Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Uzależnienie od roweru

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.06, 11:30
    Witam,
    Moj mąż codziennie po pracy szaleje na rowezre przez okolo 2 godzinki. Jak
    nie idzie na rower (a zdaża sie to rzadko), to chodzi poddenerwowany. Czy to
    normalne?Zupełnie jakby się uzależnił od roweru.Czy ktoś z Was też tak ma?Jak
    można temu zaradzić?
    Obserwuj wątek
      • stefan4 Re: Uzależnienie od roweru 31.05.06, 12:01
        bike77:
        > Moj mąż codziennie po pracy szaleje na rowezre przez okolo 2 godzinki.
        [...]
        > Zupełnie jakby się uzależnił od roweru.
        [...]
        > Jak można temu zaradzić?

        Szalej razem z nim. Wprawdzie jego w ten sposób nie uleczysz, ale sama
        zachorujesz i ta przypadłość przestanie Cie drażnić.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • Gość: diafora Re: Uzależnienie od roweru IP: *.aplikom.com.pl 31.05.06, 12:05
        Ja tak mam.
        Psychiczne warunki pracy mam fatalne-po całym dniu użerania się z ludźmi jestem
        podminowana jak linia Maginota w 1939.
        Żeby nie wyładować tego na najbliższych muszę pozbyć sie toksycznych myśli i
        emocji. I załatwiam to za pomocą roweru. Wysiłek fizyczny stymuluje wytwarzanie
        w mózgu endorfin, upokaja i pozwala przetrwać.
        Jeżeli małżonek nie ma innej możliwości odreagowania, to ciesz się, że wybrał
        rower. Mógł przecież sięgnąć sięgnąć po alkohol i kobiety...
        Osobiście radzę ci - też wsiądź na rower - ktoś kto tego nie poczuł tej
        przyjemności jazdy, nie zrozumie o co w tym chodzi.
        Jedna ważna rzecz - nie zaczynaj jeździć z mężem - on ci będzie dawał dobre
        rady, zniecierpliwi się, ty się zirytujesz, a różnica poziomów zmęczy was
        oboje. Wybierz się najpierw z jakąś koleżanką na wycieczki w spokojnym tempie,
        a osiągnąwszy sprawność - pojedź z mężem. Nic tak nie spaja związku, jak
        wspólne przeżywanie radości!
        • Gość: Jacu Re: Uzależnienie od roweru IP: *.icpnet.pl 31.05.06, 12:25
          Z tymi wspólnymi wyprawami to nie za często - zwłaszcza gdy gość chce pobyć sam.

          Wysiłek fizyczny uzależnia, ale nie widze najmniejszego powodu rzucania tego "nałogu" - patrząc na kondycję 60latków z zaawansowaną cylkozą łatwo się przekonać że rower nie szkodzi.
          • 2paco Re: Uzależnienie od roweru 12.06.06, 12:23
            jak mnie siwy pan zostawia w tyle to mam dla takiego ktosia masę szacunku :) bo
            ja do ułomków na rowerze nie należę ;)
        • nakole Re: Uzależnienie od roweru 31.05.06, 15:36
          diafora napisał(a):
          <<Mógł przecież sięgnąć sięgnąć po... kobiety... >>

          Jak dodamy do tego 2 godzinki na biku to sprawa jasna. Rower i kobiety to
          pyszna sprawa ;-).
      • Gość: thony Re: Uzależnienie od roweru IP: 217.96.22.* 31.05.06, 12:49
        Podstawowy objaw nalogu to 'dzien bez roweru jest dniem straconym'.
        Dodam ze jest jeszcze kolejne stadium zaawansowania tego nalogu przejawiajace
        sie tym, ze kazdy wyjazd, urlop rozpatrujesz przede wszystkim pod katem tego
        czy:
        1. bedzie tam mozna zabrac swoj rower ze soba
        2. bedzie tam gdzie jezdzic
        • Gość: bike77 Re: Uzależnienie od roweru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.06, 13:51
          Dokladnie:-) O tym wlasnie piszę:-)
          Wie, ze to lepsze niż inny nalog, ale moze warto jezdzic mniej regularnie,zeby
          nie musiec byc nerwowym nie mogac pojsc na rower.
          • diafora Re: Uzależnienie od roweru 31.05.06, 16:29
            I co w tym złego - od lat nie spędzałam wakacji bez roweru! Poznałam dzięki
            temu kawał Polski i Europy, mnóstwo wspaniałych ludzi, miejsc i zdarzeń. Mój
            partner też uprawia kolarstwo, tyle, że szosowe. I lubię, kiedy wraca do domu
            zmęczony, ale szczęśliwy, bo przekroczył 50 km/h w pofałdowaym terenie.
            Dlaczego ciebie drażni hobby męża? Potrzebujsz jego czasu lub uwagi, a on je
            poświęca rowerowi? Zazdrościsz zadowolenia? Facet zaniedbuje Ciebie, albo
            obowiązki domowe? Może to kwestia dogadania się jakoś w ważnych kwestiach, a
            nie jego "uzależnienia"...
      • lewocz Re: Uzależnienie od roweru 31.05.06, 16:51
        Ja tak mam :))...i cieszę się z tego
      • Gość: bassPL Re: Uzależnienie od roweru IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.05.06, 18:13
        Chłop to nie pudel żeby ciągle na smyczy chodził.
        Kobiety tak mają że drażni je jak nie kontrolują faceta w 100%.
        Znam taką, awantury koledze robi że w niedziele rano śniadania z rodziną nie
        jada tylko jedzie z kumplami do lasu. Powinna sie głupia cieszyć że będzie
        zdrowy, że mu się chce i nie leży jak wykastrowany kocur na kanapie.
        • 2paco Re: Uzależnienie od roweru 12.06.06, 12:26
          o to to!! :DDD
      • spector1 Re: Uzależnienie od roweru 31.05.06, 21:49
        Gość portalu: bike77 napisał(a):

        > Witam,
        > Moj mąż codziennie po pracy szaleje na rowerze przez okolo 2 godzinki. Jak
        > nie idzie na rower (a zdaża sie to rzadko), to chodzi poddenerwowany. Czy to
        > normalne?Zupełnie jakby się uzależnił od roweru.Czy ktoś z Was też tak ma?Jak
        > można temu zaradzić?

        Jak temu mozna zaradzic? UF!

        Jasno wynika,ze nie akceptujesz hobby meza.
        Masz kilka mozliwosci:
        *zaczac jezdzic z mezem
        *cierpliwie poczekac,az jego zapal minie(w 80% przypadkow mija on z czasem).
        *zmienic meza.

        Czesto zony nawet nie rozwazaja aby "zaradzac" takiemu hobby gdy maz zarabia
        10x sredniej krajowej.
        Lance Armstrong zarabial $33 mln gdy rozstal sie ze swa zona.
        Niestety w Polsce jazda na rowerze to obciach.
        Daleko tutaj jeszcze do cywilizacji.
        Spector





        • Gość: diafora Re: Uzależnienie od roweru IP: *.aplikom.com.pl 01.06.06, 10:22
          Kurcze, to wszystko jakiś seksizm, czy co?
          Biedni, prześladowani przez kobiety-harpie rowerzyści!
          Jestem babą i to JA mam problem!
          Jak połączyć ukochane hobby z prowadzeniem domu i życia towarzyskiego?!
          Jak połączyć pracę zawodową z rozkosznymi godzinkami na bicyklu?! I gdzieś
          między to wszystko wepchnąć pranie, sprzątanie, zakupy, urzędy, dopieszczenie
          posiadanego faceta i wysłuchanie JEGO relacji z wypadów lub planów ulepszeń
          sprzętowych JEGO ścigacza?!
          No jak??
          Nie wspominając o realizacji innych planów i innych zainteresowań??
          Dla mnie nie ma taryfy ulgowej, jeżeli chcę jeździć muszę sobie z tym jakoś
          radzić, nikt się nie rozczula, że też potrzebuję odreagować, albo pobyć sama, z
          dala od całego tego zgiełku!!

          A co do reszty - co mają zarobki męża do zadowolenia z życia jego żony?!
          Czasy się zmieniły! Większość znanym mi par zarabia podobne pieniądze, a często
          zdarza się tak, że kobieta zarabia więcej, lub wręcz utrzymuje bezrobotnego
          partnera. Czy to powinno, Twoim zdaniem, automatycznie oznaczać, że małżonek
          powinien siedzieć cicho, bo mu żona obetnie kieszonkowe?? Nie rozumiem - to
          jakiś obłęd...

          I nie uważam wcale, by ktoś jeszcze w tym kraju uważał, że jazda rowerem to
          obciach. Do widoku osób w różnym wieku, różnej płci i na różnorakim sprzęcie
          wszyscy już zdążyli się przyzwyczaić. Powoli przyzwyczajają sie nawet kierowcy!
          A zupełnie inaczej miała się sprawa jeszcze 5 lat temu, kiedy na mój projekt
          wyprawy zagranicznej z sakwami wszyscy pukali się w czoło i kazali mi pisać
          testament...
      • ss85 Może nie zaradzić, ale też fajnie... 01.06.06, 16:20
        Najlepiej samemu zacząć z nim jeździć. Poza tym to jest zdrowe uzależnienie.
      • Gość: kondor Re: Uzależnienie od roweru IP: *.interq.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.06, 13:20
        Uzależnienie od komputera,uzależnienie od sexu,uzależnienie od używek.
        Tak więc nie dziw się że ktoś uzależni się od roweru.Trzeba się z tym pogodzić
        i mu nie przeszkadzać.Jak go od tego będziesz odciągała to wtedy zobaczysz jaki
        będzie zdenerwowany.
        • Gość: Paweł Re: Uzależnienie od roweru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 02:41
          2h po pracy to jeszcze nie tak źle... ja wczoraj na rowerze spędziłem ponad 12 godzin i można powiedzieć, że od roweru jestem uzależniony.
          • Gość: kondor Re: Uzależnienie od roweru IP: *.interq.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.06, 09:11
            Uzależnienie.Krótko napiszę tak 20000 tyś rocznie i w przeliczeniu na godz i
            przeszło 700godz na siodełku.Nie liczę tu godz przy jego czyszczeniu czy
            naprawach.
            • 2paco Re: Uzależnienie od roweru 12.06.06, 12:29
              pozazdrościć średniej prędkości ;)
      • randolff Re: Uzależnienie od roweru 12.06.06, 11:57
        Cykloza (czyli uzaleznie od roweru) to poważne schorzenie. Najlepiej daj mężowi
        ten test do rozwiązania a zobaczysz w jakim stadium cyklozy on się znajduje.
        lasica.hostdmk.net/cykloza.html
      • Gość: Szaszka Re: Uzależnienie od roweru IP: *.isw.intel.com / *.isw.intel.com 12.06.06, 17:55
        Najlepiej również znajdz sobie hobby, ktore pozwoli Ci czerpać radośc z życia.
        I naprawdę, lepszy rower niż np. gry komputerowe albo gapienie sie w tv.
        Ile osob marnuje codziennie parę godzin swego życia na bezmyślne gapienie się w
        telewizor?
        Ja od 4 lat nie mam tv, bo wolę poświęcic ten czas na rower.

        Inna sprawa, jeśli Twoj mąż np. wraca po rowerze tak zmęczony, że nie ma ochoty
        z Tobą porozmawiać, albo "nie ma sily" na zrobienie czegokolwiek w domu.
        Wtedy proponuję przyjęcie zasady "robie w domu dokladnie tyle, ile Ty,
        kochanie". Trzeba jednak posiadac przy tym bardzo silne nerwy i wysoki poziom
        akceptacji balaganu, graniczacego z burdelem na kolkach, szczegolnie, jesli
        dostawi sie tam rower.
        Istnieje szansa, ze pusta lodowka po treningu, i brak czystych gaci rowerowych
        na nastepny dzien troche go ocuci.

        Tu znowu polecę jednak poszukanie sobie hobby, najlepiej takiego, ktore wymaga
        wyjscia z domu - zamykasz wtedy drzwi i balagan znika z oczu. ;p

        To wszystko jednak dziala, dopoki nie pojawią sie na świecie dzieci.
        Żarty żartami, ale często widzę wśrod swoich znajomych bikerow dramat, o ktorym
        piszesz. On - chory na cykloze, ona - typowa kobieta, ktora na rower wsiadzie
        ew. w sloneczną niedziele, aby przejechac się 5 km po bulwarze. On - chcialby
        jezdzic z kolegami, szalec, cale weekendy spedzac na biku. Ona - chcialaby zeby
        weekendy czy czas po pracy spedzal z nią. Jesli bardzo się kochają i szanują,
        są w stanie osiagnąc kompromis, ale od każdej ze stron wymaga to poświecenia.
        Najczesciej jednak ciagle sie klocą, bo żadne nie chce ustąpić i zrozumiec tej
        drugiej strony.

        W momencie, kiedy pojawiają sie dzieci, kompromis musi byc jeszcze dalej
        posunięty, powiedzmy sobie szczerze, ze w tym momecie facet, ktory codziennie
        po pracy idzie na rower na 2 h, nie bedzie w stanie wywiązać sie z obowiazkow
        rodzicielskich i domowych.

        Pewnym pomyslem jest np. dojezdzanie na rowerze do pracy (laczy sie przyjemne
        z pozytecznym) albo wstawanie np. 2 h wczesniej i jezdzenie rano.

        Generalnie jednak, drogie (niejezdzace) panie, wychodzące za mąz za bikerow,
        nie liczcie na to, ze "jak się łożeni, to się łodmieni". To uzaleznienie jak
        kazde inne, jak sie nie "łodmienił" w okresie narzeczenstwa, to już po ptakach.

        A do jesli chodzi o meską czesc braci rowerowej - o ile nie mieliscie tego
        szczescia, ze ożeniliscie sie z bikerką, to niestety, bedziecie musieli
        zrezygnowac z cześci czasu poświecanego rowerowi i poświecic go żonie, bo
        inaczej zostaniecie w koncu sami jak palec.

        A, jeszcze dodam, że mieszkanie z bikerką też ma mnostwo wad - domaga sie
        m.in. rownego podzialu obowiązkow domowych, bo tez 2 h po pracy jezdzi
        codziennie rowerem. ;)

        Pozdrawiam,
        Ola
        • Gość: Szaszka Re: Uzależnienie od roweru IP: *.net 12.06.06, 19:18
          I jeszcze jedna rzecz mi sie przypomniala. Otoz brak czasu dla rodziny to tylko
          czubek gory lodowej, ale chorzy na cykloze potrafią wydac potworne pieniadze na
          swoje hobby. I najczesciej, aby nie denerwowac niejezdzacych żony/męza w ogole
          nie mowią ile na siebie wydają. Znam przypadki, kiedy facet kupil nową ramę i
          amor i pol roku trzymal ten fakt w tajemnicy (rower trzymal w pracy) albo kiedy
          babka kupila caly nowy rower, ujawniając męzowi tylko 10% jego wartosci. Albo
          przypadki kupna amortyzatora pod haslem "kochanie zmienilem naklejki na nowe".
          Pieniędzy wydanych na nowy lancuch, kasete czy inne duperele nawet nie licze, a
          osoba postronna nawet nie ma szans sie zorientowac, ze w rowerze wspolmalzonka
          cos sie zmienilo.
          Moim zdaniem takie postepowanie to egoizm do kwadratu, porażające oszustwo wobec
          "ukochanych" osob, szczegolnie ze te wydatki potrafi isc w tysiace, kosztem np.
          wspolnego wyjazdu na urlop (och przykro mi kochanie, nie stac nas....).

          Pozdrawiam,
          Ola

          • Gość: kondor Re: Uzależnienie od roweru IP: *.interq.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.06, 20:05
            Skąd Ty to wszystko wiesz.Czyżbyś to przetestowała na sobie.?
            • Gość: Szaszka Re: Uzależnienie od roweru IP: *.isw.intel.com / *.isw.intel.com 13.06.06, 09:25
              Wiem to z obserwacji mojego najblizszego otoczenia. :)
              Na szczescie nie takiego najbliższego. Oboje z narzeczonym jestesmy zapalonymi
              bikerami, mamy mnostwo znajomych rowerzystow, i po prostu widze co się dzieje w
              rodzinach, gdzie jeździ tylko jedna osoba...
              • tessa18 Re: Uzależnienie od roweru 13.06.06, 14:44
                Jeżdżę na rowerze od dziecka,to jakby moje hobby.Zupełna niezależność od korków
                w mieście.Siadasz na rower i jedziesz gdzie chcesz.Nie wiem czy to
                uzależnienie,ale na pewno wielka przyjemność.
                • Gość: kondor Re: Uzależnienie od roweru IP: *.interq.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 19:11
                  Muszę przyznać że obserwacje i wynikłe z tego spostrzeżenia celne.Jednak nie
                  można tego odnieść tylko do roweru. Każda pasja pociąga za sobą wydatki i
                  wyrzeczenia.Do wszystkiego można by to przypisać nawet jak ktoś zbiera pudełka
                  po zapałkach.
                  tessa18-coś mi się wydaje że prócz rowerka masz jeszcze jedną pasję która sporo
                  czasu Ci zabiera.
                  • tessa18 Re: Uzależnienie od roweru 14.06.06, 21:34
                    Jedna pasja to za mało:)Jesteś spostrzegawczy.
          • user0001 Re: Uzależnienie od roweru 13.06.06, 15:06
            Rowerzyści nie są osamotnieni w ukrywaniu wydatków, poczytaj sobie fora
            fotoamatorów :-) Dobry obiektyw makro czy tele, to wydatek podobny jak naprawdę
            fajna rama czy bardzo dobry amortyzator :-)

            (gdy wybieram się dalej niż do pracy, w sakwie mam lustrzankę :-) )

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka