Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Powrót upałów :-(

    IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.07, 13:58
    hej,
    jak sie Wam jeździ na rowerze w upał?
    Ja nienawidzę. Pot leje się strumieniami, zmęczenie potworne mimo upałów.
    Jeżdżę tylko niedaleko nad wodę, pływanie to jedyny sport, który mnie w
    tropikach nie męczy i sprawia przyjemność :-)
    wolę jeździć zimą w mrozie niż przy ponad 30 stopniach.
    Mam nadzieję, że szybko ochłodzi się znów do +/- 20 stopni i jazda znów
    będzie frajdą :)
    Pozdrawiam mroźno ;)
    Obserwuj wątek
      • Gość: jj Re: Powrót upałów :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 14:13
        generalnie to ja w ogóle nie lubię gorąca. najlepiej jest jak jest 23-24
        stopnie, lekko pochmurno i wtedy fajnie sie pracuje i jeźdz. a jak przygrzeje to
        sdię człowiekowi wszystkiego odechciewa i myśli o urlopie. na szczęście upały
        szybko się mają skończyć ponoć
        • Gość: zimnolub Re: Powrót upałów :-( IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.07, 14:22
          > generalnie to ja w ogóle nie lubię gorąca. najlepiej jest jak jest 23-24
          > stopnie, lekko pochmurno i wtedy fajnie sie pracuje i jeźdz. a jak przygrzeje
          t
          > o
          > sdię człowiekowi wszystkiego odechciewa i myśli o urlopie. na szczęście upały
          > szybko się mają skończyć ponoć

          dokładnie, ja marzę o urlopie nad morzem :)
          a koniec upałów przewidziany jest na środę/czwartek. wrócą normalne temperatury
          ok. +23-25 stopni. Na szczęście. trzeba przetrzymać tylko te 2-3 dni.
      • user0001 Re: Powrót upałów :-( 15.07.07, 14:24
        Dwa bidony i do lasu. Jazda w upale po asfalcie to żadna przyjemność.

        Temperatura ~20 stopni w lipcu, zwykle wiąże się z mocnym wiatrem za którym nie
        przepadam.
        • Gość: egon Re: Powrót upałów :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 16:07
          nie wiem co jest przyjemnego w jeździe w upale po lesie? Dla mnie to mordęgA. NA
          Sszosie grzeje- fakt ale w lesie też... do tego komary, piach, muchy, meszki i
          co tam jeszcze. Jechałem ostatnio z gościem co przystanki usilnie chciał robić
          na leśnych parkingach. szlag mnie trafiał bo komarów nie cierpię, a ten uparcie
          w las po piachu. Po kiego ch..a komu jazda w sypkim piachu? Jak ktoś chce się
          meczyć - proszę bardzo ale jak ktos chce po prostu jeździć to nie tędy droga
      • Gość: kondor ciepłolubny IP: *.interq.pl 15.07.07, 16:19
        Zdecydowanie ciepło.
        Upał mi nie przeszkadza.Jedynie wzmożone pragnienie ale i na to jest sposób.
        Jutro zapowiada się u mnie ponad 30stp ale i trasa ciekawa.
        Tym razem z kumplem parę sporych górek po naszej stronie.Następnie przejście
        graniczne Radoszyce-Palota Deczko po Słowackiej stronie oraz Barwinek.
        200km przekroczymy,ciekawe ile wyjdzie w słońcu.
        • Gość: Slav4 Re: ciepłolubny IP: 217.70.56.* 15.07.07, 20:42
          Ja też ciepłolubny. Zdecydowanie ciepłolubny.
          Jak jedziesz w miarę szybko to nie odczuwa się upału. Po zjeździe z asfaltu, to
          niech sobie będzi nawet i +30, ale jest cień. Natomiast w takie dni jak dziś
          bidon wysycha bardzo, ale to bardzo szybko.
          i widać efekty (zajeżdżona rowerzystka po zjeździe/zejściu z Wysokiego Wierchu)
          tnij.org/5o5
          Ale woda była niedaleko (Lesnickie Sedlo)

          tnij.org/5o7
          I jak jeździć to tylko po Pieninach :o)))
          tnij.org/5o9
          Powyższe nie zmienia faktu że dziś zaczęliśmy się zastanawiać nad dwoma
          rzeczami:
          1. Sens kupna camelbacka.
          2. Sens jazdy po szlakach pieszych. Temat rozwinę jak się zregeneruję
          • Gość: pegaz Re: ciepłolubny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:34
            A ja zdecydowanie wolę temperatury w zakresie 15-20 stopni. Dobrze znoszę również 10-15 stopni. Powyżej 25 stopni, to jednak zaczyna się robić problem. Nie da rady nawadniać się w takim tempie, w jakim traci się wodę, a przy wielogodzinnym wysiłku ma to kluczowe znaczenie.

            W ostatnią sobotę 200km po Kaszubach dało mi się we znaki, mimo, że starałem się pić regularnie. W środę ruszam na większą traskę i mam nadzieję, ze prognoza się sprawdzi, tzn. po poniedziałkowo-wtorkowych upałach będzie jednak nieco chłodniej.
            • lemuriza Re: ciepłolubny 15.07.07, 21:50
              A ja wolę ciepło:).
              W lesie zdecydowanie nie odczuwa się upału, na asfalcie gorzej, ale też da się
              ( wiem bo sporo w ub. roku jexdizlismy po asfalcie w upały tras ponad 100 km.).
              Do lasu, do lasu:) i problem z głowy.
              Mamy za sobą weekend w Pieninach :), czasem się fajnie jechało, czasem się...
              cięzko szło. Ajutro mam urlop i też sie pokręcę po mojej pieknej okolicy
              pomimo upału .
              • Gość: dede Re: ciepłolubny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 06:13
                mój znajomy w zeszłym roku zaczął byc hojrak i jeździł w te koszmarne upały
                lipcowe. skończył na asfalcie a obudził się z udarem w szpitalu. My nie mamy
                wozu technicznego i sztabu fizjoterapeutów. nie mamy też stref bufetów gdzie
                masażysta poda bidon z elektrolitami dlatego uważam że wybieranie się w upal na
                jazdę z jednym bidonem, bez elektrolitów w zapasie to głupota a w dodatku
                trening wtedy żaden.
                mi to w lipcu najlepiej ogląda sie tour de france. jak zacznę to jest jeszcze
                przedpołudnie a jak skończe to jest już podwieczorek i tak upały mijają i nie
                mam czasu o nich myśleć - a nie cierpię upałów swoją drogą. człowiek się poci,
                męczy, wolniej myśli... do dd z taką pogodą. jak masz 23st to jest to
                najzdrowsza pogoda i dla ciała i dla umysłu
          • Gość: Jacu Re: ciepłolubny IP: *.icpnet.pl 15.07.07, 21:56
            Dziś 100km ostrym sprintem po szosie - poszły 3L płynu w trasie co daje 1 krótki
            postój na napełnianie worka... duuużo bardziej poręczne od targania 1L bidonu.

            Camel daje ponad 1,5L płynu + bidon z czystą wodą = spore możliwości.
            Z jednym bidonem w ten upał nie da się przejechać zbyt daleko, na dłuższą trasę
            pokonywaną w tempie camel jest wręcz idealny.
            • Gość: ms Re: ciepłolubny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:54
              150 km, 9 x 0.33l = prawie 3 litry, czyli podobnie. Ale za to nie sprint i
              orzeźwiająca kąpiel w Białej, 1km od źródeł (Izby).
              Na szutrówce rozwalona opona ale udało się dojechać 70 km do domu.
          • Gość: ms Re: ciepłolubny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:49
            Zanim rozwiniesz ten temat podjedź sobie rowerem na Lackową od strony
            zachodniej, szlakiem. Z Izb do końca asfaltu i szutrówki i szlak, tu w lewo.
            Po tym podjeździe będzie Ci się o wiele lepiej rozwijało temat, ha :)
        • Gość: jackk3 Re: ciepłolubny IP: *.ptr.terago.ca 16.07.07, 20:25
          Ja jestem z Kondorem. Narzekac na upaly? Trzeba pomieszkac troche w 'chlodnym'
          klimacie aby w pelni docenic cieple czy nawet upalne lata! U nas w Calgary
          pogoda super, temperatury nawet powyzej 30C. Sobota 31, niedziela 32! I dwa dni
          z rzedu ciezkie treningi (20 i 40km czasowki, w tym ta druga w gorzystym
          terenie, ciezka trasa. Tak ze dzisiaj nie ma silnych aby mie zmusic do jazdy i
          pelny relaks i piwko Lech w planie (pojawilo sie u nas w sklepach i trzeba
          sprobowac). Wczoraj jak jechalem przy tych 32 to nie bylo nikogo, wiatr d..cyl
          niemilosiernie i byl jak z pieca goracy. 80km/h z gory lekko na aerobars, pot
          lal sie strumieniami, chyba pomysleli ze jakis wariat jedzie! Ale co tam 'no
          pain no gain'. Mistrzostwa Alberty za 2 tygodnie zeby tylko pogoda dopisala!
          Pzdr
          • Gość: kondor Re: ciepłolubny IP: *.interq.pl 17.07.07, 07:52
            ..."ciezkie treningi (20 i 40km czasowki, w tym ta druga w gorzystym
            > terenie, ciezka trasa"...
            Trening czyni mistrza.Do możliwości kręcenia długich dystansów w wysokich temp.
            dochodzi się latami.Miałem okazję oglądać ludzi którym nie obce jest ściganie w
            wyścigach,a jednak wysoka temperatura uniemożliwiała wyścig dokończyć.
            Omdlenia,zesłabnięcia,odwodnienie to przyczyny porażek.
            Ktoś kto ma mocną psychikę może wznieść się na wyżyny i pokonać samego siebie.
            Widać to doskonale w sportach ekstremalnych do czego jest zdolny ludzki organizm.
            Ktoś nie zje surowego mięsa gdy ma brzuch pełny,gdy mu głód w oczy zaglądnie
            z pewnością tego dokona "Hombre"
      • Gość: ms Re: Powrót upałów :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 01:03
        No nie lubię. Ale dziś jakos przeżyłem. Wyjazd o 11:20, asfalt śmierdział - to
        najgorsze. W górach było lepiej - wiec zabawiłem w nich na wolnych obrotach do
        18tej, wtedy dopiero powrót (o 21:15), juz w niższej temperaturze.
        Ale nie wyobrażam sobie takiej jazdy np. jutro, kiedy ma być +35 stopni. 30-32
        to absolutne maximum. Choć we Włoszech bywało gorzej i trzeba było jechać... ,
        ale wtedy to było się młodszym i trzeba było EURO oszczędzać a nie tam obijać się.

        Idealnie jak dla mnie jest między +18 - +22. Trochę mniej idealnie ale bez
        narzekania kiedy do +25. Potem zaczyna się lekkie narzekanie. Koło +29 pojawia
        się wahanie czy jechać czy odłożyć trasę a po +32 absoluty postój.
        • lemuriza Re: Powrót upałów :-( 16.07.07, 08:05
          Ja to sobie myślę tak jak jest bardzo gorąco i człowiek jedzie na rowerze...
          lepiej jak jest tak gorąco niż jakby padało bo siedziałabym w domu. Ot
          co.Dlatego nie narzekam na upał - a że mam jeden dzień urlopu, to za chwilę
          biorę z piwnicy mojego crossa, który trochę się nudzi w tym roku i jadę w
          traskę, bo nie wyobrażam sobie siedzenia w domu kiedy jest pogoda.
          Pozdrawiam
        • Gość: zimnolub Re: Powrót upałów :-( IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.07, 11:15
          > Idealnie jak dla mnie jest między +18 - +22. Trochę mniej idealnie ale bez
          > narzekania kiedy do +25. Potem zaczyna się lekkie narzekanie. Koło +29 pojawia
          > się wahanie czy jechać czy odłożyć trasę a po +32 absoluty postój.

          o tak tak. mam właśnie podobnie.
          wczoraj już bardzo odczuwałem upał, po 17-tej pojechałem 16km nad jeziorko
          popływać, wracałem po 20-tej to w lesie jeszcze było duszno i parno.
          Dziś jeszcze gorzej za oknem. Cóż, znów podskoczę popływać. Woda ma idealną
          temperaturę teraz, już nie zimna, jeszcze nie zupa :)
          Jak na półmetku traski mam możliwość długiej kąpieli, to i samą jazdę w ukropie
          dłużej znieść.
          Ale wycieczki dłuższej to już sobie w tym skwarze nie wyobrażam ;)
          Pozdrawiam!
          • Gość: zimnolub Re: Powrót upałów :-( IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.07, 11:17
            >Jak na półmetku traski mam możliwość długiej kąpieli, to i samą jazdę w
            >ukropie
            >dłużej znieść.

            znaczy się "łatwiej" ;-) oho, upał ;)
            • tiresias Re: Powrót upałów :-( 16.07.07, 11:22
              podobno tym właśnie rózni się amatorka od zawodostwa
              słuchałem niedawno dwóch szczyli z klubu kolarskiego. ich gnają na trening dzień
              w dzień bez względu na pogodę, "raz mi tu na szosę marsz i 150 kilosków minimum".
              no ale oni chcą za kilka lat zdominować czołówkie Turdefrans, to rozumicie:)))
        • dorsai68 Ja tam uważam, że jestem ciepłolubny, ale 16.07.07, 11:30
          bez patologii ;-)
          Na rowerze z przyjemnością jeżdzę w temperaturach 22 25 st.C, powyżej 25 st.C jazda rowerem nie sprawia mi już takiej przyjemności, a od 28 st.C rowerek i ja odpoczywamy w cieniu.

          Chcę poruszyć jeszcze jedną sprawę przy okazji powracających upałów: LUDZIE MYŚLCIE, to nie boli. Mój znajomy z silnym udarem słonecznym i popażeniami wylądował wczoraj w szpitalu. Na rowerze, w pełnym słońcu, spędził cztery godziny, podróżując bez koszulki i jakiejkolwiek ochrony głowy.
          • dorsai68 PopaRZeniami rzecz jasna... upał ;-) 16.07.07, 11:32
          • tiresias Re: Ja tam uważam, że jestem ciepłolubny, ale 16.07.07, 11:33
            myślę, że ludziom z tego forum to nie grozi. oni wiedzą.
          • Gość: ms Re: Ja tam uważam, że jestem ciepłolubny, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 11:40
            "Mój znajomy z silnym udarem słonecznym i popażeniami wylądował wczoraj w
            szpitalu. Na rowerze, w pełnym słońcu, spędził cztery godziny, pod różując bez
            koszulki i jakiejkolwiek ochrony głowy."

            "Nie dziwi nic"
            • Gość: Agata zimnolubna A co na to nauka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 12:21
              Nie słyszeliście, żeby jakiś ośrodek naukowy przeprowadzał badania typu: "wpływ
              ciśnienia krwi/ przyzwyczajeń klimatycznych/koloru włosów/koloru
              kasku/wzrostu/płci/gęstości krwi/etc. na wydolność rowerową w upale"? Chętnie
              bym się w końcu dowiedziała, dlaczego umieram przy >30 stopniach...
              • tiresias Re: A co na to nauka? 16.07.07, 12:37
                jest tego bardzo dużo, nawet w języku polskim.
                zagadnienie dośc dokładnie spenetrowane.
                ale radze za dużo nie czytać.
                mnie na przykład pobieżna lektura tekstów z poniższego linka wpędziła w
                hipochondrię (zakupiłem ciśnieniomierz i aparat do pomiaru poziomu cukru)
                • Gość: ToKu Zawsze lubię jeździć. IP: *.ibd.gtsenergis.pl 16.07.07, 15:33
                  Także w upały.

                  W upały nawet chyba lepiej mi się jeździ.

                  Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że generalnie wolę upały od chłodu???

                  Ale potrafię ze 3 litry wypić na niecałe 100 kilometrów.

                  I ze dwa razy na chwilę wskoczyć do jeziora albo do rzeki jak mijam.

                  Jak są upały, to rower przynajmniej wraca do domu czysty, a nie ociekający
                  błotem.
                  • Gość: Szczep Re: Zawsze lubię jeździć. IP: *.devs.futuro.pl 17.07.07, 09:36
                    > Jak są upały, to rower przynajmniej wraca do domu czysty, a nie ociekający
                    > błotem.

                    No właśnie mój czasami wraca ze smołą na błotnikach. Polskie ulice potrafią się
                    nieźle spocić - do tego stopnia, że płynna smoła zachowuje się jak woda i
                    bryzga spod kół - czyszczenie tego jest raczej cięższe od czyszczenia z błocka.

                    Ale lubię jazdę w upał - z rozsądkiem i dużą liczbą zimnych płynów i
                    przystanków w cieniu.

                    Pozdr!
        • maksior5 Re: Powrót upałów :-( 16.07.07, 18:20
          > asfalt śmierdział - to
          > najgorsze.

          Właśnie, jak tam asflat przy takich temperaturach u Was. W moim mieście (bo w trase w upał nie wyjeżdam) jest kilka dawno nie remontowanych gruntownie ulic. Te główne są ok, ale dziś np. miałe okazję się przejechać jedną z dróg do centrum. Każda łata (a prawie cała droga połatana) przykleja się do opony, koło dworca cała droga rozjeżdona przez tiry, też się klei. Rower mtb, opony szerokie, więc wystarczy potem troche żwiru i przez najbliższe 500m z koła sypią mi się kamyczki, o dziwnych głosie nie wspomne. Masakra.
      • dobiasz Re: Powrót upałów :-( 16.07.07, 14:18
        Ja w ogóle nie znoszę zbyt wysokich temperatur i wolę jeździć w chłodku. Idealna
        temperatura dla mnie to taka, jak było do piątku, tylko żeby nie padało. Nie mam
        nic przeciwko deszczowi na wycieczce, co to to nie, ale przy dojeżdżaniu do
        pracy to trochę co innego.

        Ale w gorąc nie odpuszczam - nawet przy największych upałach w zeszłym roku co
        najmniej do pracy i z powrotem jeździłem bez problemu, w sumie 2h dziennie.
        Przynajmniej miałem motywację do wcześniejszego wstawania - żeby jechać zanim
        jeszcze słońce zacznie prażyć najmocniej :-) W tym roku pewnie też się nie dam.
        • lemuriza Re: Powrót upałów :-( 16.07.07, 14:36
          Wrażenia z trasy w wielkim upale ( właśnie wróciłam):). 50 km.
          Trasa niezbyt wymagająca, trochę wzniesień i jeden dośc ciężki podjazd na górę
          ( ale jaką? nie wiem), ale asfaltowy, który sama sobie zafunowałam zbaczając z
          wtytczonej trasy.
          20 km w terenie :drogi polne, szuter, kamienie i troche błot), reszta asfalt.
          Naprawdę było przyjemnie! Poszły dwa bidony wody.
          Mam to szczeście, że mieszkam o rzut beretm od Dunajca i właśnie zaraz obok
          mnie zaczyna się malowniczy szlak. Najpierw wałem, potem zjeżdzamy do
          przecudnego lasu Buczyna w miejscowości Zbylitowska Góra ( naparwdę sliczny
          las, z tymże sporo błota jeszcze, ale chłodno w lesie), potem cały czas wzdłuż
          Dunajca, piekne widoki, piękna rzeka i górki, pagórki. Po 10 km. niestety szlak
          zbacza na drogę asfaltową ale mało ruchliwą i biegnącą cały czas wzdłuż Dunajca.
          Upał odczułam boleśnie raz - podczas wspomnianego powyżej podjazdu, stromo pod
          górę jakieś dwa kilometry w otwartym słońcu. Nie żałowałam jednak bo widoki
          były przecudne, zobaczyłam panoramę z górami, które wczoraj miałam trochę
          blizej:).
          Zjazd był fajny, bo asfaltowy więc bezpieczny:).
          Przystanek nad Dunajcem, woda przy brzegu jak zupa, ale dalej typowo dunajcowa
          czyli zimnnnaaaa...
          Generalnie przyjemnie naprawdę, chociaż np. 100 km w otwartym słoncu i z
          wieloma podjazdami nie byłoby dziś łatwe.
          Ja jednak nie narzekam - przynajmniej można jeździć.
          Przez ostatnie dwa tygodnie lało u nas popołudniami, albo były burze i od tego
          siedzenia w domu niedobrze się robiło.
          Pamiętam jak kiedyś w radiowym wywiadzie Szurkowski powiedział, ze jak ktos
          naprawde kocha jeździć na rowerze to nie przeszkadza mu ani upał ani deszcz.
          Co do deszczu, to jeżdżę tylko z konieczności , jak jestem na trasie ( no
          chyba, że deszczyk byłby niewielki to jeszcze mogę wyjść z domu:)), natomiast
          upał za nic w świecie nie spowoduje ze zostanę w domu.
          • Gość: dede Re: Powrót upałów :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 16:27
            no bomba. na termometrze 37 st. niech mi jeszcze ktoś powie że powienienem piać
            z zachwytu nad piękną pogodą i widokami natury. największym hojrakiem okazał się
            mój kot - wyszedł sobie na spacer. przyniosłem prawie zwłoki. siedzi w garażu
            pod samochodem na zimnej posadzce.
            Czy żadnemu nie przewinęło się choćby przez myśl że trzeba zmniejszyć emisję
            gazów, przestać kupowac mahoniowe kominki i stoły z amazońskich desek? niedługo
            w polsce będzie taki klimat że pojawią się Kobry i inne tajpany że o tygrysach w
            miejsce naszych jelonków nie wspomnę. Chore to wszystko po prostu.
            • lemuriza Re: Powrót upałów :-( 16.07.07, 19:41
              to mój kot jest chyba odporniejszy na upały, cały dzień sobie lata po polu,
              zagląda od czasu do czasu do domu i z powrotem. W nocy też go nie było:), ma
              zdrowie kocisko nasze.
              • Gość: zimnolub Re: Powrót upałów :-( IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.07, 11:20
                a ja sobie wczoraj podjechałem nad jeziorko. Dystans ok. 25km w jedną stronę. O
                17 bylo +35 stopni i jechało się nie najlepiej, dobrym pomysłem było
                przyodzianie sandałów i zdjęcie koszulki. ale jak już dojechałem nad jeziorko
                to pływałem z małymi przerwami jakieś 2 godziny ;-) powrót po 20-tej już
                znośniejszy.
                Dziś znowu jest na dworzu jak w piekarniku ;-/ nie ma opcji, znów będzie
                trening pływacki. Nie ma tego złego ;)
                od czwartku chłodniej i wracają normalne temperatury letnie.
      • Gość: Sławek Rz. Re: Powrót upałów :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 16:56
        zimnolub napisał:
        > hej,
        > jak sie Wam jeździ na rowerze w upał?


        W moim przypadku do +25*C jeszcze jest przyjemnie, ale powyżej to już nie bardzo.
        Wczoraj zrobiłem 107km. Przed wyjazdem ważyłem ponad 84kg, po powrocie - 82kg...
        W trakcie jazdy "wydoiłem" ponad 3 litry różnych płynów.
      • boruta_wwa Re: Powrót upałów :-( 17.07.07, 17:49
        w upalne dni jeździ mi się bardzo dobrze, trzeba tylko uważać aby nie jechać za
        szybko z czym mam zwykle problem, bo często się spieszę, ale ogólnie spox!
        b.
      • Gość: misiorniepisior Re: Powrót upałów :-( IP: *.range86-146.btcentralplus.com 17.07.07, 19:48
        Lubie upaly. Maksymalnie wyciskaja z organizmu wszystko co mozliwe :) A przy
        postoju nad jeziorem, mozna glowe zamoczyc i jest wtedy bardzo milo.
        Gorzej z niektorymi jezdniami. Te smolowe robia sie miekkie i hamuja, a czasami
        jak sie zjezdza na pobocze, to mozna wdepnac w plynna smole. No i tego gatunku
        drogi smierdza. A poza tym jest fajnie.
      • Gość: kondor Mówiłem że kondor ciepłolubny IP: *.interq.pl 18.07.07, 16:31
        Jeden na urlopie bykiem leży na plaży lub w cieniu drzewka,a drugi kręci.

        Start o 5.15 a powrót 14.45.Żeby 50km przelecieć po szutrach i sporych
        podjazdach musiałem 125 grzać po asfaltach.Dzisiaj rekord ciepełka na trasie od
        15 stp.raniutko do 40 w słońcu jakie ukazały się na dwa kilometry przed
        zakończeniem dzisiejszej trasy.
        Mógłbym dzisiaj z koniem w zawody iść w ilości wypitej wody.Woda w bidonie po
        dziesięciu minutach już była gorąca.Trzeba było przerwy robić aby w
        strumieniach ją schładzać.
        Na takiej pięknej trasie nie widziałem dzisiaj żadnego cyklisty.Mimo że
        dziesiątki samochodówz rowerami na bagażnikach w Biesy jechało.
        Dodam że nie była to trasa lekka 2320 w pionie
        • lemuriza Re: Mówiłem że kondor ciepłolubny 21.07.07, 22:52
          "Tegotygodniowe" upały trochę przegięły z tą intensywnością.
          W pracy - koszmar. Jak pracuję 11 lat nie pamiętam żeby tak ciężko mi było w
          upalne dni, może to też to , ze podtrułam się czymś skutecznie, tak więc i
          jeżdzenia na rowerze nie było wiele.
          Ruszalismy raczej wieczorami około 19.00, chociaż i ta godzina nie dawała
          gwarancji na jakiś chłód.
          Niestety jeżdzenie po 8 godiznach pracy w takim upale to nie to samo jeżdzenie
          co np. w sobotę na świeżo.Ciężko sie podjeżdża niestety:).
          Dzisiaj wyruszyliśmy na całkiem miłą, acz nie tak bardzo wymagającą traskę i ..
          niesttey mimo tegołatwo nam nie było ( dobrze , z enie pojechaliśmy na
          planowaną Brznakę bo byłby niezłe zgony)
          I nie chodzi bynajmniej o upał. Ja od środy niewiele jadłam przez to zatrucie
          więc siły były mizerne. NA trasie w Debnie zjedlismy obiad i niestety coś
          musiało być mało świeże, bo tym razem męża zesłabiło i ledwie dojechaliśmy do
          domu, chociaż droga powrotna była niemalże wyłącznie po płaskim i przyjemna bo
          w większości przez las.
          Ale upał na pewno to nie jest to co zatrzyma mnie w domu. Może co najwyżej
          spowodować , ze forma będzie nie ta co zwykle:).
          Kondorze Ty to masz zdrowie. ciekawa jestem ile masz już w tym roku na licznku?
          Chyba sporo.
          • Gość: kondor Re: Mówiłem że kondor ciepłolubny IP: *.interq.pl 22.07.07, 15:24
            Ja mam swój od lat wypróbowany sposób na wysokie temperatury.Pobudka o godz.4,a
            o 5 jestem już gotowy do drogi.Gdy dobrze idzie,a musi to o godz 8.30 jestem w
            połowie trasy.Drugą setkę mam z górki i gdy słońce zaczyna najmocniej
            przygrzewać to ja jestem już o krok od chatki.Gdy wypad góralem to zawsze można
            głowę gdzieś w górskim strumieniu zmoczyć i przechytrzyć słońce.
            Ranne wstawanie ma swój urok bo prócz tych pustek na drodze można się natknąć
            na sporo zwierzaków.Niektóre są tak zaskoczone widokiem cyklisty że nie są
            skore do ucieczki.
            ..."Ruszalismy raczej wieczorami około 19.00"...
            Rzadko ale zdarza mi się po południu wsiąść na rower,jednak to już nie to co
            ranna jazda.Siadając na rower nie mogę być zdyt obfito objedzony,a jazdy po
            południowe są z reguły po obiedzie.Jazda z pękatym brzuchem to istna
            męczarnia.Wolę czuć lekki głód niż miał bym być objedzony.Rano talerz makaronu
            z mlekiem parę kromek i to wystarczy na ekonomiczną jazdę i nie być narażony na
            kolkę w drodze.
            ..." NA trasie w Debnie zjedlismy obiad "...
            Nigdy nie jem posiłków obfitych w drodze.Może dzięki temu tempo przy starcie
            mam takie jak na koniec trasy.
            ..."ile masz już w tym roku na licznku?"...
            Jutro wskoczy 13tyś.No a Ty który tysiąc przekroczyłaś?

            Wpadła mi w oko ta stronka zerknij gdzie będą jutro.Jak będą w moich stronach
            to myślę że ich gdzieś na trasie dopadnę.
            www.bicycle.pl/.
            • Gość: Slav4 Re: Mówiłem że kondor ciepłolubny IP: 217.70.56.* 22.07.07, 16:54
              >>Jutro wskoczy 13tyś.No a Ty który tysiąc przekroczyłaś?<<

              Jako że prawie zawsze jeździmy razem, to przebiegi mamy w zasadzie podobne.
              Właśnie suszarką odratowałem moją zamokniętą Sigmę (podobno wodoszczelne....)
              i "odo" zamyka się na 2580 (Bike 1+2). Piątka powinna pęknąć w tym roku i to
              wszystko na co nas stać :o) Trzynaście tysiaków już w lipcu.... Może kiedyś na
              emeryturze....

              PS. Jak już rozmawiamy - jaką "bazę" doradziłbyś na weekend w Bieszczadach ?
              Cisna będzie OK ? (chcemy zobaczyć Sine Wiry)
              • lemuriza Re: Mówiłem że kondor ciepłolubny 22.07.07, 20:21
                Nie, no Kondorze nie osłabiaj mnie:). 13 tys. to może będę mieć jak sobie
                podliczę parę lat jeżdżenia.
                Jeśli chodzi o mnie to dzisiaj stukneło mi 2400 na góralu, do tego mam 425 na
                crossie, więc jak łatwo obliczyć jestem lepsza od mojego męża:), niech nie
                pisze , że mamy tyle samo na liczniku:).
                A tak na poważnie - pewnie mnie w tym roku przegoni bo jeździ rowerem do pracy.
                To co prawda jakieś pewnie 11 km dziennie zaledwie, ale się uzbiera.
                Generalnie w tym roku robimy znacznie krótsze trasy, pewnie dlatego, ze
                większość na goralu i w terenie. Ponad 100 km. dystansu dziennego udało mi się
                przejechać tylko dwukrotnie w tym roku.
                Czasem po przejechaniu 30 km. tych prawdziwie górskich tras mam już dość:).
                Popołudniami wiele się nie nastuka, ot góra 40 km. bo zanim wrócę z pracy ,
                zanim zjem to jest już 18.00.
                Zresztą nie mozna jeździć codziennie bo są tez inne rzeczy w zyciu i czasem
                trzeba coś w domu zrobić, coś załatwić itp.
                Dzisiaj zrobiłam sobie lajtowe 40 km. O ile w lesie było dośc przyjemnie (
                cień), to niestety na asfalcie nieciekawie. Mój licznik pokazał 43 stopnie .
                Poszły dwa bidony wody plus jedna dokupiona butelka mineralnej ( mała).
                Ale wcale nie żąłuję, że byłam chociaż dziś jechało sie ciężko bo niedość , ze
                upał nieziemski to jeszcze porywisty wiatr.

                Chociaz kocham jeżdzenie na rowerze to wstawanie o 5.00 w sobote rano, keidy
                wreszcie można się wyspać... o nie....!!!!
                Chociaż wierzę Ci, ze pewnie wtedy bardzo przyjemnie się jedzie.
                • Gość: kondor Idą chłody nad miastem burza IP: *.interq.pl 22.07.07, 22:08
                  ..."przebiegi mamy w zasadzie podobne"...
                  Dobrze że to tak określiłeś.Wydało sie kto w waszej rodzinie na pierwszych
                  skrzypcach gra.
                  ..."Sigmę (podobno wodoszczelne"...
                  Po "załatwieniu" tak już jednego ze swoich liczników jestem przezorny i jak
                  zaczyna padać zaraz zakładam na nie woreczek foliowy
                  ..."jaką "bazę" doradziłbyś na weekend w Bieszczadach "...
                  Cisna jest jak najbardziej odpowiednia.W jakim by się nie ruszyć kierunku są
                  ciekawe traski.Jak wspomnicie na ile dni wpadniecie to postaram się jakieś
                  ciekawe trasy zaproponować.
                  Co do "sinych wirów" to obowiązkowo.Byłem tam parę dni temu.
                  Wrzucam tą mapkę bo jest ona bardzo dobrze opracowana.Za każdym razem jak
                  wyruszam to zerkam na mapkę zapisuję drogę w pamięci i ruszam.
                  Pomału możecie się z nią zapoznawać.
                  www.twojebieszczady.pl/mapa-on/biesz1.php
                  ..."to dzisiaj stukneło mi 2400 na góralu, do tego mam 425 na crossie"...
                  Tarnowianko gdy będziesz miała szesnasty sezon przejechany na rowerze to też
                  będziesz śmigała po 10 tyś w sezonie.Wydaje mi się że dla wielu 3tyś jest
                  kosmiczną cyfrą.Tak więc nie ilość lecz chęć obcowania z rowerem i
                  przyrodą.Kilometry niech sobie lecą przy okazji.
                  ..."pewnie mnie w tym roku przegoni bo jeździ rowerem do pracy"...
                  Nie daj teraz czytać tego mężowi.
                  Gdy Cię już będzie doganiał z tymi kilometrami to w tajemnicy\ przestaw obwód
                  koła w jego liczniku.Dodaj parę cm i masz go za sobą.
                  ..."Generalnie w tym roku robimy znacznie krótsze trasy"...
                  Jazda w terenie to nie to samo co po asfalcie.Kilometr kilometrowi nie
                  równy.Śmiało można powiedzieć że jeden km.w terenie to trzy na szosie.
                  ..."Zresztą nie mozna jeździć codziennie "...
                  Zgadza się.Ja z reguły co drugi dzień.Te 13tyś to 93 traski.No ale nie wracam
                  do domu gdy setki nie zrobię.
                  ..."Mój licznik pokazał 43 stopnie "...
                  40km w takiej temp.to wielu zwala z nóg,a raczej siodełka.Ta większość leży
                  plackiem na basenie.
                  • Gość: ms Re: Idą chłody nad miastem burza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 00:48
                    Dziś złamałem zasadę nie jeżdżenia w temperaturze powyżej +32 stopnie.
                    Ponieważ był ostatni dzień Łemkowskiej Watry, a ja ani razu na niej nie byłem;
                    mimo 13 lat jak po łemkowskich horach rowerem jeżdże; nie wypadałoby mi na ich
                    uroczystość nie przyjechać.
                    Tylko 130 km, ale 65 km na watrę pod silny wiatr i w spiekocie zapamiętam do
                    końca życia. Tak ciężko mi się nigdy nie jechało. Zamiast 3h jechałem z
                    postojami prawie 4h.
                    Jutro wrzucę zdjęcia z trasy i imprezy na picasaweb.google.pl/michsiw/
                    Póki co są dostępne inne.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: kondor Re: Idą chłody nad miastem burza IP: *.interq.pl 23.07.07, 20:51
                      ..."nie wypadałoby mi na ich uroczystość nie przyjechać"...
                      Napisz coś o ich kuchni.Jak było tam coś pysznego to za rok i ja tam zawitam.
                      Jeżeli chodzi o wiatr to trzeba umieć z nim żyć,tak jak z nie lubianą teściową.
                  • lemuriza Re: Idą chłody nad miastem burza 23.07.07, 18:22
                    jak kupię kiedyś szosówkę to się zobaczy z tymi kilometrami:).
                    Oczywiście masz rację, że kilometr na szosie nierówny kilometrowi w terenie,
                    zwłaszcza w ciezkim terenie. Już same prędkości mówią za siebie , skoro w
                    terenie czasem ( jak np. na Jaworzynę) jedzie się 6 km/h, a na asfalcie mogę
                    już pociagnąć ponad 30 .Więc wiadomo, ze cały dzień spędzony na trasie w górach
                    to może być jakieś 50 km na szosie pewnie byłoby 150.Zresztą co ja Wam tłumaczę
                    rzecyz oczywiste:).
                    W ub. roku w każdy weekend robilismy trasy 90,100 km. Teraz jest znacznie tych
                    kilometrów, bo trasy bardziej wymagające i więcej terenu i więcej górek.
                    Może jak dobrze pójdzie to do 5 tys. uda mi się dociągnąć. To juz byloby coś.
                    W tamtym roku był 6 października i miałam na liczniku 3700. Był piekny,
                    słoneczny październikowy dzień, 50 km. traska z przyjaciółką i nic nie
                    zapowiadało, ze tego dnia skonczy się właściwie moja przygoda z rowerem na ten
                    rok...
                    Wieczorem była siatkówka i po nodze:((((.
                    Mam nadzieję, że w tym roku nic nie przerwie mi w tak brutalny sposób sezonu
                    rowerowego.
                    A tak na margniesie czy w Bieszczadach jest dużo żmij?
                    Dzisiaj słyszałam w radiu , ze w okolicach Tarnowa za trzęsienie... Trochę mnie
                    wystraszyła ta wiadomośc.
                    • Gość: kondor Re: Idą chłody nad miastem burza IP: *.interq.pl 23.07.07, 21:01
                      ..."jak dobrze pójdzie to do 5 tys. uda mi się dociągnąć"...
                      Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć tych następnych kilometrów.Kolano
                      zaleczone więc sezon może być do pojawienia się pierwszego śniegu.

                      ..."czy w Bieszczadach jest dużo żmij"...
                      Ze żmijami jest tak jak z wilkami.Zanim je ujrzymy one śledzą (wyczuwają) nas
                      od godziny.Dopóki im w drogę nie wejdziemy zostawiają nas w spokoju.Unikać
                      wysokich traw,rozgrzanych kamieni i pni drzew na które tak ochoczo siadamy gdy
                      chcemy odpocząć.
                      Tak prawdę mówiąc ani jednego ani drugiej jeszcze nie widziałem.
                      Zaskrońce,padalce owszem jest tego sporo.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka