kultowy_grzech
24.06.05, 23:40
Tytuł mojego postu nie odnosi się do reakcji pieszych czy też kierowców do
przejazdu masy, ale do samych rowerzystów. Niestety. Już zaczęło się kijowo.
Na placu zamkowym parę minut po osiemnastej przez tłum przeciskała się
kobieta o kuli i potrąciła rower jakowejś cyklistki (a wyglądała ona
[cyklistka] jak żywa reklama gadżetów i odzieży rowerowej – nie wiem czy
pozerka czy nazi-cyklista, ale to najmniej istotne. Istotne jest to, że do
kobiety powiedziała tak: „jeszcze raz dotkniesz mojego roweru kurwo to cie
zajebie”. Załamka... później tradycyjnie wyprzedzanie, zajeżdżanie drogi,
jaranie fajek i dmuchanie tym siwym gównem we wszystkich kierunkach, korki i
butelki leciały na trawnik, co chwila ktoś na kogoś wjechał, ale
o „przepraszam” to mało kto słyszał.
Na ulicy kondratowicza jakiś debil zasuwał zygzakiem zajeżdżając drogę
wszystkim, którzy się napatoczyli; jedna kobieta niestety nie wyhamowała i
poleciała twarzą na beton. Krwią się zalała, ogólnie nieciekawie było. A
koleś? A koleś spierdolił moi drodzy...
Straszny niesmak pozostał. Kilka osób ma nowe argumenty na tezę, że
rowerzyści to chamy. Ja natomiast na masę pojadę dopiero jesienią, jak się
zimno zrobi i frekwencja się zmniejszy. Bo niestety ilość nas nie idzie w
parze z jakością.
i teraz smutno mi jakoś...
grzech