Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumping

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.07, 16:22
    Chciałem poruszyć problem wielu Krakowskich rowerzystów zajmujących się nowym
    sportem ekstremalnym - dirt jumpingiem. Jest to aktualnie jedna z
    najpopularniejszych na świecie dyscyplin mtb i bmx,
    dynamicznie rozwijająca się też w innych miastach Polski, takich jak
    Warszawa, Rzeszów i Wrocław.
    W Krakowie, który pod względem rozwoju na wielu płaszczyznach (np. sprawy
    związane z rowerami) jest niestety lata świetlne za innymi miastami oczywiście
    nic takiego nie ma...
    Budowa dirt parku, czyli terenu z kilkoma rzędami hopek, jest, w
    przeciwieństwie do skateparku, inwestycją nie wymagającą wysokich
    nakładów finansowych, więc jego budowa ma większe szanse na
    powodzenie. Stworzenie takiego obiektu ogranicza się jedynie do
    wydzielenia terenu, wysypania kilku wywrotek ziemi i uformowania ich
    przy użyciu koparki - całość można ukończyć w kilka dni.

    A tak to wygląda we Wrocławiu:

    www.pinkbike.com/photo/338318/
    www.pinkbike.com/photo/483826/
    www.pinkbike.com/photo/338320/
    www.pinkbike.com/photo/338319/
    www.pinkbike.com/photo/1482690/
    www.pinkbike.com/photo/910843/
    Budujemy oczywiście małe hopy na własną rękę, jednak w Krakowie bardzo brakuje
    profesjonalnego obiektu, takiego jak na zdjęciach powyżej.

    Mam więc prośbę - jeżeli znasz kogoś kto mógłby pomóc w budowie, znalezieniu
    miejsca bądź rozmowami z miastem, napisz na madciej@gmail.com :)
    Obserwuj wątek
      • Gość: smok Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.07, 18:11
        Byłoby to kolejne miejsce na gromadzenie się różnego podejrzanego
        elementu. Tak jest z podobnymi miejscami dla rolkarzy czy deskarzy.
        Przychodzi krzykliwa gó..arzeria, piją, palą, śmiecą, zaczepiają
        spokojnych przechodniów, króluje ordynarne słownictwo. Nikt takich
        miejsc nie chce w swoim sąsiedztwie.
        • Gość: MadCow Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.07, 18:25
          Niestety kieruje się Pan stereotypami, które, niestety, mają w sobie odrobinę
          prawdy.
          W przeciwieństwie do mnie nie zna Pan jednak tej młodzieży (proszę nie używać
          pejoratywnych określeń, gdyż sam identyfikuję się z tą grupą) i dorosłych -
          przedział wiekowy 16-25 lat, jeżeli chodzi o Kraków.
          Poza tym kto mówi o miejscu w sąsiedztwie domów bloków? Rozumiem protesty
          mieszkańców bo podczas uprawiania każdego sportu powoduje się hałas, co
          przeszkadza czasem bardzo wyczulonym mieszkańcom.
          Skąd Pańskie doświadczenia z "podobnymi miejscami dla rolkarzy czy deskarzy",
          skoro takich miejsc w Krakowie prawie - "skatepark" (ciężko to w sumie tak
          nazywać...) na widoku i kurdwanowie to jedyne takie miejsca w naszym mieście.
          Prawda, mam związane z nimi przykre przeżycie, mianowicie gdy siadłem na ławce
          kilkaset metrów od "skateparku" Widok, podeszło do mnie dwóch Panów w
          szeleszczących ubraniach i uprzejmie poprosiło o rower... widać wybrali inną
          formę spędzania wolnego czasu.
          Na zakończenie - idąc za Pańskim tokiem rozumowania powinno się zakazać
          budowania ławek i innych elementów typu murki etc. na których można usiąść.
          Pozdrawiam
        • Gość: Piotr Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: 81.21.196.* 16.10.07, 20:45
          Szanowny Panie
          Zanim uzyje Pan okreslenie powszechnie uwazanego za obrazliwe,radze dwa razy
          pomyslec zanim go Pan uzywa.Nastepnie przed wystosowaniem posta odpowiadajacego
          na post nr 1 radze uwaznie zbadac problem ktorego on dotyczy.
          Co sie zas tyczy meritum sprawy,mam pare pytan:
          1)GDZIE sa te podobne miejsca dla rolkarzy i deskarzy w naszym pieknym miescie?
          2)dlaczego z gory zaklada Pan ze grupa zajmujaca sie dirt jumpingiem to grupa
          malolatow?
          3)gdzie zaobserwowal Pan opisana przez Pana scene?

          Prosilbym o mozliwe konkretna (tj. ulica ta i ta,godzina ta i ta,byli na
          deskach/rolkach/rowerach,mieli po jakies 15lat) i zwiezla odpowiedz-dostatecznie
          duzo demagogii dostarczaja nam politycy w coraz to nowych debatach.

          Z powazaniem
          • Gość: Piotr Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: 81.21.196.* 16.10.07, 20:47
            errata-oczywiscie w trzeciej linijce stwierdzenie "zanim go Pan uzywa" nie
            powinno bylo sie znalezc.
            Skutki spedzania calego dnia na uczelni.
          • Gość: smok Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 22:47
            Przede wszystkim nie uważam słowa którego użyłem, /a które Cię tak oburzyło/ za
            obraźliwe. Znam dużo bardziej dosadniejsze i bardziej pasujące do określenia tej
            młodzieży.
            1 i 3. Np. plac Marii Magdaleny przy Grodzkiej obok pomnika Skargi. Spotkasz ich
            tam codziennie, w lecie całe tabuny przeszkadzają turystom zwiedzającym miasto.
            Niszczą schody, płyty, hałasują, plują wokół itp. Na zwróconą im uwagę stają się
            agresywni. Często interweniuje straż miejska. Młodzież po 22 powinna siedzieć w
            domu, a często można ich tam spotkać do późnej nocy. Rodzice w ogóle się nie
            interesują, co robią ich dzieci. Wiekszość jest z marginesu. Przechodzę tamtędy
            codziennie, więc już wiele widziałem. Jeszcze gorzej było kiedyś przy Rondzie
            Grunwaldzkim na rampie koło przejścia tunelem pod ul.Konopnickiej. Tam
            przeważała zwykła chuliganeria. Na szczęście rampy już nie ma i ich też.
            2. 90% z nich to wyrostki 14-18 lat. Jakoś nie dostrzegłem pracowników
            naukowych, przedsiębiorców, aktorów, maklerów, pracowników banków itp. W ogóle
            nie było osób w wieku 30 - 40 lat. Żaden normalny człowiek nie będzie robił z
            siebie durnia. Jeżeli chodzi o sprzęt, to były i rowery i rolki i deski.
            Dokładnych godzin oczywiście nie pamiętam, zresztą to nieistotne.
            I żebyś mi nie zarzucał, że nie lubię sportu - jeżdżę dużo na rowerze, /rocznie
            ponad 5000 km/, startuję w maratonach mtb.
            • Gość: Piotr Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: 81.21.196.* 18.10.07, 10:47
              Co do okreslenia- pragnalbym zauwazyc ze to nie jednostka decyduje o wydzwieku
              danego okreslenia,a cale spoleczenstwo.Slowo uzyte przez Ciebie jest uznawane za
              pejoratywne i czy sie Pan z tym zgadza czy nie to juz drugorzednna kwestia.
              Niszcza plyty-hmm,mieszkalem na grodzkiej lat 8 i prawde powiedziawszy
              znaczacych ziszczen,ponad normatywne zuzycie,nie zaobserwowalem.Ze
              halasuja-zgoda,ale prosze zauwazyc ze w tym konkretnym miejscu to akurat
              nienajlepszy argument bo wewnatrz budynkow tego po prostu nie slychac (radze
              sprawdzic),a na ulicy..coz-na Rynku zawsze jest glosno nieprzecietnie,a po
              ulicach jezdza lysi mlodziency w ich bmwu ktore wytwarzaja wiecej halasu niz
              niektore zestawy audio ustawione na maksymalna moc.
              W innych miejscach zgadzam sie ze powinno sie brac poprawki na to,aby takie
              miejscowki nie przeszkadzaly mieszkancom.Ale podnoszenie larum ze mlodziez
              halasuje na ulicy,jest moim zdaniem niewlasciwe i lekko bezsensowne.A Straz
              Miejska interweniuje z powodu zakazu jazdy tam ustawionego,czyli z racji
              obecnosci tam desek,rolek i bmxow a nie z powodu zachowania ich
              wlascicieli.Wiem,bo pare razy bylem swiadkiem takiego "nalotu".Co do
              turystow-niektorym to przeszkadza,a niektorym to sie podoba-radze zwrocic uwage
              ze znaczna czesc z nich zatrzymuje sie,robi zdjecia.W tym punkcie nie
              generalizowalbym.
              Co do rampy na osiedlu Podwawelskim-to zupelnie inna bajka.Tam przesiadywala
              smietanka z pobliskich osiedli,rowery nie mialy tam wiele do rzeczy.To bylo
              miejsce spotkan,jak to okresliles,chuliganerii.Z tym stwierdzeniem nie bede
              polemizowal.
              Nie zaobserwowales,bo w streecie (tak,to o czym piszesz to street a nie dirt
              jumping) nie jezdza ludzie powyzej 30lat.Nie w Krakowie.
              W dircie rowniez bedzie ciezko znalezc kogos powyzej 30lat (to dosc kontuzyjny
              sport),natomiast w dh jezdzi calkiem sporo osob nawet powyzej 40lat.
              A tak juz calkiem poza tym-ci ludzie nie maja nic wspolnego z dirt jumpingiem.To
              streeciarze,flatowcy (bmx),deskarze i rolkarze.Dirt jumping uprawia sie na
              ziemnych hopach,a nie w miescie.
              Nie zarzuce Ci braku sympatii dla sportu,bo to nie ma tu nic do rzeczy.Zarzuce
              Ci jedynie ze kreujesz swoj poglad na podstawie ludzi ktorych prawdopodobnie w
              zyciu nie widziales,na podstawie ludzi ktorzy reprezentuja zupelnie inny styl jazdy.
              Pozdrawiam
      • Gość: Ebeb Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: *.adsl.inetia.pl 16.10.07, 18:12
        MadCow nie jest pierwszym, który ten problem zauważył - inicjatywa
        zbudowania takich skoczni w Krakowie była jakieś 2 lata temu, ale
        niestety chodzenie od urzędu do urzędu sprawiło, że nic z niej
        niestety nie wynikło. Większość mieszkańców miasta nie zdaje sobie
        sprawy z tego, ile osób w naszym mieście interesuje się tym sportem
        [dirt jumpingiem].. Może ktoś nas zauważy, jeśli każdy z nas się
        wpisze?
      • robertrobert1 Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi 16.10.07, 18:54
        A ja myslalem, ze rower sluzy do komunikacji i przemieszczania sie
        w ...poziomie. Jak widac pomimo 40 lat jeszcze malo w zyciu
        widzialem.
        • dobiasz Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi 16.10.07, 19:48
          > A ja myslalem, ze rower sluzy do komunikacji i przemieszczania sie
          > w ...poziomie.

          W pionie też - każdy MTB :-)

          > Jak widac pomimo 40 lat jeszcze malo w zyciu
          > widzialem.

          Ano, pane Roberte, ano.
      • Gość: Jacu Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: *.icpnet.pl 17.10.07, 00:42
        Osobiście nic nie pomogę, ale może tutaj znajdziesz troche informacji jak się
        zabrać do rzeczy - strona Poznańskiej inicjatywy która pomyślnie przeszła etap
        pisany i właśnie jest realizowana za pomocą łopat i innych narzędzi kopnych.
        Znajdziesz tam namiar do niejakiego Alexa - zagadaj, może podpowie conieco jak
        użerać się z miastem.

        www.grandapropaganda.com/articles.php?id=7
        PS.
        Apropos przeszkadzania innym...
        W miejscu gdzie powstaje ten tor biegnie trasa wyścigów XC, sporo ludzi tam
        trenuje. Kiedyś śmigało się tam na pamięć znając każdą dziurę i korzeń, teraz
        zabić się można - aby uniknąć latania trza pierwszą pętlę ostrożnie przejechać w
        poszukiwaniu dodatków usypanych wieczorkiem (ostatnio funkcjonuje niepisany
        podział terenu, więc problem zelżał, ale pare złamań temu był spory). Niemniej
        takie dzikie hopki to zagrożenie dla ludzi dosiadających XC - mały apel: jak już
        sypiecie hopkę to zostawcie możliwość jej ominięcia i nie stawiajcie jej na
        środku singletarcka tylko obok - nie jest to wielka różnica, a może zaoszczędzić
        kilku złamanych kości ludziom i uszkodzeń rowerom.
        • tiresias Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi 17.10.07, 14:20
          tera pójdę na dwór usypać sobie hopkę.
          strasznie jestem zacofany.
          dirt-jumping, naranychrystusa....
          • Gość: pegaz Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.07, 15:51
            Podsumowując...
            Oburzamy się, jak się samochodziarze pukają w czoło (co to za durnie, zimno, pada, jest pod górkę, a oni jeżdżą na rowerach...) a sami co robimy?

            Więcej tolerancji. Mnie nikt nie zmusi do dosiadania takiego rowerka, ale jeżeli są ludzie, których to bawi, to czemu nie? Nie przeszkadza mi to zupełnie.


            > każdy guwniany pomysł przyjmował się w polsce tylko dlatego, że
            > był z zagranicy (oprócz komunizmu i kostki rubika, bośmy za głupi)

            Co z tym komunizmem, to totalnie nie kumam, a kostka rubika to niby gó..ana? Eh, ja za głupi...
          • dobiasz Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi 17.10.07, 17:36
            tiresias napisał:

            > tera pójdę na dwór usypać sobie hopkę.
            > strasznie jestem zacofany.
            > dirt-jumping, naranychrystusa....
            >
          • Gość: Piotr Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: 81.21.196.* 17.10.07, 17:52
            Chlopie,rozumiem ze teskno Ci do komunizmu,ale przyzwyczaj sie do mysli ze swiat
            idzie na przod,a mlodzi maja swoje dziwactwa ktore,dobrze ukierunkowane,moga byc
            calkiem pozytywne!!
            Wiecej tolerancji!
          • Gość: Jacu Re: Problemy Krakowskich rowerzystów - dirt jumpi IP: *.icpnet.pl 17.10.07, 20:28
            Ja tam nie wiem czy w Polsce jesteśmy zacofani, ja w latach 80 skakałem po
            hopkach Pelikanem (wyprzedzające swą epokę o całe dekady arcydzieło Rometu -
            jednozawiasowiec) - chrzestny miał dojście do spawarki ;)

            Co prawda nie robiłem przy okazji żadnych ewolucji, ale różne skocznie sobie
            usypałem - jakby tego nie nazwać to fajna sprawa, a na przystosowanym sprzęcie
            można pewnie dużo więcej niż na składaku.

            PS.
            Rzygać się chce jak widzę takie marudzenie na naród.
            Jeśli już piszemy "gó.." to przez "ó", choć zwykle lepiej wcale nie pisać.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka