gnusmas12
22.02.13, 14:15
Aż sama się dziwnie czuje zakładając ten watek, taka głupia sprawa. Dojeżdżam codziennie do pracy pociągiem, prawie godzinę w jedną stronę. Razem ze mną wsiada gość mniej więcej w moim wieku. Któregoś dnia weszłam na stację, tak jak zwykle, on już czekał, uśmiechnął się do mnie promiennie, pomyślałam "jaki ładny uśmiech" , wtedy właściwie go zapamiętałam. Zauważyłam, że codziennie ze mną dojeżdża, on też na to zwrócił uwagę, przez jakiś czas wymienialiśmy uśmiechy, złapałam się nawet na tym, że jak go nie było to też nie uszło to mojej uwadze ;) Kilka dni temu zagadał, jakiś drobiazg. W pociągu zapytał, czy może usiąść naprzeciwko mnie, przegadaliśmy całą drogę, na tematy naprawdę luźne, ot, jak to podróżni w jednym przedziale. Od tamtej pory codziennie rozmawiamy, podróż szybciej leci, gość jest sympatyczny i fajnie się z nim rozmawia. Nie wiem o nim za wiele, on o mnie też nie. Podkreślam, że to nie jest znajomość typowo męsko-kobieca, absolutnie nie patrzę na niego w tych kategoriach. Mam męża, którego kocham, szczęśliwą rodzinę i nie zamierzam tego zmieniać, zresztą facet i tak nie w moim typie ;)
No i teraz się zastanawiam. Wczoraj wspomniałam o tej znajomości koleżance z pracy, mimowolnie, podczas jakiegoś innego tematu wspomniałam, że "poznałam faceta w pociągu". Na to ona zrobiła ogromne oczy i zapytała "jak to, a co z x? (mój mąż)" Zamurowała mnie tym pytaniem, odpowiedziałam, że nic, bo to zwykła znajomość koleżeńska jak między mną i nią na przykład. Ona mi nie wierzy, uważa że facet i kobieta w podobnym wieku nie mogą nawiązywać takiej znajomości bez podtekstów, i że prędzej czy później "coś się wykluje". I jeszcze, że może ja tak tego nie traktuję, a ten facet owszem. I w sumie pomyślałam, że ma rację. Może faktycznie powinnam to zastopować? Tylko jak, nagle udawać , że go nie znam? Nie chcę być niemiła, bo facet naprawdę wydaje się grzeczny i sympatyczny. W rozmowie wspominałam, że mam męża, nie było żadnej reakcji, więc może i on traktuje to jako zwykłe pogadanki podróżnych? Psia krew, gdybym codziennie ucinała sobie pogawędki ze starszą panią albo matką z dzieckiem to nie było by tematu, a tak mam mętlik w głowie. Powiedzcie mi kobietki, jakie macie zdanie na ten temat no i przepraszam za temat rodem z gazetki dla nastolatek :)