gnap1
01.11.03, 23:22
Na poczatku przywitam sie, bo nowy jestem na tym forum ;)
Ostatnia masa byla moja druga w zyciu i musze przyznac ze spodziewalem sie czegos wiecej. Nie twierdze ze bylo kiepsko - trasa (mimo nieplanowanej zmiany) byla calkiem ciekawa i nie nudzila sie. Mam jednak kilka spostrzezen ktorymi chcialbym sie podzielic.
Na poczatek te nieszczesne podjazdy. Nie wszyscy lubia strome podjazdy. Pierwszy (obok Krolikarni) byl dla niektorych spora trudnoscia. W tej grupie znalazlem sie i ja, gdyz przekonalem sie na wlasnej skorze jak to jest podjezdzac na rowerku do XC (kiedys bez problemu) a na dualowce ;) Mimo wszystko drugi podjazd (pod koniec trasy) byl juz lagodniejszy i po rozgrzaniu przebyta trasa pokonywalo sie go bez wiekszych trudnosci.
Kolejnym problemem byl sam przebieg masy. Bylo spokojnie. Za spokojnie bym rzekl. Godzina 18 to czas gdy ludzie wracaja z pracy do domu, wiec powinno byc sporo samochodow. Szczerze mowiac nas minelo kilka aut jedynie. Jezdzilismy po takich wypizdowach, ze w normalnych warunkach samochod to cud... Masa powinna byc przede wszystkim pokazywaniem kierowcom ze rowerzysci tez sie licza. Dlaczego nie odbilismy w strone centrum i nie przejechalismy kilku okrazen po rondzie? Czy fakt, ze wladze wiedza o masie musi oznaczac, ze mamy jechac grzecznie za radiowozem, od czasu do czasu "popiardywac" trabkami i sluchac pytan dzieci "a skad jedziecie?" ?? Taksowkarze mieli pozwolenie na protest i jakos udalo im sie sparalizowac stolice. Sadze ze troche ludzi na forum mnie poprze i nastepna masa bedzie miala trase obfitujaca w bardziej zatloczone "blachosmrodami" miejscowki... Bo rownie dobrze mozna pojechac do lasu i straszyc wiewiorki...
Zeby nie bylo iz ciagle narzekam to krotko o tym co mi sie podobalo. Przede wszystkim atmosfera na masie. Mozna bylo zagadac do kazdego i otrzymac ewentualna pomoc (jesli taka potrzeba byla). Ciekawe stroje niektorych (w sumie to trzy osoby przebraly sie tak naprawde - numero uno byl dla mnie koles w iscie downhillowej zbroi;)). No i zakonczenie - kilka koleczek po rynku i podniesienie rowerow w gore. Dla takich chwil oplaca sie zyc;))
Mysle ze pewna chociaz czesc zgodzi sie z moimi spostrzezeniami. Nie traktujcie tego jako narzekanie tylko jako sugestie. Narzekac kazdy moze ale zrobic juz nie wszystkim sie chce. Uszanujmy wiec, ze znalezli sie ludzie organizujacy masy i ze w ogoel cos takiego istnieje. A tylko od nas i naszych planow zalezy przebieg masowek.
Do nastepnej masy!