Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    rower z makrokeszu

    10.05.06, 22:06
    "Na samym początku muszę przyznać, ze dałem się omamić specom od marketingu i
    szukałem ideału roweru zupełnie nie tam gdzie powinienem. łamałem sobie głowę
    skąd wziąć straszna ilość gotówki na wymarzonego GT XCRa 1000. Ogłupiony
    technikami manipulacji świadomością, imałem się różnych upadlających zajęć.
    Moje życie spełzłoby na bezustannym poszukiwaniu źródeł finansowania mojej
    chorej pasji, gdyby nie pewne wydarzenie, które wyrwało mnie z tego zaklętego
    kręgu. Właśnie wracałem przygnębiony do domu, mijając znajomy hipermarket.
    Moją uwagę przykuła gigantyczna plansza reklamująca promocyjna sprzedaż
    rowerów górskich. Postanowiłem wyciszyć swój żal, dokonując pierwszego
    rowerowego zakupu tej wiosny. Wtedy coś we mnie pękło. Stwierdziłem, że
    pójdę´ na całość. Wysupłałem oszałamiającą kwotę 454 zł i nabyłem nowiutki
    lśniący rower rodem z zaprzyjaźnionego kraju azjatyckiego. Nawet nie
    przypuszczałem, że to początek wielkiej przygody, a może nawet przyjaźni. A
    było to tak...

    Po przedarciu się´ przez kolejkę´ do kasy, niosąc na jednym ramieniu duszę, a
    na drugim swój nowy nabytek, udałem się´ do strefy testów. Chwilę wcześniej z
    hukiem odpadł tylny błotnik. Nic to, przecież i tak jeżdżę bez ochlapników, a
    istotne zmniejszenie masy jest nie bez znaczenia. Nie zrażając się´ tym
    drobnym niepowodzeniem, wyregulowałem wysokość siodełka i przystąpiłem do
    gruntownych testów.

    Maszyna sprawia wrażenie solidnej. Poczucie bezpieczeństwa zapewnia
    niebagatelna masa 21 kg, ładny kolor tzw. Śliwka o poranku Świetnie komponuje
    się´ z napisem Grand Hill Rider 500. Delikatna linia ramy i smukła sylwetka
    amortyzatora kontrastują z agresywną kwadraturą obręczy. Plastiki, użyte do
    wykończenia korby, przerzutek i szczęk hamulcowych są wysokiej jakości.
    Nowatorstwem stylistycznym można nazwać przykręcenie rogów pod katem 90
    stopni. Natomiast skomplikowany kształt tylnego widelca, przywołuje
    nostalgiczne wspomnienia epoki kamienia łupanego.

    Pierwszy test układ jezdny. Niewątpliwym sukcesem konstruktorów, jest fakt,
    że rower ten może się´ przemieszczać. Trzeba przyznać, że robi to z gracją.
    Jazdę umila jednostajny zgrzyt tylnej przerzutki, która wspaniale
    współpracuje z dwoma z siedmiu dostępnych zębatek. Dzięki temu pozostałe pięć
    się´ nie zużywa i będzie służyć latami. Korba ma dobrany uniwersalny zestaw
    zębatek: 84 - 36 - 16. Zapewnia to niespotykane spektrum zastosowań. Na
    najmniejszej zębatce można wspinać się´ nawet na najbardziej strome zbocza, a
    przy odrobinie wprawy największy blat można wykorzystać jako super wydajna
    piłę tarczowa. Nie najlepsza przyczepność opon doskonale niweluje się´ przy
    użyciu obuwia jako stabilizatorów. Pewne wątpliwość wzbudzał wyciek jakiejś
    lepkiej substancji z okolic układu suportowego, ale to może być wada tylko
    jednego egzemplarza.

    Amortyzacja jest co najmniej bardzo dobra. Elastyczne spawy Świetnie tłumią
    drgania boczne. Przy szybszej jeździe rower zapewnia miłe dla ciała
    kołysanie. Przedni amortyzator to system sprężynowo przeciwlotniczy. Podczas
    najazdu na muldę, rower zostaje wyrzucony w górę, co umożliwia podziwianie
    widoków z zupełnie innej perspektywy. Konstruktorzy zupełnie zrezygnowali z
    jakiegokolwiek systemu tłumienia, co znacznie obniżyło masę amortyzatora do
    3,5 kg. Praktyczny sposób montowania widelca do ramy umożliwia wykorzystanie
    również amortyzatorów ze starszych modeli wywrotek typu Kamaz.

    Klamki hamulców zrobione z gustownego, szarego plastiku dawały poczucie
    bezpieczeństwa. Przynajmniej przez pierwsze 15 minut. Potem lewa się´
    złamała. No i dobrze, bo ja wolę´ klamki dwupalcowe. Test hamulców
    przeprowadziłem w warunkach ekstremalnych, praktycznie nie osiągalnych przy
    normalnym użytkowaniu roweru. Rozpędziłem maszynę do 20 km/h i zacząłem
    gwałtowne hamowanie. Przedni hamulec typu V-break przepięknie wystrzelił do
    przodu, wyrywając piwoty z widelca. Towarzyszący temu dźwięk zadowoli nawet
    najwybredniejszego melomana. Tylny hamulec, zanim urwała się´ linka,
    skutecznie pomógł wytracić prędkość do 18 km/h. Te drobne usterki nie maja
    jednak wpływu na pozytywna ocenę całego układu spowalniającego. Producent
    zapewnia, że do następnych modeli będzie dodawać wyrzucana spod siodełka
    kotwicę okrętową, która zdecydowanie skróci drogę´ hamowania. Brzmi to
    obiecująco.

    Ciekawe rozwiązania zastosowano w podzespołach elektronicznych. Jeżeli>
    chodzi o oświetlenie roweru to widać wyraźny wpływ technologii stealth.
    Intensywność światła emitowanego przez lampki, zapewnia tej maszynie
    pozostawanie nie wykrytą nawet w najciemniejszą noc. Lakier pochłaniający
    refleksy Świetlne skutecznie chroni przed przypadkowym oświetleniem silnym
    strumieniem z reflektora samochodowego. Komputer pokładowy wyświetla całe
    multum przydatnych rowerzyście funkcji. Są to: aktualna data, godzina i
    prędkość z dokładnością do 10 km/h. Naprawdę´ imponujące możliwości.

    Rower jest doskonale zabezpieczony przed kradzieżą. Wszystkie podzespoły są
    na trwałe związane z ramą i wszelkie próby ich odkręcenia kończą się´
    nieodwracalnym zniszczeniem danej części. Gwinty, rozmiary Śrub i zastosowane
    części są zupełnie nie standardowe. Wszystko to uniemożliwia kradzież i
    sprzedaż roweru na części. Duża masa i ostre krawędzie spawów grożą poważnym
    uszkodzeniem ciała złodzieja, który próbowałby ukraść cały rower. Dodatkowo
    klamki hamulców są przykręcone po przeciwnych stronach kierownicy (przedni z
    prawej), co na pewno wprowadzi chaos w poczynania złodzieja i ułatwi jago
    schwytanie. W tej kategorii maksymalna ilość punktów.

    Na koniec należy wspomnieć o dbałość producenta roweru o jego użytkownika.
    Mamy możliwość serwisowania sprzętu we wszystkich dwóch autoryzowanych
    warsztatach na terenie RP. Producent zaleca przegląd w serwisie po
    przejechaniu każdych 100 km. Roczna gwarancja obejmuje> wszystkie podzespoły,
    oprócz ramy, kół, układu napędowego, hamulców, oświetlenia, części metalowych
    i nie metalowych. Do instrukcji obsługi roweru dostajemy gratis
    podręczniki "Nauka spawania w weekend" oraz "szycie po utracie kończyny".
    Dodatkowa atrakcja jest możliwość wyboru koloru dzwonka z trzech dostępnych,
    oraz zestaw wszystkich 169 kluczy potrzebnych do obsługi roweru, w tym także
    prasy hydraulicznej i dźwigu ułatwiającego np. zakładanie roweru na bagażnik
    samochodowy. Wszystko za symboliczną opłatą dodatkową.

    Reasumując Grand Hill Rider 500 to Świetny zakup, który za przyzwoitą cenę
    zapewni nam co najmniej dwa dni zabawy w prawdziwe kolarstwo górskie.


    Autor składa serdeczne podziękowania całemu personelowi ambulatorium
    chirurgicznego szpitala klinicznego im. Żeromskiego, ekipie ratownictwa
    specjalnego straży pożarnej, szkole przetrwania Rambo oraz anonimowym dawcom
    krwi i organów za pomoc w doprowadzeniu testu do szczęśliwego końca."
    Obserwuj wątek
      • Gość: cykloza Re: rower z makrokeszu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 07:45
        dobre...
        brat wygrał rower - kupił browarai dał żeton z niego na loterię . piękny
        zielony z naklejkami Brok, Żywiec, Królewskie, Lech.... takie napoje izotoniczne
        co to do roweru ponoć najlepsze. Jako ze o rowerach nie ma pojęcia to dał mi do
        zrobienia.Rower wygląda jak maszyna jakiegoś feldfebla i brakuje tylko patek
        kołnierzowych oraz oznak przynależności do jednostki. Po prostu wojskowa zieleń.
        Myslałem żeby zrobić parę gwiazdek, szlaczków i nazwać go Patton, Anders,
        Eisenhower albo Sosabowski i byłaby git maszyna na zlot militarystów.
        Rower miał w torebce foliowej w której znajdowała się jenocześnie instrukcja
        obsługi urządzenia, dwa pedała marki nieznanej na których była nklejka "INdia".
        Plastikowe. Pedała wkręciłem i generalnie przejrzałem rower w celu wykrycia
        potencjalnego zagrożnia ze strony wroga - producenta tudzież montera. Wszak to
        rower militarny.
        Siadłem na rower uprzednio regulujac siodełko. Producent zadbał o maksymalny
        komfort i wygodę konsumenta w tej dziedzinie. Usprawnienie polega na tym że w
        celu uniknięcia odkręcenia siodełka i oddalenia sie w miejsce nieznane razem ze
        skradzionym przedmiotem producent marki nieznanej zastosował rewelacyjne
        rozwiązanie polegjce na przykręceniu siodełka wraz z rurką siodłową śrubą
        stalową d-12 z gwintem 26,5 tpi który to gwint nie ma żadnego odpowiednika wśród
        produktów dostępnych na krajowym rynku . Śruba dokręcana jest rewelacyjną
        stalową nakrętką typu standard wymagającą użycia klucza nasadowego który nijak
        nie mieści się w zaprojektowanym do włożenia go otworze. Zobaczmy le korzyści -
        potencjalny łupieżca naszego siodełka nie tylko musi mieć klucz ale i zmarnować
        5 min złodziejskiego czasu na włożenie go i odkręcenie super sruby
        antywłamaniowej która to śruba po zgubieniu nakrętki staje się zupełnie
        bezużyteczna - i dla właściciela i dla złodzieja.
        Niemniej jednak udało się po kilku próbach rsiodełko odbezpieczyć i wysunąć na
        porządaną przez konsumenta ,w mojej kromnej osobie, wysokość. Kiedy siadłem na
        siodełku poczułem się komfortowo. Producent zadbał aby siodełko było maksymalnie
        ergonomiczne i przystosowywało się do parametrów kolarza. osiągnięto to poprzez
        urzycie super nowoczesnych materiałów które mają tę właściwość że nie pozwalają
        na sztywne zamocowanie sztycy siodełka która swobodnie obracas się w rurce
        podsiodłowej. Próby ograniczenia ruchu wachadłowego siodła podczas jazdy mogą
        skończyć sie zniszczeniem tetego rewolucyjnego systemu bo dokręcanie super
        zacisku antywłmaniowego najwyraźniej poczyniło deformacje sztycy siodełka.
        Czyli w kwestii amortyzacji siedzenia mamy rewolucję materiałową i
        konstrukcyjną. Wojna matką wynalazku - a rower jest de facto w wersji armijnej.
        Jak już siadłem to ruszyłem . Przekręciłem parę razy korbą i mało nie poleciałem
        przez kierownicę. Pal sześć że podobnie jak w siedzeniu tak i w układzie
        kierowniczym konstruktor popisał się podobnym rozwiązaniem amortyzującym
        wszelkie nierówności terenu - poligonu tudzież obszaru działań wojennych. Otóż
        znów zastosowano rewolucyjną technikę "ruchu wahadłowego" kierownicy i mostka.
        Mimo prób zniwelowania tej cechy kończyło się podobnie jak w przypadku sztycy
        siodełka. Konsument może wiec wybrać sobie dowolną pozycję kierownicy względem
        toru jazdy nie zsiadając z siodełka !! Sie płaci sie ma.
        Konstrukcja układu zmiany przełozeń zoptymalizowana jest w celu maksymalnej
        swobody kolarza często zmęczonego i umordowanego ciągiem pod górę i nie mającego
        czasu myśleć ile to indeksów już popuściłem i na której zębatce jadę. Sprzęt
        pola walki jest prosty i maksymalnie praktyczny. Tkoż w swoim produkcie
        producent zastosował tzw ciag swobodny polegajacy na kręceniu wajchą w te i we
        wte w nadziei że w końcu jednak coś z tyłu warknie. Wygoda i prostota takiego
        rozwiązania gwarantuje że taki układ nigdy nas nie zawiedzie bo też nigdy nei
        bedzie działał precyzyjnie. Producent uwolnił więc nas od ciągłego umartwiania
        sięnad regulacją przerzutki, manetki, pokręteł przy pancerzach i innych cuda
        wianków.
        Przerzucanie przełożen przdnich znów mówi o tym jak bardzo producent zadbał o
        nasze bezpieczeństwo o wygodę. Jak wiadomo użycie dużej tarczy i najmniejszej
        koronki wolnobiegu wymaga od konsumenta dość dużej siły przyłożonej do pedałów.
        Producent zadbał więc o to aby takiego przęłożenia mogły używać tylko osoby
        które są w stanie takie przełozenie włączyc. Zastosowano nietypowe rozwiazanie
        manetki która to przekłąda łancuch na njwiększą tarczę tylko przy użyciu siły
        człowiek zdolnego pociągnać wóz gaśniczy. Jeśli wiec konsument nie ma siły
        przerzucić na największą tarczę to tym bardziej nie bedzie miał siły drałować z
        przełozeniem 46x13 po puszczy. Proste i logiczne - i jakie naturalne.

        Rower przejechał już całe 5 kilometrów i jeden pedał typu "INdia" jest
        przeznaczony do demobilizacji. Okazało się ze producent zapomniał / tudzież tak
        aplanował/ ułożyskować pedał z zewnetrznej strony. Celu zastosowania takiego
        rozwiązania niestety nie podał
      • user0001 Ku przestrodze, podnoszę :-) 19.05.06, 09:21
        Wczoraj wybrałem się do lokalnego makrokesza bo zgrzewkę bronka, z ciekawości
        przeszedłem przez stoisko rowerowe (i zanabyłem dodatkową "siateczkową"
        kamizelkę odblaskową).

        Spojrzałem na stojaki z rowerami i byłem przerażony, z 10 wystawionych wyrobór
        roweropodobnych, dwa miały odwrotnie założone kierunkowe opony. Śpieszyłem się,
        więc nie spojrzałem czy oderwany od wykładania palet z browcem chłopaczek
        odwrotnie założył koła, czy może w montowni małym żółtym ludzikom ktoś położył
        karton opon do góry nogami :-)

        Pozdrawiam i przestrzegam...
        • Gość: jigt Re: Ku przestrodze, podnoszę :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.06, 21:26
          To mi wygląda na wątek sponsorowany!!
      • Gość: gomez Re: rower z makrokeszu IP: 62.148.84.* 19.05.06, 10:13
        No nie Panowie szacunek jesteście debeściaki popłakałem sie jak czytałem te
        wasze "doświadczenia " kurde masakra ;P tak trzymać az sobie wydrukuję i
        oprawię w ramki :D
      • Gość: karmi Re: rower z makrokeszu IP: *.welnowiec.net / 217.153.80.* 21.05.06, 19:40
        Opowiadanko znakomite, zawsze kiedy je czytam bawi mnie do łez. Rozumiem że
        jesteś autorem tego tekstu? Jeżeli tak to serdecznie pozdrawiam, jeżeli nie to
        powinieneś podać autora i źródło z którego korzystałeś
        www.cyfronet.krakow.pl/rowery/makro.html
        • Gość: cykloza Re: rower z makrokeszu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 09:59
          mój jest oryginalny. rower stoi grzecznie w garażu i straszy swoim wyglądem.
          • case_molly Re: rower z makrokeszu 22.05.06, 12:29
            Ehh, współczuję przygód.

            Trzy lata temu w hipermarkecie za całe 300 złotych dokonałem zakupu roweru marki
            nieznanej, w kolorze zielony metalic. Osprzet Shimano SIS. Bez amorków ani
            innych udziwnień, 18 przełożeń. Standard.
            Rower po zakupie zaprowadziłem do serwisu, celem skręcenia, i podstemplowania
            karty gwarancyjnej. Od tamtej pory jedyna poważna naprawa to wymiana wentyli na
            samochodowe i zaklejenie dziury w dętce.
            Konserwacja roweru polega na porządnym nasmarowaniu łańcucha i przerzutek przed
            sezonem smarem do łańcuchów motocykli typu Enduro. Przed ostatnią zimą nawet go
            nie umyłem, jedynie wstawiłem do nieogrzewanego garażu.
            Nawet elektroniczny licznik kupiony chyba za 12 zeta we wspomnianym wyżej
            serwisie, przetrwał tegoroczną zimę w garażu, w którym temperatura była ciut
            powyżej 0 i działa bez zarzutu.
            Oczywiście dostrzegam różnicę między moim rowerkiem a rowerami Authora czy
            innych uznanych firm, ale mnie on wystarcza do śmigania po leśnych dróżkach w
            zupełności. Mógłby być lżejszy, no ale za 300 złotych nie można mieć wszystkiego.
            • Gość: Jill Sander Re: rower z makrokeszu IP: *.aster.pl 23.05.06, 16:34
              Podpisuję się pod tekstem Case_molly. Wprawdzie rower mam aż ;P za 600 pln z
              Auchan (polski), ale jeżdżę czwarty sezon do pracy (mniej więcej zawsze od maja
              do września, w każdą stronę 5 km) i ani zgrzytnął mi mój rower z marketu.
              Ale rozumiem wielbicieli, bo sama pakuję mnóstwo kasy o oryginalne płyty (a
              wiem, że inni kopiują)
              • uruk-hai Re: rower z makrokeszu 23.05.06, 17:02
                ale jeżdżę czwarty sezon do pracy (mniej więcej zawsze od maja
                > do września, w każdą stronę 5 km) i ani zgrzytnął mi mój rower z marketu.


                widocznie masz wersję extended z łożyskami w pedałach i mechanizmie
                suportowym :))




                a poza tym za tą kase - powiedzmy 600-700z można już kupić (na pewno można
                było ) sprzęt bardzo skuteczny i nie zabójczy dla użytkownika - znajoma ma
                Autora Atlanta na tyle wycenionego onegdaj w NORMALNYM sklepie rowerowym -
                śmiga na nim bezproblemowo do dzisiaj - zresztą kiedyś to nawet Author robił w
                miarę przyzwoite bajki ...
                • Gość: Jill Sander Re: rower z makrokeszu IP: *.aster.pl 24.05.06, 14:08
                  Cztery lata temu nie było jeszcze tak różowo z tanimi rowerami.
                  Najtańszy Autor kosztował ok. 1300 zł.
                  A Autor to dla mnie żaden specjał, od kiedy mój (były) narzeczony nie przewrócił
                  się na takowym i ! złamał ramę, która miała gwarancję chyba na wieczność. Gdyby
                  ta rama nie złamała się, na pewno nie doznałby aż tylu uszczerbków na zdrowiu
                  (dodam jeszcze, że to nie te uszczerbki były przyczyną rozstania...;)
            • mogarek Re: rower z makrokeszu 10.06.06, 12:36
              Też mam taki, kupiony z drugiej ręki za 80zł. Trochę trzeba było się do niego
              przyłożyć, żeby go podokręcać i wyregulować ale przejechałem na nim od kwietnia
              1200km, mieszkam w bieszczadach. Jeszcze żyję a rower też czuje się dobrze.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka