yadrall
09.03.12, 14:32
Moj synek ma problemy z jedzeniem-traci na wadze i b. kiepsko je. HV wyslala nas do dietetyka i wsolnie probujemy cos zrobic.
Jednym z elementow bylo calkowite odstawienie slodyczy/chipsow/chrupkow/sokow itp. Z bolem serca,ale dla dobra dziecka to zrobilismy-wszak wczesniej choc to jadl z apetytem.
Drugim elementem mialy byc lunchy w przedszkolu-wczesniej maly juz chodzil do przedszkola i byl zadowolony-teraz mial zostawac na lunch-30 min dluzej. Chodzilo o to,zeby jadl w towarzystwie innych dzieci.
Dzis go odbieram zaplakanego. Pytam pani co sie stalo,a ona odpowiada,ze dzis na lunch duzo dzieci mialo chipsy,a Dominik tylko kanapki. I,ze on chcial chipsow,a nie chlebka...
No jasna cholera!!! Ja mu sie wcale nie dziwie,ze wolal chipsy szczegolnie jak inne dzieci jadly...
Pytam pania dlaczego wogole dzieci przynosza do przedszkola takie bylejakie jedzenie-wszak przedszkole ma obowiazek dbac o zdrowe odzywianie. A pani mi na to,ze ona nic nie moze zrobic,bo lunchboxy daja rodzice...
Normalnie sie we mnie gotuje i zupelnie nie wiem co z ta sytuacja zrobic-a cos zrobic musze,bo maly zamiast chetnie chodzic do przedszkola,to teraz bedzie plakal,a jak nie jadl tak jesc nie bedzie...
Jak sobie radza inne przedszkola z tym,ze rodzice wciskaja w lunchboxy slodycze i inne badziewie???