Gość: micha
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
18.11.05, 09:54
Mając ok.10 lat bardzo chciałem mieć rower , lecz starzy tłumacząc sie troską
o moje bezpieczeństwo ciągle odmawiali mi jego zakupu.Do dziś nie wiem
dokładnie dlaczego.Jezdziłem więc czasami pożyczonymi od kupli i chetnia
jeżdziłem na wakacje do dziadków na wieś , bo dziadek miał Ukrainę .Tam
jeżdziłem non-stop , w czasie deszczu w świeżo pobudowanej dużej
stodole.Normalny obłęd.Podczas takich wakacji ojcec znienadzka przywiózł mi
samochodem wymarzonego składaczka Wigry-lux.Normalnie zwariowałem ze
szczęścia.Jężdziłem tego dnia prawie do północy,potem klika godzin bezsennego
oczekiwania i gdy tylko usłyszałem jakieś poruszenie w pokoju dziadkówznów
byłem na nogach.Była godz.4 rano.Około godziny 10 niestety zemdlałem z
wyczerpania i przez kilka godzin miałem szlaban na rower.
Teraz mam ponad 40 lat , w życiu miałem kilka samochodów , ale zakup nawet
nowego w salonie nie dostarczył mi 5% takich emocji jak pierwszy rower.