Gość: jaskrawy
IP: *.csk.pl
01.06.05, 13:28
Siedziałem 10 dni w leśniczówce w środku lasu i robiłem swoje przy okazji
jeżdżąc na rowerze. W międzyczasie zdarzył się Długi Weekend i tak, prócz
meszki i komarów, pojawili się w lesie turyści. NIektórzy zamieszkali w
leśniczówce, inni tutaj przesiadali się na rowery.
1. Poznać pochodzenie po tablicy rejestracyjnej jest łatwo, ale warszawiaków
i poznaniaków rozpoznawałem po markach samochodów i rowerów - przyjeżdżali do
lasu miejskimi terenówkami, a ich rowery błyszczały aluminium i prężyły się
amortyzatorami. Prawie wszystkie wygladały jakby kupiono je bezposrednio
przed Bożym Ciałem.
2. W tym samym czasie Niemcy, Francuzi, Holendrzy, Włosi zostawiali na
parkingu kilku, kilkunastoletnie auta w typie Clio, czy Uno, a ich rowery
miały duże koła, proste ramy i kierownice. Kolor nieokreślony, rower
zdecydowanie wtapiał się w pejzaż.
3. Grupy krajowe wjeżdżały do lasu w porze, kiedy zachodni cykliści las
opuszczali. około 10-tej. Nasi wstają późno, bo przyjechali do lasu się napić
piwa (i pojeździć rowerami). Ludzie Zachodu przyjechali z daleka zobaczyć
łosia, podpatrzeć żurawia, zobaczyć poranne przeloty ptaków, itp. Poza tym,
przy 30-stopniowych upałach wstanie przed 4-tą i powrót z wycieczki około 10,
wydaje się rozsądny w przeciwieństwie do wycieczki robionej między 10 a 16-tą.
Żona leśniczego powiedziała: "Tylko durnowaty człowiek idzie o tej porze do
lasu." Podobną opinię mają i inni mieszkańcy okolicy, bo do pracy wychodzili
przed wschodzm słońca, nawet nie ze względu na upał ile na komary, których
rano mniej.
4. Ubrania. Wielkomiejscy nosili się specjalistycznie: wybierając albo szpan
cyklisty (obcisłe kolarki, koszulki z nalepakami, kaski i rękawiczki), albo
bajery trapera (zielone spodnie wpuszczone w buty, zielona w plamy brązowe
koszula, podobnie zmaskowany kapelusz cęsto z doczepioną siatką przeciw
owadom). Miejscowi nosili sie jakoś niezauważalnie, podobnie jak goście z
Zachodu.
5. Picie i jedzenie. Warszawiacy przywożą ze sobą wodę w zgrzewkach i chłodzą
ją potem włączając w autach klimatyzację. Żaden nie spytał o studnię, a kiedy
któregoś z ciekawości spytałem, czemu pije ciepły płyn nagrzany w aucie
zamiast zaczernąć wody ze studni, odpowiedział, że nie wie, czy woda jest
badana. Zachodni nie dość, że pili ze studni, to jeszcze mówili po
polsku;"Czy moszna szklanka wody?" robili też zakupy w wiejskich sklepikach,
które jako żywo przypominają socjalistyczne GS-y. Wielkomiejscy przywożą ze
sobą wszelkie możliwe produkty i zostawiają po sobie zamiast gotówki u
miejscowych, sterty śmieci (w workach i miejscach do tego przeznacznych ale
żden nie zgniótł plastikowej butelki, czy puszki, więc byl to wielkie
objętości).
6.Kask. Przez otwory wentylacyjne łowili Nosiciele Kasków wielkie ilości
dokuczliwszej od komara MESZKI. Drapali się przy samochodach ile wlezie po
głowach.
7. Prędkość. Na rowerach po piachu - wolno, bo nie mają sił. Samochodami
slalomem po szutrze - szybko, wzbijając pył na cyklistów. Zachodni ludzie na
widok cyklisty zwalniają, nawet po to, by nie wzbudzić chmury pyłu, wschodni -
przyśpieszają.
Na razie tyle o pajacach w lesie.