Przepraszam ze walkuje na forum w kolko to samo ale nasz problem z
wielojezycznoscia nie zanika i tu mam nadzieje znalesc wsparcie moze
i uzyskac madra porade. Nasz pediatra i znajomy psycholog nie
potrafia nam doradzic co zrobic w naszym przypadku.
Ja mowie do corki po polsku (ma 4 latka) maz po wegiersku, w
przedszkolu ma francusku (Bruksela) a my rodzice w domu rozmawiamy
po angielsku. Jezyk angielski staramy sie przy niej wyeliminowac i
prawie go nie slyszy. Przedszkole ma od 8-15.
Na dzien dzisiejszy mowa mojej corki jest slaba w kazdym jezyku.
Jest dziewczynka inteligentna, wesola, spokojna i wrazliwa. Buduje
zdania po polsku i po wegiersku, proste i nie gramatyczne (np Tato
jedzie autem po sklepu a potem jedziemy samolotem na babcie)
Widze wolne postepy i jest coraz lepiej.
Po francusku coreczka tylko spiewa piosenki z przedszkola i tylko
sporadycznie cos powie. Sama w pokoju bawi sie po wegiersku.
Problem mamy z przedszkolem, teraz mam szanse zapisac ja do szkoly
gdzie wiodacym jezykiem moze byc albo polski albo wegierski (moge
wybrac jedna z sekcji) nastepnie za dwa lata jest wprowadzany
francuski.
Moge ja takze zostawic w komunalnym francuskim przedszkolu.
w ktorym za dwa lata dochodzi obowiazkowo flamandzki

czyli
zostalby wprowadzany 5 jezyk co juz zaczyna byc chore.
Zdaje sobie sprawde ze jezeli tu zostajemy to jej pierwszym jezykiem
powienie byc francuski. Co byscie zrobili na moim miejscu? Ja
polskiego bardzo pilnuje maz wegierskiego tez. Duzo czytamy, w
wakacje jest miesiac u polskiej babci, drugi miesiac u wegierskiej.
Nianie do odbierania ze szkoly ma polska.
My slabo mowimy po francusku (uczymy sie) wiec gdy za jakis czas
zaczna sie zadania domowe nie bede w stanie jej pomoc.
Sen z powiek mi spedza ten problem. Czy ma ktos jakies rozwiazanie?
Gdzie szukac pomocy?
www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14