Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [PRASA] O rowerzystach...

    30.06.05, 23:16
    Witam!

    tiny.pl/hzfx

    "Na łeb, na szyję
    Rosnie liczba poszkodowanych przez rowerzystów

    Siniaki, połamane ręce i nogi, a nawet uszkodzone wątroby - z takimi urazami
    trafiają do lubelskich lekarzy piesi potrąceni przez pędzących po chodnikach
    i ulicach rowerzystów. - To prawdziwa plaga, a sezon dopiero się zaczął -
    mówią policjanci.

    - Zapaliło się zielone - opowiada Dziennikowi starsza mieszkanka Lublina,
    która od kilku dni chodzi z gipsem na ręce. - Weszłam na jezdnię. Usłyszałam
    ostry furkot i poczułam uderzenie. Upadłam, złamałam rękę. Młody rowerzysta
    nawet się nie zatrzymał, popędził dalej.
    Niemal codziennie do lekarzy zgłaszają się ofiary szaleńczej jazdy
    rowerzystów. Lekarze ze szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie wspominają
    pacjentkę, która ledwo uszła z życiem po zderzeniu z cyklistą. - Kobieta szła
    chodnikiem - opowiada dr Krzysztof Michałowski, ordynator oddziału urazów
    wielonarządowych. - Uderzył w nią z całym impetem. Uszkodził jej wątrobę. W
    ciężkim stanie piesza trafiła do szpitala. Była operowana. Przeżyła, ale
    wymaga długiego leczenia.
    To, co wyrabiają rowerzyści, dr Michałowski nazwa "Dzikim Zachodem”. - Mamy
    kilkanaście, kilkadziesiąt przypadków w sezonie - mówi. - Albo kogoś potrącą,
    kiedy jadą chodnikiem, albo sami wpadają pod samochody.
    Obserwacje lekarzy potwierdzają policjanci. - W co trzecim wypadku drogowym
    uczestniczy rowerzysta, a co piąty wypadek powoduje - podkreśla Arkadiusz
    Delekta, policjant z lubelskiej "drogówki”.
    Nie bez winy są także piesi. - Rowerzysta uderzył w spacerowicza, który szedł
    odcinkiem wydzielonym dla rowerów. Pieszemu nic się nie stało, ale rowerzysta
    złamał kość udową. Właśnie wyszedł po operacji - mówi dr Jacek Gołacki, szef
    Oddziału Ratunkowego szpitala przy ul. Jaczewskiego w Lublinie.
    Do wielu wypadków dochodzi z braku ścieżek rowerowych. Dlatego rowerzyści,
    chcąc uniknąć kontaktu z samochodami, uciekają na chodniki. A jeżdżenie po
    nich, jak przypominają policjanci, jest surowo zabronione. Wyjątkiem są
    sytuacje, kiedy na drodze dozwolona prędkość wynosi powyżej 50 km/h. Wtedy
    można wjechać na chodnik. Jednak musi mieć on co najmniej 2 metry szerokości.
    I trzeba ustępować pierwszeństwa pieszym. Po chodniku można pedałować także
    wtedy, kiedy jedzie się z dzieckiem do 10 lat.
    Za jazdę po chodniku możemy dostać mandat. Kara czeka nas także za "jazdę bez
    trzymanki”. Przynajmniej jedna ręka musi spoczywać na kierownicy. - Nie wolno
    też przekraczać linii ciągłej oddzielającej część dla rowerzystów od tej dla
    pieszych - mówi Witold Laskowski z lubelskiej policji, który dwa lata
    patrolował ścieżkę rowerową nad Bystrzycą w Lublinie."

    Ewa Stępień
    29. Czerwca 2005 21:10
    Obserwuj wątek
      • batory555 Re: [PRASA] O rowerzystach... 30.06.05, 23:49
        No nieźle... Ale dobrze, że przynajmniej zasygnalizowali problemy stwarzane
        przez pieszych i złą infrastrukturę.

        Artykulik potwierdza jedną rzecz, która mnie ostatnimi czasy wpiekla: w całym
        pożal się boże ruchu drogowym w Polsce to ZAWSZE piesi są najbardziej
        poszkodowani, ZAWSZE niewinni i ZAWSZE najbardziej przekonani co do swoich
        racji. Zawsze znjadzie się ktoś na kogoś można zwalic całą winę, a tym razem
        padło na nas, rowerzystów.

        Ludzi bez wyobraźni nie brakuje. W każdej grupie uczestników ruchu znajdzie się
        jakiś idiota, który myśli że mu się uda i efekty bywają opłakane. Tylko czy to
        jest powód, żeby demonizowac całe kategorie ludzi?
        • roberttak Re: [PRASA] O rowerzystach... 30.06.05, 23:56
          punkt patrzenia zalezy od punktu siedzenia, prawda ze piesi czesto wchodza nam
          pod kola, ale takze i my wchodzimy samochodom, czy czasem nie zauwazymy
          pieszych, nikt nie jest bez winy, poza ZDMem, i wogole politykami !
          --
          JeżU
          www.masalegionowo.prv.pl
          • sebias Re: [PRASA] O rowerzystach... 01.07.05, 00:48
            Witam!

            roberttak napisał:
            > punkt patrzenia zalezy od punktu siedzenia

            Skoro tylko piesi nie siedzą to ich punkt jest najmniej zmienny.
            Tylko dlaczego: samochody mają ulice, piesi chodniki, a rowerzyści nie mają
            dróg rowerowych...
            Po chodnikach nam nie wolno, po ulicy strach, a dróg rowerowych brak.
            Gdzie się mamy podziać?
            • czajnik74 Re: [PRASA] O rowerzystach... 01.07.05, 14:04
              > Gdzie się mamy podziać?

              a więc w kanałach, w tunelach w ursusie, w nieczynnych halach pofabrycznych,
              lasach roztocza i innych, polach polskich i innych, potem w Holadii, Danii, na
              Bornholmie, w Niemczech, w Otwocku na masie na rondach i ulicach, nad Mienią i
              Świdrem... dalej seba?
            • gollum02 Re: [PRASA] O rowerzystach... 01.07.05, 16:49
              Czas się wreście odważyć i na ulicę wyjechać! Trzeba się tylko trochę KD
              pouczyć.
              Jeszcze żaden mój kolega nie miał poważnego wypadku na ulicy. Dlatego bardziej
              się
              boję drugiego rowerzysty na ścieżce rowerowej, bo część z nich to nawet po
              chodniku nie powinna jeździć.
      • wenecka Re: [PRASA] O rowerzystach... 01.07.05, 16:20
        a ktoś z MASY kontaktował się z pania, żeby jej wytłumaczyć, że często piesi
        sami są sobie winni włażąc na ścieżki przeznaczone dla rowerów (żeby nie
        wymieniać wszystkich skandalicznie bezmyślych zachowań pieszych)? Następnym
        razem napisze przychylniej o rowerzystach.
        • watermelon Re: [PRASA] O rowerzystach... 01.07.05, 17:20
          świetne to ztym 50 km/h

          INo i dajmy sobie na przykład taką sytuację. Na al. Niepodległości jest
          ograniczenie do 50 km czyli po chodniku jechać nie wolno. Ale wszyscy i tak jada
          ponad 100 km, więc ja zjeżdzam na chodnik rzeby mnie debile nie rojechali i
          dostaję np: mandat, bo mnie łatwo zatrzymać i radar krawężnikowi niepotrzebny. A
          samochody sobie dalej jadą ponad 100 i nikt tego jakoś nie zauważa.
          Zresztą widziałem taką sytuację ostatnio o godz. 23. Chłopak sobie jechał po
          chodniku (pustym już) miał światła itd. i go dwóch stójkowych zatrzymało, i
          mandat piszą. On na to że się debili na motorach boi bo to sobota wieczór, a oni
          jakoś oporni byli.

          Zreszta są to typowe działania pozorne jakie władze warszawy stosują.
          Np: Studentów pijących pivo na polach mokotwoskich na ławkag grzecznie spisója i
          po 100 zł wlepiają bo taki student to w mordę nie da tylko zapłaci, a Aj gdzies
          stoi kilku ogrów i wali jabola to jakoś we dwóch nie podejdą.
          Aż człowiek ma ochotę powiedzieć weźcie się k... za robotę. Ale nie mówi bo
          głupi nie jest żeby za napaść słowną odpowiadać
      • light_trance Re: [PRASA] O rowerzystach... 01.07.05, 18:06
        1. Piesi przechodzą przez ulicę w niedozwolonych miejscach przez ulicę, a potem
        się dziwią, że ich samochody rozjeżdżają <lol>. Chodzą po ścieżkach rowerowych,
        a potem się dziwią, że ich rowery rozjeżdżają... A drechy na rowerach jeżdżą po
        chodnikach i rozjeżdząją pieszych...

        2. Rowerzyści nie mają ścieżek - rozjeżdżają ich samochody.

        3. Kierowcy samochodów zabijają się w każdy możliwy sposób od prawie wieku.
        To się nie zmieni, bo albo nie umieją jeżdzić albo nie mają wyobraźni.
        Słońce przygrzeje i już są korki, bo co drguei skrzyżowanie wypadek.

        Konkluzja:
        Nie uogólniać! Rowerzyści, którzy jeżdżą po ulicach nie rozjeżdżają pieszych!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka