Dodaj do ulubionych

Ponadpaniczny Strach

23.03.09, 11:40
Witam,
Dopiero niedawno dowiedzialam sie o istnieniu tego forum. Chcialabym
sie poradzic. Moje dziecko ma 1,5 roku. Bardzo dobrze sie rozwija,
uklada juz puzzle 8-czesciowe, rysuje koleczka, lubi ksiazeczki (ma
ich ponad 80 i kazda "zna" na pamiec, bo gdy czytam, wiec kiedy
przewrocic strone), mowi sporo. I byloby wszystko OK, gdyby nie to,
ze syn boi sie od poczatku swojego zycia wszystkiego. Czytalam tutaj
na forum, ze dzieci np. byly w miare odwazne, a nagle sie staly
bojazliwe. U niego natomiast strach przejawia sie niemal w kazdej
dziedzinie zycia. Pamietam, ze jak byl maly i lezal jeszcze w
lozeczku (okolo 1,5 m-ca), to bawilam sie z nim i pokazywalam mu
mala fioletowa myszke. Patrzyl na nia, patrzyl, potem przez 10 minut
bawilismy sie czyms innym i potem znowu pokazalam myszke, to wpadl w
taka histerie, ze ojej. Potem pamietam, ze jak mial 2,5 m-ca i
odwiedzila nas sasiadka, synek lezal na brzuszku i ogladal misie na
kocyku, ona kucnela obok niego i powiedziala "czesc maluchu", gdy ja
zobaczyl, to wpadl w taka sama histerie. Czytam, ze leki pojawiaja
sie okolo 8 m-ca zycia, ze to naturalne, ale u niego byly one odkad
pamietam. Ciagle z mezem wszystko zganialismy na karb tego, ze
jestesmy nowi w miejscu, w ktorym mieszkamy, wiec w zasadzie dziecko
nikogo poza nami i naszym mieszkaniem nie znalo. Ktokolwiek
przychodzil do naszego domu, to syn wpadal w histeryczna traume i
darl sie jak obrywany ze skory. Bylo to dla nas koszmarem, bo
pozniej poznalismy ludzi z dziecmi w jego wieku i niestety wszelkie
wizyty u tych znajomych byly nieprzyjemne, bo od naszego wejscia do
wyjscia syn darl sie jak opetany. Nie bal sie przedmiotow, jak tutaj
czytam na forum, ze np. piasku czy hustawki. Tylko ludzie stanowili
dla niego niebezpieczenstwo. I bywalo tak najczesciej, ze poki nikt
nie zwracal na niego uwagi, bylo super, ale gdy tylko ktos spojrzal
mu w oczy - wpadal w histerie i ryk. Wszyscy z rodziny nas
pocieszali, minie, itd. Niestety, wraz z wiekiem sytuacja sie
pogarsza. Dodatkowo odkad skonczyl rok zaczal strasznie chorowac.
Nie bylo przerwy dluzszej niz 3 tygodnie miedzy infekcjami, itd.
Ciagle byl chory. To z kolei bylo powodem czestych wizyt u lekarza,
po ktorych spocony, zaplakany, roztrzesiony jechal do domu. Teraz
przez to wszystko zaczal sie bac wszelkich nowych urzadzen - np.
miksera, hustawki, slizgawki. Juz nie chce wspominac o tym, ze jak
wchodzimy w jakies miejsce, gdzie trzeba zdjac kurtke i czapke, to
jest znowu trauma, bo prawdopodobnie on kojarzy to z lekarzem, ze
tam tez sie rozbieramy z ubran. Ostatnio bylismy z nim w centrum
zabaw. Pierwsze 20 minut bylo dramatyczne - syn wrzeszczal "tam"
pokazujac na drzwi, histeryzowal, wierzgal nogami, wyrywal sie,
jakby go ktos bil lub szarpal. Ja juz bylam bliska wyjscia, ale maz
powiedzial, zebysmy poczekali, ze nie mozna w nieskonczonosc ciagle
unikac kontaktu z ludzmi i dziecmi, bo sie zupelnie zamknie i
powoli, powoli jakos sie osmielil, ale dopiero w sali, gdzie bylo
ciszej, bo gdy wracalismy na duza, gdzie dzieci biegaly, szalaly i
piszczaly, to znowu wybuchal placzem.
Jedyne miejsca, do ktorych chce chodzic i czuje sie tam swietnie, to
wielkie supermarkety i centra handlowe. Wchodzimy, a on koniecznie
chce zejsc z rak i biegnie na oslep glosno piszczac i sie cieszac.
To dla niego raj i w ogole nie zwraca uwagi, czy my jestesmy w
poblizu czy nie. Dla mnie to jedyna nadzieja, ze jednak nie jest
jakos chory czy odizolowany przez jakas odmiane autyzmu.
Chce zapytac, czy ktoras osoba na tym forum miala podobne
doswiadczenia i co z tym fantem dalej robic, jesli w ogole robic.
Dodam, ze jak dla mnie wizyta u jakiegos psychologa dzieciecego czy
neurologa (ktory bardziej odpowiedni, to nie wiem) moze i by byla
wskazana, jednak wiem, jak bedzie wygladala. Tak jak wizyty u
pediatry i ortopedy, ze po prostu dziecko sie drze, a ja nie jestem
w stanie w tym krzyku czegokolwiek powiedziec, a maly ma histerie od
poczatku do konca wizyty rzucajac sie i szarpiac.
Aha, jeszcze dodam, ze nie boi sie dziadka czy babci, mimo ze widzi
ich raz na 3 lub 4 miesiace. Nianie toleruje, ale jej 7-letniej
corki, jesli nie widzi przez tydzien, to juz sie boi. Z kolei jesli
przychodzi do domu inkasent od pradu czy listonosz, itp. osoby, tez
jest dramat i histeria. Mimo, ze ludzie nawet na niego nie patrza i
nie zagaduja do niego. Stoi i wyje... I jeszcze. Czasami sa takie
chwile, ze np. ktos zapuka do drzwi, wezme syna na rece, otwieram,
ktos do mnie cos mowi, a do syna powie "czesc maly" i synek wcale
sie nie rozplakuje, tylko patrzy i powie "czes". Az mnie dziw
bierze. Takie sytuacje sa, gdy syn jest w bardzo, ale to bardzo
dobrym humorze.
I chyba tyle. Przepraszam, ze tak duzo, ale tak tylko moge opisac
ten 1,5-roczny problem.
Czy nalezy z tym najpredzej isc do lekarza?
Obserwuj wątek
    • ullena2 Re: Ponadpaniczny Strach 23.03.09, 12:48
      faktycznie dziwne, że czasem reaguje inaczej. moj wrazliwiak zawsze
      w takich samych sytuacjach reagowal podobnie. jesli te histerie
      paralizują wasze zycie to spory problem. u nas bylo uciazliwe ale
      nie az tak przesadnie.

      na twoim miejscu poszlabym do psychologa sama bez dziecka zeby sie
      nie przekrzykiwac. opowiedziec problem spokojnie a dopiero na druga
      wizyte zabrac dziecko. moze psycholog da wskazówki jak sie
      zachowywac w danych sytuacjach.

    • annulka.6 Re: Ponadpaniczny Strach 24.03.09, 18:16
      Miałam z synem podobny problem, lękowo reagował na ludzi,
      sklepy,autobusy, bał się jeździć autem, spał bardzo
      czujnie,nadwrażliwy na dźwięki...ciężka praca była nad
      wyprowadzeniem go z tego.Działać jak najszybciej! Będzie łatwiej i
      Tobie i dziecku.Polecam wizytę u psychologa dziecięcego, najpierw
      samej, bez dziecka. Więcej mogę napisać, ale już prywatnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka