją. Wg
              mnie to dobrze jeśli się marzy, jeśli ma się miejsce gdzie che się pobyć,
              odpocząć. Akurat naszej grupce z jakiegoś powodu odpowiada Grecja. Ja jestem też
              świadoma, że nie zdołam poznać wszystkich pięknych miejsc w Europie a co dopiero
              w świecie. Zwiedzając inne kraje z wycieczkami, w pośpiechu niewiele
              zapamiętałam i nie poczułam tych miejsc.Wręcz - chodząc po Monachium pomyślałam-
              co ja tu robię? Tu wszystko jest mi obce - historia, kultura itd.Kiedy wybieram
              kolejne miejsce w Grecji- czytam i czytam w przewodnikach i wiem co chcę
              zobaczyć.Moje koleżanki,które zwiedzają inne piękne kraje nie potrafią mnie
              zainteresować swoimi opowiadaniami, brak w nich kontaktu z miejscowymi ludźmi,
              są to kolejne zaliczone miejsca.Nie chwaląc się moich opowiadań słuchają z
              zainteresowaniem. Myślę, że nasza pasja jest piękna.
    • hania404 minęło raptem półtora roku.... 10.01.08, 19:54
      ... tak nieśmialo dodam mój wpissmile tak Bebiaku - to jest obsesja,
      mam nadzieje ze na razie nie czyni krzywdy naszym bliskim, ale to
      obsesja... ja, jak Barbelek - troche wiecej niż rok, a mam wrazenie
      że duzo, duzo wiecej... kazdą wolna chwilę, każdy niemal grosz,
      każdą myśl, filmy, muzyka, ksiązki, internet, mapy... ale tak mi z
      tym dobrze...smile pozdrawiam tych mniej i bardziej "chorych'
      P.S. Barbelku, dzieki za zjazd, za Twoj wklad, za to że Twoja
      śmiałość ośmieliła i mniesmile)))
      • bebiak Re: minęło wiele wiele lat .... 10.01.08, 20:59
        hania404 napisała:

        > to jest obsesja, mam nadzieje ze na razie nie czyni krzywdy
        >naszym bliskim, ale to obsesja...

        Chciałabym tak myśleć, bardzo bym chciała ale myślę, że w moim
        przypadku jest niestety inaczej i nad tym nieco ubolewam, ale jak
        tylko coś gdzieś itp.... again the same...

        Jest coś szczególnego w tym co napisała Elwi - właśnie: zamykamy się
        na inne kraje? Na ich kulturę, muzykę? Ofkors wiemy co jest stolicą
        Szwecji czy gdzie na mapie znaleźć Wyspy Owcze, może wiemy, gdzie
        Jenisej płynie albo, że Bawaria to wcale nie danie, z którego słynie
        Norwegia, ale tak naprawdę - przynajmniej jeśli o mnie chodzi -
        wcale nie zaprzyjaźniam się się tak bardzo z innymi krajami. A to
        nie jest tak, że poza tym co dot. Grecji nie mam nic w chatce - ot,
        ostatnio Anabelka wyciągnęła parę pozycji o Maroko na przykład. To
        nie jest też tak, ze to czy owo nabyłam, stoi, odkurzę czasem i nie
        wiem.. jest dekoracją. Nie.. Nawet przeczytam, obejrzę piękne
        fotografie, nikt mnie nie przekona, że Fez to Oceania, ale ... nie
        czuję niczego szczególnego, tego czegoś co wprost trudno nazwać. Bo
        czy czuję ssanie w żołądku kiedy czytam o Budapeszcie? A co czuję
        kiedy rozłożę na podłodze dużą mapę Grecji i po raz nie wiem który
        powędruje mój wzrok tam czy tam, kiedy dostrzegę to czy tamto,
        dostrzegę po raz n-ty ofkors ale to nie stanowi - to jest to co
        robi na mnie potężne wrażenie. I jeśli już gdzieś byłam - chcę
        zajrzeć do zdjęć, do opowieści np. na stronie, żeby przypomnieć
        sobie nieraz zakurzone już wrażenia zapisane na gorąco, jeśli nie
        byłam, to książki, może internet.. I zawsze znajdę coś co mnie
        zafascynuje, co pochłonie mnóstwo czasu, co spowoduje, że szperam bo
        muszę wiedzieć więcej albo zrozumieć... Stracony to czas? Echhhhh,
        dla niektórych przecież tak ale dla tych, którzy czują to COŚ?

        Co do zasady przyznaję, że chyba przesadzam - oj, to dowód na to, że
        teraz rozum dopuściłam do głosu, co się zdarza nieczęsto...

        Nic nie jest proste ani łatwe... i zobaczcie do czego to może
        doprowadzić, do czego może doprowadzić rzeczywista, szczera i
        nieudawana pasja. Staram się myśleć, że to wciąż pasja a nie obsesja
        bo ta jest dla mnie już czymś groźnym.

        Dodam jeszcze, że jako prawnik miewam klientów bardzo różnych: i
        tych biedniejszych i takich szalenie bogatych. Z tymi bardziej
        zaprzyjaźnionymi (z obu tych grup) plotkuje o wakacjach - i muszę
        Wam powiedzieć, że stokrotnie bardziej wolę słuchać opowieści tych
        biedniejszych, bo oni w każdym swoim słowie przekazują emocje,
        których doznają, choć wcale niełatwo było im zorganizować to czy
        tamto. Ale kiedy już się udało to jest to pełna nieudawana radość z
        każdego kroku, to są opowieści wyrzucane prosto z serca i tak
        barwne, że tylko malować. A te inne? Są takie blade, takie żadne,
        podszyte znudzeniem... a może to dlatego, że nic nie kosztują, nie
        wymagają żadnych wyrzeczeń? Zwróciliście na to może kiedyś uwagę?
        Nie mówię, że tak jest w 100% ofkors ale to jest coś co da się
        bardzo łatwo zauważyć.
        B.
    • grecja-ellada Re: To już rok minął 10.01.08, 20:21
      Barbelu Nasz Drogi smile

      Doświadczyłeś tego niesamowitego doznania obcując z Kretą co i ja chodząc po
      greckiej ziemi za każdym razem gdy tam jestem... a przedziwne acz cudowne
      uczucie zrodziło się w 98 roku i trwa po dzień dzisiejszy smile)

      Barbelku nie dziwi mnie Twoje uczucie jakie zrodziło się gdy zwiedzałeś i
      poznawałeś gr. wyspę Kretę. Jest ona urocza, piękna i jak już pisałam tu na
      forum również i mnie zachwyciła swoimi widokami . Jednak chcę poznać i inne z
      greckich wysp smile) i do wiosny już po cichutku odliczam dni do kolejnego
      spotkania z Helladą.
    • barbelek Pisząc tutaj wiedziałem, że nie jestem jedynym 10.01.08, 20:34
      "normalnym inaczej", ale jednak - tak na wszelki wypadek- dobrze się upewnić, że
      z "dekielkiem" jednak nie jest najgorzej. Być może nie wszyscy wiedzą, ale ja
      też kawałek świata zaliczyłem- przed obecną profesją marynarzem byłem i kilka
      miejsc zobaczyłem. Stany, Brazylia, Indie, kilka krajów Europy- nie można
      powiedzieć, że zwiedziłem- co najwyżej miasta portowe. Z całą pewnością świat
      jest piękny, ale tak z ręką na sercu- nigdy i nigdzie tak mnie nie ciągnęło jak
      do Hellady. Fakt- i takie marzenie mam, by z żonką kawę przy hiszpańskich
      schodach wypić (co by nie mówić Rzym to jedyne takie miasto na świecie jest), by
      lampkę koniaku na wieży Eiffla wlać w siebie, ale te widoki, ten klimat, to
      poczucie szczęścia ma (dla mnie oczywiście) tylko ten fragment Grecji, którą do
      tej pory zobaczyłem.
      Fajnie z takimi "wariatami" jak Wy pogadać i upewnić się, że wirus- w tym
      konkretnym przypadku- to jednak pozytywna sprawa. Jest to jedyna choroba, którą
      nie żałuję, że się zaraziłem.
    • bebiak Pasja czy obsesja? 10.01.08, 21:27
      Miałam napisać poprzednio i mi umknęło:
      część z Was pamięta moje nieudane wakacje w Grecji w lipcu 2006.
      Takie wakacje, po powrocie z których każda myśl o Grecji sprawiała
      ból, a rozmowa z każdym z Was była niemożliwa, bo kojarzycie się
      przecież z Grecją. Część z Was pamięta - to był straszny dla mnie
      czas. W domu sporo płyt, od rocka po jazz, a po odstawieniu tych z
      grecką muzyką nie było nagle czego słuchać, nie było czego czytać,
      nie było nikogo, z kim można byłoby rozmawiać a przecież wokół mnie
      doprawdy sporo ludzi i to nie tylko wielbicieli Hellady przecież.
      Nagle powstała wokół mnie zupełna pustka - trudno zrozumieć
      dlaczego. Chciałam, ba, musiałam jakoś żyć, ale to nie do
      uwierzenia - okazało się, że mój kultowy stary Maanam jest świetny
      ale obok Grecji a nie zamiast, że ten kotlet schabowy jest pyszny
      ale wtedy kiedy mogę pomyśleć: w piątek zrobię na kolację
      kleftiko. Słuchajcie, to był koszmar - zupełnie nie umiałam się
      odnaleźć w świecie, z którego próbowałam wyrzucić szeroko pojętą
      Grecję bo ta sprawiała ból.
      "Lecz się tym co próbowało cię zabić" - ktoś z Was mi napisał (bo
      pisaliście przecież, pamiętam, i z tym, że pisaliście było mi
      dobrze, choć rozmawiać nie umiałam, nie mogłam, ale czytałam Was).
      Szaleństwem wydawał się wyjazd za miesiąc do ... Grecji - czyż nie
      był szaleństwem? A czym się okazał? Cudownymi dwutygodniowymi
      wakacjami na Cykladach (+ Astipalaia).
      Może rzeczywiście czas przestać się oszukiwać mówiąc, że to tylko
      pasja, miłość i namiętność?
      Przyznaję, że po tych fatalnych wakacjach w lipcu 2006 nic już nie
      było i nie będzie takie jak przedtem, choć nadal odbieram bardzo
      silnie wrażenia. To co się wtedy stało ze mną, to, że nie mogłam się
      odnaleźć w świecie bez Grecji pokazało, że za bardzo się
      rozpędziłam, że przekroczyłam jakąś granicę - zakładam, że nikt z
      Was tego nie doświadczy.
      • amigo50 Re: Pasja czy obsesja? 10.01.08, 22:31
        A ja miałem nadzieję, że to normalne Forum będzie sad(
        Normalne Forum normalnych ludzi a tu się okazuje, że chorzy albo
        nawiedzeni. To co ja tutaj robię?
        Przecież tam na tych wyschniętych wyspach nic nie ma. Skały tylko.
        I pewnie dlatego nie lubię tam jeździć i robię to raz w roku (no,
        czasami tylko dwa lub trzy), ale wcale tam długo nie siedzę.
        Najwyżej trzy miesiące w roku. Więcej nie!
        I to nie jest żaden nałóg, bo trwa raptem od dziesięciu lat.
        Na szczęście więc nie można mnie zaliczyć do nałogowców i wcale się
        z tego nie muszę leczyć i dlatego sobie mogę w tym roku też tam
        polecieć i popływać pomiędzy wyspami.

        A co?!!!
    • tomaszkozlowski1 Re: To już rok minął 10.01.08, 22:19
      Skoro tu wszyscy o greckich rocznicach to i ja dodam, że zeszły rok
      był dla mnie wyjątkowym jubileuszem. 10 lat od pierwszego wyjazdu do
      Grecji. I choć zdążyłem wyjechać tylko na tydzień, jubileuszowy
      pobyt był wyjątkowy i magiczny. Będzie pewnie w przyszłości ważnym
      punktem odniesienia. A wiecie co jest najlepsze? Że każdy rok
      rejestruję na podstawie wyjazdu do Hellady. Jeśli przypominam sobie
      coś z 2004 roku, to automatycznie myślę- acha to był ten rok gdy
      byłem na Thasos- i tak dalej.. smile
      Nie uważam, że angażując się tak bardzo w grecką pasję, zamykamy się
      na inne kultury. Przeciwnie. Bez Grecji byłbym szalenie uboższym
      człowiekiem. To dzięki niej zagłębiłem się w wiele przeróżnych
      dziedzin, w tym w takie, które kiedyś nie były dla mnie tak
      fascynujące, jak choćby historia, zainteresowanie innymi kulturami,
      wreszcie bliższe zainteresowanie kulturą swojego kraju- to
      skomplikowany temat ale to dopiero Grecja wyzwoliła we mnie większą
      ciekawość tego co stworzyła Polska.
      Choć od zawsze byłem bardzo muzykalnym osobnikiem i ciągle coś
      nuciłem, to grecka muzyka pozwoliła mi poznać czego w muzyce
      poszukuję, to ona pozwoliła mi też lepiej poznać siebie. Taki choćby
      taniec grecki zmienił nie do poznania moją fizyczność- kiedyś byłem
      do tańca sztywny jak kij.Ja siebie po prostu nie poznaję smile Taka
      pasja daje niesamowicie dużo dobrego na wszelkich chyba polach
      rozwoju.Musimy uważać się za wielkich szczęściarzy, że coś takiego
      jest nam dane.

      Barbelku, życzę Ci wielu lat tej wzbogacającej pasji! Tomek
      • bebicka Re: To już rok minął 10.01.08, 23:28
        Bosze jaki sentymentalny i piekny wateksmile ech rozmarzylam sie...tak ogolniesmile
        Maraska
    • ewamalgorzata Re: To już rok minął 11.01.08, 00:49
      To jak wszyscy coś od siebie - to i ja osobiście...smile
      Dla mnie "moja" Grecja jest niezrozumiałym fenomenem... Bardzo lubię
      jeździć wszędziesmile Już gdzies pisałam, że moim zdaniem Włosi mają
      lepsze jedzenie i ciekawsze zabytki, Londyn to najpiękniejsze miasto
      w Europie, ocean ma "pływy"smile, Niemcy mieli Ludwika II i jego zamki,
      austriacy i Szwajcarzy mają piękne,małe, czystesmile miasteczka,
      Francuzi - opactwo Saint Michel, Bretanię i Normandię itd... a
      Grecy?? no coż, jak pisał amigo: suche, niezielone wyspy, smieci,
      wszędzie te kozy, upał, kosze na papier...smile, upierdliwą muzykę
      (dobra, wywalcie mnie z tego forum, ale przyznam się, że poza Grecją
      jej nie znoszę, tak, jak nie znoszę góralskich domków nad morzem i
      lodów zimą nie jadam), dziwaczny alfabet... ale prawdziwe wakacje,
      pełen relaks, siedzenie wieczorem na plaży, zimne wino,
      rozgwieżdżone niebo, błękit morza, cykady i te drugie... no ćóż, mam
      nadzieję, że jeśli jest raj - to wygląda jakoś podobnie.. Jeśli
      wygląda inaczej, to nawet się mocno nie martwię, że mnie do niego
      nie wezmąsmile
      • bebiak Re: To już rok minął 11.01.08, 10:51
        ewamalgorzata napisała:

        > a Grecy?? no coż, jak pisał amigo: suche, niezielone wyspy,

        A kto powiedział, że mają być mokre i zielone?

        >smieci,

        Ludzka rzecz śmiecić - czyż nie?

        > wszędzie te kozy,

        I to jest takie cudowne.... smile))

        > upał,

        Pięknie! Nie cierpię zimna, nie cierpię marznąć!

        >kosze na papier...smile,

        ... co to śmieszą nie wiedzieć czemu całą Europę albo i dalej! Plus
        dla Grecji za oryginalnośćsmile) (też mam kosz w łazience, no bo jak
        uzależnienie to uzależnienie)

        >upierdliwą muzykę (..)

        Chryste Panie: o Twojej niechęci do muzyki wiedziałam ale że jest aż
        upierdliwa??? Poległam - obróciłam się w pył .... poległam Ewciu
        moja...
        Upierdliwa muzyka..
        upierdliwa..
        upierdliwa???
        <mysli>
        • ewamalgorzata Re: To już rok minął 11.01.08, 11:25

          > Chryste Panie: o[...]Upierdliwa muzyka..

          No przecież wiesz, że mam traumę po dyżurach nauczycielskich na
          piętrze, gdzie nauczaly się klasi I- III ... Każdy dźwięk nie będący
          ciszą prawie zawsze jest upierdliwy. smile
          A grecka muzyka jest upierdliwa tylko poza grecją... to w sumie i
          tak jej punktuje..bo nie ma chyba takiego miejsca na ziemi, gdzie by
          techno nie było upierdliwewink
    • anitasz30 Re: To już rok minął 11.01.08, 12:20
      Geia Sassmile
      U mnie zaczelo sie od...Chorwacji smile), trylogii karola Bunscha i fascynacji
      Aleksandrem Wielkim ogolniesmile Zaczelo sie...w 1998 roku?? Wtedy bylam w
      Chorwacji - na wyspie Korcula i bylam po prostu wniebowzieta. Wrocilam do PL i
      tak namolnie wszystkim opowiadalam o tym jak jestem zachwycona ze w koncu moja
      kumpela nie wytrzymala i mowi: powinnas jechac do Grecji a wtedy recze, ze
      zapomnisz o Chorwacjismile Ona spedzila w Grecji ladnych kilka lat wiec
      zaofiarowala sie jako moja przewodniczkasmile. No i pojechalysmy...co prawda
      dopiero w 2002 roku - ale jednaksmile wczesniej oczywiscie czytalam wszystko co mi
      wpadlo w rece na temat Grecji, w tym ksiazki Karola Bunscha smile i oczywiscie o
      Aleksandrzesmile I wlasnie podczas tych 4 lat pomiedzy Chorwacja a wyjazdem do
      Grecji tak naprawde zaczelam juz kochac ten krajsmile A jak
      pojechalysmy...ech...dwa tygodnie Leptokaria i okolice, dwa tygodnie
      Ateny...zwiedzilam maksymalnie tyle i bylam w stanie, zahaczylam tez lekko o
      Peloponez...Drugi raz pojechalam rok pozniej - ale juz konkretnie zeby
      popracowac i dluzej tam pobycsmile wybralam paralie Katerinismile i mimo, zemomentami
      bylo ciezko, praca codziennie, to jednak sjesta byla i latalam na plaze jak
      oglupialasmile Potem byla dluuuga przerwa, podczas ktorej jedynie marzylam,
      planowalam...i marzylam...W tamtym roku sie udalo...4 miesiace na Kreciesmile i
      mimo, ze tez codziennie pracowalam to jednak udalo sie zobaczyc troszeczke, ale
      przede wszystkim sama swiadomosc ze jestem w tym miejcu, ze mam plaze i morze na
      wyciagniecie reki, tawerny i gyrosy, i musake!! to po prostu bylo to czego
      potrzebowalam i nadal potrzebujesmile Fakt, ze Kreta - przynajmniej ta czesc w
      ktorej ja bylam, Stalida i okolice hersonissos i Iraklion jest mocno nastawiona
      na turystow - zwlaszcza angielskich i niemieckich, czyli angielskie puby i bary,
      angielska muzyka w zasadzie dookola, to jednak potrafilam znalezc miejsca takie
      ktore sprawialy ze czulam sie naprawde wspanialesmile dla chcacego nic trudnego smile
      Ojej ... ale sie rozpisalam...ale jak juz taki wspomnieniowy watek tu powstal to
      postanowilam i ja troche powspominacsmile Wy planujecie kolejne wakacje, kolejne
      wycieczki...a moim marzeniem jest zyc i mieszkac i pracowac tam na stale...mam
      nadzieje, ze w tym roku uda mi sie zaokretowac w Helladzie juz na dlugosmile
      Filakiasmile
      • anabella19 Re: To już rok minął 18.01.08, 13:01
        To i ja wtrace swoje trzy grosze.
        Ale na poczatku: Barbelku dzieki za ten wateksmile)Ale sie
        rozmarzylam.....

        I musze powiedziec, ze jestem wyjatkowo zadowolona z tej choroby o
        nazwie GRECJA /wirus KRETA/, ktora mnie dopadla cztery lata temu i
        trzyma sie mocno. Obawiam sie, ze to nieuleczalne, ale specjalnie
        sie nie martwie. Zreszta to jedyna choroba,ktora przytrafila sie w
        moim doroslym zyciu. A juz troche lat minelo. Ciagle mi sie marzy
        jeszcze Grecja kontynentalna i inne wyspy. Wierze, ze kiedys to sie
        spelni. A w tym roku znow moja ukochana Chaniasmile) I juz mi sie zyje
        lepiej na sama mysl o wyjezdzie, choc termin jeszcze nie jest mi
        znany!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka