Dodaj do ulubionych

Adenocarcinoma...

03.11.11, 20:02
Witam serdecznie.
Od jakiegoś czasu zmagam się z nowotworem Mamy i z każdym dniem jest mi coraz ciężej. Chyba moja psyche zaczyna szwankować...

...w czerwcu Mama trafiła do szpitala z podejrzeniem zawału. Była bladzieńka,, miała problemy z oddychaniem, ból w klatce piersiowej...Chudła od jakiegoś czasu...Koronarografia wykluczyła zawał, nie ustalono przyczyny uszkodzonego serca (jak powiedział lekarz -" takie rzeczy się zdarzają, w końcu Mama ma 76 lat". Po konsultacji pulmonologicznej stwierdzono płyn w płucach (mama miesiąc wcześniej spadła z krzesła uderzając się w żebra i lekarz zrzucił to na karb upadku.
Zdjęcia radiologiczne pokazały zwapnienie płuc (mama w 1964 roku przechodziła gruźlicę) i tym samym małą wydolność płuc z uwagi na owe zmiany. Za szpitala wypisano Ją BEZ JAKICHKOLWIEK ZALECEŃ.
Mama chudła nadal. Pojawił się większy ból, mięso wstręt, odruchy wymiotne. Mama przy mnie i dzieciach trzymała fason. Ja zauważyłam tylko ogromny spadek apetytu, chudnięcie i ... przyjmowanie leków p/bólowych. Mama to nie jest typ hipochondryka, więc wiedziałam, że nie jest dobrze. Mama w międzyczasie chodziła do lekarza 1-go kontaktu, aby zdiagnozować przyczynę problemów z oddychaniem (dostała drogie leki do inhalacji, do pulmonologia miała iść na wizytę 05. 09).
26.08.11 zadzwoniłam do siostry, aby pilnie Mamę zabrała do szpitala (jest pielęgniarką w owym szpitalu) na badania, bo mama wg mojej oceny wygląda wyjątkowo kiepsko i tak też się czuje, mimo Jej zapewnień, że jest inaczej. Następnego dnia wykonano w ciągu kilku godzin szereg badań (wypadły nie najgorzej), ale z uwagi na sobotni dzień ustalono datę przyjęcia na oddział pulmonologiczny na 29.08.11. Na oddziale ściągnięto mamie z płuc krwisty płyn w ilości niemal 1 litra (kłuto Ją 5 krotnie, bo pani doktor bardzo się stresowała (powiedziała o tym za głośno przy mojej Mamie). Przyjęliśmy tę krwistość za naturalną kolej rzeczy przy tylu wkłuciach. 31.08.11 wykonano USG i tomograf płuc, a następnie bronchoskopię. W USG wyszły zmiany na wątrobie, w tomografie ok. Bronchoskopia ujawniła rozsiany nowotwór w lewym płucu z przerzutem do wątroby, nadnerczy i węzłów chłonnych - adenocarcinoma...

I tak w każdy poniedziałek jeździmy na jednodniową chemię (co 3 tyg. 2 tyg. przerwa).
Minęły 2 miesiące...Włosy Mamci nie wypadły, samopoczucie ma całkiem niezłe. W międzyczasie miała ogromną zadyszkę, która okazała się stanem zapalnym płuc, więc dostała antybiotyk i już jest lepiej.W poniedziałek miała robione prześwietlenie płuc, ale przed zabraniem Mamy do domu wyniku jeszcze nie było i kazali czekać nań dni kilka.
Ogromnie boję się, co może wyjść w prześwietleniu...

Na kuchni pyrka kapuśniaczek, córcia odrabia lekcje, syn je kolację, małżonek krząta się po mieszkanku. Niby jest normalnie, a jednak...
I jeszcze ten ściśnięty żołądek i uczucie kluchy w gardle...
Przykro patrzeć, jak najukochańsza osoba gaśnie...
Bernadeta
Obserwuj wątek
    • female Adenocarcinoma... 03.11.11, 20:12
      Zapomniałam dodać, że Mama objęta jest leczeniem paliatywnym... :(
      • mamadacja Re: Adenocarcinoma... 04.11.11, 22:07
        Witaj.
        Ja miesiąc temu pochowałam mamę po półtorarocznej walce z rakiem jelita grubego z zaawansowanymi przerzutami do wątroby i płuc. Dzięki leczeniu cieszyłam się nią o te półtora roku dłużej. Nie było tak, jak przed diagnozą, ale byłam i jestem wdzięczna za każdy dzień. Zapisałam mamę do hospicjum domowego i z pomocą ich lekarzy i pielęgniarek opanowałyśmy ból, nudności. Mama słabła po prostu, coraz częściej przesypiała większość dnia. Ale walczyła z lokatorem do samego końca. Brała chemie - kilka różnych cykli. Teraz widzę, że czas choroby mimo, że cholernie trudny dużo nam dał. Bądź silna dla niej, wspieraj ją i pocieszaj. Bądź przy niej po prostu, to samo w sobie dużo daje.
        Pozdrawiam.
        Gracja
        • female Re: Adenocarcinoma... 08.11.11, 19:45
          Dzięki Gracjo!:)
          Staram się, jak mogę. Poświęcam Mamie każdą wolną chwilę...Niemal z dnia na dzień widzę postępującą chorobę i drżę, niczym osika na wietrze, że kiedyś nastąpi życia kres...Ciężko straszliwie na duszy, kiedy widzi się, jak najukochańsza osoba powoli gaśnie...tak bardzo się boję...
          Mama jest pełna nadziei i optymizmu, że będzie lepiej... I ja mam taką nadzieję i codziennie się o to modlę...

          Pozdrawiam serdecznie.
          • dorota-s2 Re: Adenocarcinoma... 11.11.11, 18:31
            Witajcie.Czytałam posty zmartwionych i wystraszonych córek.Ja jestem z kolei mamą z tym rozpoznaniem,moje córki też się martwią i tak już czwarty rok.jestem po operacji,po pełnym leczeniu onkologicznym,jeżdżę na badania co 3 miesiące.Staram się ukryć przed córkami złe samopoczucie,lęki.Chętnie podzielę się doświadczeniem i wiedzą jak to jest naprawdę
    • female Re: Adenocarcinoma... 09.01.12, 19:09
      Wczoraj przegraliśmy walkę z przebrzydłym potworem.
      Mamusia zgasła na zawsze :( W domku, cichutko...
      [*]


      --
      …gdyby miłość i łzy mogły wskrzeszać, dziś Byłabyś z nami...
      • mama.rozy Re: Adenocarcinoma... 09.01.12, 19:32
        +
        potrzebujesz czegoś?
        • ammazuko_powrot Re: Adenocarcinoma... 09.01.12, 21:30
          Przytulam cieplutko...
        • female Re: Adenocarcinoma... 09.01.12, 21:33
          Dziękuję.
          Czuję, jakby wydarto mi serce. Jakby jakaś cząstka mnie umarła...
          W czwartek pogrzeb...boję się tego dnia, swoich reakcji...
          Żaden wiek, i żaden czas nie jest dobry na umieranie najukochańszej osoby :(

          Mamusiu...kocham Cię, na zawsze pozostaniesz w moim sercu :*
          • szaraiwka Re: Adenocarcinoma... 11.01.12, 00:33
            Wyrazy głębokiego współczucia. U mnie niedługo minie 3 lata od śmierci taty a wciaz nie do końca sobie z jego odejściem poradziłam.tej pustki już nie da się zasypać. Dużo siły i spokoju dla ciebie.
            • gontcha Re: Adenocarcinoma... 11.01.12, 00:41
              Wyrazy współczucia...
          • koko8 Re: Adenocarcinoma... 11.01.12, 22:04
            female, bardzo ci wspoczuje i przytulam :-*
            • koko8 Re: Adenocarcinoma... 11.01.12, 22:05
              choc ten calus powyzej nie mial byc taki wesoly, trzymaj sie...
    • female Re: Adenocarcinoma... 13.01.12, 10:26
      Dziękuję Wszystkim.
      Życie toczy się dalej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka