monique_1
08.11.07, 14:53
Witajcie,
dawno nie potrzebowałam pomocy, ale teraz znowu przyszedł taki
czas :-(
Moja mama chora na raka żołądka, dożywiana pozajelitowo znalazła się
w szpitalu ponieważ
miała gorączkę i wymiotowała non stop. Posprawdzali i stwierdzili
podniedrożność jelit (chyba tak się to nazywa). Ponieważ cały czas
bierze chemię lekarze twierdzą, że te ciągłe wymioty to od chemii,
ale ja już sama nie wiem.
Mama nie chce brać leków przeciwwymiotnych bo jak ostatnio brała
cały pokarm, to co zjadła nie miało jak się wydostać i założyli jej
sondę do jelit i było to dla niej tak bolesne, że nie chce słyszeć o
lekach przeciwwymiotnych bo się boi, a jednocześnie jest strasznie
umęczona tymi wymiotami, nic nie je więc jelita szaleją. Może ktoś
ma pomysł co zrobić w takiej sytuacji? Może próbować operacyjnie
zlikwidować tą podniedrożność?
Ale czy w jej stanie- hemoglobina 5 i nie wiadomo czy nie ma
rozsiewu do jelit poza tym wyczerpanie ciągłymi wymiotami jest w
ogóle szansa powodzenia? Nie wiem co robić, do tej pory latałam od
lekarza do lekarza ale ostatnio jakoś nie mogę się zmobilizować.
Wydaje się, że mama leży na dobrym oddziale ale nie onkologicznym
więc może nie wiedzą do końca jak jej pomóc? Wiem, że to wygląda
nieciekawie, ale może jakoś można jeszcze zadziałać.
Poradźcie proszę.
M.