Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jazda za autobusem

    24.08.07, 09:47
    ciekawe zjawisko wczoraj obserowowalem.. ul. sikorskiego, godz. ok 21. jechal
    sobie rowerrzysta, dosc szybko... 20-30 cm za autobusem. rozumiem - chcial
    wykorzystac tunel powietrzny, ale trzeba nie miec totalnie wyobrazni.
    najlepsze hamulce i super szybki czas reakcji nie pomoga, jezeli autobus nagle
    zahamuje. potem czyta sie posty: rowerzysci precz z ulic warszawy. trudno sie
    dziwic
    Obserwuj wątek
      • tvtotal2 Re: jazda za autobusem 24.08.07, 10:16
        ogólnie nie polecam, chyba ze ma się dobre obręcze odporne warszawskie
        studzienki zapadniete czasem na ładnych kilkanaście cm. Parę lat temu ładnie się
        rozłożyłem na Hynka po takiej zabawie.

        Za to na Siekierkowskiej fajnie się śmigało za 143 :) czasem można tam spotkać
        Seco. Fajnie też było posłuchać teorii Cosmita na temat kolejnych wirów w tunelu
        aero które zasysają :) ogólnie miłe wspomnienia, ale człowiek się starzeje a i
        próg akceptowalnego ryzyka już nie ten. Fajny wątek, miło sie wspomina

        BTW mój Vmax był nie za autobusem, ale za cysterną na TŁ na zjeżdzie -> Wiatrak
        zdążyłem zerknąć na licznik, syte 76 było. Raczej nie do powtórki już dla mnie.
        • mnich_natolin Re: jazda za autobusem 24.08.07, 12:08
          > Za to na Siekierkowskiej fajnie się śmigało za 143 :) czasem można tam spotkać
          Seco.

          To tam prasa sie pojawia? ;)
          • xojciecx Re: jazda za autobusem 24.08.07, 15:00
            niestety na busy etc wpadają najczęściej rutyniarze... sam sie an tym łapałem że sunąłem 20 cm za busem... ;/
      • xun_vixx Re: jazda za autobusem 24.08.07, 18:17
        Jak sie czesto trasa jezdzi to sie trase zna, wtedy dziury nie straszne, jak sie jezdzi o tej samej porze to czesto wpada sie na tego samego kierowce, co znow daje szanse poznania jego nawykow... Zostaja tylko nieprzewidziane sytuacje.

        Wir sie i dobre 2-3m za busem utrzymuje wiec spokojnie mozna ciac. A na rowerku poziomym zmniejszamy szanse na wypadek dodatkowo a w razie wypadku zmniejszamy potencjalne obrazenia wlasne do minimum...

        Ja tam lubie busiarzy co kolo 30-40km/h jezdza, wtedy jest przyjemnie dla mnie :D
        • robertrobert1 Re: jazda za autobusem 25.08.07, 06:54
          2m ...owszem jeszcze jest jedzie sie w tunelu ale juz 3 m to niezle
          nas moze wyhamowac.
          Generalnie za busem mozna smialo ciac na goralu. Pamietam gdy
          podobna probe dokonalem na szosowce to po najezdzie na studzienke
          dlugo musialem ogladac rower czy wszystko pracuje poprawnie a i
          kregoslupowi sie co nieco dostalo.
          -
          I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
      • boruta_wwa Re: jazda za autobusem 24.08.07, 19:25
        jak miałem naście lat też za autobusami śmigałem więc nie ma się co
        znowu tak irytować... nawet teraz mam czasem chęć tak popędzić za
        busem ale ten rozsądek... ;)
        b.
      • czerwonolicy Re: jazda za autobusem 25.08.07, 10:25
        juri666 napisał:

        > najlepsze hamulce i super szybki czas reakcji nie pomaga, jeżeli
        autobus nagle zahamuje.

        Z dużych pojazdów autobus akurat wydaje się najbezpieczniejszy.
        primo - wiezie pasażerów i hamuje delikatnie, secundo - zna trasę,
        mało co go może zaskoczyć. Drogę hamowania też ma na tyle dużą że
        rowerzysta zaskoczy.

        Ktoś już wspomniał - bardziej niebezpieczne mogą być dla rowerzysty
        dziury w drodze i inne przeszkody nagle odsłaniające się pod
        autobusem.
        Dlatego nie popieram pędzenia za autobusami z tylko 20 cm odstępem.
        • robertrobert1 Re: jazda za autobusem 25.08.07, 11:17
          czerwonolicy napisał:

          > juri666 napisał:
          >
          > > najlepsze hamulce i super szybki czas reakcji nie pomaga, jeżeli
          > autobus nagle zahamuje.
          >
          > Z dużych pojazdów autobus akurat wydaje się najbezpieczniejszy.


          Ja bym polemizowal. Kiedys jechalem za starem z przyczepa
          wypelnionym po brzegi ceglami. To byla jazda! Rozpedzal sie bardzo
          powoli, predkosc max mial okolo 60 km/h, trzymal sie caly czas
          prawego pasa. Te jazde mialem na Sikorskiego wiec tunel i cien byl
          wskazany.
        • juri666 Re: jazda za autobusem 26.08.07, 15:22

          czerwonolicy napisał:

          Z dużych pojazdów autobus akurat wydaje się najbezpieczniejszy.
          primo - wiezie pasażerów i hamuje delikatnie, secundo - zna trasę,
          mało co go może zaskoczyć. Drogę hamowania też ma na tyle dużą że
          rowerzysta zaskoczy.

          sorry, ale nie moge sie z toba zgodzic. pojecie delikatnego
          hamowania jest nieznane znacznej czesci kierowcow warszawskich
          autobusow.

          zaczynajac ten watek nie chce wyjsc na jakiegos strasznego
          moralizatora. uwazam, ze taka jazda jest niebezpieczna /fakt - kazdy
          ryzykuje swoje zycie/. chodzi nie tylko o nagle hamowanie, ale
          rowniez dziury, ktore widzi sie w ostatniej chwili. ktos napisal, ze
          mial dobrze obcykana trase, to wiedzial, gdzie ktora jest...
          wystarcza dwa/trzy deszczowe dni i sa nowe.

          tyle na teraz. jak napisalem, kazdy ryzykuje swoje zycie i zdrowie.
          ale, na szczescie, mam prawo to krytykowac:>
      • beatboxer Re: jazda za autobusem 26.08.07, 22:15
        e tam, dziś się "ścigałem" z autobusem od Nowego Światu do Podskarbińskiej... no i kolejny dowód na to, że rower jest najszybszy w mieście - autobus 2:15 min. straty do mnie :) Przez połowę drogi jechałem za nim, jakieś 30 cm od tylniego zderzaka. Hamował na prawde delikatnie, także spokojnie wyhamowywałem... dobrze też jest, kiedy autobus jest czysty - wtedy przez tylnia szybę widać z przodu jakie jest światło na drodze :)
        • beno1 Re: jazda za autobusem 27.08.07, 00:55
          Zastanawiam się, jaki jest sens organizowania Masy, skoro tylu ludzi
          współuczestniczących w jej organizowaniu przyznaje się do jazdy tuż
          za innym pojazdem. Zawsze wydawało mi się, że nasza inicjatywa
          polega na zwiększaniu bezpieczeństwa drogowego, a po tych postach
          tylko czekać uzasadnionych złośliwych komentarzy o Masie, że robią
          ją... (tu sobie sami dopiszcie).

          Człowiek, który przyznaje się do jazdy 30 cm za zderzakiem autobusu
          niczym nie rózni się w swojej mentalności od najgorszego
          blachosmrodziarza.

          Beno
          • rano1 Re: jazda za autobusem 27.08.07, 07:28
            Ja nie bawiłem się w ekstremalne sporty w stylu jazdy rowerem na tylnym zderzaku
            autobusu. Za moich młodzieńczych lat - po prostu nawet nie miałbym szansy, gdyż
            innym jeszcze sprzętem się jeździło (składaki rometowskie). Poza tym - no
            właśnie - nie będę powtarzał wcześniejszych postów.
            Miło natomiast jest wracając do domu późnym wieczorkiem przejeżdżać
            niezatłoczone już ulice. Wówczas jadąc te 30 km/h lub kilka więcej spokojnie
            można "wahlować" z pojazdami MZA. Mając taką rowerową szybkość jest się de facto
            nawet szybszym od autobusu. Nawet, jak on Cię wyprzedzi, masz też szansę potem
            go połknąć przy przystanku.
            Są też trasy (np. 157 przez ul. Żelazną, Smoczą, Stawki...), gdzie nie wysilając
            się zyskujemy czasem niezłą przewagę czasową nad komunikacją miejską. Ot zalety
            roweru w mieście.
            Może nie rewelacja - to co piszę, ale nie wszyscy użytkownicy forum jeżdżą w
            "tunelach aerodynamicznych".
          • shp80 Re: jazda za autobusem 30.08.07, 04:49
            > Człowiek, który przyznaje się do jazdy 30 cm za zderzakiem autobusu
            > niczym nie rózni się w swojej mentalności od najgorszego
            > blachosmrodziarza.

            IMO przesadzasz trochę. Owszem, ryzyko istnieje. Grunt, to znać trasę, wyczuć kierowcę i dostosowywać się do warunków. Przy mokrej nawierzchni lepiej odpuścić, że nie wspomnę o słabych hamulcach.
            Jeśli kierowca rwie i ostro hamuje, to też lepiej odpuścić. Jeśli jedzie płynnie, wcześniej hamuje, to można się skusić. Popatrz na to z innej strony: taki duży pojazd stanowi dla Ciebie osłonę i nikt Ciebie nie będzie wyprzedzał na milimetry, zajeżdżał drogi, wyjeżdżał na czołówkę. itp. Lepiej mieć duży pojazd przed sobą, niż za plecami.
            • blavod Re: jazda za autobusem 02.09.07, 12:42
              to prawda, że nikt nie będzie wyprzedzał wtedy rowerzysty na styk, ale
              rowerzysta za tak dużym pojazdem jest zupełnie niewidoczny dla kierowców np
              skręcających w lewo na skrzyżowaniach. Jeżdżę zarówno rowerem jak i samochodem,
              więc wiem że dla kierowców może to być zaskoczenie.
              • sebeqx Re: jazda za autobusem 02.09.07, 14:43
                Witam!

                Odnoszę wrażenie, że dla większości kierowców wszystko jest
                zaskoczeniem: rowerzyści na jezdni, przejazdy dla rowerów, drogi
                rowerowe, ale także przejścia dla pieszych i skrzyżowania.
      • roweroraffi Re: jazda za autobusem 27.08.07, 09:01
        juri666 napisał:

        > ciekawe zjawisko wczoraj obserowowalem.. ul. sikorskiego, godz. ok 21. jechal
        > sobie rowerrzysta, dosc szybko... 20-30 cm za autobusem. rozumiem - chcial
        > wykorzystac tunel powietrzny, ale trzeba nie miec totalnie wyobrazni.
        > najlepsze hamulce i super szybki czas reakcji nie pomoga, jezeli autobus nagle
        > zahamuje. potem czyta sie posty: rowerzysci precz z ulic warszawy. trudno sie
        > dziwic

        Kiedys się w to trochę bawiłem jak byłem młodszy. IMO 20-30cm za busem jest
        łatwiej i bezpieczniej niż metr za... w razie nagłego hamowania busa przednim
        kołem lekko uderza się w tylny zderzak pojazdu (różnica prędkości przy tak
        niskiej odległości nie zdąży się zrobić duża i w zasadzie to nie uderzenie, a
        dojechanie do zderzaka) i hamuje razem z nim, siłą jego hamulców. Jadąc metr za
        nie ma się wcale dużo więcej czasu na reakcję (policz ile czasu zajmuje
        przejechanie metra przy np 50km/h), a traci się tą możliwość. Tyle praktyki...

        A teraz już od pewnego czasu za busami i TIRami nie jeżdżę. Raz, że chyba
        wyrosłem i zrobiłem się zbyt leniwy, dwa, że te busy/TIRy w mieście to coraz
        częściej wloką się niemiłosiernie, bo i korków przybywa, a trzy, że na poziomie
        to i niezbyt jest po co (opory i tak mam niskie, sam po płaskim te 40km/h
        utrzymam), a i niebezpieczniej jest, bo korba z przodu i przy tym hamowaniu to
        już się nie oprę o autobus, tylko go uszkodzę. No i chyba doszedłem do momentu,
        gdy już mam na tyle wszystko zaplanowane w ciągu dnia, że rzadko kiedy muszę
        "nadrabiać" w trasie, by zdążyć.

        Zaś dla próbujących tego kilka rad:
        -nigdy po nieznanej lub nierównej ulicy
        -nigdy za kierowcą, który wyraźnie daje do zrozumienia, że chce się Ciebie
        pozbyć z ogona (np hamując gwałtowniej)
        -nigdy za pojazdem z niesprawnym światłem STOP, przeżartym korozją tyłem itp
        -nigdy w zimę, a najlepiej i mokrej nawierzchni unikać (że ślisko na mokrym to
        pikuś, ale syf na twarz leci i g...o się widzi czasem.

        Czasem zdarzają się też fajni kierowcy dużych pojazdów... jedni biorą dziury
        tak, byś Ty też po nich nie jechał, inni specjalnie mrugną stopem przed
        hamowaniem właściwym byś miał czas na reakcję, kolejni pierwsze dwa-trzy biegi
        wrzucą nieco wolniej by był czas na zmianę przełożenia. I tak dalej...

        Czasem też daje się z TIRowcami dogadać i za wskazanie drogi Gość Cię"holuje"
        umówioną prędkością i umówionym pasem i trasą (oczywiście tą, która Mu też
        pasuje) wiedząc, że ma rowerzystę na ogonie i stosownie do tego się zachowując.
        Ja tak często pomagałem kierowcom na Jagiellońskiej, gdzie zagubionych dusz
        niemało, prosta długa i czas przejazdu można skrócić z 15 do 5 minut. A i TIR w
        razie zgubienia się staje i kierowca może zapytać gdzie dalej, bo nadal ma
        "przewodnika" pod ręką.
        • velogustlik Re: jazda za autobusem 27.08.07, 21:01
          Dobrze, że ktoś napisał ten wątek. Ja chciałem ostatnio się czymś podobnym pochwalić***, ale stwierdziłem, że to niepedagogicznie. A jak już wszyscy to wszyscy;oP.

          Podpisuję się pod wszystkim co napisał Raffi dwiema rękami.

          Dodałbym jeszcze wsłuchiwanie się w obroty silnika, wpatrywanie w światła stopu uważam za uwagę banalną. Na dodatek uważajcie, zeby samochód za wami nie jechał za blisko. Przynajmniej 10 metrów. Zawsze można zwolnić, żeby dać to do zrozumienia, że jedzie za blisko. Co innego wjechać w coś, a co innego być przejechanym...
          No i nigdy nie zdejmować prawej ręki z hamulca...


          Gdy byłem w Waszym wieku;oP często tak jeździłem, ale dałem sobie spokój. Na mojej trasie jest zakaz poruszania dla tirów, a autobusy mają za często przystanki. Czasem jeszcze sie przyczepie do PKS czy Stara,ale co to za przyjemność tym oddychać. Poza tym jest taki ruch, że pęd wyprzedzających samochodów wystarcza, żeby jechać 35.
          Po kązdym takim przejechamiu wzrasta ochota na robienie prędkości jeszcze większych...

          ***Ano, jechałem z pełnym Extrawheelem 62km/h za cysterna. Szybciej sie nie dało, bo tylko tyle jechał. Ewcia stanowczo powinna mieć osobny hamulec...
          ___________________________________________________________________
          Wiedziałem, że się zmieszcze. Tylko to lusterko...
          • sebeqx Re: jazda za autobusem 29.08.07, 16:01
            Witam!

            Jazda z wysokimi prędkościami z EW jest chyba równie niebezpieczna
            co za autobusem :P
            • roweroraffi Re: jazda za autobusem 29.08.07, 16:26
              sebeqx napisał:

              > Jazda z wysokimi prędkościami z EW jest chyba równie niebezpieczna
              > co za autobusem :P

              Fakt. Z Leggero jeździłem i ponad 70km/h z bagażem w przyczepce i było stabilnie
              i bezpiecznie. Trzeba tylko uważać na ciasnych zakrętach by nie przedachować
              przyczepki.
              Przy EW tak się nie da... jak jest pusta to skacze jak piłeczka albo ślizga się
              na boki, a w końcu wypina, a jak jest pełna buja się na boki co u mnie skończyło
              się wprowadzeniem roweru w boczny uślizg przy 45km/h i efektowną glebą.
              Oczywiście jak jezdnia jest gładka i sucha, problemy są mniejsze. No i
              oczywiście mówię o przyczepce ze starym hakiem... nowej, ze sztywniejszym nie
              testowałem, jakoś nie mam odwagi ;-)
              • velogustlik EW za autobusem 29.08.07, 20:36
                roweroraffi napisał:
                > sebeqx napisał:
                >
                > > Jazda z wysokimi prędkościami z EW jest chyba równie niebezpieczna
                > > co za autobusem :P
                >
                > jak jest pusta to skacze jak piłeczka albo ślizga się
                > na boki, a w końcu wypina, a jak jest pełna buja się na boki co u mnie skończyło się wprowadzeniem roweru w boczny uślizg przy 45km/h i efektowną glebą.
                > Oczywiście jak jezdnia jest gładka i sucha, problemy są mniejsze. No i
                > oczywiście mówię o przyczepce ze starym hakiem... nowej, ze sztywniejszym nie
                > testowałem, jakoś nie mam odwagi ;-)
                >
                >


                Rzeczywiście jest sztywniejszy. Ładunek był dobrze rozłożony i nie była zbyt ciężka...
                ___________________________________________________________________
                Wiedziałem, że się zmieszcze. Tylko to lusterko...
          • batory555 Re: jazda za autobusem 29.08.07, 23:07
            Jak się chwalić to się chwalić... Licznik zmierzył mi 76 km/h podczas pogoni za TIRem ulicą Łopuszańską. Dodam, że jechałem wtedy góralem...

            Nie wiem, ile w takich sytuacjach wyciskałem z szosówki... Po pierwsze, nigdy nie założyłem na nią licznika. Po drugie, szosą jeżdżę na ogół bardziej zachowawczo, bo i hamulce duuuużo słabsze, i nierówności boję odrobinę bardziej... :)
        • robertrobert1 Re: jazda za autobusem 27.08.07, 21:22
          roweroraffi napisał:

          > Kiedys się w to trochę bawiłem jak byłem młodszy.
          > A teraz już od pewnego czasu za busami i TIRami nie jeżdżę. Raz,
          że chyba
          > wyrosłem i zrobiłem się zbyt leniwy,...

          A ja pomimo 40 lat na karku jezdze dla samej frajdy. Coz, jak widac
          na rowerze dlugo sie jest mlodym.
      • fastmati.pl Re: jazda za autobusem 30.08.07, 00:20
        Siemka :D Jesli ktosa chce zobaczyc jak to sie robi to wystarczy tylko pojechac do Rembertowa :D:D Jest tu pare mistrzow w tej kategorii :D Ale osobiscie nie polecam takiej jazdy. Pozdro All
        • kultowy_grzech Re: jazda za autobusem 30.08.07, 00:43
          ja regularnie (ostatnio mam przerwę bom na urlpie) jeżdżę za 125
          całą grochowską (od płowieckiej) zazwyczaj gubie go w okolicach
          zamoyskiego, później dogania mnie na tamce, później znow go
          wyprzedzam i jakoś tak razem dojeżdżamy d wolskiego - później ja w
          lewo a on zdaje się w prawo.
          generalnie lubie za autobusem pomykać, ale jednak ten metr, półtora -
          jak się za blisko trzyma to się później spalinami smarka ;-)

          pozdrówka,
          grzech
        • freaky_mati Re: jazda za autobusem 30.08.07, 14:20
          Witam!
          W sumie nie chciałem nic pisać i zostawić ten temat bez komentarza, ale poczułem
          się wręcz wywołany do tablicy przez przedmówcę.

          Osobiście jazdę na odcinku ul. Marsa od ul. Żołnierskiej do przejazdu kolejowego
          w Rembertowie stanowczo odradzam. Ulica ta jest wszystkim tym czego nie chcesz
          gdy jedziesz za dużym pojazdem w tunelu aerodynamicznym; dziury, studzienki,
          uskoki itd. Odcinek Marsa o którym mówię biegnie wzdłuż lasu. Po przelotnych
          opadach, gdy wszystkie ulice Warszawy są już kompletnie suche, ta ulica sucha
          często nie będzie. Poza tym droga ta ma parę takich "fajnych" dość łagodnych
          łuków. Zakręty te nie są ostre więc autobusy nie zwalniają przy nich znacznie.
          Dość trudno wyczuć, że autobus już w ten łagodny zakręt wszedł. Tym sposobem
          myślisz, że jedziesz centralnie za autobusem a po ułamku sekundy możesz znaleźć
          się na przeciwległym pasie jadąc 60 km/h, patrząc w twarz kierowcy jadącego
          wprost na Ciebie z prędkością 80 km/h.

          Nie jeździjcie za autobusami po ulicy Marsa!

          Pozdrawiam,
          Mati

          P.S.1. W kwestii jeżdżenia za autobusami zgadzam się z Raffim.
          P.S.2. Juri666: Mówisz, że widziałeś rowerzystę jadącego 20-30 cm za tylnim
          zderzakiem autobusu. Teraz sobie wyobraź dwóch rowerzystów jadących ramię w
          ramię 20-30 cm za autobusem.
        • light_trance Re: jazda za autobusem 31.08.07, 14:57
          Czy jeden z nich nie ma roweru Kelly's i zielonego kasku? Czasem też
          wozi ślimaka na głowie :P
          • hawk1987 Re: jazda za autobusem 02.09.07, 21:45
            Filmik jak typ jedzie za tirem :P :

            www.wrzuta.pl/film/bhO32a3jbe/bolek
      • pimpf101 Re: jazda za autobusem 04.09.07, 06:32
        a ja już sobie odpuściem jazdę za busami/tirami (oczywiście wskoczę za busa/tira
        na moment, kawałek mnie pociągnie, ale nic więcej)
        a powody są 2:
        1. można nazwać to jak sie chce: z tego się wyrasta/z wiekiem spada próg
        ryzyka/lenistwo/wzrost świadomości skutków... itp
        2. jechałem za tirem, po znanej , prostej drodze, V<50km/h, (prawie) ideał...
        tylko że na fixie się "wolniej" hamuje. skończyło się mało fajnie.
        Jakoś od tego czasu nabrałem szacunku dla zderzaków busów/tirów i na sobie
        sprawdziłem, że hamowanie na busem/tirem z V~50km/h to mżonka...

        Widziałem ostatnio gościa za busem między Starzyńskim a Żabą... z 70km/h
        miał...Naprawdę, jak to zobaczyłem, to zjechałem i zwolniłem... taki instynkt
        samozachowawczy
        • freaky_mati Re: jazda za autobusem 04.09.07, 10:52
          pimpf101 napisał:
          > 2. jechałem za tirem, po znanej , prostej drodze,
          > V<50km/h, (...) na fixie...
          Uważam, że czasami jeżdżę za odważnie i ryzykownie, ale są pewne rzeczy których
          bym nigdy nie zrobił, a jeżdżenie za busami i tirami na ostrym to jedno z nich.

          Ja jak już jeżdżę w tunelu to zawsze z hamulcami podkręconymi na żylety. Pimpf,
          rozwaliłeś mnie tym postem... :/

          Pozdrawiam,
          Mati
          • pimpf101 Re: jazda za autobusem 04.09.07, 18:01
            freaky_mati napisał:

            Pimpf,
            > rozwaliłeś mnie tym postem... :/
            >
            > Pozdrawiam,
            > Mati
            no wiesz... nikt nie twierdzi że pimpf jest normalny ;)i że nalezy brać z niego
            przykład ;) no ale za młodu człowiek robi różne głupie rzeczy ;)
            .... że niby jestem stary i mądry...;)
            • freaky_mati Re: jazda za autobusem 04.09.07, 18:06
              pimpf101 napisał:
              > no wiesz... nikt nie twierdzi że pimpf jest normalny ;)
              > i że nalezy brać z niego przykład ;) no ale za młodu
              > człowiek robi różne głupie rzeczy ;)
              > .... że niby jestem stary i mądry...;)

              Że niby Pimpf ma ostre od tak dawna, że już parę razy zdążył zmądrzeć. ;)
            • roweroraffi Re: jazda za autobusem 04.09.07, 23:59
              pimpf101 napisał:

              > za młodu człowiek robi różne głupie rzeczy ;)

              Fakt, jak sobie przypomnę niektóre z tych moich pomysłów, to 60km/h za TIRem to
              po prostu pikuś ;-) Wymieniać nie będę, co by naśladowców nie mieć.

              Z resztą wspólnie nieraz robiliśmy ciekawe przejazdy, chociażby przez Jastarnię,
              czy przed Kołobrzegiem ;-)

              > .... że niby jestem stary i mądry...;)

              Właśnie... Ty to dopiero rower sobie składasz jeden, a drugi przerabiasz jeszcze
              na ostre (widziałem pod Łebą).
              • pimpf101 Re: jazda za autobusem 05.09.07, 06:02
                roweroraffi napisał:

                > Z resztą wspólnie nieraz robiliśmy ciekawe przejazdy, chociażby przez
                Jastarnię, czy przed Kołobrzegiem ;-)
                >

                zupełnie nie wiem o czym do mnie piszesz... przecież tam było: spokojnie,
                powoli, grzecznie, qlkurnie... prawie;)

                > Właśnie... Ty to dopiero rower sobie składasz jeden, a drugi przerabiasz
                jeszcze na ostre (widziałem pod Łebą).

                bo jakos czowieka tak ciągnie jak jż raz się zafixuje... że z wszystkiego sobie
                ostre robi, nawet nową, maszynową piastę novateca potrafi roz...psuć i ostre z
                niej zrobić...
                i prosze nie prypominaj mi jak miałem tego dość na parkingu PKS i przystanku bus
                przed Łebą ;)
                • roweroraffi Re: jazda za autobusem 05.09.07, 11:07
                  pimpf101 napisał:

                  > roweroraffi napisał:

                  > bo jakos czowieka tak ciągnie jak jż raz się zafixuje... że z wszystkiego sobie
                  > ostre robi, nawet nową, maszynową piastę novateca potrafi roz...psuć i ostre z
                  > niej zrobić...

                  A właśnie. Rozebrałeś juz toto? Może się ustawimy w weekend na demontaż tej
                  piasty u mnie (klucze potrzebne mam), to się dowiemy co za piesek Cie zafixował.

                  > i prosze nie prypominaj mi jak miałem tego dość na parkingu PKS i przystanku bu
                  > s
                  > przed Łebą ;)

                  Podróż, w której nie ma się dość jazdy i roweru, nie liczy się jako wyprawa.

                  A swoją drogą, nieprędko wsiądę do busa po tym jak ten facet jechał po bocznych
                  drogach wioząc nas do Lęborka. W życiu bym nie powiedział, że na wąskiej,
                  krętej, wyboistej drodze usianej górkami i wsiami w porannej mgle można tak
                  rajdować autobusem, by pasażer w środku obijając się o sufit i walcząc o
                  utrzymanie się w fotelu poczuł naglącą chęć pójścia dalej piechotą lub co
                  najmniej zmiany przewoźnika na powolny PKS. Naprawdę w galopie na koniu mnie tak
                  nie rzucało w siodle :-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka