Dodaj do ulubionych

Problem w zwiazku, odejsc?

06.07.11, 17:52
Wiem,ze to troche nie miejsce na taki watek ale chcialabym spytac bardziej doswiadczonych juz mezatek.
Jestesmy 3 lata , ja 27 on 23, jest spora roznica wieku wiem.Ale ja wygladam (szczesliwie) na 19-21 . 3 lata temu tej roznicy nie dalo sie odczuc w ogole, ja wtedy po nieszczelsiwym zwiazku odzylam przy nim bardzo.On ująl mnie swoja dojrzałościa wtedy.

Zaczelam studia, mam 27 teraz i juz powoli snuje plany na przyszlosc i tutaj pojawiaja sie nieporozumienia, bo on nie wie czy mnie poslubi. Na poczatku ,ze tak jestem jego miloscia zycia itp, ale czlowiek sie nagadal , ja uwierzylam. I teraz jemu powiedzialam,ze albo sie zadeklaruje albo odchodze. Stwierdzil,ze go popycham do malzenstwa i bardziej go tym odpycham. Wiec ja jemu wytlumaczylam,ze z mojej strony ja chce tylko poczucia bezpieczenstwa. I nie chodzi mi aby mi sie juz teraz zaraz oswiadczal bo nie chce jeszcze. Chcialabym skonczyc studia za 2 lata, w tym czasie jeszcze poimprezowac wyszalec sie a po otrzymaniu dyplomu juz szukac porzadnej pracy i zbierac na mieszkanie i sie powoli ustatkowac. I wtedy miec pewnosc ,ze juz razem zbieramy i zostaniemy. A nie chce sie obudzic z reka w nocniku bedac po 30-tce , po skonczonych studiach zero perspektyw, bo jednak wtedy w pojedynke bedzie mi ciezej a i wiadomo koebieta w tym wieku bardziej podatna na depresje itp. Zostawilam go z decyzja do przemyslenia. Albo sie zdecyduje i tworzymy zwiazek, jeszcze szalony ale pozniej juz myslimy powazniej albo rozstajemy sie teraz ja sie wyprowadzam do miasta gdzie moj univerek jest bo teraz bedzie mi latwiej jako singielka jak za kilka lat.


Co myslicie???Czy ja przesadzam? Czy nie za szybko mysle w przyszlosc i go strasze? Czy nie patrzec za siebie i sie zwiajac?? Decyzje musimy sami podjac to wiem, chcialabym poznac tylko subiektywna ocene bo to inaczej jak ocena znajomych czy rodziny.

I sorki,ze tak wpadam z wlasnymi problemami miedzy kaszki :)))
Obserwuj wątek
    • wiwi1 Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 18:11
      To, ze on sie teraz zadeklaruje, ze za dwa lata podejmiecie decyzje o slubie to niewiele bedzie znaczyc tak na prawde, bo za dwa lata moze zmienic zdanie, albo ty mozesz zmienic zdanie. Wiem jednak o co Ci chodzi o wieksza stablilizacje w zwiazku o status narzeczenski, cos co Ci da poczucie wiekszego bezpieczenstwa. Jednak zagwarantowac Ci tego nie moze jego obietnica.
      To, ze im bardziej go naciskasz to tym bardziej odpychasz to jest chyba taka ucieczka przed problemem.Mialam podobnie w moim poprzednim zwiazku, moj ex nie mogl sie zdeklarowac, choc powody tego znalam (byla zona, szalona matka, hehe) to jednak takie, ze jest dobrze tak jak jest w momencie kiedy ja potrzebowalam wiekszej stabilizacji i pewnosci mi nie wystarczalo. Rozstalismy sie, czego on potem bardzo zalowal. Ja poznalam mojego obecnego meza, ktory jest 5 lat odemnie mlodszy. Decyzja o slubie zostala podjeta bardzo spontanicznie po jakis 2 latach bycia razem, ale nigdy wczesniej nie bylo zadnych deklaracji a wrecz zaczynalismy jako "wolny" zwiazek, bo obydwoje bylismy swiezo po rozstaniach.
      Ciezko cos poradzic, musisz sobie przemyslec jak bardzo Ci na nim zalezy.
      Mam nadzieje, ze bedzie dobrze.
      Pozdrawiam:)
    • marninor Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 18:15
      ja odpowiem może inaczej- mam synów, co prawda małych ale gdyby któryś miał w wieku 23 lat deklarować się na małżeństwo to kazałabym uciekać... poza tym uważam że inicjatywa powinna wyjść od faceta... nigdy nie postawiłabym takiego ultimatum ale to może dlatego że uważam że papierek nic nie znaczy i jeśli ktoś chce odejść to papirem się go nie zatrzyma... a ślub to przeżycie dla ludzi gotowych na to i pewnych własnych relacji jako dopełnienie ale nie konieczność
      • m0nalisa Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 23:28
        powiem ci kochanie ze musisz sie sama zastanowic czego chcesz, czy poszalec czy sie statkowac, chociaz jedno z drugim moze tez isc w parze nikt po slubie w worku pokutnym nie chodzi, mozecie miec razem fajne wesole zycie albo kazde z osobna. Nie wymagaj tez od chlopaka zeby ci obiecal ze za 2 lata wezmiecie slub bo nawet jesli to czas i tak wszystko zweryfikuje bo to mowiac kolokwialnie KUPA czasu i 20 razy moze ci sie wszystko zmienic. Jesli go kochasz i jestes szczesliwa a on kocha ciebie i jest z toba szczesliwy to i tak bedziecie razem. Ja bym w zyciu nie powiedziala komus z kim chce spedzic zycie ze albo slub albo PA bo to PA nie bylaby opcja jesli mi z kims dobrze.
        Pomysl sobie na spokojnie a przede wszystkim usiadzcie i od serca bez nerwow sobie pogadajcie jak kazde z was widzi wasza przyszlosc :)
        • m0nalisa Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 23:33
          a z ta reka w nocniku to mnie rozbawilas :) nie ma limitu wieku w tych kwestiach a termin starej panny juch chyba wypadl z obiegu ( wyszlam za maz majac 35 i nie maczalam rak w zadnych nocnikach hehehe), a byc z kims tylko po to zeby nie byc sama to zly wybor a i jeszcze- co nagle to po diable. powodzenia
    • westlondon Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 18:15
      Naprawde wierzysz, ze slub do Ci pewnosc, ze bedziecie juz zawsze razem?
    • turmalinka Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 18:17
      Mysle ze przesadzasz i to bardzo. Jesli sadzisz ze 'papierek' da ci pewnosc, ze juz zawsze razem itp, to jestes w bledzie. Slub gwarancji na 'zyli dlugo i szczesliwie' nie daje. Nie znam faceta w wieku 23 lata, ktory bylby na tyle dojrzaly zeby myslec o malzenstwie. W moim odczuciu facet w tym wieku to jeszcze chlopczyk, chce sie pobawic, wyszalec. Wiekszosc moich znajomych podejmowala decyzje o malzenstwie w wieku 30 +/- 2 lata. Owszem, zdarzaja sie wyjatki, ale osobiscie takiego nie spotkalam.
      Ja na twoim miejscu bym sie zwinela, 'poszukala' dojrzalszego partnera, ktory ma podobne wyobrazenie o przyszlosci do mojego.
      Co ci po tym ze facet teraz sie zadeklaruje, moze nawet wezmiecie slub, a on za jakis czas zmieni zdanie, stwierdzi, ze to jednak nie to czego chce i cie zostawi? Wolisz po 30 zostac rozwodka? Decyzje o malzenstwie trzeba podjac swiadomie, dobrze ja przemyslec i byc pewnym, ze to jest to czego JA chce, a nie tylko realizowac zachcianki drugiej strony. Kazalas mu to przemyslec, i co? Powiedzmy ze sie zgodzi, oswiadczy sie - czy bedziesz szczesliwa? Czy dobrze ci bedzie ze swiadomoscia ze sama ta decyzje wymusilas, ze nie jest to jego wlasna decyzja, podyktowana jego uczuciami? Mi byloby zle z taka swiadomoscia...
      • kurczaczek_a Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 18:27
        Nie chce aby mi sie teraz oswiadczal. Nie chce brac slubu teraz. Poprostu chcialabym wiedziec na czym stoje. Byc z kims wiedzac,ze do niczego to nie prowadzi nas to wole odejsc. Kazalam jemu przemyslec i jesli powie,ze chce ze mna byc za wszelka cene to zostane. Jak to sie odwoci wszystko pozniej no trudno. Ale jak mi teraz oswiadczyl,ze nie ma zamiaru sie zenic to mi poprostu szczena opadla. Chcialabym byc z kims kto przynajmniej mysli,ze kiedys wezmiemy slub. Tak inaczej jak byc z kims wiedzac ,ze nic z tego nie bedzie. Jesli teraz mi pokaze,ze kocha i bedziemy szczeliwy zaryzykuje. Jesli kiedys sie rozstaniemy przynajmniej bede wiedziala,ze zylam jakas nadzieja a nie tkwila w czyms niewiadomym.

        Nie wiem naprawde, nie w glowie mi mazenstwo teraz czy za 2 lata. I nie chodzi mi aby mi sie oswiadczal teraz. Wiem,ze to brzmi dziwnie ale ja poprostu chcialabym jakiejs stabilizacji.

        Nie wiem naprawde nie wiem co robic. Serce mowi zostac, rozum uciekaj. Przepraszam ale zle troszke napisalam tego posta bo nie chodzilo mi w slowie,,deklarowac sie,, aby sie od razu oswiadczal :)
        • turmalinka Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 18:44
          Kurczaczek, odejdz. To nie facet dla ciebie. Przy odpowiednim facecie zadne takie deklaracje nie beda ci potrzebne.
        • glasscraft Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 20:28
          Slub ani nawet jego deklaracja nie potwierdzi nic, jezeli chodzi o "gdzie stanie". I co to znaczy, byc z kims wiedzac, ze to do niczego nie prowadzi? Jezeli dla Ciebie zwiazek jest tylko wtedy wazny jak sie na potwierdzenie tegoz ma papierek, to kazdy facet z ktorym bedziesz w zwiazku bedzie wial gdzie pieprz rosnie. Sa w zyciu rzeczy duzo wazniejsze niz biala kiecka i wesele na 150 osob. Zwlaszcza, ze w UK nie musisz powiedziec tak, zeby miec zabezpieczone tyly jezeli cos pojdzie nie tak.

          Stabilizacja zwiazku jest nie to, ze facet deklaruje ze za dwa lata Ci sie oswiadczy, to poczucie ze masz przy sobie partnera na dobre i zle, na ktorego mozesz liczyc itp itd. Mysle, ze gdybym byla tym facetem i tak bys podsumowala zwiazek, to podziekowalabym Tobie natychmiast. Bo albo slub albo won, to naprawde taki sobie zwiazek...
        • 3-mamuska Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 22:33
          kurczaczek_a napisała:

          > Nie chce aby mi sie teraz oswiadczal. Nie chce brac slubu teraz. Poprostu chcia
          > labym wiedziec na czym stoje. Byc z kims wiedzac,ze do niczego to nie prowadzi
          > nas to wole odejsc. Kazalam jemu przemyslec i jesli powie,ze chce ze mna byc za
          > wszelka cene to zostane. Jak to sie odwoci wszystko pozniej no trudno. Ale jak
          > mi teraz oswiadczyl,ze nie ma zamiaru sie zenic to mi poprostu szczena opadla.
          > Chcialabym byc z kims kto przynajmniej mysli,ze kiedys wezmiemy slub. Tak inac
          > zej jak byc z kims wiedzac ,ze nic z tego nie bedzie. Jesli teraz mi pokaze,ze
          > kocha i bedziemy szczeliwy zaryzykuje. Jesli kiedys sie rozstaniemy przynajmnie
          > j bede wiedziala,ze zylam jakas nadzieja a nie tkwila w czyms niewiadomym.

          ja znam 2 takich panow ,bujali sie z kobitkami po kilka lat,jedna juz snula plany jaki to slub beda miec (nie bylo oswiadczyn) no po 5-6 latach mozna juz chyba sobie cos tam planowac apropo maleznstwa.A opowiedzala to dziewczynie swojej kolezance, z ktora on spotykal siena boku ,a one nie wiedzialy, ze spotykaja sie z tym samym facetem(znaly sie ze szkoly)
          I tych 2 panow zostawili swoje dlugoletnie partneki i w ciagu 1-2 roku zanlezli nowe i wzieli slub.Jeden od razu mial dziecko,kilka miesiecy po slubie, 2 planuje na potem,a tamte dziewczyny po kilku latach zostaly same,jedna maja 35 druga okolo 29.

          I tu rozumiem autorke ,ze chce tylko wiedziec czy facet traktuje ja powaznie, a nie cos jak zapychaczzeby na imprezach miec partnerke i sex drmowy i regularny,czy partnerke na dla zabicia czasu.

          Ale tez wiem ze jestescie na zupelnie innych etapach zycia,bo on ma jeszcze 7 lat ,a ty tylko 3,nie nie mysle, ze wieku 30 lat trzeba miec meza i dom,ale jednak roznica wieku jest spora.

          I to tak moze byc ze facet,posiedzi z nia kilka lat,a potem znajdzie sobie zona i matke dla swoich dzieci,a ona rzeczywiscie caly swoj swiat bedzie budowac po 30,a to nie latwe po wieloletnim zwiazku i milosci,ciezej znalesc kogos po zawodzi milosnym.

          Mysle ze jesli juz masz takie mysli, a facet kreci nosem,to powinnas sie z nim rozejsc,i miec czas na pobycie samej i zanlezienie kogos na spokojnie,a nie potem "wsciekla macica" bedzie cie pchala do pierwszego lepszego:D
    • zurekgirl Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 19:03
      Jestem kobieta, ale gdyby jakis facet mnie zapytal, czy deklaruje sie za dwa lata wciaz z nim byc (lub co gorsza wyjsc za niego), to uciekalabym gdzie pieprz rosnie. Dla mnie zwiazek (moj jest bardzo niedoskonaly, ale chociaz zadnych deklaracji sobie nie musimy robic, zeby wiedziec, na czym stoimy), to raczej wspolne myslenie o tym, czy bedziemy razem mieszkac, czy odkladamy razem na wymarzony dom, czy zgadzamy sie co do ilosci dzieci w przyszlosci, kiedy te dzieci maja byc, czy nasze plany co do starosci sie pokrywaja. Papier i deklaracje mnie odstraszaja. Plany powinny byc gietkie, przeciez nie wiadomo, co sie stanie za 5 minut, a co dopiero za dwa lata.

      Jesli czujesz, ze potrzebujesz bardziej dojrzalego mezczyzny, ktory juz teraz mysli o tym, zeby za dwa lata zalozyc rodzine itp, to radzilabym zmienic partnera czym predzej. Jednak takie widma przyszlosci powinny wyplywac od obu stron. Jesli musialas prosic o decyzje, bo twoj obecny facet widzi przyszlosc inaczej, to moim zdaniem szkoda czasu.

      Czy nie za wczesnie myslisz o przyszlosci? Napewno nie. Tylko trzeba znalezc kogos, kto dobrowolnie i bez przypominania mysli o niej tak jak ty.

      Latwo powiedziec, nie? ;)
      • clonek13 Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 19:37
        wiek /roznica wieku ,nie ma tu za bardzo znaczenia, chodzi o dojrzalosc psychiczna, Ty jestes w tej chwili w innym miejscu niz on, i to jest problem, Ty chcesz wiedziec ze to powazny ,przyszlosciowy zwiazek, on jeszcze nie do konca, zyje tu i teraz , i nie marzy: ze kiedys bedziecie miec dzieci, czy kupicie dom na kredyt,itd,,,,nie masz stabilizacji a jestes na takim etapie ze jej potrzebujesz.
        Ja jestem po slubie 8 lat, maz mial 23 skonczone gdy sie zenil ze mna, slub wyszedl z jego inicjatywy(albo mu sie tak wydawalo ) po 3 latach znajomosci. dzis uwazam ze nie slub jest wazny ale poczucie stabilizacji, i ze masz poczucie ze pchacie ten `wozejkk razem`.Niektorzy , uwazaja ze slub jest pewnego rodzaju gwarancja tego wlasnie, otoz nie jest, ale wazne jest ze dla ciebie i twojego partnera ma miec to samo znaczenie.
        sama czujesz co powinnas zrobic , nie znam partnera twojego i nawet sie nie osmiele radzic......
        • turmalinka Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 19:52
          dzis
          > uwazam ze nie slub jest wazny ale poczucie stabilizacji, i ze masz poczucie ze
          > pchacie ten `wozejkk razem`

          dokladnie tak, a jesli tego poczucia brakuje to ani slub, ani zadne deklaracje go nie zastapia
      • golfstrom Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 21:42
        Podpisuje sie pod zurek.

        Jesli jest cos, co sprawia, ze zadasz deklaracji od swojego partnera, to powinnas raczej uporac sie z tym czyms, a nie zadac deklaracji.
        Deklaracja nic nie znaczy. Niestety, jak przychodzi co do czego to sie okazuje, ze i przysiega malzenska niewiele znaczy.

        Liczy sie to, czy podobnie wyobrazacie sobie przyszlosc i podobnie chcecie ja kreowac.
    • basiak36 Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 21:45
      ostawilam go z decyzja do przemyslenia. Albo s
      > ie zdecyduje i tworzymy zwiazek, jeszcze szalony ale pozniej juz myslimy powazn
      > iej albo rozstajemy sie teraz ja sie wyprowadzam do miasta gdzie moj univerek j
      > est bo teraz bedzie mi latwiej jako singielka jak za kilka lat.

      Ja bym nie chciala zeby mnie ktos tak stawial pod sciane.. ciezko tutaj o jakas dobra decyzje, jesli jedna osoba w ten sposob sprawe stawia?

      Wiec ja jemu wytlumaczylam,z
      > e z mojej strony ja chce tylko poczucia bezpieczenstwa. I nie chodzi mi aby mi
      > sie juz teraz zaraz oswiadczal bo nie chce jeszcze. Chcialabym skonczyc studia
      > za 2 lata, w tym czasie jeszcze poimprezowac wyszalec sie a po otrzymaniu dyplo
      > mu juz szukac porzadnej pracy i zbierac na mieszkanie i sie powoli ustatkowac.
      > I wtedy miec pewnosc ,ze juz razem zbieramy i zostaniemy. A nie chce sie obudzi
      > c z reka w nocniku bedac po 30-tce , po skonczonych studiach zero perspektyw, b
      > o jednak wtedy w pojedynke bedzie mi ciezej a i wiadomo koebieta w tym wieku ba
      > rdziej podatna na depresje itp.

      A co oznacza bycie po 30-tce, ze sie wypada 'z obiegu'?:) Chcesz miec slub zeby nie byc sama po 30tce, i slub ma to zagwarantowac? Przeciez w ogole nie o to chodzi w zwiazku...
      Jesli wyladujesz w zwiazku nieodpowiednim, to bedzie o wiele trudniej niz w pojedynke. A 30tka czy 40tjka niczego nie zmienia w perspektywach, bo jesli ktos ma nas oceniac i wybierac po metryce, lepiej od kogos takiego z daleka sie trzymac:)
      CHyba jakas szczera rozmowa by sie przydala, o tym czego oboje oczekujecie od zwiazku, ze slubem czy bez?
    • julia_uk Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 21:54
      Dla mnie "ten" zwiazek nie musi sobie deklarowac niczego, gdzies podswiadomie sie wie, czuje,ze bedzie sie razem...A papierek niczego nie gwarantuje. Stabilizacje i pewnosc powinnas czuc od poczatku.
    • aniaheasley Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 22:11
      Podziwiam za szczerosc w opisaniu sytuacji. Naprawde.
      Latwo jest pisac komentarze idealistyczno-romantyczne, ze tam gdzie prawdziwa milosc i zwiazek taki jak trzeba, tam nie trzeba papierkow i deklaracji. Idealy sobie, a zycie sobie, miliony kobiet, i tak mniej wiecej siedmiu mezczyzn ;) co roku stawia swoim chlopakom takie ultimatum, miliony kobiet zadrecza sie mysla, ze zwiazek do niczego nie prowadzi, i ze chcialyby go (zwiazek) wepchnac na szczebelek wyzej. Ale niestety wepchnac sie nie da. Nic na sile.

      Tak wiec zostajesz z wyborem sama. Najprawdopodobniej pozadreczasz sie jeszcze troche, a potem zostawisz 23-latka, bo skoro rozmowa niby-nie-ultimatum-a-jednak juz sie odbyla, to zwiazek juz wedlug mnie zostal wepchniety w slepa uliczke bez wyjscia. Ale to takie moje odczucie.
      Wspolczuje Ci bardzo, ale jestem pewna, ze wiekszosc z nas rozpoznaje az do bolu te sytuacje :)
      • m0nalisa Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 23:39
        fajnie to ujelas Ania
    • kinmalek Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 22:22
      > iej albo rozstajemy sie teraz ja sie wyprowadzam do miasta gdzie moj univerek j
      > est bo teraz bedzie mi latwiej jako singielka jak za kilka lat.
      Wiesz co dziwne jakieś to twoje myślenie,bo niewyobrażam sobie być z kimś w związku,kochać a jednocześnie tak jakoś obojętnie i bez emocji ot,jak się chłopak nie zdeklaruje na ślub to sobie odchodzę na poszukiwania bo teraz będzie mi łatwiej.Zresztą to że on teraz powie że chce w przyszłości ślub, nie jest rzadną gwarancją.Z twojego posta wychodzi tak jakbyś go wcale nie kochała tylko chciała mieć pewność co do jego uczuć i ustabilizować się a jak nie to idę szukać dalej,jakieś takie egoistycze to.
      • moccabristol Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 22:43
        Tego kwiatu to pół światu! A małżeństwo jest mocno przereklamowane:)

        Ech, mam wrażenie ,ze tu problem w cale nie w ślubie jest tylko w waszych wzajemnych uczuciach i relacjach:). W każdym bądź razie powodzenie w podjęciu dobrej decyzji!
        • cherrie Re: Problem w zwiazku, odejsc? 06.07.11, 23:23
          Niektorzy (wiekszosc?) facetow z reguly nie chce slyszec o slubie i juz.
          To co dla nas kobiet jest czyms do czego dazymy, dla facetow jest czym przed czym uciekaja!
          My chcemy poczucia bezpieczenstwa, oni panicznie boja sie poczucia odpowiedzialnosci.
          Nie zmienia to faktu, ze jesli jest Wam razem dobrze, czujecie, ze jestescie dla siebie stworzeni to choc chlopak nie chce o tym slyszec teraz, za kilka lat moze zmienic zdanie.
          On jest jeszcze taki mlody...!

          Ja mojego meza przez 8 lat walkowalam czyt. przygotowywalam/oswajalam z mysla, ze trzeba bedzie sie ze mna w koncu ozenic;-)
          A byl juz wtedy 30+ Tez nie chcial o slubie slyszec, a mi tego slubu brakowalo. Bylo nam razem dobrze, wiec nie musialam odchodzic z powodu braku checi do ozenku.
          Po latach, w koncu ... udalo sie, wzielismy slub. Obydwoje czujemy sie z tym duzo szczesliwsi.
          Ja nigdy nie ukrywalam, ze chce wyjsc za maz, ani tego ze on nie chce sie ozenic. Nie chodzilo o to, ze on nie chcial ozenic sie ze mna, tylko w ogole o ozenek.

          Ja na Twoim miejscu jesli jest Wam razem dobrze poczekalabym, nie ukrywajac swoich pragnien, lub...jesli masz/macie jakies watpliwosci powazniejsze....to zwiazek nie ma sensu.
          Bycie razem tylko ze strachu przed samotnoscia ?
          • kurczaczek_a Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 00:16
            Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Kocham go bardzo i wiem,ze on mnie tez. Byc moze to ,ze pochodze z rozbitej rodziny jakos mnie pcha do tego co robie. Nie wiem naprawde co zrobic. Byc moze przesadzam i chce od niego czegos co nie moze mi dac. Jedno wiem na pewno,ze utknelismy w martwym punkcie, bo ostatni rok nie byl zaciekawy. i nie chce aby nastepny byl taki. Powazne rozmowy byly juz nie raz. Ja zawsze bylam emocjonalna i byc moze boje sie ,ze go strace jak nic nie zrobie .Jaki paradoks. Wole sie poswiecic i odejsc teraz jak byc w przyszlosci ta ,,opuszczona i samotną,,.I chyba naprawde przesadzilam z ta 30-tka;) Wiem, ze to tylko papier i nie gwarantuje niczego. I zdaje sobie sprawe ,ze kiedys moze byc inaczej,ze to nie gwarantuje niczego. Niby wiem, ale i tak robie inaczej.

            Napisze co sie z nami ,,stalo,, za kilka dni jakoboje ochloniemy, bo oboje chodzimy teraz przygnebieni :(

            • dru.ga Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 00:40
              Kurczaczek a moze przyczyna Twoich odczuc nie lezy w zwiazku tylko gdzies poza nim?
              Wydaje mi sie ze troche chcesz zaklinac rzeczywistosc....malzenstwo ani zadna inna deklaracja nie jest gwarantem tego ze bedziecie razem na zawsze. Nawet bedac mezatka i majac dzieci mozesz nagle i niespodziewanie zostac sama...w wieku 30. 40. 50 a nawet 70 lat:-)))
              Roznica wieku i to w jakim wieku zawiera sie zwiazek malzenski ma znaczenie ale to sprawa indywidualna - w moim przypadku maz mial 21 lat , ja 23 lata , pierwsze 2 lata malzenstwa szalelismy, potem pojawila sie corka i zaczely sie obowiazki i ''dorosle'' zycie.
              Pardoksalnie to ze Twoj chlopak nie chce ci ot tak powiedziec ''jasne wezmiemy slub za 2 lata'' swiadczy o jego dojrzalosci i uczciwosci.

              I jeszcze jedno - fajnie miec kogos z kim ma sie wspolne cele i dazenia i na kogo mozna liczyc ale jeszcze fajniej miec swiadomosc ze w kazdym momencie zycia jest sie na tyle samodzielnym i samowystarczalnym ze nawet bez tego kogos dasz rade.
              • ta_ruda Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 17:12
                swietnie napisane.
                mysle ze wazne jest to aby zdac sobie sprawe ze tak naprawde to czy i z kim bedziemy i jak dlugo jest poza nasz kontrola ( w pewnym stopniu). jestesmy wobec tego tak naprawde bezsilni, bo nie wiemy co sie stanie za rok, dwa albo 3. w jakims stopniu ty chcesz kontrolowac to czego tak naprawde nikt z nas nie moze.

                wiem ze latwo tak mi mowic, mnie zrozmienie tego zajelo duzo czasu.
                no i wazne jest to zeby zyc tak aby moc byc niezalezna w kazdym (prawie) momencie swojego zycia.

                dru.ga napisała:

                >
                > I jeszcze jedno - fajnie miec kogos z kim ma sie wspolne cele i dazenia i na ko
                > go mozna liczyc ale jeszcze fajniej miec swiadomosc ze w kazdym momencie zycia
                > jest sie na tyle samodzielnym i samowystarczalnym ze nawet bez tego kogos dasz
                > rade.
                >
            • basiak36 Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 22:32
              Wole sie poswiecic i odejsc teraz jak byc w przyszlosci t
              > a ,,opuszczona i samotną,,.

              Ale nikt Ci nie gwarantuje ze kiedys nie bedziesz samotna:)) Ja mam super meza i dwojke dzieci, ale wcale nie uwazam ze to mi daje jakas gwarancje na cale zycie. Dla mnie wazne jest dlatego zeby miec tez wlasnie plany, prace, hobby, zeby nawet samotnie kiedys moc sobie radzic:)
      • 3-mamuska Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 22:48
        kinmalek napisała:> Wiesz co dziwne jakieś to twoje myślenie,bo niewyobrażam sobie być z kimś w zwi
        > ązku,kochać a jednocześnie tak jakoś obojętnie i bez emocji ot,jak się chłopak
        > nie zdeklaruje na ślub to sobie odchodzę na poszukiwania bo teraz będzie mi łat
        > wiej.Zresztą to że on teraz powie że chce w przyszłości ślub, nie jest rzadną g
        > warancją.Z twojego posta wychodzi tak jakbyś go wcale nie kochała tylko chciała
        > mieć pewność co do jego uczuć i ustabilizować się a jak nie to idę szukać dal
        > ej,jakieś takie egoistycze to.

        Wisz moja kuzynka tak powidziala swojemu facetowi,po 2-3 latach bycia razem,kocham cie ale w swieta BN chce zarenczyn jesli nie to rostajemy sie ,bo ja chce kogos miec juz na stale,a nie z doskoku.Tym bardziej ze miala dziecko z 1 krotkiego zwiasku ,a obecny partner chcial dziecka,a ona mu powiedziala, ze zadnego dziecka bez slubu,bo juz jest samotna matke i wiecej tak zyc nie chce.
        Ze chce wiedziec ze to powazne, ze nie chce sprowadzac dziecka na swiat zeby potem znowu ojca nie mialo.No i wzieli niedawno slub po 3 latach od zarenczyn.Ale facet ma po nad 30 lat cos kolo 35-36 wiec nie taki mlody.
        • glasscraft Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 22:56
          3-mamuska napisała:

          > Ale facet ma po nad 30 lat cos kolo 35-36 wiec nie taki mlody.

          No stary piernik po prostu :-)
          • 3-mamuska Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 22:58
            glasscraft napisała:

            > 3-mamuska napisała:
            >
            > > Ale facet ma po nad 30 lat cos kolo 35-36 wiec nie taki mlody.
            >
            > No stary piernik po prostu :-)

            Nie taki mlody jak facet autroki, a nie stary piernik:P
    • moniamech Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 07:59
      23 lata u faceta to za malo na decyzje o dalszej przyszlosci i nie dziwie sie chlopaczkowi.. nie bede sie odnosic do roznicy wieku, bo takiej sytuacji osobiscie nie przezylam.
      Zostan z nim jeszcze troche, nie wspominajac nic o dalszym wspolnym zyciu, jak sam nie wroci do tematu to sie przeprowadz do miasta i zyj sama - na studiach poznasz duzo fajnych ludzi, a pozniej w pracy tez, wiec nie martw sie ze bedziesz samotna. Dopoku wygladasz mlodo i jestes fajna babka, napewno kogos znajdziesz.
      • m0nalisa Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 08:07
        moniamech napisała:

        Dopoku wygladasz mlodo i jestes fajna babka, napewno kogos znajdzie
        > sz.

        :)))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • izabelski Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 20:26
          bo jaksie zestarzejesz to bycie fajna juz nie wystarcza :-))))))))))))))))))))
    • asica74 Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 09:25
      Zgadzam sie z dziewczynami, ale tez chyba widze twoj punkt widzenia. Pare lat temu bylam w bardzo podobnym punkcie, kiedy po prostu zaczelam sie zastanawiac na przyszloscia mego zwiazku. I choc tak na powierzchni, wlasnie chodzilo o slub, etc, ale pod ta przykrywka bardziej chodzilo mi o to, czy dany zwiazek ma jakas przyszlosc? Czy po prostu sobie tak zyjemy z dnia na dzien, badz traktujemy ten zwiazek jako poczekalnie na ten wlasciwy?
      My bylismy nieco starsi niz wy, niemniej co bardzo nam pomoglo ( a szczegolnie mi), to po prostu rozmowy. I nie rozmowy z kolezanka (pod tytulem "powiedz mi co mam robic"), ale wlasnie z partnerem. Bez ultimatum, bez rwania szat. Przedstawienie swego puntku widzenia, niepokojow, oczekiwan. I sluchanie i szanowanie tej drugej strony. W moim przypadku, choc kosztowalo nas to sporo, takie spokojne podejscie bardzo sie oplacilo. Bo nie tylko bardzo sie wzmocnilimsny jako para, ale tez zaowocowalo to pozniejszym slubem. A przy okazji zrobilo sie miejsce na dziecko.
    • lucasa Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 11:00
      A ja Ciebie rozumiem. Nie sadze abys musiala sie tlumaczyc w zwiazku z komentarzami, ze stawiasz go pod sciana, ze on powinien uciekac, czy ze go nie kochasz skoro stawiasz takie ultimatum.
      Rozumiem Cie, bo rozumiem potrzebe stabilizacji i bezpieczenstwa. Moze gdyby Wasze rozmowy zahaczaly o dlugoterminowe plany to nie potrzebowalabys obietnicy malzenstwa (“a jak skonczysz studia to zrobimy to, a na Twoja 30tke to mozemy zrobic to, jak kiedys bedziemy miec dzieci, to to…” itd). Ja akurat bardzo rozumiem to, ze to co chcesz nie musi byc teraz, ale chcialabys widziec jakas nadzieje na horyzoncie. Niektorym wystarcza wolne zycie, a niektorzy chca miec rodzine.

      Tak, z jednej strony 23 lat to ciagle mlody wiek. (Ale np. moj brat ozenil sie w wieku 22 lat I nikt mu nie kazal ani nie wymagal). W tym wieku tutaj ludzie juz sa studiach, maja prace, rozgladaja sie za miejscem gdzie mieszkac, i co dalej robic. Mlody wiek moze byc usprawiedliwieniem, ale co w takim razie powiedziec o facetach, ktorym blizej 40 niz 30 I ciagle nie moga sie zdecydowac. Moje kolezanki z pracy, ktore maja corki w moim wieku opowiadaja jak ich corki prowadzaja sie z bojfriendami. I ani a ta ani w ta strone. Bo pana, ktory nie ma szegolnych planow na przyszlosc ciezko nazwac partnerem, bo w jeden dzien moze byc w drugi nie I nic tak naprawde ich nie laczy. Oprocz fajnie spedzanego czasu.

      Wszystkiego dobrego. Mam nadzieje ,ze sie dogadacie. Tak na spokojnie przestawicie plany na przyszlosc i wzajemne oczekiwania. Jezeli nie, masz duzo czasu na znalezienie odpowiedniego faceta. Ja w wieku 26 lat nie myslalam, o malzenstwie, a pol roku pozniej bylam po slubie… Ale akurat ja jestem fanka “instytucji” malzenstwa. Nawet gdyby nie wzgledy religijne, to jednak mysle, ze tez chcialabym uslyszec “przysiegam ci milosc, wiernosc… itd”. Wiem, ze nie papierek niczego nie gwarantuje, ale z drugiej strony sama gotowosc podjecia takiej odpowiedzialnosci jest wazna.
      A
      • kurczaczek_a Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 13:55
        Porozmawialismy wczoraj tak spokojnie i wiele sobie wyjasnilismy. Postanowilismy,ze probujemy. Troszke zmienilismy pewne zasady w domu np. zero przeklinania w swojej obecnosci i ogolnie w domu(wczesniej bardzo klnelismy-o dziwo ja nigdy nie klnelam w jezyku poslkim a w angielskim jak bylam zla to co drugie i to samo u niego-chyba wplyw znajomych i pracy). Zamiast sie denerwowac i od razu robic awanture o sprzatanie robimy ,,rote,, z tygodnia na tydzien. Bo nie byl to mily temat wczesniej i czesto sie o to klocilismy bo ja strasznie nie znosze balaganu a dla niego on nie istnieje:)I mniejwiecej tego typu sprawy o ktore mielsimy klotnie itp. Wyjasnilismy tez ta kwestie przyszlosci on, powiedzial,ze doskonale mnie rozumie i moje obawy.Przyznal mi racje. I stwierdzil,ze w zasadzie to nie potrafi sobie wyorazic zycia beze mnie. Ja juz nie bede naciskac i pytac. Zobaczymy jak bedzie, postanowilismy walczyc o terazniejszosc bo to ona chyba byla najwiekszym problemem. Za bardzo sie oddalilismy i bylismy bardziej jak wspollokatorzy jak para. Wiec teraz nad tym troche popracujemy.Wiec jesli teraz nam nie wyjdzie to oboje mamy odpowiedz.
        • clonek13 Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 18:05
          kurczaczek_a napisała:

          > Porozmawialismy wczoraj tak spokojnie i wiele sobie wyjasnilismy. Postanowilism
          > y,ze probujemy. Troszke zmienilismy pewne zasady w domu np. zero przeklinania w
          > swojej obecnosci i ogolnie w domu(wczesniej bardzo klnelismy-o dziwo ja nigdy
          > nie klnelam w jezyku poslkim a w angielskim jak bylam zla to co drugie i to sam
          > o u niego-chyba wplyw znajomych i pracy). Zamiast sie denerwowac i od razu robi
          > c awanture o sprzatanie robimy ,,rote,, z tygodnia na tydzien. Bo nie byl to mi
          > ly temat wczesniej i czesto sie o to klocilismy bo ja strasznie nie znosze bala
          > ganu a dla niego on nie istnieje:)I mniejwiecej tego typu sprawy o ktore mielsi
          > my klotnie itp. Wyjasnilismy tez ta kwestie przyszlosci on, powiedzial,ze dosko
          > nale mnie rozumie i moje obawy.Przyznal mi racje. I stwierdzil,ze w zasadzie to
          > nie potrafi sobie wyorazic zycia beze mnie. Ja juz nie bede naciskac i pytac.
          > Zobaczymy jak bedzie, postanowilismy walczyc o terazniejszosc bo to ona chyba b
          > yla najwiekszym problemem. Za bardzo sie oddalilismy i bylismy bardziej jak wsp
          > ollokatorzy jak para. Wiec teraz nad tym troche popracujemy.Wiec jesli teraz na
          > m nie wyjdzie to oboje mamy odpowiedz.

          no i bardzo dobrze, powietrze sie oczyscilo, trzymam kciuki za was !!!!!!!!!
    • liley11 Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 18:26
      Powiem Ci jedno. Jakby mi chlopak dal takie ultimatum, to bym uciekala od niego, gdzie pieprz rosnie. Nie zdziw sie wiec, ze i on tak zrobi. Nie mozna kogos przymuszac do ograniczania wlasnej wolnosci. Na Twoim miejscu zastanowilabym sie nad soba, bo jak dalej w ten sposob bedziesz rozumowac, to spelni Ci sie Twoj koszmar- zostaniesz singlem po 40stce.
      Ps.: dlaczego nie poradzisz sie przyjaciol? Nie masz ich?
      • kurczaczek_a Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 18:42
        Mam kilka kolezanek singielek tutaj,które znaja jego i mnie i kilka par ,,tylko,, znajomych. Moji najblizsi przyjaciele z polski jeszcze nie znaja jego badz widzieli raz czy dwa. A dziwnie jest sie pytac o opinie gdy znaja tylko mnie a nie jego. Z drugiej strony wolalam subiektywna ocene. Kogos z boku kto ani nie zna mnie ani jego. Bo przeciez nikt decyzji za nas nie podejmie. To tylko moja i jego. Na forum moge przeczytac analize i ocene tylko i opinie innych osob. Jednak sluchajac najblizszej przyjaciolki zostalabym z nim niezaleznie od wszystkiego, kolezanki singielki zerwalabym i dolaczyla do niej w flirtowaniu i imprezowaniu. Dlatego nie chcialam ingerencji osob mi znanych :) bo ja nie chcialam aby ktos za mnie podejmowal decyzje ale tylko by ktos ja subiektywnie ocenił.

        Decyzja narazie zostala podjeta i mam nadzieje,ze bedzie ok. Jak sie rozstaniemy trudno,przynajmniej bede wiedziala ,ze probowalismy. Nrazie zrobimy wszystko aby walczyc o sobie. W naszym zwiazku nie ma i nie bylo kłamstwa, zdrady bicia czy wyzywania sie. Mamy o co walczyc :)
      • kurczaczek_a Re: do Lliley11 07.07.11, 19:37
        Skad u Ciebie Tyle zlosliwosci?? Sprawe przycioł wyjasnilam nizej i swoja droga ja nikomu nie dalam zadnego ultimatum! Czytaj dokladnie prosze. Kazalam jemu przemyslec i spytalam czy chociaz mnie uwzglednia w swoich planach na przyszlosc bo jesli nie to jaki sens bycia ze soba.Byc bo byc bo nie mam nic innego do roboty.To chyba ja powinnam wiac :) Jakos moj facet potrafil zrozumiec moje ,,ultimatum,, a osoba czytajaca post nie:) Ale spowdziewałam sie,ze znajdzie sie ktos ,komu sprawia przyjemnosc ,,ocenianie,, w ten troche inny sposob i przekladanie znaczenia postu:) Zycze ci milego dnia i troszke wiecej czasu na przeczytaniu wszystkich moich odpowiedzi bo wtedy byc moze zrzumiesz dokladnie o co mnie chodzilo:)x

      • izabelski Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 20:28
        >>Ps.: dlaczego nie poradzisz sie przyjaciol? Nie masz ich? <<

        a co w tym zlego, zeby zapytac przypadkowe osoby o opinie?
      • 3-mamuska Re: Problem w zwiazku, odejsc? 07.07.11, 23:00
        liley11 napisała: > Powiem Ci jedno. Jakby mi chlopak dal takie ultimatum, to bym uciekala od niego
        > , gdzie pieprz rosnie. Nie zdziw sie wiec, ze i on tak zrobi. Nie mozna kogos p
        > rzymuszac do ograniczania wlasnej wolnosci.

        A to slub to jakies wiezy i ograniczenia? (no chyba tylko sexu na boku nie ma)
        Ktos go po slubie zwiaze i wsadzi do szafy,no ludzie,mezatki i zaonaci to ubezwlasnowolnieni ludzie czy jak?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka