Dodaj do ulubionych

Wielojęzyczność w PRAKTYCE (nie o j.polskim!)

04.05.12, 01:18
Byłam dziś na zebraniu z rodzicami w szkole (coś tak jak nasza wywiadówka). I to właśnie rozmowa z nauczycielką młodszej pociechy jest podstawą do napisania poniższego listu:

(dla nie znających naszej sytuacji, dwoje pociech chodzących do dwujęzycznej szkoły ang-walijskiej; oba języki OBOWIĄZKOWE; mama PL; tato IRL)

Nauczycielka, z ponad 20to letnim stażem, po omówieniu wyników nauki, etc. wszystko odbywa się tylko z rodzicem dziecka; powiedziała co następuje (cytat, w tłumaczeniu):

"Wie pani, dziś właściwie nie byłam w szkole, wróciłam dopiero teraz na to spotkanie z rodzicami. Byłam na konferencji dla nauczycieli szkół podstawowych dotyczącej wprowadzania języków obcych. W naszym okręgu [szkolnym] to głównie francuski, ale jest też niemiecki. Większość moich kolegów zauważyła, że dzieci które w domu mówią kilkoma językami, dużo lepiej uczą się i walijskiego i dodatkowych języków. I lepiej sobie radzą z innymi przedmiotami. Nawet nie językiem, ale innymi, "science" [coś jak nasza przyroda]; matematyką -tak dobrze rozumieją pojęcia abstrakcyjne. I ja to samo mogę powiedzieć, już tyle lat uczę, od razu wiem, kiedy dziecko mówi w domu kilkoma językami -to po prostu widać ".

Tyle od nauczyciela -PRAKTYKA. Tak jak napisałam, nauka obydwu języków jest obowiązkowa; a trzeci język jest stopniowo wprowadzany od tzw. yr4=dzieci 8/9 letnie.

I pochwalę się: z walijskiego (podobnie jak w poprzedniej szkole) moja młodsza pociecha jest najlepsza w klasie. Jestem autentycznie dumna. Starsza pociecha jest w czołówce, ale są dzieci jeszcze lepsze -językowo- od niej.

A szkoła -maleńka, wiejska, w południowej Walii..chodzi do niej kilkoro wielojęzycznych dzieci (jeden rodzic zazwyczaj jest tubylcem, drugi tak jak ja, cudzoziemcem. Pociechy mają kolegów/koleżanki mówiących po szkocku, chińsku, jednym z języków indyjskich, holendersku....

To dla pokrzepienia. Praktyka - i na prawdę wielkie podtrzymanie na duchu, tym bardziej, że ja sama...dopiero się tego walijskiego uczę! Ale kilka innych języków znam perfekt, więc jest szansa, że uda mi się...dogonić ?! ...własne dzieci... smile
Obserwuj wątek
    • simonkapl Re: Wielojęzyczność w PRAKTYCE (nie o j.polskim!) 05.05.12, 22:18
      Supersmile
    • monika_a_b Re: Wielojęzyczność w PRAKTYCE (nie o j.polskim!) 07.05.12, 20:54
      A to interesujące... wink Nigdy się na tym nie zastanawiałam, ale prawdę mówiąc, to nawet logiczne, że dzieci mają lepiej rozwiniętą wyobraźnię abstrakcyjną... Ciekawa jestem, czy podobnie myśli się na ten temat w Quebecu, gdzie mieszkam, i gdzie obowiązuje język francuski, chociaż w praktyce jest częściej używany angielski... Dzieci obcokrajowców muszą chodzić do szkół francuskojęzycznych, a w szkołach angielskojęzycznych francuski jest obowiązkowy. Jednak z mojego (krótkiego wprawdzie) doświadczenia poziom nauki tego francuskiego w ang.języcznych szkołach jest kiepski, podonież jest z angliskim we fr-języcznych szkołach... niestety również przez kiepski poziom samych nauczycieki. Włosy mi się jeżą, gdy czytam teksty pisane przez nich i pełne błędów... sad Jednak ogólnie rzecz biorąc, tubylcy są bardzo pozytywnie nastawieni do wielojęzyczności, do tego stopnia, że gdy zaproponowałam uczenie polskiego dzieci w moim mini-przedszkolu, dostałam tylko bardzo pozytywny odzew! smile Wszystkim bardzo się ten pomysł spodobał... wink

      Gratuluję zdolnych dzieci! wink

      Pozdrawiam,
      Moni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka