Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Samotne wyprawy ...

    13.05.07, 22:15
    Dziś na trasie spotkałam kilku takich samotników z pełnym ekwipunkiem i tak
    sobie pomyślałam, ze nie za bardzo to rozumiem. Chyba fajniej jest podróżować
    "stadnie" - zawsze to można podzielić sie z kimś wrażeniami, pomóc wzajemnie w
    razie kłopotów, pobiwakować razem, pośmiać, czasem pogadać o wszystkim i o
    niczym...
    Co wy o tym myślicie?
    Obserwuj wątek
      • Gość: ms Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 22:33
        Myślę odwrotnie.
        Choć wspólnie w 2 osoby równo jadące - czemu nie?
        Tylko broń Boże całą kupą, bo z tego cała masa problemów na trasie wychodzi, a
        chyba nie o to chodzi w całej jeździe.
        • jusytka Re: Samotne wyprawy ... 13.05.07, 22:40
          Na ogół trudno jednak dobrać takiego równo-jeżdżącego, ale masz rację w większej
          grupie trzeba iść na większe kompromisy ...
          • Gość: cykloza Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 11:28
            no cóż... są tacy któzy nie zrozumieja ze roweru można używać jak
            bezceremonialnie jak to robią downhillowcy, taplać się w błocie jak robią to w
            MTB i tak dalej. Są rózne filozofie spędzania czasu na rowerze. Jedni mają
            właśnie temperament filozofa - w jeździe mają czas na myślenie o sensie życia,
            jazdy, o sensowności klejenia dętek, praktycznosci kluczy imbusowych czy co tam
            jeszcze. Inni odmieniają niemieckie rodzjniki, szlifują Past Perfect albo Future
            in the Past a jeszcze inni mają wszystko w d.. i chcą mieć święty spokój od żony
            czy teściowej i tyle.
            A mnie prywatnie to męczy jazda szosą (czasem trzeba) w grupie i ciągłe
            zjeżdżanie .. bo samochód. RObi się niebezpiecznie, inni nie wytrzymują tempa, a
            jeszcze innym chce się do domu... Myśle ze 3-4 osoby to max w moim przypadku.
            Przy wiekszej ilości lepiej kupić browara i iść dzie nad jezioro.
            • Gość: Coppi Re: Samotne wyprawy ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 11:41
              A w Giro jedzie 198 kolarzy i jakoś nie narzekają. Zawsze znajdą czas na
              pogadanie.
              • tiresias Re: Samotne wyprawy ... 14.05.07, 11:48
                zawsze to można podzielić sie z kimś wrażeniami, pomóc wzajemnie w
                razie kłopotów, pobiwakować razem, pośmiać, czasem pogadać o wszystkim i o
                niczym...

                ---
                tylko po co do tego rower?
                powyższe wykonuję bez roweru a samotna jazda na rowerze daje mi zupełnie inny
                rodzaj przyjemności do której nie potrzebuję osób trzecich.
            • Gość: Szczep Re: Samotne wyprawy ... IP: *.devs.futuro.pl 14.05.07, 12:35
              Podczas intensywnej jazdy na rowerze większość krwi odpływa do nóg (także z
              mózgu). I nic sensownego człowiek w tym stanie nauczyć się nie może. Spróbuj na
              takim wysiłku pomnożyć np.134 x 45 a zobaczysz..

              Pozdr!

              PS. taki sam efekt po kilku browarach.
              • Gość: Jacu Re: Samotne wyprawy ... IP: *.icpnet.pl 14.05.07, 13:10
                Mógłbyś powołać się na jakieś źródło ??


                To że poziom saturacji krwi spada to dość oczywiste, ale niby czemu krew miałaby
                "odpływać do nóg"...???
                • Gość: wydawca Re: Samotne wyprawy ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 15:27
                  Tytuł: "Rola krwiobiegu kolarza w intensywnym wysiłku na percepcję mózgu". AWF
                  Wrocław 2005. - praca zbiorowa.
        • Gość: yu Re: Samotne wyprawy ... IP: *.icpnet.pl 14.05.07, 19:16
          pytanie: czy samotna jazda po szosie na dlugie dystanse jest bezpieczna przy
          zachowaniu podstawowych zasad poruszania sie, czy graniczy z samobojstwem?
          • Gość: pegaz Re: Samotne wyprawy ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 19:23
            > pytanie: czy samotna jazda po szosie na dlugie dystanse jest bezpieczna przy
            > zachowaniu podstawowych zasad poruszania sie, czy graniczy z samobojstwem?

            Nie widzę różnicy - jazda po szosie na długich-krótkich dystansach.
            Tak samo graniczy z samobojstwem poruszanie się po szosach samochodem :(
            • Gość: Jusytka Re: Samotne wyprawy ... IP: *.uznam.net.pl 15.05.07, 10:53
              Chyba jednak nie do końca ... kiedy spotkam się (autem) na szosie face to face z
              innym autem jest szansa, ze ocaleję, kiedy ty sie spotkasz - szansy brak :(
      • robertrobert1 Re: Samotne wyprawy ... 14.05.07, 20:14
        Od wielu lat jezdze na wyprawy i polowa z nich to wlasnie wyprawy samotnicze.
        Zeby byc rowerzysta- samotnikiem trzeba miec opanowana nawigacje, serwis a
        takze umiejetnosci komunikowania sie. Ponadto trzeba miec mocna psychike. Jesli
        te umiejetnosci sie posiadzie to wzamian otrzymujemy mozliwosc odpoczynku
        psychicznego( 5 razy szybciej niz w grupie), kontemplowania natury i bycia
        wolnym.
        • Gość: ms Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 21:11
          "Jesli te umiejetnosci sie posiadzie to wzamian otrzymujemy mozliwosc odpoczynku
          psychicznego( 5 razy szybciej niz w grupie), kontemplowania natury i bycia wolnym"

          Dokładnie.
        • Gość: jac@ol Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 21:14
          A tak swoją drogą to dziwne że większość z nas spędza te parę godzin w
          samotności.Coś w tym jest...Zawsze myślałem że jak będę miał towarzystwo to
          będę jeździł więcej a wychodziło odwrotnie.Teraz jeżdżę sam i jest ok.
          • Gość: uruk-hai Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 15:17
            Moim zdaniem na wyprawach najlepiej sprawdza się trio 1xfacet (nawigacja,
            serwis sprzętu i gotowanie) i 2xlaski (miłe towarzystwo :P ). W zupełności
            wystarcza jeden namiot.
            Ponieważ zwykle Polki są bardzo ładne nie ma absolutnie żadnego problemu z
            załatwieniem noclegu 'u gospodarza'

            Gdy dwie osoby robią zakupy - trzecia pilnuje sprzętu - zawsze jedna osoba może
            asekurować a dwie 'załatwiać sprawy'



            • Gość: Art Re: Samotne wyprawy ... IP: *.magma-net.pl 15.05.07, 20:34
              No wszytsko jest ładnie pieknie z grupa gdy zatrzymujemy sie na nocleg i popas,
              mozna pogadć,i posmiac sie w milym towrzystwie itp.. Ale w czasie jazdy
              sutuacja zupełnie się zmienia. W grupie jest zdecydowanie gorzej jeździc na
              rowerze ( na samej trasie) , a przeciez o to tu chodzi. Kilka razy jeździłem w
              grupie ( 5 osób i 4 osoby) na dłuższe dystanse i porazka.
              - dwa razy złapalismy gumę, (oczywiście żadna z nich nie miała odpowiedniego
              sprzetu do załatania dziury)
              -jedna osoba raz zdecydowała, że nie ma wiecej siły i dalej nie jedzie;
              - gdy jedni sa padnięci to inni akurat dostaja wiatr w żagle i za wszelką
              cenę chcą jechać;
              - dwie osoby miały aparaty fotograficzne i osob stawała co chwilę i robiła
              zdjęcia przyrody podczas gdy inna przeciwnie wolała zdjęcia dróg co
              doprowadzało do szewskiej pasji innych
              - itp.
              Nie wspominam juz o obrazaniu sie , fochach itp.
              Od tej pory stwierdziłem że najlepsze sa jednak samotne wyprawy.
              Oczywiście nie stronie od wycieczek grupowych , ale najwyżej trzy osoby (
              zaprawione w bojach i ugodowe) i na krótsze dystanse
            • Gość: diafora Re: Samotne wyprawy ... IP: *.lodz.mm.pl 21.05.07, 09:37
              He he - a mnie najlepiej wychodzi model - ja jedna i trzech, czterech kolegów.
              Faktycznie łatwiej dzielić grupę czy wspólnie pakować rowery i sakwy np. do
              pociągu. Jest też z kim pogadać i popić :)
      • Gość: hekate Re: Samotne wyprawy ... IP: 83.243.108.* 17.05.07, 12:04
        "Chyba fajniej jest podróżować
        > "stadnie""

        Nie, samotnie jest o wiele fajniej, nikt ci d**y nie zawraca, z nikim sie nie
        musisz kłócić, użerać i dyskutowac o tym gdzie nocleg i czy jechać dalej itd.
        Pełna wolność i relaks.
        • Gość: Jacu Re: Samotne wyprawy ... IP: *.icpnet.pl 17.05.07, 12:52
          Jeszcze jest wariant z ustalonymi punktami noclegowymi:
          - każdy jedzie jak chce
          - którędy chce
          - byle tylko dojechał do pkt noclegowego

          ewentualne grupki tworzą się same i same rozpadają,
          co wieczór uroczyste planowanie trasy i "grupowanie"...
          • Gość: hekate Re: Samotne wyprawy ... IP: *.derbynet.pl 17.05.07, 13:45
            O, tak ewentualnie może być:)
            Tylko ja np lubię zmieniać trasę wedle upodobania, na bieżąco:)
          • Gość: diafora Re: Samotne wyprawy ... IP: *.gdynia.mm.pl 18.05.07, 07:13
            I to jest właśnie idealny model podróżowania w grupie o zróżnicowanych
            możliwościach i upodobaniach!!!
            Nie wiem, dlaczego tyle osób wyobraża sobie wspólne jeżdżenie jako peleton
            umęczonych kompromisami nieszczęśników...
          • Gość: ewcyna Re: Samotne wyprawy ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.07, 23:11
            Każdy niech jeżdzi tak jak lubi, chyba nie ma co tocyzć zażartych dysput.
            Ja poniewaz preferuję niezależność często jeżdżę sama lub właśnie wg. wariantu
            o którym ktoś tu już wspomniał - niezwykle wygodnego - iż trasa i miejsce
            noclegowe są okreslone przed startem, i kto ma ochotę to się grupuje. Spotykamy
            się albo na trasie albo w miejscu noclegu. Nie zniosłabym chociażby wyjazdów
            grupowych, kiedy tworzy sie peleton mając na jego początku i końcu pilota.
            Wiem, ze sporo osób tego nie rozumie, ale chyba wystarczy tolerować???
        • Gość: trek Re: Samotne wyprawy ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.07, 16:37
          Jesteś typowym indywidualistą. Jeśli jadę ze znajomymi na wyprawę, to z takimi,
          z którymi łączy nas wspólna pasja podróżowania. Znamy się od lat, nikt mi dupy
          nie zawraca, nikt się z nikim nie kłóci, nie użeramy się, nocleg wybieramy w
          miejscu, które wspólnie ustalimy. W grupie jest dużo weselej, taniej no i
          bezpieczniej. Zwiedziliśmy tak już wiele krajów, jeździmy razem / róznie, 4-8
          osób/ juz od 15 lat.
          • Gość: kot Re: Samotne wyprawy ... IP: *.chello.pl 17.05.07, 21:15
            A moze nie ma sie z kim pojechac , cocby nawetsie chcialo !!?? poprostu, co tu
            rozumiec ??
          • robertrobert1 Re: Samotne wyprawy ... 17.05.07, 22:04
            Gość portalu: trek napisał(a):

            > W grupie jest dużo weselej,

            Czasami jest ale tez ta wesolosc jest czesto sztuczna wiec i meczaca.

            >...taniej

            Dlaczego? Przeciez i tak kazdy kupuje jedzenie dla siebie...

            >...no i
            > bezpieczniej.

            Nie zawsze. Obozujac na dziko kilka/kilkanascie namiotow ciezko jest ukryc a
            wowczas przypadkowy/celowy "gosc" bez trudu was odnajdzie.
            • Gość: trek Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 23:24
              Jeśli ta wesołość miałaby być sztuczna, to takiej osoby nie bierzemy na wyprawę.
              Naprawdę - po wielu latach znajomości wiem, kiedy jest to autentyczne, a kiedy nie.
              Wyżywienie w grupie zawsze wyjdzie taniej niż jednej osoby, /choćby kwestia
              gotowania - gazu, czy wspólnych produktów/. W zachodniej i północnej Europie
              bezpieczeństwo nie jest aż tak istotne. Ale we Włoszech / Sycylia, Sardynia/, w
              Turcji czy w Maroku, naprawdę lepiej jest jechać w grupie. Wiem co piszę, bo
              wszystko od lat sprawdzone. Dużo przygód już się miało tu i ówdzie. Znam wyprawy
              samotników, nawet dwu- czy trzymiesięczne, ale to zdecydowanie nie dla mnie.
              Zanudziłbym się na śmierć. A kwestia zwiedzania? Chcesz iść do muzeum, a co z
              rowerem? W grupie zawsze można na zmianę popilnować.
              • robertrobert1 Re: Samotne wyprawy ... 18.05.07, 19:41
                Gość portalu: trek napisał(a):

                > Wyżywienie w grupie zawsze wyjdzie taniej niż jednej osoby, /choćby kwestia
                > gotowania - gazu, czy wspólnych produktów/.

                Nie zgadzam sie bo przeciez 2 razy wiecej zupy oznacza 2 razy wiecej gazu. Wiec
                gdzie tu oszczednosc?

                > A kwestia zwiedzania? Chcesz iść do muzeum, a co z
                > rowerem? W grupie zawsze można na zmianę popilnować.

                Mozna, ale po co? Jak jest ochrona to stawiasz obok a jak nie ma to robisz z
                roweru suszarke na skarpetki i majtki i ...masz spokoj...zawsze dziala.
                • Gość: trek Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 23:31
                  Widać, że jeszcze niewiele /albo żadnej/ wypraw zaliczyłeś. Spróbuj żywić się
                  sam przez tydzień, a znajomi niech się żywią we czwórkę. Potem wyliczą ile im
                  wyszło na głowę. Na 100% będzie mniej niż Tobie. Jest to tak oczywiste dla
                  każdego, ze nie wiem, dlaczego upierasz się przy swoim. Najlepiej sam sprawdź.
                  Nie lubię robić na rowerze wystawy bielizny - nie jestem cyganem.
                  Dwóch rozbija namioty, dwóch gotuje obiad, reszta zbiera np. drewno na wieczorne
                  ognisko. Wszystko w tym samym czasie. Zrobisz to sam szybciej? Miałeś kraksę,
                  jesteś poszlifowany i obolały. Na odludnej drodze sam czekasz długo na pomoc. W
                  grupie zawsze ktoś Cię opatrzy i ewentualnie sprowadzi pomoc. Pamiętaj, że nawet
                  wyczynowe kolarstwo to sport typowo zespołowy. W pojedynkę nikt nigdy nic nie
                  wygrał. Wszystkie role są dokładnie rozpracowane. Jest lider, sprinterzy,
                  górale, pomocnicy. A na wyprawie kierownik, ktoś od trasy, od finansów, od
                  gotowania, mechanik, fotograf, lekarz itp. Zgrany zespół gwarantuje udaną wyprawę.
                  • robertrobert1 Re: Samotne wyprawy ... 20.05.07, 06:42
                    Gość portalu: trek napisał(a):

                    > Widać, że jeszcze niewiele /albo żadnej/ wypraw zaliczyłeś.

                    Obraziles mnie. Jezdze na wyprawy od 2000 r. Sa to kilkudniowe po Polsce jak i
                    wielotygodniowe po Europie. Jezdze sam jak i w grupie.

                    > Spróbuj żywić się
                    > sam przez tydzień, a znajomi niech się żywią we czwórkę.

                    Sprobowalem i wyszlo mi, ze w grupie wychodzi drozej. Ot po prostu nie wszyscy
                    oddaja.


                    > Nie lubię robić na rowerze wystawy bielizny - nie jestem cyganem.

                    To w jaki sposob suszysz? A innego sposobu nie opracowalem no chyba, ze
                    codzienna wizyta w hotelu i korzystanie z pralko-suszarki.


                    > Dwóch rozbija namioty, dwóch gotuje obiad, reszta zbiera np. drewno na
                    wieczorn
                    > e
                    > ognisko. Wszystko w tym samym czasie. Zrobisz to sam szybciej?

                    Nie, ale i tak po calodziennej jezdzie nie mam ochoty na ognisko. Zdecydowanie
                    wole walnac do namiotu i posluchac co przyroda ma do powiedzenia a nocne harce
                    nie specjalnie w tym pomagaja.

                    > Miałeś kraksę,
                    > jesteś poszlifowany i obolały. Na odludnej drodze sam czekasz długo na pomoc.
                    W
                    > grupie zawsze ktoś Cię opatrzy i ewentualnie sprowadzi pomoc.

                    Tak, tu jest zaleta podrozowania w grupie z tym, ze wlasnie w grupie mozna miec
                    taka krakse...samemu nigdy!

                    >
                    > wyczynowe kolarstwo to sport typowo zespołowy. W pojedynkę nikt nigdy nic nie
                    > wygrał.

                    A co ja mam do wygrania? Chyba tylko spokuj a to wlasnie nabedziesz tylko solo.

                    > A na wyprawie kierownik, ktoś od trasy, od finansów, od
                    > gotowania, mechanik, fotograf, lekarz itp. Zgrany zespół gwarantuje udaną
                    wypra
                    > wę.

                    I dlatego wyprawy samotnicze sa najlepsze bo:
                    - sam wybieram trase w ciagu chwili i nie musze sluchac wielogodzinnych dysput
                    - sam jestem dla siebie ekonomem
                    - sam jestes sobie kucharzem i nikt nie marudzi, ze makaron nie dogotowany,
                    albo jajcznica za slona, albo ze ktos nie lubi groszku
                    - sam jestem mechanikiem i nie musze za kazdym razem leciec do byle gumy bo
                    ktos nie zainwestowal w porzadna opone
                    - sam jestem fotografem i sam ustalam co chce fotografowac bo jedni wola fotki
                    kwiatkow a inni pstrykaja sobie nawzajem
                    - sam jestem lekarzem...no moze nie lekarzem ale tylko sanitariuszem. Do
                    lekarza, prawdziwego (!) i tak udam sie w najblizszym miasteczku.

                    Tak wiec jak widzisz doskonale znam wyprawy zbiorowe. Na wyprawy zbiorowe
                    jezdza przewaznie ludzie, ktorzy sa ograniczeni do pewnych umiejetnosci. Ludzie
                    wszechstronni wybieraja wyprawy samotnicze.
                    • Gość: trek Re: Samotne wyprawy ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 14:13
                      Po przeczytaniu tego postu upewniłem się tylko, że nigdy nie byłeś na wyprawie
                      grupowej. Nie pisałbyś takich bzdur. Może i jeździsz te 7 lat, ale sam w
                      promieniu 30 km od domu. Nawet nie chce mi się ci odpisywać, bo nie przyjmujesz
                      nic do siebie. Musisz być wybitnie aspołeczny, egoizm przebija w każdym twoim
                      zdaniu. Widzisz tylko czubek swojego nosa. Człowiek jest jednostką społeczną,
                      przystosowaną do życia w grupie / rodziny, sąsiedzi itp./. Czasami trzeba
                      kompromisu, żeby zrealizować cel. Jak w ogóle pracujesz, skoro nie potrafisz
                      współpracować? Piszesz, że w grupie się nie da, bo każdy chce czegoś innego.
                      Czyli piszesz o sobie. To właśnie ludzie twojego pokroju potrafią zepsuć innym
                      cały urlop, jeśli już jakimś cudem ktoś ich zabierze. Musisz być samotnikiem -
                      dobrze ci tak bez przyjaciół? Jak ty w og ole egzystujesz? Żal mi ciebie.
                    • Gość: Marco Re: Samotne wyprawy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 19:56
                      Jesteś kapitalnym przykładem osoby, której nie zabrałbym /chyba nie tylko ja/ na
                      żaden wyjazd. Po Twoich wypowiedziach widać, że nie zupełnie nie nadajesz się na
                      udział we wspólnej wyprawie.
      • chrisb004 Re: Samotne wyprawy ... 17.05.07, 23:23
        No to i ja dodam od siebie.
        Plusy samotnych wypraw:
        - łatwiej zorganizować i zdyscyplinować taką grupę;
        - łatwiej regulować tempo jazdy;
        - nie ma dyskusji o wybór trasy czy postoje;
        - można podzielić sie wrażeniami wysyłając MMS - o ile jest zasięg;
        - odpowiadasz wylacznie za swoje decyzje;
        - odpoczywa sie od narzekań, utyskiwań na codzienne życie.

        Minusy:
        - cały sprzęt trzeba targać samemu (a ze zwykle staram sie być gotowy na wiele,
        to i apteczka i ciuchy i inne przydatne drobiazgi biorę);
        - czasem potrzebny jest doping i wtedy tzreba o niego samemu zadbać;
        - za wszystko - od serwisu, przez znajomosc terenu, az po gotowanie odpowiadasz
        sam.

        Podsumowując:
        jezdze w okolicach Koszalina samotnie od dwoch lat i nie narzekam.
        To taka moja ucieczka od calego swiata. I czasem nie kontempluje przyrody tylko
        jade lasem w tej ciszy, dalej i dalej ... zamieniając swoej mysli na kilometry.
        Ale jesli uda mi sie zebrać grupę, pokazać im znalezioną ciekawą trasę,
        skusić ich na pokonanie kilkuset kilometrów, to radość jest jeszcze wieksza.
        Najwazniejsze jest czerpać przyjemność z tego ze kreca sie dwa kółka.
        Reszta jest tylko dodatkiem do tego.

        Pozdrawiam bikerów
        Chris
        • Gość: trek Re: Samotne wyprawy ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 10:30
          Tu nie chodzi o godzinne przejażdżki koło Koszalina, Krakowa czy
          Wrocławia /gdzie każdy może oczywiście jeździć sam/, tylko o miesięczne i
          dłuższe wyprawy, w czasie których przejeżdża się 2-3 tysiące km. Dalej nie
          rozumiem, dlaczego niektórzy szukają tylko problemów w grupowych wyjazdach.
          Cały program, trasę i zasady można przecież ustalić przed wyjazdem. Kto tego
          nie zaakceptuje, nie jedzie - proste. Drobne korekty wprowadza się już na
          trasie. Wszyscy jadąc np. do Hiszpanii, znają wcześniej trasę, wiedzą co chcą
          zwiedzić i zobaczyć - mamy takie same zainteresowania i pod tym kątem dobieramy
          się i planujemy trasę. Jeśli wszyscy chcą np. zwiedzić Prado i Alhambrę i wejść
          na Mulhacen, to nie weźmiemy na wyprawę kogoś, kto woli leżeć na plaży, chodzić
          do nocnych klubów czy na koncerty muzyczne. Jeśli ktoś mi zaproponuje taki
          właśnie wyjazd, to z niego zrezygnuję, bo mnie to kompletnie nie interesuje.
          • chrisb004 Re: Samotne wyprawy ... 20.05.07, 18:18
            No pozwole sie nie zgodzic z Tobą, podobne reguly obowiazuja
            przy wyprawach za miasto, co przejazdem przez jakis kraj.
            Dobór grupy to podstawa. Na długich wyprawach zwykle dobieram się
            z kimś kto narzuca szybkie tempo, bo sam tak lubie jezdzić
            albo jade sam.
            Mysle ze obecność w grupie kogoś kto tak naprawdę weźmie na siebie
            przywodztwo to podstawa. Egzekwowanie pewnych reguł to drugie. No i jakis plan.

            Chociaż mam też taką fajną grupkę która dopasuje sie do wszystkiego.
            Zgodzi sie na prawie kazdy plan, na kazda trasę. I nawet jak sie zgubi
            nadrabiajac kilkadziesiat km to nie narzeka.
      • Gość: kondor Re: Samotne wyprawy ... IP: *.interq.pl 18.05.07, 09:44
        ..."Chyba fajniej jest podróżować stadnie"...
        Gdy się ma już taką wypróbowaną ekipę to może taka wyprawa być przyjemnością.
        Jeżeli jednak gdy są to ludzie z "łapanki" musimy się liczyć z tym że
        przyjemnością może zamienić się w koszmar..
      • spector1 Solo 73,6 tys km - dookoła świata 21.05.07, 00:01
        www.alastairhumphreys.com/page4/page23/page23.html
        Okazuje się,że na super wyprawę rowerową znalezienie partnera/ki graniczy z
        cudem.
        Dlatego młody Brytyjczyk (absolwent uniwerytetu)wyruszył samotnie dookoła
        świata, co zajęło mu ponad cztery lata.

        Co ciekawe, nigdy nie był chory,nie miał wypadków.Okradziono go tylko
        w Rosji.Przez Polsę nie jechał.
        Najdłużej zabawił w A.Pd, którą b.chwalił.
        W A.Pn. towarzyszył mu inny rowerzysta.W USA ludzie,których tam poznał zrobili
        składkę i kupili mu nowy rower.
        Przez ok tydzień w USA, mieszkał domu, którego właściciel(obca osoba) wyjechał
        na urlop zostawiając mu dom do dyspozycji.

        Jak stwierdził po zakończeniu wyprawy, na podobną wyprawę nie zdecydowałby się
        ponownie.

        Nawet na jednodniową,200 - 300 kilometrową, kilkugodzinna eskapadę bez bagażu
        b.trudno znależć odpowiednią osobę o podobnej formie fizycznej i twardym
        charakterze.
        Nie każdemu odpowiada jazda z prędkością 15km/h z jaką poruszają się większe
        grupy.

        Spector

        • Gość: trek Re: Solo 73,6 tys km - dookoła świata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 14:21
          "nawet na 200-300 km jednodniową kilkugodzinną eskapadę.." To chyba nie
          rowerem, ale samochodem! Rowerzysta potrzebuje na taki dystans 8-12 godzin.
          Skoro "nawet" na 300 nie masz chętnych, to znaczy, ze szukasz na 500, czy 600?
          Toż to już extra maratony non-stop. Dla bardzo niewielu i w dodatku regularnie
          trenujących cała lata.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka