Witam serdecznie,
Czasami podczytywałam to forum, ale się nie wpisywałam (bynajmniej nie przypominam sobie tego), bo nie było okazji, jednak teraz ją znalazłam, więc korzystam i chciałabym się Wam przedstawić... oraz przedstawić sytuację mojego Synalka.
Może zacznę od samej siebie. Z Polski wyjechałam mając 14 lat do rodziców do Niemiec, gdzie spędziłam następne 14-16 lat. Jestem nauczycielką francuskiego i hiszpańskiego, więc aby polepszyć oba języki spędziłam najpierw rok w Hiszpani oraz następny we Francji. Tam poznałam męża Meksykanina, wówczas mieszkającego już na stałe w Kanadzie. Po studiach przeprowadziliśmy się do Stanów, po dwóch latach przenieśliśmy się do kanadyjskiego Vancuveru, by stamtąd po następnych dówch powrócić do Montrealu i już tutaj osiąść na stałe. W ubiegłym roku urodził się nasz syncio Gabik... i tutaj zaczynają się nasze schody językowe.
A więc nasza sytuacja na dzień dzisiejszy wygląda tak:
+ mama pięciojęzyczna (polski, niemiecki, hiszpański, francuski, angielski), ucząca w tutejszych szkołach wszystkich tych języków, do młodego mówię tylko po polsku (OPOL)
+ tata trójjęzyczny (hiszpański, francuski, angielski, z podstawami polskiego i niemieckiego), do młodego mówi po hiszpańsku, ale bardzo mieszając z innymi językami
= w domu między sobą mówimy po hiszpańsku
Młody od trzech tygodni chodzi do domowego przedszkola prowadzonego przez Meksykankę, którą poprosiłam o wyłączne mówienie po hiszpańsku do Gabika, nawet pożyczyłam jej książkę z bajkami po hiszpańsku (mój mąż niestety jest z tych nieczytających...

). Mam w planach posłać młodziana za dwa lata do jednej z tutejszych polskich szkółek sobotnich, w której nota bene czasami pracuję zastępując inne nauczycielki. Co potem? Tego jeszcze nie wiemy, chociaż obserwując tutejsze szkoły "od wewnątrz" (pracuję w kilku państwowych jak i prywatnych, na zastępstwach) coraz bardziej skłaniam się do posłania Gabika do prywatnej szkoły angielskojęzycznej... Tak czy owak, młodzian z założenia będzie czterojęzyczny... ale co z niemieckim? Moi rodzice jak i siostra z córką mieszkają w dalszym ciągu w Niemczech, ja mam niemiecki paszport, nie wiem, czy kiedyś być może rzuci nas do Niemiec... wobec tego podpowiedzcie, kiedy i jak wprowadzić ten piąty język? Mam bajeczki po niemiecku, ale jak do tej pory trzymałam się ściśle OPOL, więc czytałam li i wyłącznie po polsku, bajeczki na TVPolonia młody też już kilka razy pooglądał, mam kilka polskich bajek na DVD na później, czasami słuchamy polskie babyradio lub rmf baby, lub polskie piosenki z CDków... Nie wiem, czy dobrym pomysłem byłoby czytanie mu naprzemiennie raz po polsku, raz po niemiecku? Wydaje mi się, że wtedy za bardzo mu namieszam, prawda? Mamy zamiar spędzić to lato w Niemczech i w Polsce, no ale to będzie raptem kilka tygodni, hmmm...
Proszę o rady i życiowe przykłady... Dzięki!
Pozdrawiam,
Moni
PS: Specjalne oczko puszczam do Kranika, Syswii oraz Sukiennicy, które znam z innego forum...