Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ja jestem spoko kolarz... ;)

    22.06.05, 14:09
    No, może nie całkiem kolarz, bo kółka bardziej górskie ;)
    Ale spoko jestem, jeżdżę w różowych rękawiczkach nabytych wiele lat temu w
    sklepie z używaną odzieżą ;)
    I uwielbiam jeździć, zwłaszcza wieczorami, gdy powietrze spokojnieje,
    wygładza się tafla jeziora, a roje much wpadają w zęby wyszczerzone w
    ekstatycznym uśmiechu ;)
    Jak już skończycie obiadki, to podzielcie się euforycznymi przeżyciami.
    Ile musicie jeździć, żeby odjechać? ;)
    Obserwuj wątek
      • Gość: O-O` Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 16:31
        Im więcej tym lepiej i im częściej tym jeszcze lepiej. A możliwość mam niestety
        tylko w weekendy.:D
        • mmmal Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 23.06.05, 16:59
          To w ciągu tygodnia chodzisz smutna(y)...
          Ja dziś wieczorem planuję mały wypad, staram się tak parę razy w tygodniu
          pojeździć. Na samą myśl jest mi lepiej ;)
          Naczytałam się, co moja mózgownica wytwarza podczas takiego wysiłku i
          sprawdzam - działa :)
          Znakomicie z ewentualnych dołów wyciąga, a i łydki prężnieją ;)
          • Gość: O-O' Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 19:05
            Tak, chodzę smutna i odliczam dni do soboty. Jeżdżę głównie po lesie, często po
            piasku, korzeniach, leśnych duktach niemiłosiernie zdeptanych przez miłośników
            konnych przejażdżek. Zawsze jestem potem skonana, ale poziom endorfin osiąga
            chyba maksimum i na dodatek ciągle mi mało.:)
            • mmmal Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 24.06.05, 08:35
              W towarzystwie boginki serotoninki przepedałowałyśmy wczoraj trzydzieści parę
              kilosów, więc wieczór był udany ;)
              To sposób na dobry sen, choć poprzedziło go wydłubywanie much z wszelkich
              zakamarków ciała ;)
              Jazda była po asfalcie, ale o zmierzchu nie zagłębiam się w leśne obszary,
              kurza slepota mi dokucza chyba, kurza twarz ;)
              • Gość: Slav4 Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.06.05, 09:46
                He he, ja też ja też :o)
                Już jutro z samego rana jedziemy z ekipą w górki, na małą (?) korzenno -
                błotnistą "wyrypkę".
                Bogatszy o doświadczenia z poprzedniej zainwestowałem w nowe klocki (stare
                zamieniły się w energię cieplną) i błotniki za niebotyczną cenę - całe 9.90
                zeta.
                Wrócę w jednym kawałku to opowiem jak było :o). Oby nie lało, ale się nie zanosi

                A tak a'propos górek i endorfiny - w połowie ostatniej wycieczki jak ścieżka
                stanęła dęba dopadła mnie natrętna "mantra":
                "NO I PO KIEGO CH..... MI TO BYŁO ????? ZA WŁASNE PIENIĄDZE SIĘ TAK
                MĘCZYĆ ????? CZEMU ONI TAK ZAP......LAJĄ ????? CZEMU K.......NIE ZOSTAŁEM W
                DOMU ?????" CZEMU TEN ZŁOM NIE CHCE K....... JECHAĆ ?????

                No, na zjazdach przeszło, dotankowałem się Poweradem, kryzys minął i endorfinki
                zaczęły buzować pod czapką. Bardzo ugotowany i z płonącymi zakwasami, ale
                objechałem całą pętlę. Do dziś jak patrzę na mapę to nie wierzę (i jestem
                dumny).
                Ja też jestem spoko kolarz, nie ? :o)
                Też tak czasem macie że chcecie wrócić asfaltem, tylko ambicja nie pozwala ?

                Pzdr/Slav
                • mmmal Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 24.06.05, 10:02
                  No ja jestem delikatną kobietą, w której ambicji za grosz... ;)
                  Ale endorfinki ponoszą czasami ;)
                  Asfalt ma zaś swoje dobre strony, np. moje oponki piękne na nich wydają
                  dźwięki, a ja się czuję jak traktorzystka - wstrząsami przeszywana na wskroś,
                  lecz z wypiętą piersią, wyrabiam 300% normy.
                  Słuchaj, spoko-Slav :), jaka to pętelka była, która taką dumą Cię napawa i do
                  twórczości mantrycznej skłania niecenzuralnej? ;)
                  • Gość: Slav4 Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.06.05, 12:04
                    To było niecałe 70 km Pogórzem Karpackim; przewyższenia nawet niewielkie, ale
                    główny mój problem polegał na tym że:
                    1. ekipa z którą jechałem była bardziej zaawansowana technicznie i
                    wytrzymałościowo i ciężko było utrzymać koło
                    2. jechaliśmy po lesie i na drugi dzień po deszczu, tak więc błota było po
                    pachy. Po pierwszej kąpieli przestałem się już zresztą przejmować.
                    3. na błotku w całej pełni ujawniła się wyższość osprzętu z wyższej półki nad
                    SRAM 3.0 - jak się przerzutki zapchały błotem, to zmieniały się kiedy
                    chciały :o) Albo kiedy nie chciały. No i sobie z deczko poprzeklinałem. Ale i
                    tak warto było bo przecież jestem spoko kolarz :o)



                    Pzdr/Slav
                    • mmmal Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 24.06.05, 13:07
                      Chylę czoła wobec powyższych dokonań, jazda w błocie - śliska sprawa... ;)
                      Czule wspominam dawne czasy i trasy wyrzucające z siodełka ;)
                      Mieszkając w Małopolsce blisko miałam do górek i pagórków.
                      Teraz wywiało mnie w mniej urozmaicone obszary, ale rekompensuję sobie straty
                      rowerowymi zadymami innego rodzaju ;)
                      Co mi przypomina o dzisiejszej masie krytycznej, więc i Tobie przypominam ;)
                      Wyruszam nucąc: z powodu karambola... ;)
                    • emplo Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 24.06.05, 14:54
                      Jesli sie mozna wtracic - ktora czesc Pogorza? Znaczy prosze o uszczegolowienie
                      tego fragmentu twojej wypowiedzi :-)
                      Jak tylko bede mogl to sie moze tez tam wybiore...
                      Pozdrawiam.
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 24.06.05, 14:09
        a ja mam na imie krzyś ;)
        • mmmal Może bys tak, Krzysiu... 24.06.05, 14:46
          ...wpadł popedałować? ;)
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: Może bys tak, Krzysiu... 24.06.05, 15:03
            no właśnie zbieram sie dziś na masę wawską - trzebaby wypedałować resztki
            alkoholu z organizmu ;)
            • mmmal Re: Może bys tak, Krzysiu... 24.06.05, 15:09
              Ah, to Ty Krzysiu z wawy...
              To ja na Cię antagonistycznie spozierać będę, łaskawie tylko z powodu manii
              rowerowej, która kieruje mym życiem ostatnimi czasy ;)
              Resztek oparów zaś pozbądź się koniecznie, stwarzając nowe możliwości dla
              płynów rozmaitych w świętojańską noc spożywanych :)
              • krzysiek_dwadziesciapare Re: Może bys tak, Krzysiu... 24.06.05, 15:13
                "To ja na Cię antagonistycznie spozierać będę"
                a czego ja ci nie zrobiłem, że antagonistycznie, hę ?
                • mmmal Re: Może bys tak, Krzysiu... 24.06.05, 15:38
                  Dooooobra, nie grzebmy w historii i nienawiści między miastami królewskimi nie
                  przywołujmy ;)
                  Czegoś zaś nie był uczynił, tego mi nie żal a Ty nie żałuj, traktowanie bowiem
                  gonistyczne źle by się skończyć mogło albo do czynów niecnych doprowadziło ;)
              • emplo Re: Może bys tak, Krzysiu... 24.06.05, 15:16
                mmmal napisała:

                > To ja na Cię antagonistycznie spozierać będę, łaskawie tylko z powodu manii
                > rowerowej, która kieruje mym życiem ostatnimi czasy ;)
                > Resztek oparów zaś pozbądź się koniecznie, stwarzając nowe możliwości dla
                > płynów rozmaitych w świętojańską noc spożywanych :)

                Toz to poezja jest :D
                • mmmal A i owszem... ;) 24.06.05, 15:34
                  ...potwierdziła, pobłażliwie ramionami wzruszywszy, po czym wróciła do
                  rozmyślań o swem siodełku, które znów dziś wieczorem poskramiać zamierza ;)
                  • emplo Re: A i owszem... ;) 24.06.05, 15:39
                    mmmal od dzisiaj jestes moim guru!

                    Az mi glupio cokolwiek teraz na forum pisac...

                    Poza tym moja (za przeproszeniem) dup.a wymaga malego remontu chirurgicznego i
                    poki co nie bardzo mialbym o czym pisac. Dawno na siodelku nie siedzialem, ot co!

                    Ale moze dzis zrobie krotka rundke po okolicy, takiej mi ochoty narobilas :-)
                    • mmmal Guru nie mogę... 24.06.05, 15:59
                      ...ale może górką? ;)
                      Po zmobilizowaniu Cię do używania siodełka wpadnę chyba w samozachwyt ;)
                      Może powinnam się za politykę zabrać albo przynajmniej przemówienia faszystom
                      pisać?
                      Pozdrawiam charyzmatycznie ;)
                      pi es Rundkie zaplanuj godzinną przynajmniej, to Ci się "owa za przeproszeniem"
                      sama wyremontuje, a mózgownica zacznie palić trawkie ;)
                      • emplo Re: Guru nie mogę... 24.06.05, 16:04
                        Mobilizowac to mnie nie trzeba. Rozchodzi sie wlasnie o ta czesc ciala pomiedzy
                        plecami a nogami. Ale jak tylko mnie wyremontuja to nadrabiam zaleglosci...

                        Co do guru to nie wiedzialem czy jest jakis odpowiednik w rodzaju zenskim.
                        Moze byc gorka, jak chcesz ;-)

                        Pozdrawiam i koncze pogaduchy na dzis. Ide na rower! Dwie godzinki co najmniej.
                        • mmmal Re: Guru nie mogę... 24.06.05, 16:10
                          Ja tylko rower w języki ognia pomaluję i też spadam.
                          A na drogę przyjm błogoławieństwo usty słodkimi gurugórnymi wyszeptane ;)
                          • Gość: Alonzo Re: Guru nie mogę... IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 14:12
                            Ha ha ha...no i powiedzcie,czyz ta kobieta nie jest zajebista?!?Od dziś jesteś
                            moją mentorką,więcej Cię tu trzeba by jakoś się to forum rozruszało na dobre,a w
                            rezultacie będa się nam mordki usmiechały klikając na Twoje wypowiedzi.
                            Pozdrawiam
                            Alonzo
                            • mmmal Re: Guru nie mogę... 29.06.05, 14:38
                              Nadobny Alonzo :)
                              Smutek na mej twarzy zobaczyłbys w tejże chwili, gdyż do wniosku
                              arcyprzygnębiającego doszłam byłam właśnie, iż nie każdy, kto na rowerze siada,
                              kobietę zajebistą - niczym perłę rzuconą między wieprze - wyłowić z tłumu
                              szarego potrafi i jej walory (literackie rzecz jasna;)) docenić... ;)
                              Świadomość tego faktu niczym zmora jakowaś przysiadła na mej piersi jędrnej i
                              radość moją przytłumic by chciała. Lecz zmiotę ją znowuż tego wieczora, z
                              piskiem opon i obłędem w oczach pedałując.
                              Tak mi dopomóż Bóg! ;)
                              Pozdro
                              • Gość: Alonzo Re: Guru nie mogę... IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 15:28
                                Zadziwiasz mnie coraz bardziej,przez moment poczułem sie jakobym siedział na
                                fotelu teatralnym,patrząc na scenę i wsłuchując się w słowa tak piekne i dziś
                                niesłyszalne(tu widziane) z ust dzisiejszych ludzi.To tak jakby sam Mistrz
                                Słowacki czy Wielki Mickiewicz do mnie przemawiał i czuję się nie rozpływac w
                                przesadzie,po prostu stwierdzam fakt-jest mi dobrze tak aczkolwiek natura ludzka
                                o wiecej prosi w swej zawiłości.
                                I ja pewnie dziś wieczorem pomknę na dwukołowcu na łowy.Muchy,strzeżcie się!Oto
                                przybywam na wasze nieszczęscie.
                                Pozdrawiam
                                Alonzo
                                • mmmal Re: Guru nie mogę... 29.06.05, 15:55
                                  Muchów Ci spożywania, drogi Alonzo, nie wzbraniam, przciwnie, niech Cię
                                  białkiem owe latające obiekty napełnią ;)
                                  Czy zaś z porównania mickiewiczowskiego cieszyć się mam czy kpić, sama nie
                                  wiem, za grafomana go niektórzy biorą - to jedno, a drugie, że moje
                                  improwizacje nie są wielkie ;)
                                  Chyba że o propagację mesjanizmu rowerowego chodzi, tu się zgodzić mogę ;)
                                  Fotel zaś teatralny, purpurowy, aksamitny, przepastnie głęboki i nieprzyzwoicie
                                  komfortowy radzę miast siodełka zainstalować, by swobodnie kontemplować słowa
                                  moje a frajdzie z jazdy się oddawać ;)
                                  Ponieważ dziecię ze mnie wielkokorporacyjne i chłody lubiące, też do wieczora z
                                  jazdą zwlekać muszę. Oczekując jego nadejścia, serdecznie pozdrawiam :)
                • slav4 Do <emplo> 24.06.05, 15:43
                  Pytasz która część Pogórza ? Pogórze Ciężkowickie. Konkretnie i w skrócie to
                  start był w Kołaczycach, a dalej Liwocz - Gilowa Góra - Ostry Kamień - Brzanka,
                  a potem już zjazdy w dół.

                  A jutro to nawet nie wiem gdzie jedziemy. Powiedzieli mi tylko że start w
                  Czchowie, potem gdzieś na Rożnów, Jamną a co dalej to "tylko jeden gość wie"
                  Ale będzie fajnie !

                  Pzdr/Slav
                  • emplo Re: Do <emplo> 24.06.05, 15:49
                    Bardzo fajna traska. Jechalem kiedys podobnie, tylko start i meta byly z racji
                    miejsca zamieszkania z drugiej strony Pasma Brzanki.

                    Kurcze, ale wam wszystkim dobrze!
                    Ale nic to! W sierpniu tez bede takie trasy robil :-)

                    PS. Compass wydal fajne mapy: Pogorze Ciezkowickie i Roznowskie oraz Okolice
                    Tarnowa. Chociaz pewnie je masz...

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Slav4 Re: Do <emplo> IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 24.06.05, 15:55
                      No pewnie że mam !!!
                      Przecież ja z Tarnowa jestem :oP

                      Pzdr/Slav
                    • mmmal Re: Do <emplo> 24.06.05, 16:01
                      A co - Ty tylko w miesiące abstynenckie pedałujesz? ;)
      • mmmal Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 25.06.05, 18:44
        Oj, dzisiaj nie jestem spoko kolarz...
        Dzisiaj jestem kolarz pływak żółtobrzeżek ;)
        Nie ruszam się, lecz i tak pływam - w powietrzu gęstym jak zupa!
        Czy ktoś w tym upale katował rower?!
        • dr.krisk Ja... 26.06.05, 01:42
          Na poludniu USA taka pogoda to norma. Mozna sie przyzwyczaic - i nawet na
          rowerze jest lepiej niz np. chodzac pieszo! Najwyrazniej jazda na rowerze
          bardziej chlodzi niz grzeje....
          Ale Gatorade + woda to idzie litrami! No i trzeba uwazac zeby nie dostac udaru
          cieplnego - ja dwa razy bylem juz blisko......
          • Gość: Slav4 Re: Ja... IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 26.06.05, 09:25
            Ja też jeździłem. Nawet glebę się udało zaliczyć :o)
            Aha - i na łące zaatakował nas Killer. Przeżył.
            A to co pisze dr.Krisk to święta racja - woda, woda i jeszcze raz nawadnianie.
            Jeść się wcale nie chce, natomiast utrata płynów i elektrolitów znaaacznie
            ponad normę.
            Poiłem się mineralką i chyba stąd wieczoram miałem taki apetyt na kiszone
            ogóry. Zeżarłem żonie cały słoik, co miał być dziś do obiadu :o). (organizm się
            chyba "instynktownie" domagał NaCl)
            Dzisiaj też bym się gdzieś lightowo poturlał, tym bardziej że chłodniej i nie
            ma słońca ale w nocy na skrzynkę zeszło 35-str do tłumaczenia "na już".
            Dobra, kończę posta i idę zarobić na amora :o)

            Pzdr/Slav
            • mmmal Re: Ja... 27.06.05, 08:50
              Suponujesz, co by bidon zapełnić ogórkami? ;)
        • Gość: bartek Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.06.05, 14:04
          sie dalo pedalowac, ale po zmierzchu ;)) i wcale nie bylo jeszcze pusto na
          drogach - co mi uswiadomilo,ze najwiekszym zagrozeniem na drodze sa inni
          rowerzysci, na nieoswietlonych rowerach :((
        • mmmal Re: Ja jestem spoko kolarz... ;) 27.06.05, 08:49
          Znaczy się, rowerzyści naród twardy i upał im nie straszny...
          Mnie też wieczorem udało się przyjąć pozycję siodełkowo-kierowniczą, w której
          zwiedziłam pobliskie laski. Przyjemnie bo cieniscie, przezornie zaopatrzyłam
          się w wodę w wielkich ilościach, a stały dopływ białka zapewniały chmary
          komarów, celujące w mój suodki uśmiech ;)
      • mmmal Z pamiętnika spoko kolarza :) 29.06.05, 12:09
        Nawet Ci, którzy uroków Pozniania nie znają, mogą sobie wyobrazić owo tłumnie
        nawiedzane wieczorami tudzież w łikendy miejsce, Maltą zwane. Malta zbiornikiem
        jest wodnym oraz skutkiem działań Niemców, którzy w czasie wojny Żydów do pracy
        zaprzęgli. Alejkę opasającą Maltę zapełniają piesi, rolkarze i rzecz jasna
        rowerzyści, którzy - pędzeni instynktem stadnym a może publiczności żądni lub
        szukając rywalów w pedałowaniu - tratują się wzajemnie z namiętnością i
        wdziękiem ;)
        Tam i ja wczoraj zdążałam.
        Pomna nakazu poruszania się trasami dla rowerów przeznaczonymi, usiłowałam nad
        Maltę dotrzeć ścieżkami. Co pozowliło mi zwiedzić kawał miasta, skutecznie od
        Malty oddalając ;) Z naganą wszakże i pogardliwie patrzałam na bicyklistów
        pędzących jezdnią czy chodnikiem, czekając rychłej dla nich kary z niebios - w
        postaci pioruna czy też mandatu. Na próżno jednak...
        Gdy już nad Maltę dotarłam, słońce chyliło się ku zachodowi, wszyscy ci
        niesforni rowerzyści kończyli własnie kolejne okrążenie, zaś mój zapał zgubił
        się gdzies po drodze, na kolejnym z półmetrowych krawężników, przy kolejnym
        przełączniku świateł...
        Dobrze że w drodze powrotnej litosciwy wiatr pchał mię i bicykl mój, łydki moje
        bowiem toczone z ledwością toczyć nas zdołały... ;)
      • mmmal Z pamiętnika spoko kolarza - part 2 ;) 05.07.05, 10:58
        Poruszona do głębi tematem damskich dekoltów, zreferowanym przez niejakiego
        karola.vensky'ego, który wraz z kilkoma innymi pana spoko-kolarzami oblizuje
        się na samo ich suodkie wspomnienie ;), postanowiłam rzecz ową sprawdzić
        naocznie i cały mój wieczorny wypad poświęciłam analizowaniu problemu ;)
        Analizę przeprowadziłam przezornie drogą obserwacji.
        I nie mogę odmówić racji panom spoko-kolarzom - obserwowany obiekt zaiste
        stanowi zagrożenie, prezentując się w tej pozycji nader ponętnie ;)
        Czy sprawia to kąt pochylenia sylwetki, czy jakieś inne parametry - nie wiem.
        Wiem natomiast, że półtorej godziny pedałowania poświęciłam na oglądanie się za
        dziewczynami i zaczynam czuć się nieswojo ;)
        Pocieszam się zgromadzeniem nowej owadziej kolekcji w moich oczach, które -
        pozbawione okularów - wyglądają od wczoraj niczym gablotki początkującego
        entomologa ;)
        • uruk-hai Re: Z pamiętnika spoko kolarza 29.08.05, 13:36
          Łatwo mi sobie to wyobrazić :) - albowiem w naszym towarzystwie panny
          nasłuchały sie już tylu opowieści o niewiastach w oczach męskich że same
          rozgladałją się za kobietami, wytrawnie wypatrując wad i zalet namierzonego
          obiektu - w ten to sposób znajoma złamała sobie grabę po upadku na skutek jazdy
          rowerowej (w tym samym tygodniu w którym zakupiła jednoślada) a to na
          okoliczność wypatrzenia jakowegoś biustu :))))
      • mmmal spoko-kolarz reaktywacja ;-))) 13.06.06, 17:17
        Pedałując w styczniu, w lutym, łudziłam się, że przerwy uniknę, ale korporacyja
        mię utentegowała, do pracy ponad siły jako i czas wyznaczony ludzkim sumieniem
        zmuszając w cudne (powiedzmy) wiosenne miesiące. Więc reaktywuję się
        niniejszym - od monitora odlepiam z ledwością (odgłos odsysania), by
        współzależność nietoxyczną wzajemnego katowania siodełkowo-drogowo-tyłczanego
        pielęgnować od nowa i z zapałem :)))
        Niełatwa to praca, mam za sobą dwa wieczory, w tym dwa zakończone zgonem ;) po
        odcinku niecałych 20 km. [śmiejcie się, śmiejcie...] ;)
        Ale i tak jest cudnie! i tak znowu gdy głucha noc zapadnie, popedałuję - i
        tylko dlatego że ciemności skryją ziemię, nie zobaczycie uśmiechu extatycznego,
        któren od jazdy na licu mem zakwita :-)))

        Tylko różowe rękawiczki coraz bardziej dziurawe...

        No to pozdrower i też się reaktywujcie/kontynuujcie i piszcie :)
        Pozdrawiam, Mmal
        • Gość: Alonzo Re: spoko-kolarz reaktywacja ;-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 22:55
          O!Mmal!
          Miło Cię widzieć na forum:)
          Przed chwileczką własnie wróciłem z (b)rowerowania.
          Wszystko byłoby git gdyby nie nowo budowana ścieżka rowerowa niedaleko bazy-o
          którym to remoncie-i o braku kawałku duktu, nie miałem pojęcia.
          I oczywiście orzeł, i oczywiście świadkowie i oczywiście rower znów wyżej i
          dalej poleciał od jeźdzca.
          Na szczęście skończyło się na siarczystych przekleństwach,maszyna i dłonie całe.
          Pozdrawiam
          Miłej środy
          Alonzo

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka