karolina_zet
14.09.09, 01:15
Dziewczyny prosze o rade bo w glowie mam metlik a w zoladku stres.
To tej pory zlego slowa o tutejszej sluzbie zdrowia nie moglam
powiedziec a mieszkam tu juz dobrych kilka lat ale teraz zupelnie
nie wiem co myslec o tej stutacji u co robic...
Ze trzy lata temu bedac w Pl zrobilismy z mezem rutynowe badanie
krwi - niestety wyniki mojego meza byly niepokojace ze zwgl na
cholesterol i co gorsze badania watrobowe. Lekarz w Pl zalecil pilna
konsultacje z czym moj maz juz tu udal sie do GP.
Tu lekarz pokiwal glowa stwierdzil ze tych wynikowe nie umie
odczytac i zrobi swoje. Jesli sie nie odezwiwe to znaczy ze jest ok.
Cisza - maz dzwoni - slyszy ze sa w normie. Ok pomyslelismy - bylo
chwilowe odchylenie od normy.
Kolejna w wizyta w Pl - sytacja jest identyczna.
I tak juz chyba ze 4 razy - z tym ze w Pl kwalifikowalby sie juz na
obserwacje powazniejsza ze wzgl na ta watrobe...
Tu nie wiemy jakie robia badania - twierdza ze watrobowe tez, no i
nigdy nie widzimy wynikow. Przeprowadzalsmie sie kilka razy wiec to
juz jest drugi, moze trzeci GP.
MOze i bym pomyslala ze wszystko jest w "angielskiej" normie gdyby
nie fakt ze maz aplikowal tu niedawno o ubezpieczenie na zycie i
chorowe. Ubezpieczyciel zrobil badania krwi i wlasnie przyslal list
ze ze wzgl na wyniki nie ubezpieczy go....
Co robic, co myslec?
Dziekuje