atreides_bem
03.09.04, 15:45
No więc dzisiaj (pare chwil temu) wracając ze szkoły do domu (rower
oczywiście) jechalem ulica OBROŃCÓW TOBRUKU. Przy tej ulicy NIE MA sciezki
rowerowej (jedynie ciag pieszo-rowerowy o szerokosci hmmm 1,25 m? - bardzo
uczeszczany przez pieszych). Przy tej ulicy takze trwa budowa nowego osiedla,
w zwiazku z czym cale pobocze jest zapiaszczone, zagracone etc, tak ze strach
jechac. Jade wiec gdzies tak no hmm jakby podzielic ulice na 3 czesci, to
jechalem to 1/3 od strony pobocza :>. Z dala od piachu, dziur i cegiel :P.
I co? Nagle pisk opon, glosne trabienie samochodu, wyprzedza mnie, gwaltownie
sie tuz przede mna zatrzymuje. Podjezdzam i pytam czy jest jakis problem, a
kobieta (pasazer, jechala z tylu - facet-kierowca slowem sie nie odzywal i
chyba nie mial pasow zapietych ;) - kobieta na pewno nie miala), do mnie z
ryjem, ze nie mam prawa jechac jezdnia, bo:
1) Nie mam kasku
2) Nie mam kamizelki odblaskowej
3) Jest ciag pieszorowerowy
4) Nie wolno przeszkadzac samochodom
5) Nie jestem pelnoletni (z tego powodu nie mam tez prawa sie z nia klocic ;))
Zaczela mnie straszyc, ze zaraz wyjmie 'legitymacje' i mnie spisze? yyy...
Nagle kierowcy (z 5 samochodow) zaczeli trabic na nich (bo pan kierowca
zatrzymal sie centralnie na srodku jednopasmowki...) i ich wyprzedzac. Ja
mowie 'no a panstwo staneli na srodku ulicy, co jest na pewno nie zgodne z
przepisami' odp. "I CO Z TEGO!?" - no lol :). Zaluje, ze nie zapytalem tej
pani kim jest, ze mnie straszy spisaniem :).
Coz - czy ta pani miala racje? Jest obowiazek jechania ciagiem pieszo-
rowerowym, o szerokosci 1,25-1,50 max z pieszymi co 10m od siebie? o_O. I czy
jest obowiazek (jak ta pani zaczela mowic, gdy jej tlumaczylem ze to wcalenie
jest sciezka rowerowa) jechania samiutkim skrajem drogi, coby " nie
przeszkadzac kierowcom "? Poprosze o zdanie ekspertow masowych :P.
PS. Do zobaczenia na bemowskim patolu i nocnej ;)