Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Trzymajcie kciuki...

    05.03.05, 14:15
    ... za mnie i Sebę (nick SebeQ) w poniedziałek, gdyż mamy dzień próbny w
    jednym z serwisów warszawskich (na razie nie podam nazwy ani adresu, co by
    nie robić reklamy komuś, kto nie sponsoruje Masy ;-). A jak się sprawdzimy,
    to będziemy składać rowery, serwisować te już złożone i sprzedane, czyli
    ogólnie pracować w serwisie ;-)

    Gdy to się stanie w Warszawie będą jeździły składane przez nas rowery
    angielskie (z kierownica zamontowaną z drugiej strony ;-), amorki w rowerach
    będą wybierać nawet liście z chodnika i mieć dodatkowe 350mm skoku, hamulce
    będą ustawione tak, że nawet spojżenie na nie będzie powodowało zablokowanie
    koła, prócz tego wszystko będzie chodzić cicho i lekko (może poza łańcuchem
    w "Zielonej Zadymie"-tradycja zobowiązuje, a 'szewc w podartych butach
    chodzi)... Za to Czajnikowi może w końcu przestaną się szprychy wykręcać i
    obręcze rozcentrowywać ;-).
    Jak widzicie korzyści będą wielkie dla nas wszystkich, przyszłość zarysuje
    się w świetlanych barwach, skończą się konflikty zbrojne na świecie i kłótnie
    małżeńskie. Zmaleje też liczba zamobójstw z powodu STX-a wkręconego w
    szprychy, albo źle chodzącego Bombera, a ludzie będą żyć w szczęściu i
    ogólnej pomyślności... warto za to trzymać kciuki za co dziękuję z góry ;-)
    Obserwuj wątek
      • roweroraffi Zapomniałem dodać... 05.03.05, 14:21
        ...że praca i zarobki pozwolą mi wcielić w życie niecny plan wymiany nieco już
        zużytej i poobijanej "Zielonej Zadymy" na nowy rower, który również z czasem
        pewnie dorobi się odpowiedniej do właściciela ksywki ;-)

        Dodam, że "plan akcji" z podziałem na etapy i wstępnym kosztorysem mam już
        przygotowany i jak ktoś chce to mogę w najbliższej przyszłości wcielić w życie
        pomysł konsultacji społecznych w tym temacie (bez konsultacji społecznych
        niemożliwe jest otrzymanie środków z Unii Europejskiej więc to ważne!), a
        tymczasem zainteresowanych odsyłam na Priv ;-)
      • ociec51 Re: Trzymajcie kciuki... 05.03.05, 18:56
        Trzymam kciuki.Raffi zobacz czy w twoim sklepiku nie ma porządnych błotników do
        roweru trekkingowego takiego jak mój Cannibal na koła 28". Już mam dość
        zachlapanych pleców. Mają być plastikowe, porządne i niedrogie. Wdzięczność
        moją masz. A jak! (prywata)
        Pozdrowerek
        • roweroraffi Re: Trzymajcie kciuki... 06.03.05, 15:28
          ociec51 napisał:

          > Raffi zobacz czy w twoim sklepiku nie ma porządnych błotników do
          >
          > roweru trekkingowego takiego jak mój Cannibal na koła 28". Już mam dość
          > zachlapanych pleców. Mają być plastikowe, porządne i niedrogie. Wdzięczność
          > moją masz.

          Ok, spojżę, gdy w poniedziałek będę tam. Niemniej obawiam się, że plastykowe,
          porządne i zarazem niedrogie to ciężko będzie znaleźć w jakimkolwiek serwisie.
          Sucha niedawno kupiła plastykowe błotniki (26") pełne do roweru... są świetne,
          niełamliwe, ale niestety kosztowały 40zł i wymagały niezbyt krotkiego montażu
          (za montaż chcieli ekstra 15zł i jak ktoś nie czuje się na siłach to lepiej
          jednak zlecić)
          • roweroraffi Do Ojca ;-) 07.03.05, 16:15
            Pełne aluminiowo-plastykowe za około 50zł, plastykowe 'dyndałki' (krótkie,
            mocowane tylko do ramy lub sztycy - w jednym miejscu dzięki czemu się dyndają
            na boki) za około 30zł - ceny raczej niezbyt rewelacyjne. Na Grochowskiej
            powinieneś mieć pełne plastykowe za około 40zł... a niepełnych nie radzę
            kupować ;-) Z pełnych tańszych są stalowe za około 20zł w praktycznie każdym
            sklepie - żywotność kilka lat ;-)
      • kanihilator Re: Trzymajcie kciuki... 07.03.05, 14:11
        Z tym co tak piszesz to kojarzy mie się tylko jedno..
        U mnie w szkółce słyszłem taką historyjke:
        Kierowca który dopiero co wyszedł cało z wypadku na przejeżdzie kolejowym pyta
        się
        -jak to możliwe przecież niedawno byłem w na przegądzie
        na to odpowiedz taka
        -a głowe sobie pan sprawdzał?
        Co ciekawe jest to prawdziwa historyjka
        A pisze to bo z innej perspektywy to wyrażnie widać co się dzieje
        Czestotliwość łamania się naprawde jesr zastraszająca jeszcze ZDM stwierdzi że
        rowerzyści są niebezpieczną grupą nawet sami dla siebie, więc po co im ułątwiać
        infrastrukture skoro to nic nie daje?

        Może to Raffi ku przestrodze? nie odlatuj tak
        • roweroraffi Re: Trzymajcie kciuki... 07.03.05, 16:27
          Post specjalnie pisałem 'grubą kreską', więc nie bierz na poważnie... może
          powinienem faktycznie dac tagi <ironia mode on> ale myślałem, że aż tak
          niemożliwą historię jak rowery z kierą z drugiej strony, dodatkowe 3500mm skoku
          w amorze po przeglądzie i blokowanie koła po spojżeniu na hamulec to już nikt
          na poważnie nie weźmie ;-)
          A na drodze staram się nie odlatywać... pewnie dlatego po 40 koła km na rowerze
          po szosach i ulicach jeszcze żyję :-)
      • roweroraffi [długie]1 dzień pracy - relacja... 07.03.05, 22:54
        Oto mała relacja z pierwszego dnia pracy jako serwisanta... nieco śmiechu było,
        ale udało się i chyba zagrzeję tam stołek na stałe :-)

        Zaczęło się od tego, że około 11.45 wyjechałem rowerkiem z zasypanego bloku
        przy ul. Kowalczyka... wyjechałem to może nieco na wyrost nazwane - utknąłem w
        pierwszej zaspie - na śnieg po kolana nie pomogły nawet semislicki Shwalbe ;-)
        Gdy już udało się przebrnąć przez 100m zasp do jako tako odśnieżonej uliczki
        osiedlowej stwierdziłem, że ja to dopiero mam dobrze - Tatuś dziś dłużej
        wyjeżdżał z parkingu niż trwa dojście do Jego pracy piechotą nawet w taką
        pogodę :-) Z tą wesołą świadomością potoczyłem się w stronę Modlińskiej, by po
        chwili wspaniałym nieplanowanym poślizgiem zatrzymać się na oblodzonej jezdni
        tylko metr za sygnalizatorem pokazującym sygnał czerwony.
        O dziwo jezdnia na Modlińskiej była już czarna i mokra (nie tak jak kilka
        godzin wcześniej gdy wracałem z w Gocławia mijając kolejne pługosolarki nie
        sypiące solą i z pługami w górze), a nie jak się spodziewałem - ośnieżona. Tak
        samo było na Grota i Armii Krajowej, choć tutaj stan pobocza pozostawiał już
        nieco do życzenia i błoto pośniegowe z zatkanego na amen błotnika zaczęło
        powoli przeszkadzać w jeździe. Wykonanie kilku bunnyhopów pomogło - błoto
        powróciło na poboczę ;-) Kolejny kłopot miałem by skręcić w lewo na
        Kasprowicza... lewoskręty nieodśnieżone, przejścia dla pieszych nie do
        przebycia nawet dla kogoś z oponami klockowymi i tylko ślady biegówek na śniegu
        w oddali. Ale się udało... w 20 minut od wyruszenia bylem już na Bielanach - to
        i tak szybciej niż autobus w tej relacji :-)

        W samym serwisie wiało nudą... klientów zero, co w taką pogodę nie jest niczym
        zaskakującym. W przeciągu pół godziny pojawił się tylko koleś, który chciał
        kupić rower na zasadach, które możnaby spokojnie (wg Jego tłumaczeń) podciągnąć
        pod system argentyński. Zaproponowano Mu raty, a w dyskusję o sprzęcie nawet mi
        się udało nieco włączyć (chcąc uciąć ewentualne insynuacje - nie proponowałem
        zakupu roweru z hamulcami SRAM 7.0 ani klamkami LX ;-).

        Po około 45 minutach pojawił się spóźniony Szef (przyjechał samochodem - pewnie
        stąd spóźnienie:-P). Ja jako przyszły serwisant miałem mieć za zadanie złożyć
        rower.. zamiast tego na początek dostała mi się dętka i opona do wymiany.
        Wprawnymi ruchami zwolniłem hamulec, wyjąłem koło, wybebeszyłem je z opony i
        dętki i po uprzednim sprawdzeniu kierunku rotacji opony i stanu obręczy,
        założyłem rzeczoną obręcz nowiutkiego Panaracer'ka i dentkę Kendy, która była
        jakoś dziwnie za duża... po sprawdzeniu rozmiarów wyszło na jaw, że Szef przez
        pomyłkę przyniósł mi dętkę od jakiejś kolarki - przynajmniej to wskazywały
        dziwne cyferki w rozmiarze zamiast standartowego 26 x cośtam :-) Nie ma tego
        złego, co by nam nie wyszło... zmiana dętki, szybki montaż, pompowanie i
        uśmiechnięta twarz Szefa mówi: 'a nie założyłeś tej opony odwrotnie?' ...
        owszem, założyłem i to w dodatku patrząc na kierunek rotacji :-) Wybebeszyłem
        wszystko od nowa, złożyłem, zmontowałem, a potem przekazałem kartkę
        serwisantowi, by Ten zadzwonił do właściciela bika, że rower jest już gotowy
        (wszak postawa wobec klienta zobowiązuje).

        Dla mnie w tym czasie znalazł się upragniony rowerek do złożenia... zawsze
        myślałem, że nie ma nic prostszego niż wyjąć rower z pudła, dokręcić koła,
        kierę, siodło i pedały, a potem poregulować tu i ówdzie by chodziło jak trzeba -
        nic bardziej mylnego :-) Zacząłem składać napęd - suport skręcony na chama
        ledwo się obraca - trzeba poprawić po fabryce. Skręcam przednie koło - skręcone
        na chama, znów trzeba poprawić. Skręcam hamulce i....BRAWO - trzeba poprawić
        ustawienie klocków. Przerzutki były nawet w miarę ok, ale za to tylne koło
        wymagało lekkiego centrowania. Do tego jeszcze instalacja odblasków, dzwonka,
        siodła, kierownicy wraz ze wspornikiem, poprawa ustawienia klamek na
        kierownicy, napompowanie kół średnio sprawnym już kompresorem i rower gotowy. W
        sumie łącznie z poprzednią pracą przy dętce i oponie jakieś 1,5-2 godzinki.
        Wolno? Szybko? Sam nie wiem... ale czas raczej łatwy do poprawienia jak się
        przestanie zakładać oponę nie tak jak trzeba i zacznie przyzwyczajać do
        poprawiania wszystkiego w składanym rowerze.

        Więcej pracy w serwisie nie było, więc Szef zwolnił mnie do domciu bym się nie
        zanudził. W końcu to jeszcze nie "sezon" i dopiero jak lody stopnieją, ludzie
        przypomną sobie o tym, że rower trzeba wyciągnąć z piwnicy i przed sezonem
        przeserwisować, albo coś tam naprawić... wtedy będzie oblężenie, tłumy,
        kolejki, zapisy... teraz za to cisza przed burzą i pracy zero...

        Pozostało tylko wsiąść na wysłużoną i dzielną 'Zieloną Zadymę" ( swoją drogą
        fajnie mieć nie tylko parking rowerowy w pracy, ale i narzędzia pod ręką jakby
        co ;-) i poturlać się w zamieci śnieżnej spowrotem do domciu. Wyjazd spod
        warsztatu trwał tylko 2 minuty i w sumie z wyjazdem miał niewiele wspólnego.
        Jazda po Kasprowicza przy każdych światłach była kończona efektownym hamowaniem
        bokiem na lodzie, a ruszanie kilkoma obrotami koła w miejscu. Za to na Armii
        Krajowej bagno - mimo błotników w minutę nogi miałem mokruśkie od wody, błota
        pośniegowego i takich tam dupereli. Na Grota zamiast błota za to wiatr wali w
        oczy śniegiem... gdyby nie komunikacja miejska (kochane 510 jadące niewiele
        szybciej niż ja) dająca schronienie za tyłem Ikarusa starszego niż niektórzy
        bywalcy tego forum, pewnie bym musiał także i drugą połowę mostu jechac z
        zamkniętymi oczami ;-) Na Modlińskiej jednak autobus zwiał przyśpieszając to
        przerażającej prędkości 35km/h i na czuja musiałem dotoczyć się do Kowalczyka
        już sam. Po drodze jeszcze tylko jeden pan w Vectrze próbował wytrąbić rytm
        słów 'spierd.... z drogi bo jadę', ale niestety nie zdalo się to na wiele i
        musiał zmienić pas :-) Na koniec tylko jeszcze kolejne zaspy przy bloku (rower
        jak się zatrzymał to już można było go zostawić - do wiosny nikt by nie
        ukradł ;-), winda i domek.

        Nastepne dni pracy będę miał w miarę napływania zamówień kupna na rowery
        (składanie nowych) lub na serwisowanie starych. A jak zacznie się sezon -
        codziennie :-) Co nie znaczy, że każdy dzień zamierzam tu relacjonować ;-)


        P.s. Gdy ja byłem w połowie składania roweru kolega Seba z braku pracy zwinął
        się do domu i już był w połowie drogi ;-) On tego dnia zrobił całe NIC :-P
        • sebias Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 02:04
          Witam!

          Już myślałem, że nic nie napiszesz... ale jednak wtrąciłeś swoje 3 grosiki.
          Zatem ja też cos dorzucę od siebie:

          > chcąc uciąć ewentualne insynuacje - nie proponowałem
          > zakupu roweru z hamulcami SRAM 7.0 ani klamkami LX
          - Ale nie omieszkałeś wspomnieć ile to i gdzie to oraz na czym to ty nie
          jeździłeś :P

          > Wprawnymi ruchami zwolniłem hamulec, wyjąłem koło, wybebeszyłem je z opony i
          > dętki i po uprzednim sprawdzeniu kierunku rotacji opony i stanu obręczy,
          > założyłem rzeczoną obręcz nowiutkiego Panaracer'ka i dentkę Kendy,
          - Jako "sprzedawca" sprostuję: Panaracer nie robił i nie robi obręczy - chyba,
          że o czymś nie wiem... więc albo założyłeś na rzeczoną obręcz oponkę PanaRacera
          albo ci śnieg szkodzi :P

          > 'a nie założyłeś tej opony odwrotnie?'
          > owszem, założyłem
          - <rotfl> szczególnie, że ostatnio ćwiczyliśmy z Rafim zakładanie kierunkowych
          oponek i nie wykazywał antyzdolności w tej kwestii :D

          > W sumie łącznie (...) jakieś 1,5-2 godzinki.
          - No to masz nad czym popracować: statystycznie 5 złożonych rowerów i 2
          załatane dętki na dzień pracy... rekordy będą pewnie później w tzw. sezonie :>

          > wtedy będzie oblężenie, tłumy, kolejki, zapisy...
          - Komitet Kolejkowy i Zeszyt... może jeszcze kartki na usługi wprowadzą... <lol>

          > Za to na Armii Krajowej bagno - mimo błotników w minutę nogi miałem
          > mokruśkie od wody, błota pośniegowego i takich tam dupereli.
          - Co to są: "takie tam duperele"??
          Pozatym, Raffi, na taką pogodę skończ z lansem i załóż porządne buty a nie
          szmaciane adasie :D
          Swoją drogą jechałem dziś Aleją Witosa i Sikorskiego Generała a ulica
          przypominała osiedlowe chodniki w Lany Poniedziałek: woda, woda i jeszcze raz
          woda (brudna oczywiście). Błoto pośniegowe i inny syf leżał już efektownie
          rozchlapany na pasie "zieleni"... W tym momencie chciałbym pogratulować
          (niecenzuralne słowo) z taryfy, który to rzeczony (niecenzuralne słowo) minął
          mnie na grubość tlenku aluminium na rogu kierownicy...
          A tak mała dygresja. Kto mi powie dlaczego samochody z pługami jeżdżą
          sześćdziesiątką? Nie mogę tego zrozumieć, one mają za zadanie chyba zgarnąć ten
          śnieg/błoto/syf/szlam* [*-niepotrzebne skreślić] na bok, a nie rozchalpać część
          na boki pozostawiając większą część na jezdni...

          > jeden pan w Vectrze próbował wytrąbić rytm słów
          > 'spierd.... z drogi bo jadę', ale niestety
          > nie zdalo się to na wiele i musiał zmienić pas
          - Ja dzisiaj tylko raz klakson usłyszałem, ale z racji, że to byl autobus a ja
          jechałem środkiem pasa (Trasa Siekierkowska) zjechałem do prawej krawędzi i
          puściłem go przodem, a on z wdzięczności puścil mi melodię Redukcja Biegów W
          Kilkunastoletnim Autobusie <lol>

          > Seba z braku pracy zwinął się do domu (...) tego dnia zrobił całe NIC :-P
          - No to Cię oświecę, a mianowicie zaopatrzyłem się w katalogi do poczytania
          przed snem oraz wykazałem się świetnym podejściem do klienta, szeroką
          znajomością wszelkich zagadnień rowerowych i rozwiałem wszelkie wątpliwości
          klienta, który potrzebował 3 nakrętek do piast by hipermarket oraz uświadomiłem
          go a propo Stiletto jako chopperowatej nowości w stajni Gianta na 2005 rok...

          PS. Na koniec życzę sobie a raczej nam miliona klientów, miliona euro (albo
          funtów) i milion kilometrów na rowerze za ciężko zparacowane miliony <rotfl>

          PS_kolejny: Co złego to nie ja, ale jest 2 w nocy i tym się tłumaczę ;)

          --
          Pozdrawiam
          SeBeQ

          ..::> Makes Gravity Your Slave <::..
          • roweroraffi Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 06:38
            sebias napisał:


            > - Ale nie omieszkałeś wspomnieć ile to i gdzie to oraz na czym to ty nie
            > jeździłeś :P

            Gdybym wspomniał, to też bym kończył pisać posta o 2 w nocy :-P

            > > Wprawnymi ruchami zwolniłem hamulec, wyjąłem koło, wybebeszyłem je z opon
            > y i
            > > dętki i po uprzednim sprawdzeniu kierunku rotacji opony i stanu obręczy,
            > > założyłem rzeczoną obręcz nowiutkiego Panaracer'ka i dentkę Kendy,
            > - Jako "sprzedawca" sprostuję: Panaracer nie robił i nie robi obręczy -
            chyba,
            > że o czymś nie wiem... więc albo założyłeś na rzeczoną obręcz oponkę
            PanaRacera
            >
            > albo ci śnieg szkodzi :P

            Oczywiście, że założyłem NA obręcz oponę Panaracer - to NA gdzieś uciekło z
            pierwotnego tekstu. Sorry :-)

            > > 'a nie założyłeś tej opony odwrotnie?'
            > > owszem, założyłem
            > - <rotfl> szczególnie, że ostatnio ćwiczyliśmy z Rafim zakładanie kieru
            > nkowych
            > oponek i nie wykazywał antyzdolności w tej kwestii :D

            Daj Boże mniej takiego ćwiczenia jakie przy CST było... choć potem i Dębicę i
            Shwalbe też zakładało się zgodnie z kierunkiem rotacji. Jak się okazuje umiem
            zaskoczyć :-)

            > > W sumie łącznie (...) jakieś 1,5-2 godzinki.
            > - No to masz nad czym popracować: statystycznie 5 złożonych rowerów i 2
            > załatane dętki na dzień pracy... rekordy będą pewnie później w tzw. sezonie

            Napewno czas będzie lepszy... po raz, że nie podczas składania każdego roweru
            ściąga się korbę i gmera przy piastach, po dwa, że sporo czasu zajęło mi
            ponowne nakładanie Panaracera, a po trzy, że jeszcze nie wiedziałem gdzie leżą
            podstawowe narzędzia i musiałem ich szukać (że nie wspomnę o tym iż nie
            przypuszczałem, że w Giantach klocki są montowane imbusową szóstką!).
            Ale myślę że z czasem zejdę do 40min/rower i będę szybciej składał rower niż
            Czajnik zmieniał dętkę za starych, dobrych czasów ;-)

            > - Komitet Kolejkowy i Zeszyt... może jeszcze kartki na usługi wprowadzą... <
            > ;lol>

            Kartki i tak są przy każdym rowerze oddawanym do serwisu... ciekawy jestem
            tylko co będzie, gdy przyjdzie mi taką kartkę napisać (pismo mam
            specyficzne)... wtedy chyba tylko ja będę wiedział co chciał zrobić klient <lol>

            > > Za to na Armii Krajowej bagno - mimo błotników w minutę nogi miałem
            > > mokruśkie od wody, błota pośniegowego i takich tam dupereli.
            > - Co to są: "takie tam duperele"??

            Kołpaki, śruby od kół, tłumiki, narzędzia, szmaty, butelki po olejach i inne
            dobrodziejstwa motoryzacji oraz rozjechane koty, psy, wiewiórki, myszy, szczury
            itp oraz pozostawione przz kierowców śmieci i pety. Chyba wszystko wymieniłem :-
            )

            > Pozatym, Raffi, na taką pogodę skończ z lansem i załóż porządne buty a nie
            > szmaciane adasie :D

            To nic nie zmieni i w tym sęk - kalosze to jedyne dobre buty na taką pogodę ;-)

            > Swoją drogą jechałem dziś Aleją Witosa i Sikorskiego Generała a ulica
            > przypominała osiedlowe chodniki w Lany Poniedziałek: woda, woda i jeszcze raz
            > woda (brudna oczywiście). Błoto pośniegowe i inny syf leżał już efektownie
            > rozchlapany na pasie "zieleni"... W tym momencie chciałbym pogratulować
            > (niecenzuralne słowo) z taryfy, który to rzeczony (niecenzuralne słowo) minął
            > mnie na grubość tlenku aluminium na rogu kierownicy...

            Bywa... ale jak się jedzie środkiem pasa i gibie na boki jak 60-cioletni
            Staruszek z reumatyzmem i zgagą to bywa mniej często - doradzam tę metodę :-)

            > A tak mała dygresja. Kto mi powie dlaczego samochody z pługami jeżdżą
            > sześćdziesiątką? Nie mogę tego zrozumieć, one mają za zadanie chyba zgarnąć
            ten
            >
            > śnieg/błoto/syf/szlam* [*-niepotrzebne skreślić] na bok, a nie rozchalpać
            część
            >
            > na boki pozostawiając większą część na jezdni...

            Ciesz się, że nie jeżdżą tak jak wczoraj w nocy - 40km/h, ale z wyłączonymi
            solarkami i z pługami w górze :-)

            > > jeden pan w Vectrze próbował wytrąbić rytm słów
            > > 'spierd.... z drogi bo jadę', ale niestety
            > > nie zdalo się to na wiele i musiał zmienić pas
            > - Ja dzisiaj tylko raz klakson usłyszałem, ale z racji, że to byl autobus a
            ja
            > jechałem środkiem pasa (Trasa Siekierkowska) zjechałem do prawej krawędzi i
            > puściłem go przodem, a on z wdzięczności puścil mi melodię Redukcja Biegów W
            > Kilkunastoletnim Autobusie <lol>

            Hehehe...na mnie też tylko raz trąbiono - właśnie ta Vectra. A szkoda, bo to
            końcówka trasy była - jeszcze chwilka, a mógłbym powiedzieć, że 2x
            Modlinska+Grota+AK i bez klaksonu a to już pewien wyczyn jest :-)

            > > Seba z braku pracy zwinął się do domu (...) tego dnia zrobił całe NIC :-P
            > - No to Cię oświecę, a mianowicie zaopatrzyłem się w katalogi do poczytania
            > przed snem oraz wykazałem się świetnym podejściem do klienta, szeroką
            > znajomością wszelkich zagadnień rowerowych i rozwiałem wszelkie wątpliwości
            > klienta, który potrzebował 3 nakrętek do piast by hipermarket

            <lol> I pewnie chcesz za to nagrodę 'Najlepszy Młody Sprzedawca 2005'? ;-)

            > oraz uświadomiłem
            >
            > go a propo Stiletto jako chopperowatej nowości w stajni Gianta na 2005 rok...

            <ironia mode on>
            Aha, a mówiłeś że ile tam łańcuchów jest w napędzie Panie Świadomy? A ile skoku
            w sztywnym widelcu dwupułkowym, niespawanym? ;-)
            <ironia mode off>
            • krakers1 Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 09:57
              Zebyscie wiedzieli jak mnie korci zeby przyniesc Wam do naprawy cos co bedzie z
              gory skazane na przegrana ;) podrecze Was paroma pytaniami:
              1. jakiej firmy uzywacie tam chemii (olejow, smarow, odtluszczaczy itd)?
              2. macie taki klucz do odkrecenia kontry w niektorych modelach klikow shimano?
              3. macie szprychy six unions/richmann/jakies inne czarne za ~1pln sztuka
              4. zapomnialem, pozniej napisze
              pozdr
              • roweroraffi Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 18:05
                krakers1 napisał:

                > Zebyscie wiedzieli jak mnie korci zeby przyniesc Wam do naprawy cos co bedzie
                z
                > gory skazane na przegrana ;)

                Coś takiego to sam też bym mógl Ci przynieść (choćby tego STX-a mojego co się
                skończył), więc spokojnie - to żaden problem zagiąć kogokolwiek :-)

                > podrecze Was paroma pytaniami:
                > 1. jakiej firmy uzywacie tam chemii (olejow, smarow, odtluszczaczy itd)?

                Jak będę miał okazję coś posmarować to Ci powiem... do wymiany dętki lub
                złożenia nasmarowanego roweru nie potrzebowałem tego szukać po półkach :-P

                > 2. macie taki klucz do odkrecenia kontry w niektorych modelach klikow shimano?

                Jak wyżej, ale zapewne jest, bo serwis bez narzędzi to jak sklep z pustymi
                półkami - kiedyś było dużo nawet w Warszawie, ale teraz raczej się nie zdarza :-
                )
                <ironia mode on>
                Poza tym powszechnie wiadomo, że każdą naprawę można wykonać z pomocą młotka i
                przecinaka - kwestia użytej siły i ostrości przecinaka ;-)
                <ironia mode off>

                > 3. macie szprychy six unions/richmann/jakies inne czarne za ~1pln sztuka

                Jakieś szprychy leżały (w tym i czarne), ale że nie musiałem korzystać nawet z
                narzędzi, które leżały w pobliżu a co dopiero ze szprych, to i nie patrzyłem
                jakie. W końcu to nie muzeum by oglądać, a praca :-)

                > 4. zapomnialem, pozniej napisze

                Od razu z góry napiszę zanim przyniesiesz kupę szpeju nie do naprawy - nie
                jesteśmy tam jedynymi serwisantami, więc jakby co zawsze możemy się poradzić
                kogoś, kto się zna na tym i nie da w jajo zrobić i się nauczyć czegoś nowego -
                to jeden z powodó, dla których tam pracuję :-P
                • krakers1 Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 18:47
                  roweroraffi napisała:
                  > > 2. macie taki klucz do odkrecenia kontry w niektorych modelach klikow shi
                  > mano?
                  >
                  > Jak wyżej, ale zapewne jest, bo serwis bez narzędzi to jak sklep z pustymi
                  > półkami - kiedyś było dużo nawet w Warszawie, ale teraz raczej się nie zdarza :
                  > -
                  > )
                  > <ironia mode on>
                  > Poza tym powszechnie wiadomo, że każdą naprawę można wykonać z pomocą młotka i
                  > przecinaka - kwestia użytej siły i ostrości przecinaka ;-)
                  > <ironia mode off>

                  Nie no wlasnie gdyby w wiekszosci serwisow mieli te klucze to bym nie pytal.
                  Młotkiem niestety tez raczej sie nieda, ta kontra przypomina troche klucz do
                  suportu tylko sporo mniejsze i na to sie nasadza takie cos...
                  pozdr
                  • roweroraffi Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 20:32
                    krakers1 napisał:

                    > Nie no wlasnie gdyby w wiekszosci serwisow mieli te klucze to bym nie pytal.
                    > Młotkiem niestety tez raczej sie nieda, ta kontra przypomina troche klucz do
                    > suportu tylko sporo mniejsze i na to sie nasadza takie cos...

                    Głowy nie dam ale coś takiego jak mniejszy klucz do suportu to mi się chyba
                    pałętało gdzieś tam... rozejżę się jak będę w najbliższym czasie, to przy
                    okazji zrknę na te szprychy co tam się walają i inne cusiki :-)

                    Na razie mogę powiedzieć z całą pewnością, że mają świetny ściągacz do korb i
                    wygodne klucze do kontrowania piast, suportu i sterów (ze sterami zawsze u
                    siebie mam kłopot, bo za cholerę nie idzie dokontrować 'żabką' i 'francuzem'),
                    świetne imbusy (prawie tak fajne jak mój długi 5-kto widział ten wie) i całkiem
                    wygodne plastykowe łyżki, ktore choć działają OK, to nadal nie budzą mojego
                    zaufania ;-)
                    • krakers1 Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 21:33
                      ale to kontra w pedale ma wielowpust przypominajacy ksztaltem klucz do suportu.
                      Ten klucz do kontry wyglada tak:
                      www.alkoteam.republika.pl/images/Imag0016.jpg znajac co poniektorych z
                      Was przezornie dodam ze to chodzi o kolko obok pd m515 a nie hydraulik owiniety
                      szmata po oproznieniu napojow wysokoenergetycznych.
                      pozdr
                      btw, przypomnialo mi sie narazie:
                      1. podstawki sigmy ale takie wsuwane a nie przekrecanie
                      2. opony irc
                      3. macie tam jakas znizke? ;)
                      • sebias Re: [długie]1 dzień "pracy" 09.03.05, 01:10
                        Witam!

                        krakers1 zapodał:
                        > www.alkoteam.republika.pl/images/Imag0016.jpg

                        <rotfl> idealne miejsce warsztatowe i to jak wyposażone :D

                        --
                        Pozdrawiam
                        SeBeQ

                        ..::> Makes Gravity Your Slave <::..
          • czajnik74 Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 10:14
            Za to na Armii Krajowej bagno - mimo błotników w minutę nogi miałem
            > > mokruśkie od wody, błota pośniegowego i takich tam dupereli.
            > - Co to są: "takie tam duperele"??
            > Pozatym, Raffi, na taką pogodę skończ z lansem i załóż porządne buty a nie
            > szmaciane adasie :D
            Bravo Seba, hahaha. Niech On wreszcie kupi porządne buty a nie świruje trampami
            czy tenisówkami w taką pogodę, bo mu stopy odpadną.

            Można zabezpieczyć bardzo dobrze stopy - a mianowicie: buty trekingowe (z
            materiałów takich jak: skóra, gore tex, air 800)na grubej vibramie lub chociaż
            na standardowej grubej podeszwie, np. aku jak moje nabyte za 300 pln z 2,3
            lata temu w sklepie podróżnika. Do tego gruba skarpeta wełniana + bawełniana
            (wzorem wypraw górskich) i można szusowac cały dzień z najwyżej zawilgoceniem.

            pozdr dla terminatorów z serwisu

            Czajnik


            • roweroraffi Re: [długie]1 dzień "pracy" 08.03.05, 20:44
              czajnik74 napisał:

              > Bravo Seba, hahaha. Niech On wreszcie kupi porządne buty a nie świruje
              trampami
              >
              > czy tenisówkami w taką pogodę, bo mu stopy odpadną.

              Póki co kolejna zima i nie odpadły (najbliżej do tego było jak mi
              blotnik "poszedł") wbrew temu co z

              > Można zabezpieczyć bardzo dobrze stopy - a mianowicie: buty trekingowe (z
              > materiałów takich jak: skóra, gore tex, air 800)na grubej vibramie lub
              chociaż
              > na standardowej grubej podeszwie, np. aku jak moje nabyte za 300 pln z 2,3
              > lata temu w sklepie podróżnika.

              Wiesz... jakby tu powiedzieć... jakbym miał kasy by se kupować buty za 300zł,
              to bym nie szedł do pracy :-P

              > Do tego gruba skarpeta wełniana + bawełniana
              > (wzorem wypraw górskich) i można szusowac cały dzień z najwyżej zawilgoceniem.

              Z tymi grubymi skarpetami to też nie wolno przesadzac (a przynajmniej z ilością
              par na stopie naraz), bo można na tyle ścisnąć se stopę tym dobrodziejstwem, że
              krew nie będzie dobrze dopływać i mimo superciepłych butów i ton ciepłych
              skarpet będzie zimno w nogi. Coś takiego miał np Seba, który śmigał w glanach i
              w 2-3 parach skarpet i zawsze się dziwił, że Jemu zimno, a mi nie ;-)

              Poza tym możesz mieć nie wiem jak ciepłe buty&skarpety, ale jak będzie Ci zimno
              w łydki i uda (np z powodu cienkich spodni, braku kaleson itp), to w stopy
              automatycznie też, bo krew będzie dopływa już zimniejsza z pozostawiając ciepło
              w słabo osłoniętych udach i łydkach...analogicznie jest z resztą z rękoma -
              najlepsze rękawiczki gówno będą warte jak będziesz jechał w krótkim rękawku
              przy -10 ;-)
      • olecky Re: Trzymajcie kciuki... 13.03.05, 13:04
        to napisz, ile wezmiesz za serwis mojego wheelerka. Nie ma nawet roczku, nowka
        sztuka ;-) Najlepiej podaj od razu cene z faktura i bez.

        pozdrawiam, olek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka