Dodaj do ulubionych

usa czy uk

30.09.11, 11:55
jak w temacie. obecnie jestesmy w uk.
oba kraje legalnie, bez benefitow, z pracy meza- jest oferta - ktora mozna dobrze wynegocjowac- tj bilety 2x do roku do polski dla calej rodziny, 4 tyg wakacji jak w uk, plus ubezpieczenie zdrowotne i inne swiadczenia. podejrzewam ze mozliwosc powrotu do uk tez bedzie.
kto ma doswiadczenie z usa i uk- jako porownanie?
w uk to wiem co i jak, mieszkamy juz dlugo, ale usa? jakie sa szkoly? przedszkola? ludzie? jedzenie? plusy i minusy usa? szukam roznych zarchiwizowanych watkow wiec jak macie jakies dyskusje do zalinkowania to rowniez poprosze.
Pl odwiedzam raz gora dwa razy w roku z dziecmi, wiec temat jakiejs ogromnej tesknoty za rodzina mnie nie dotyczy.ale tutaj tez mam rodzine uk- owa na ktora moge liczyc w razie choroby dzieci lub innych wypadkow, a tam niestety nie mam nikogo!
prosze o opinie!
Obserwuj wątek
    • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 12:18
      a gdzie dokladnie w USA? jakie rejony? chetnie sie podziele doswiadczeniami a mojego 1.5-rocznego pobytu w US, ale ja jestem bardzo bardzo pro-amerykanska.

      Mieszkalam w oklicach Waszyngtonu przez rok (polnocna Virginia, 20min od stolicy), a potem w Annapolis, MD. Pobyty wspominam super. Przez rok jako au-pair, a potem na praktyce w amabasadzie.

      Jesli tylko moglabym pracowac w US legalnie, to bardzo chetnie bym sie tam przeprowadzila z nastepujacych powodow:
      - codzienne zycie jest latwiejsze niz tutaj w UK; wieksze domy, wiecej miejsca, ludzie moim zdaniem sa bardziej otwarci i czulam sie tam bardziej 'w domu' niz tutaj.
      - uwazam ze w zycie w US jest tansze niz w Europie;
      - jedzenie - tak jak wszedzie - mozesz jesc zdrowo lub nie bo to zalezy od ciebie; ja osobiscie nie zgadzam sie z powszechnie panujacym pogladem ze w US jedzienie jest niezdrowe. Wlasnie w Stanach spotkalam najwiecej ludzi ktorzy aktywnie dbali o swoje zdrowie i zdrowo sie odzywiali.
      - wygoda zycia codziennego, obsluga klienta - jest o wiele lepsza niz w UK (ale podkreslam ze ja jestem uprzedzona)
      - szkoly - zarowno najlepsze i najgorsze.

      ja sie tam bardzo dobrze czulam, w oklicach stolicy bylo mnostwo rzeczy do robienia, festiwale, bike trails, teatry, kina, restauracje itd itp ale to jak w kazdym bardzo duzym miescie.


      mamurzyca napisała:

      > jak w temacie. obecnie jestesmy w uk.
      > oba kraje legalnie, bez benefitow, z pracy meza- jest oferta - ktora mozna dobr
      > ze wynegocjowac- tj bilety 2x do roku do polski dla calej rodziny, 4 tyg wakacj
      > i jak w uk, plus ubezpieczenie zdrowotne i inne swiadczenia. podejrzewam ze moz
      > liwosc powrotu do uk tez bedzie.
      > kto ma doswiadczenie z usa i uk- jako porownanie?
      > w uk to wiem co i jak, mieszkamy juz dlugo, ale usa? jakie sa szkoly? przedszk
      > ola? ludzie? jedzenie? plusy i minusy usa? szukam roznych zarchiwizowanych watk
      > ow wiec jak macie jakies dyskusje do zalinkowania to rowniez poprosze.
      > Pl odwiedzam raz gora dwa razy w roku z dziecmi, wiec temat jakiejs ogromnej te
      > sknoty za rodzina mnie nie dotyczy.ale tutaj tez mam rodzine uk- owa na ktora m
      > oge liczyc w razie choroby dzieci lub innych wypadkow, a tam niestety nie mam n
      > ikogo!
      > prosze o opinie!
      • galadriella Re: usa czy uk 30.09.11, 12:35
        Z moich prawie 2 letnich doświadczeń (Rhode Island i Massachusetts) podpisuję się wszystkimi kończynami.
        Z wyjątkiem polecania oferty bardzo dużego miasta, bo w Bostonie bywałam tylko przelotnie.
        Dodam tylko, że w UK mi przeszkadza głęboki podział klasowy społeczeństwa, czego w US nie wyczuwałam w ogóle.

        > Jesli tylko moglabym pracowac w US legalnie,

        A tak nawiasem mówiąc, może ktoś nie wie i go to zainteresuje - w tym roku znowu mamy (my, Polacy) prawo do udziału w loterii wizowej. Startuje za 3 dni 04.10.2011.
        • mamurzyca Re: usa czy uk 30.09.11, 12:43
          stan georgia
    • ozlem Re: usa czy uk 30.09.11, 12:47
      Moim zdaniem nie ma sie nawet nad czym zastanawiac- USA jest zdecydowanie lepsza opcja niz UK
    • kasiaka77 Re: usa czy uk 30.09.11, 12:49
      Nie mam doswiadczenia zwiazanego z dlugim pobytem za oceanem, ale po krotkiej wizycie w NY moge tylko powiedziec, ze USA (a nie bylam za bardzo proamerykanska) bardzo pozytywnie mnie zaskoczylo. Ludzie baaardzo przyjazni, nie ma znaczenia kto jest tutejszy a kto nie (wiadomo- trudno trafic na ''tubylcow''), nikt sie nieprzejmuje z jakim akcentem mowisz, skad jestes. Duze domy, generalnie przestrzen i wszystko jakies takie tanie. Gdybym dostala tam prace w zawodzie chyba natychmiastowo spakowalabym walizke :) Minusem jest jedzenie ktorego jest zaaa duzo, zaaa tluste, ale jak sie w domu gotuje to ten argument nie ma znaczenia. No i mozliwosc podrozowania w niesamowicie zroznicowane regiony bez opuszczania kraju!
      • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 12:53
        ja chcialam dodac, ze oczywiscie domy 'przecietnie' sa wieksze i tansze, ale to tez bardzo zalezy od lokalizacji, mieszkania i domy w NYC i wokol sa napewno drozsze i porownywalne do cen Londynskich np.

        kasiaka77 napisała:
        Duze domy, generalnie prze
        > strzen i wszystko jakies takie tanie. Gdybym dostala tam prace w zawodzie chyba
        > natychmiastowo spakowalabym walizke :) Minusem jest jedzenie ktorego jest zaaa
        > duzo, zaaa tluste, ale jak sie w domu gotuje to ten argument nie ma znaczenia.
        > No i mozliwosc podrozowania w niesamowicie zroznicowane regiony bez opuszczani
        > a kraju!
      • mamurzyca Re: usa czy uk 30.09.11, 12:59
        moja uk-owa "wioska" jest bardzo przyjazna, z customer service w uk nie mam zlych doswiadczen, mam duzo dobrych znajomych, grupe sprawdzonych przyjaciolek z dziecmi, dzieci maja swoich znajomych, przecietny domek z ogrodeczkiem, super sasiadow... wiec ogladajac wielkie domy usa- w real estates wydaja mi sie super luksusowe i jakies bajkowe. ale dom to nie wszystko..tak naprawde: jak szybko mozna zapoznac mamy z dziecmi i sie zaprzyjaznic? czy ludzie sa tacy bardzo otwarci?i zyczliwi?
        • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 13:15
          domy sa rozne w Stanach, troche lepsze niz w UK ale to nie jest tak ze kazdy amerykanin ma 'bajkowy dom', zalezy od budzetu oczywiscie, ale 'on average' powiedzialabym ze domy sa wieksze.

          co do ludzi - z mojego wlasnego doswiadczenia - uwazam ze w Stanach ludzie sa bardziej przyjazni, bardziej akcpetujacy innosc, nie ma tkeigo podzialu klasowego (ale nie oznacza to ze nie ma podzialow wogole, sa no country clubs ktore sa bardzo ekskluzywne). Mnie bylo latwiej zapoznac ludzi, i latwiej sie z nimi dogadac, takze ze wzgledu na jezyk.

          to jest moje subiektywne doswiadczenie, jesli w UK jestes szczesliwa to moze powinnas zostac tutaj i nie probowac zadnych zmian.
          pytasz nas o nasze doswiadczenia a one zawsze beda subiektywne, jak chcesz czegos bardziej obiektywnego to moze popatrz na statystyki, dane w kwestiach ktore cie interesuja.

          ja tam nie przepadam za brytyjskim humorem, za ich zartami, za ich stiff upper lip, za ich sztywna 5 oclock tea, za uwielbienia dla alkoholu. ale to jest moje subiektywne odczucie.




          mamurzyca napisała:

          wiec ogladajac wielkie domy usa- w real estates wydaja mi sie super l
          > uksusowe i jakies bajkowe. ale dom to nie wszystko..tak naprawde: jak szybko mo
          > zna zapoznac mamy z dziecmi i sie zaprzyjaznic? czy ludzie sa tacy bardzo otwar
          > ci?i zyczliwi?
    • ciocia_ala Re: usa czy uk 30.09.11, 13:21
      Podpisuje sie pod wypowiedziami dziewczyn. Po kilkuletnim pobycie tu i tam (choc w innym stanie) zdecydowalabym sie na wyjazd. Ja juz bym sie pakowala. 4 tygodnie urlopu w Stanach to (w moim mniemaniu, gdzie ja miala 10 dni) to luksus. Jak dla mnie nie ma nawet dyskusji, ale ja tez z tych pro-amerykanskich.

      Georgia moze nie jest moim ulubionym stanem, a Atlanta nie jest najbezpieczniejszym miejscem pod sloncem, ale moze macie mieszkac gdzies indziej. Ale obok Nowy Orlean (jedno z moich ulubionych miejsc) i piekne plaze Alabamy (w Georgi to nie wiem). Rzeka Missisipi... ech cudny klimat.

      A, jesli chodzi o domy, to one sa zupelnie normalne, to w Anglii jakies male jak pudelka od zapalek :)
      • piksi.dixi Re: usa czy uk 30.09.11, 13:34
        Ja tez sie podpisuje.
        kolejnym plusem dla usa jest prywatna sluzba zdrowia. Duuza roznica.
        Zycie jest tansze: tansze jedzenie, tansze ciuchy.
        Maz urodzony i wyksztalcony w usa zdecydowanie twierdzi, ze gdyby urodzil sie w uk, nigdy by nie doszedl to tego gdzie jest dzis. bardzo chce, zebysmy sie przeprowadzili ze wzgledu na dzieci i mozliwosci.

        niedawno bylismy z wizyta, kurcze, niby kryzys a wszyscy zyja na super poziomie, fajne osiedla, parki baseny, wszystko zadbane, trawa przystrzyzona itd. uk wydalo mi sie wtedy jakims smiesznym panstewkiem ze wspomnieniami dawej potegi. z tabunami mlodziezy podpalajacej sklepy...
        • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 13:45
          ale pamietaj ze USA tez ma gang culture i w miastach ktore ja odwiedzalam (NYC, Baltimore, Waszyngton) sa dzielnice miast do ktorych lepiej nie wchodzic (np caly SE w Waszyngtonie) wlasnie ze wzgledu na gangi.

          i to nie jest tak ze w US wszycy maje te przystrzyzone trawniki ( ja pamietam dzielnice , wsie i miasteczka ktore mnie zszokowaly) ale 'on average' mysle ze zycie jest po prostu latwiejsze jesli sie pracuje, ameryka jaka ja pamietam jest bardziej dynamiczna i bardziej energiczna, zdecydowana.



          piksi.dixi napisał:

          z
          > tabunami mlodziezy podpalajacej sklepy...
          • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 14:06
            USA to bardzo duzy, i bardzo zroznicowany kraj. Niektore idywidualne stany sa wieksze od UK! Ale jak bym miala oferte zycia w tych miejscach, ktore mi sie w USA podobaja - to bym sie przeprowadzila. Sa tez miejsca, w ktorych nie moglabym zyc ZA NIC. Tak wiec wszystko zalezy, gdzie sie wyladuje.
            Moj maz z kolei (Brytyjczyk) nie przeprowadzilby sie nigdy do Stanow z powodow ideologicznych, z ktorymi ja tez sie zgadzam, ale moze chetniej bym "przymknela oko", gdybym mogla mieszkac w moich ulubionych miejscach. Te powody "ideologiczne" to np. kara smierci, pewne aspekty polityki zagranicznej, generalny "zamordyzm" obywatelski ktory w USA panuje, pewne ograniczenie kulturowe i swiatopogladowe, itd. Ale to sa bardzo osobiste przeslanki.
            Co do "klasowosci" spoleczenstwa - w US jest panuje OGROMNY rasizm, nie jest on tak latwy do zauwazenia "na pierwszy rzut oka", i tez zalezy, gdzie, ale ogolnie pod tym wzgedem jest bardzo, ale to bardzo zle. I to by nam tez przeszkadzalo, mimo, ze jestesmy oboje biali.
            • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 14:19
              PS
              Wlasnie doczytalam, ze Ty sie tam czasowo wyberasz - w takim razie warto pojechac, w koncu to przygoda!
            • mamurzyca Re: usa czy uk 30.09.11, 14:22
              jaleo- jakich stanow nalezy unikac?
              nie wiem czy bedzie jakis duzy wybor ale najprawdopodobniej georgia.
              • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 14:27
                pewnie tych w bible belt;-)

                ja bym unikala wlasnie tych stanow w bible belt, wschod i zachod wg mnie sa bardzo przyzwoite.

                A gdzie dokladnie w Georgia? Bo Atlanta to swietnie miejsce (wg mnie), blisko na Floryde, poza tym pogoda fajna, no i jedzenie;-)


                mamurzyca napisała:

                > jaleo- jakich stanow nalezy unikac?
                > nie wiem czy bedzie jakis duzy wybor ale najprawdopodobniej georgia.
            • galadriella Re: usa czy uk 30.09.11, 14:23

              > Co do "klasowosci" spoleczenstwa - w US jest panuje OGROMNY rasizm,

              Czyżby "A u was biją murzynów" w wersji najbardziej klasycznej?...
              NMSP...
            • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 14:23
              ja sie kiedys zastanawialam nad rasizmem w UK i w USA, i ciagle sie zastanawiam, bo ja nie zauwazylam roznicy w tej kwesti (uwazam ze UK tez jest bardzo rasistowkie).
              choc pewnie w US jest to mocniejsze zjawisko ze wzgledu na przeszlosc.


              jaleo napisała:

              > Co do "klasowosci" spoleczenstwa - w US jest panuje OGROMNY rasizm, nie jest on
              > tak latwy do zauwazenia "na pierwszy rzut oka", i tez zalezy, gdzie, ale ogoln
              > ie pod tym wzgedem jest bardzo, ale to bardzo zle. I to by nam tez przeszkadza
              > lo, mimo, ze jestesmy oboje biali.
              • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 14:35
                ta_ruda napisała:

                > ja sie kiedys zastanawialam nad rasizmem w UK i w USA, i ciagle sie zastanawiam
                > , bo ja nie zauwazylam roznicy w tej kwesti (uwazam ze UK tez jest bardzo rasis
                > towkie).

                Tu nie chodzi nawet o poglady indywidualnych ludzi (chociaz to tez, tzw "przyzwolenie spoleczne" na rasistowskie wypowiedzi i zachowania w UK jest sporo mniejsze), tylko o zinstytucjonalizowany rasizm, ktory - jak sama twierdzisz - ma historyczne podloze i sie z tego podloza nie za wysoko podniosl. Ale to temat na osobny watek.
                • galadriella Re: usa czy uk 30.09.11, 14:41

                  > zinstytucjonalizowany rasizm

                  Koniecznie załóż ten nowy wątek, strasznie jestem ciekawa jakie instytucje w US (oficjalnie?) wprowadzają/stosują/propagują rasizm.
                  • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 14:44
                    ja tez bardzo chcialabym o tych instytucjach poczytac!


                    galadriella napisała:

                    >
                    > > zinstytucjonalizowany rasizm
                    >
                    > Koniecznie załóż ten nowy wątek, strasznie jestem ciekawa jakie instytucje w US
                    > (oficjalnie?) wprowadzają/stosują/propagują rasizm.
                    • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 16:09
                      Zaloze watek, jak mi przyjdzie ochota, na razie mi sie nie chce. Zreszta nie widze sensu, bo opinie obie macie - jak widze - wyrobiona.

                      Jak Ania nizej pisze, inteligently czlowiek obserwuje rozne zjawiska i wyciaga wnioski, tyle, ze te wnioski u kazdego moga byc inne.

                      Mnie np. te zjawiska w USA by przeszkadzaly (choc nie na tyle, zeby tam nie mieszkac), innemu nie (albo wrecz nawet ich nie zauwaza).
                      • galadriella Re: usa czy uk 30.09.11, 16:37
                        Nie wiem, jaką wyrobioną opinię widzisz w mojej wypowiedzi...
                        Dla jasności ja też uważam, że w US rasizm istnieje i z różnych powodów jest go więcej niż gdzie indziej; nie ma to jednak wpływu ani na zabawność sposobu w jakim poruszyłaś ten temat ("U nas? Klasowe słołeczeństwo? A u was murzynów biją!") ani na kwestie jego rzekomego zinstytucjonalizowania.
                        Uważa(ła)m za niemożliwe, żeby przy istnieniu tam tylu federalnych i lokalnych praw antydyskryminacyjnych było możliwe instytucjonalne poropagowanie czy stosowanie rasizmu, dlatego naprawdę jestem ciekawa tych instytucji - zawsze chętnie przyswajam nowe dla mnie informacje.
                        No chyba, że bez zastanowienia użyłaś mądrego słowa, które Cię troszkę przerosło...
                        • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 16:45
                          Nie wiem, w jakim znaczeniu sie uzywa tego okreslenia w jez polskim, ja go uzywam w znaczeniu odpowiadajacym definicji w Macpherson Report, czyli:

                          What is institutional racism?

                          "The collective failure of an organisation to provide an appropriate and professional service to people because of their colour, culture, or ethnic origin. It can be seen or detected in processes, attitudes and behaviour which amount to discrimination through unwitting prejudice, ignorance, thoughtlessness and racist stereotyping which disadvantage minority ethnic people."

                          I nie o "Murzynow" mi tu chodzlo, albo "nie tylko", ale przede wszystkim o Indian amerykanskich.
                          • galadriella Re: usa czy uk 30.09.11, 17:30
                            No to zupełnie się nie zrozumiałyśmy, bo ja (dziwne na polskim forum...) przeczytałam to po polsku jako rasizm "mający formę instytucji"
                            sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2546211
                            czyli rasistowskie działanie jakiejś (jakichś?) instytucji, a nie jako "failure to provide an appropriate" whatever, czyli brak/za mało działania żeby wyrównywać szanse/możliwości mniejszości.
                            To pierwsze naprawdę wydawało mi się niemożliwe - jego (zinstytucjonalizowanego rasizmu) objawem była całkiem przecież legalna segregacja, ale od tamtej pory zmieniło się najpierw prawo, a potem społeczeństwo US. Stąd moje dociekania, bo nie uważam się za alfę i omegę i chętnie dowiaduję się nowych rzeczy.
                            To drugie to zupełnie inna bajka.

                            Dalej się dziwię braniu pod uwagę ideologii przed rozważaniem ewentualności przeprowadzki - sama przed przyjazdem do UK nie zastanawiałam się jakoś nad jego historyczno/obecną pozycją kolonizatora i wyzyskiwacza połowy świata ani nad anachroniczością utrzymywania tu (za ciężką kasę) monarchii - ale to już moje prywatne
                            zdziwienie, bo nic mi do tego co dla kogoś innego jest ważne.
                            • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 17:39
                              galadriella napisała:

                              > Dalej się dziwię braniu pod uwagę ideologii przed rozważaniem ewentualności prz
                              > eprowadzki - sama przed przyjazdem do UK nie zastanawiałam się jakoś nad jego h
                              > istoryczno/obecną pozycją kolonizatora i wyzyskiwacza połowy świata ani nad ana
                              > chroniczością utrzymywania tu (za ciężką kasę) monarchii - ale to już moje pryw
                              > atne

                              Rozni ludzie maja rozne priorytety.
                              Jak bym miala wybierac kraj emigracji, to bym patrzyla pod tym wzgledem na pewno - moj maz nawet bardziej ode mnie jest na to przeczulony, ale sie rozumiemy pod tym wzgledem, pewnie dlatego szczesliwie jestesmy razem ponad 20 lat ;-)

                              Nie chodzi tu o historyczne uwarunkowania, tylko o obecne.

                              Nie ma idealnych krajow pod tym wzgledem, ale jest skala, poczynajac od aspektow, z ktorymi sie nie zgadzasz, ale jestes w stanie tolerowac, poprzez aspekty zycia, ktorych nie jestes w stanie tolerowac w "swoim" czyli wybranym na zamieszkanie, kraju. No i dochodzi jeszcze porownanie jednego kraju z drugim - czy przeprowadzajac sie do US z UK bede w wiekszym czy mniejszym konflikcie z wlasnym wartosciami.
                            • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 17:48
                              PS a propos monarchii - jak juz kiedys tu pisalam, jak bym nie miala brytyjskiego obywatelstwa, to bym sie o nie nie ubiegala, wlasnie dlatego, ze nie uznaje przysiegi na wiernosc krolowej. Dla mnie to byl "nie do przeskoczenia" konflikt moralny.
    • nulki Re: usa czy uk 30.09.11, 14:42
      Warto sprawdzic warunki ubezpiecznia zdrowotnego z pracy meza, ktore Wasza rodzina bedzie miec w Stanach. Koszty opieki zdrowotnej w USA moga byc duze, o ile warunki ubezpieczenia pracodawcy nie sa korzystne.
    • aniaheasley Re: usa czy uk 30.09.11, 15:37
      To ja pozwole sobie zlozyc glos przeciwko.
      Nigdy w zyciu za zadne skarby nie przeprowadzilabym sie do US, juz nawet po kilku pobytach nie mam ochoty nawet na urlop tam jechac.

      Bylam w kilku miejscach, turystycznie, najdluzej 2 miesiace, wszystkie typowe miejsca, NY, Floryda, California, lake Tahoe, Boston.

      Materializm taki, ze zbiera sie na wymioty.
      Otyli, beznadziejni ludzie
      Kapitalizm szalejacy, czyli cos o czym w UK nie ma nikt pojecia (na szczescie)
      Amerykanski akcent :)))
      Plytkosc rozmow, pogladow, ograniczenie horyzontow *wiekszosci* spoleczenstwa
      Obsesja na punkcie seksu
      Praca, praca, praca, lek przed utrata, plany jak tu tylko kolege wygryzc ze stolka, obrzydliwosc!

      Ale to wszystko daloby sie przezyc, w koncu nigdzie nie jest idealnie. Najgorszy, i zupelnie mnie dobijajacy jest ich kompletny, totalny, przygnebiajacy brak poczucia humoru, brak jakiegokolwiek dystansu do siebie, sarkazm i ironia nawet chyba w slownikach wyrazow obcych tam nie istnieje.

      I gdyby ktos mial watpliwosci, wiekszosc, przerazajaca wiekszosc US to jest kraj jaki odwiedza AliG, a nie ta wersja z Seksu w wielkim miescie.

      Ale jak to ma byc pobyt tymczasowy i chcesz sobie kraj zwiedzic, to warto jechac, bo przyroda dech zapiera, ogromne odleglosci zdumiewaja (az sie przyzwyczaisz), NY kazdy powinien przed smiercia odwiedzic.
      • aniaheasley Re: i jeszcze 30.09.11, 15:48
        A, zapomnialam jeszcze o czyms, z czym mialabym klopoty zyc na dluzej. Wszedzie tony fastfoodow, olbrzymie porcje frytek, hamburgerow, pozerane, bo nie mozna tego inaczej nazwac, przez wieloryby wylewajace sie po obu stronach krzesel.

        A propos jedzenia to nie cierpialam wychodzenia do restauracji w US, to takie przepisowe bratanie sie kelnera, hi my name is blah blah I will be your waiter tonight, wszedzie, w kazdej knajpie, i ciagle pytanie, bez cienia zainteresowania, czy wszystko jest ok.

        Chyba lepiej skoncze, bo zaczyna mi sie cisnienie podnosic na samo wspomnienie tego fantastycznego kraju.
        • glasscraft Re: i jeszcze 30.09.11, 17:56
          Ja mam taka sama reakcje na to ich narzucajace sie zainteresowanie, ktore w rzeczywistosci zainteresowaniem nie jest, tylko mechaniczna grzecznosciowa formulka... i zawsze smieszy mnie to, ze kiedy na ich "how are you today?" odpowiem "not too bad" - to widze zdumienie, bo przeciez powinnam odpowiedziec "great!" :-)

          Stany dla mnie to decydowane tak, jako turystka (byle nie za dlugo), zdecydowanie nie - jako mieszkaniec.
          • havana28 Re: i jeszcze 30.09.11, 18:14
            Akurat z "how are you" to Brytyjczycy dużo bardziej męczacy są niż Amerykanie
          • ta_ruda Re: i jeszcze 30.09.11, 18:21
            Czescia kultury amerykanskiej jest wlasnie tak odpowiadac i dziwienie sie ze tak jest i ze amerykanie na twoje 'not too bad' odpowiadaja zaskoczeniem, to tak samo jak pojscie do Kosciola i zachowywanie sie w sposob inny niz w Kosciele sie powinno zachowywac, a potem dziwienie sie ze 'o jacy oni byli zaskoczeni ze ja sie tak w Kosciele zachowywalam'.
            Sa pewne kanony zachowania, np w UK zawsze trzeba odpowiadac 'not too bad' ( ale nigdy nie mowic jak jest naprawde i nie zaczynac rozmowy bo Anglicy maja gdzies jak ty sie tak naprawde czujesz) a w USA odpowiada sie 'I'm great!' z wielkim usmiechem na ustach;-)


            no chyba ze sie nie zna zasad panujacych w danym kraju, wtedy czlowiek jest rozgrzeszony;-)


            glasscraft napisała:

            > Ja mam taka sama reakcje na to ich narzucajace sie zainteresowanie, ktore w rze
            > czywistosci zainteresowaniem nie jest, tylko mechaniczna grzecznosciowa formulk
            > a... i zawsze smieszy mnie to, ze kiedy na ich "how are you today?" odpowiem "n
            > ot too bad" - to widze zdumienie, bo przeciez powinnam odpowiedziec "great!" :-
            > )
            >
            > Stany dla mnie to decydowane tak, jako turystka (byle nie za dlugo), zdecydowan
            > ie nie - jako mieszkaniec.
            • glasscraft Re: i jeszcze 30.09.11, 20:11
              Zupelnie mnie nie zrozumialas (tak jak havana). Poza tym "great" w Stanach mnie nie dziwi, natomiast mnie smieszy.
              • jaleo Re: i jeszcze 30.09.11, 20:45
                glasscraft napisała:

                > Zupelnie mnie nie zrozumialas (tak jak havana).

                Dokladnie.
                Czegos nie lubiec, lub uwazac za smieszne/denerwujace itp a czemus sie dziwic to sa dwie bardzo rozne rzeczy.

                To tak a propos czytania ze zrozumieniem, bo ad meritum akurat sie nie wypowiem, bo mnie te "how are yous" i "greats" ani grzeja ani ziembia ;-)
                • jaleo Zdziwko ;-) 30.09.11, 20:48
                  PS
                  To, ze havana nie zrozumiala glasscraft, to mnie nie dziwi ;-) ale ze ruda nie zrozumiala, to mnie dziwi ;-)
                  • ta_ruda Re: Zdziwko ;-) 30.09.11, 21:26
                    mnie natomiast nie dziwi to ze cie to dziwi;-)



                    jaleo napisała:

                    > PS
                    > To, ze havana nie zrozumiala glasscraft, to mnie nie dziwi ;-) ale ze ruda nie
                    > zrozumiala, to mnie dziwi ;-)
                    >
      • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 15:52
        ach, to teraz sie rozpeta dyskusja;-)

        ten opis ktory podalas to jak wypisz wymaluj opis spoleczenstwa BRYTYJSKIEGO;-) (no moze oprocz poczucia humoru i tych wakacji)

        Aniu, zadziwia mnie Twoja wypowiedz, w tych Stanach to same glupki, same otyle beznadziejene tepaki, beznadziejne jedzenie (mnie sie podobalo bo tego bylo duzo a ja jesc lubie;-), a najbardziej dziwi mnie to ze wysuwasz takie wnioski na podstawie, jak sama piszesz, kilku turystycznych wyjazdow do USA.






        aniaheasley napisała:

        > To ja pozwole sobie zlozyc glos przeciwko.
        > Nigdy w zyciu za zadne skarby nie przeprowadzilabym sie do US, juz nawet po kil
        > ku pobytach nie mam ochoty nawet na urlop tam jechac.
        >
        > Bylam w kilku miejscach, turystycznie, najdluzej 2 miesiace, wszystkie typowe m
        > iejsca, NY, Floryda, California, lake Tahoe, Boston.
        >
        > Materializm taki, ze zbiera sie na wymioty.
        > Otyli, beznadziejni ludzie
        > Kapitalizm szalejacy, czyli cos o czym w UK nie ma nikt pojecia (na szczescie)
        > Amerykanski akcent :)))
        > Plytkosc rozmow, pogladow, ograniczenie horyzontow *wiekszosci* spoleczenstwa
        > Obsesja na punkcie seksu
        > Praca, praca, praca, lek przed utrata, plany jak tu tylko kolege wygryzc ze sto
        > lka, obrzydliwosc!
        >
        > Ale to wszystko daloby sie przezyc, w koncu nigdzie nie jest idealnie. Najgorsz
        > y, i zupelnie mnie dobijajacy jest ich kompletny, totalny, przygnebiajacy brak
        > poczucia humoru, brak jakiegokolwiek dystansu do siebie, sarkazm i ironia nawet
        > chyba w slownikach wyrazow obcych tam nie istnieje.
        >
        > I gdyby ktos mial watpliwosci, wiekszosc, przerazajaca wiekszosc US to jest kra
        > j jaki odwiedza AliG, a nie ta wersja z Seksu w wielkim miescie.


        >
        > Ale jak to ma byc pobyt tymczasowy i chcesz sobie kraj zwiedzic, to warto jecha
        > c, bo przyroda dech zapiera, ogromne odleglosci zdumiewaja (az sie przyzwyczais
        > z), NY kazdy powinien przed smiercia odwiedzic.
        >
        >
        >
        • aniaheasley Re: usa czy uk 30.09.11, 16:01
          Nie pisze, ze same glupki, ale sporo ich jest.

          Opinie o kraju i jego mieszkancach na podstawie kilku pobytow to chyba mozna sobie jednak wyrobic? Inteligentny czlowiek obserwujacy pewne zjawiska i powtarzajace sie schematy jest chyba jak najbardziej upowazniony do formulowania takich opinii.

          Mam tez opinie o Indiach, po jednorazowym 6 tygodniowym pobycie, o Francji, i wielu innych krajach. Nie zgadzam sie, ze pobyty turystyczne nie upowazniaja mnie do posiadania sprecyzowanych opinii, w stylu 'a co ty tam wiesz, jak tylko wielki kanion widzialas'.
          W drodze do i z kanionu slucha sie ludzi, patrzy sie na zachowania, uwarunkowania, podejscie.

          Jakos w swoim opisie nie poznaje cech brytyjskich.

          A co do otylosci, i innych wyuzdan spolecznych to, na szczescie, Europa chyba jest 100 lat za US.
      • havana28 Re: usa czy uk 30.09.11, 15:58
        Oj tam, oj tam bo w UK to czywiscie fast fudow nie uświadczysz, tłuszczowe opony na brzuchach i nie tylko sa rzecza nie znana a ludziska wszystkie to bystre i madre sa że hoho
        • ta_ruda Re: 'oj tam oj tam' 30.09.11, 16:01
          no blyszcza te gwiazdy intelektu;-)

          zauwazylam ze duzo ludzi uzywa ostatnio wyarzenia 'oj tam, oj tam'
          czy to jakis trend najnowszy?

          havana28 napisała:

          > Oj tam, oj tam bo w UK to czywiscie fast fudow nie uświadczysz, tłuszczowe opon
          > y na brzuchach i nie tylko sa rzecza nie znana a ludziska wszystkie to bystre i
          > madre sa że hoho
          • havana28 Re: 'oj tam oj tam' 30.09.11, 16:13
            chyba juz nie taki najnowszy ale nasz polski raperski:)
    • brombag Re: usa czy uk 30.09.11, 18:35
      Coz, nie bede tu komentowac "instytucjonalnego rasizmu" ani glupich ludzi z oponkami zyjacych na fast foodach, choc niewatpliwie bardzo mnie obie wypowiedzi ubawily:)
      Ameryka jest przepiekna. Tez mialam okazje mieszkac tam rok (tez pod Waszyngtonem :) i przyroda jest powalajaca... Jesli jest troche pieniedzy na podroze z wybrzeza na wybrzeze to mozna zobaczyc prawdziwe cuda Ludzie ogroomnie przyjazni zupelnie nie robiacy problemu z akcentu ani pochodzenia. Z rasizmem nie spotkalam sie tam ani razu a bylam tylko zwykla kura domowa - tutaj wykonuje tzw. high-profile job i nie raz spotkalam sie z przykrymi docinkami od tubylcow :(
      Jedzenie zroznicowane niezmiernie - takiego wyboru tutaj nie spotkalam. Wiele nacji mialo w Waszyngtonie swoje farmers marker, do fast-foodow nie zachodzilismy w ogole bo nie bylo po co.
      Ludzie b.inteligentni, bogaci doswiadczeniem swoich przodkow - emigrantow o szerokich horyzontach a przede wszystkim duchowi - widzacy wiecej w zyciu i po zyciu ;)
      Gdybym mogla to na pewno wrocilabym tam, mimo, ze nie moglabym tam pracowac w swoim zawodzie (chyba, ze po 5-letnim, b.drogim doszkoleniu). Jedyne, to jak ktos pisal - warto sie przyjrzec ubezpieczeniu zdrowotnemu, bo wszystko (wlacznie z wizytami i lekami dla dzieci) sporo kosztuje...
      • aniaheasley Re: usa czy uk 30.09.11, 19:03
        Brombag podziel sie tym co bierzesz, nie badz taka. Tez bym chciala swiat tak pieknie sobie podkolorowac :)
        • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 19:15
          Aniu, nic nie trzeba kolorowac;-)
          tylko inaczej troche patrzec na swiat, wyliczas swojemu mezowi jego wady i zwracasz caly czas na nie uwage?

          Pozytywna psychologia dziala cuda ( nie oznacza to braku realistycznego spojrzenia na swiat;-)
          aniaheasley napisała:

          > Brombag podziel sie tym co bierzesz, nie badz taka. Tez bym chciala swiat tak p
          > ieknie sobie podkolorowac :)
          >
          • aniaheasley Re: usa czy uk 30.09.11, 19:22
            :)
      • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 22:15
        brombag napisała:

        > Coz, nie bede tu komentowac "instytucjonalnego rasizmu" ani glupich ludzi z opo
        > nkami zyjacych na fast foodach, choc niewatpliwie bardzo mnie obie wypowiedzi u
        > bawily:)

        Hmm, nie wiem, czy np. sposob traktowania Indian przez instytucje rzadowe w US jest akurat zabawne, ale coz, kazdego co innego rozbawia.
        • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 23:03
          ja myslalam ze Indian to 'wybili' cywilizowani Europejczycy jak sie osiedlali w Ameryce. ale moge sie mylic.

          jaleo napisała:

          > Hmm, nie wiem, czy np. sposob traktowania Indian przez instytucje rzadowe w US
          > jest akurat zabawne, ale coz, kazdego co innego rozbawia.
          >
          >
          • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 23:24
            ta_ruda napisała:

            > ja myslalam ze Indian to 'wybili' cywilizowani Europejczycy jak sie osiedlali w
            > Ameryce. ale moge sie mylic.
            >

            Indianie jakos przezyli osiedlanie sie Europejczykow. Potem juz bylo coraz gorzej. Ale dugo by pisac i tak naprawde nawet nie wiem, od czego zaczac - jak Ci polece poczytac o historii American Indian Movement, albo "Bury My Heart at Wounded Knee" to mozesz pomyslec, ze to jest tylko jedna strona madalu i jeden punkt widzenia, wiec na poczatek moge poecic bardzo ciekawa ksiazke Kenta Nerburna "Neither Wolf Nor Dog".
            A jak bedziesz nastepnym razem w USA, to miej oczy i otwarte - czasem trzeba patrzec glebiej niz powierzchnia - naprawde myslalas, ze Indian juz "wybili"?

            o
            • ta_ruda Re: usa czy uk 30.09.11, 23:32
              dziekuje za rade;
              bez Ciebie nie wpadlo by mi to do glowy!

              jaleo napisała:

              > A jak bedziesz nastepnym razem w USA, to miej oczy i otwarte - czasem trzeba pa
              > trzec glebiej niz powierzchnia
              • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 23:43
                ta_ruda napisała:

                > dziekuje za rade;
                > bez Ciebie nie wpadlo by mi to do glowy!
                >

                No bo jak ktos sie zastanawia, czy Indian wybili europejscy osadnicy, to naprawde trudno powiedziec, czy powaznie, czy sobie zarty robi ;-) Zbliza sie 40 rocznica "incydentu" w Wounded Knee, troche sie wiec ostatnio mowi i pisze wiecej o "kwestii indianskiej" w amerykanskich mediach, czasem nawet ciekawie.
                • ta_ruda Re: usa czy uk 01.10.11, 12:25
                  jaleo, to jeszcze mi powiedz kto skolonizowal Ameryke Polnocna? Chinczycy?
                  jaleo napisała:

                  > No bo jak ktos sie zastanawia, czy Indian wybili europejscy osadnicy, to napraw
                  > de trudno powiedziec, czy powaznie, czy sobie zarty robi ;-) Zbliza sie 40 roc
                  > znica "incydentu" w Wounded Knee, troche sie wiec ostatnio mowi i pisze wiecej
                  > o "kwestii indianskiej" w amerykanskich mediach, czasem nawet ciekawie.
                  • aniaheasley Re: usa czy uk 01.10.11, 12:52
                    Ruda, za sto kilkadziesiat lat Twoj post moze byc zupelnie niezrozumialy. Jezeli ekonomia bedzie sie dalej rozwijac tak jak teraz, to nasi pra- pra- wnukowie beda sie moze zastanawiac 'no a kto jak nie Chinczycy?' :)
                  • jaleo Re: usa czy uk 02.10.11, 20:00
                    ta_ruda napisała:

                    > jaleo, to jeszcze mi powiedz kto skolonizowal Ameryke Polnocna? Chinczycy?

                    Wiesz, teraz to ja nie rozumiem, o co Ci chodzi i co to ma do tzw "rzeczy".
    • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 20:58
      Tak w ramach light entertainment, niedawno Bruce Springsteen nawet sie zastanawial nad przeprowadzeniem sie z US do UK - to tak, jak by papiez planowal przeprowadzke z Watykanu do Las Vegas ;-)
      • duende1 Re: usa czy uk 30.09.11, 22:17
        ciekawa dyskusja. w temacie sie nie wypowiem, bo stanow nie znam, ale musialam sie odezwac - jaleo, twoja ostatnia wypowiedz setnie mnie ubawila :))
        • jaleo Re: usa czy uk 30.09.11, 22:23
          Haha w tym samym wiwiadzie opowiadal tez, jak poszedl do jakiegos pubu w zachodnim Londynie i sie dorwal do karaoke, zaspiewal jakas piosenke Neila Younga bodajze i nikt (!) go nie rozpoznal, choc niektorzy komentowali, ze mu ladnie wyszlo!
          • piksi.dixi Re: usa czy uk 01.10.11, 09:40
            jeszcze do zalozycielki watku:

            sprawdzcie sprawy imigracyjne. za bardzo sie nie znam, ale warto wiedziec, czy:
            jesli maz bedzie chcial zmienic prace, to moze? ( czy jest sponsorowany przez pracodawce i musi pracowac dla niego?)
            czy mozecie zostac jak juz kontrakt wygasnie? Czy Ty mozesz pracowac?
            czy macie oplacana relocation back to UK - na wszelki wypadek.
            napisz co zdecydowaliscie

            jest jeszcze fajne forum: mamy w stanach i polki w stanach. - jak wiadomo, forum- najwazniejsze zrodlo informacji i kopalnia wiedzy na kazdy temat :-)


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka