13.01.14, 00:15
Witam.

Zamierzam adoptować dziecko (najchętniej polskie) i mam prośbę do doswiadczonach mam w tej kwestii od czego powinnam zacząć i na co się przygotować, aby przejść owocnie przez cały proces.
Jestem już mama jednego dziecka, ale bardzo bym chciała pomoc jakiemuś maleństwu bez szansy na dobry start...
Przeglądałam trochę internet, ale dużo wątków jest starych, a mnie interesuje jak wygląda ten proces obecnie.

Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.

Luiza
Obserwuj wątek
    • bettina40 Re: Adopcja 13.01.14, 20:57
      Jak widac po odzewie Matki Polki nie adoptuja dzieci ;)
      Jestem matka adopcyjna od 15 lat i decyzji nie zaluje. Rade mam jedna - musisz byc bardzo, bardzo mocno zmotywowana. Jesli mialabys chociaz cien watpliwosci, ze tego dziecka nie pokochasz tak jak biologiczne to skieruj swoja energie gdzie indziej, bo to bardzo powazna decyzja.
      • melikoto Re: Adopcja 13.01.14, 21:39
        Ciekawa tez jestem jak proces wyglada bo sama rozważam za jakiś czas
      • ampiltuda Re: Adopcja 14.01.14, 00:07
        bettina40 napisała:

        > Rade mam jedna - musisz
        > byc bardzo, bardzo mocno zmotywowana. Jesli mialabys chociaz cien watpliwosci,
        > ze tego dziecka nie pokochasz tak jak biologiczne to skieruj swoja energie gdzi
        > e indziej, bo to bardzo powazna decyzja.
        Tak, to jest prawda, jeżeli miałabyś choć cień wątpliwości, zrezygnuj. Może okazać się, że dziecko, które adoptowałaś, nie będzie słodkim bobasem, później rozważnym starszakiem, czy rozgarniętym nastolatkiem. I powiem Ci z własnego doświadczenia, ale z tej drugiej strony, że zwykła matczyna miłość może nie wystarczyć, może będzie potrzeba dwa/trzy razy więcej miłości, cierpliwości, zrozumienia. Bycie rodzicem adopcyjnym jest bardzo trudne, wierz mi…
        • karinka77 Re: Adopcja 16.01.14, 15:47
          Ampiltuda,Twoje slowa odnosnie okazywania milosci,cierpliwosci i zrozumienia w wiekszym stopniu,daly mi troche do myslenia.
          Niewykluczone,ze tak wlasnie moze byc.

          Jestem w sytuacji zblizonej do adopcji. Moj partner po wielomiesiecznych trudnosciach,ku uciesze wlasnej i jego corki,ma juz konkretnie ustalone widzenia w weekendy i dni wolne od szkoly.
          Ten watek jest naprawde cenny. Dzieki,ze podzielilyscie sie przezyciami.

          Nie mam wlasnych dzieci i raczej nie planujemy.
          Mysle,ze zgoda na opieke nad dzieckiem partnera,to taka nieformalna adopcja.
          Osobiscie nie mam trudnosci w lubieniu tej dziewczynki i ogolnie wszystko jest naturalne.
          Zaczelam sie zastanawiac,czy widzialabym roznice pomiedzy wlasnym dzieckiem,a nia.. i mysle,ze nie.

          To bystra i wrazliwa dziewczynka. Trudno jej nie lubic.
          Tyle,ze ona ma swoja mame i nie zadaje sobie tylu pytan,co dzieci,ktore nie znaja swoich biologicznych rodzicow. To zmienia postac rzeczy,ale dla mnie osobiscie,to branie odpowiedzialnosci za dziecko partnera. I to nie tylko na weekendy i wakacje.

          Dobrze,ze jest tu tyle szczerych osob,ktore mozna poprosic o rade.
          • illegal.alien Re: Adopcja 16.01.14, 15:59
            Nie porownywalabym jednak bycia macocha do adopcji - o ile corka nie mieszka z Wami, a nawet wtedy nie zawsze wyglada to jak adopcja.
            Mowie to z pozycji zarowno macochy jak i mamy (chociaz jak nie mialam wlasnej corki, to mi sie wydawalo, ze bycie macocha to taka wlasnie adopcja i prawie jak wlasne).
            • karinka77 Re: Adopcja 16.01.14, 18:25
              illegal.alien,sporo masz racji i doswiadczenie znacznie wieksze..
              W tej chwili opieka nad mala kiedy jest z nami,tak mi sie kojarzy troche z adopcja.
              Nie da sie zaprzeczyc,ze wakacje,to nie codzienna rutyna jak w domu mamy.
              Inne zajecia i inna kobieta obok taty. Chociaz cieszy mnie fakt,ze mala dyskretnie przed tata popycha mnie w jego strone,zebym go przytulila,a chwile pozniej dolacza do tulakow.

              Takie gesty akceptacji z jej strony. I ciesze sie,ze nie widze juz sladow zazdrosci,ktore i tak nie byly drastyczne.
              Pamietam,ze jak byla u nas pierwszy raz,zwichnelam kostke na placu zabaw i pozniej skaczac na jednej nodze,wchodzilam do gory. Tata,kiedy byl obok,bral mnie na rece i zanosil na pietro.
              Mala widzac to,udawala przez kilka dni,ze ja tez boli noga.. tyle,ze ciagle jej sie mylilo ktora to,czy lewa,czy prawa.. Zabawna dziewczynka.

              Powracajac do tematu,to czuje sie coraz blizej malej i poczucie odpowiedzialnosci tez wzrasta.
              Wiem,ze to nie adopcja,ale w tej chwili,tak mi sie wydaje.. taka moze poladopcja,bo mala ma dwa domy.

              Nie wiem,czy czulabym duza roznice miedzy wlasnym dzieckiem,a nia.
              Masz wieksze doswiadczenie.. moze kiedys jeszcze raz o tym porozmawiamy.
              Moze przedstawie swoj punkt widzenia z perspektywy mamy i macochy :))
              Samo zycie.
    • lianis Re: Adopcja 13.01.14, 21:44
      A zastanawialas sie nad rodzina zastepcza? Sa ogromne braki polskich rodzin zastepczych
    • elioli Re: Adopcja 13.01.14, 22:01
      Gdzie planujesz wszczac procedure tutaj czy w PL?
      Dzisiaj w radiu slyszalam ogloszenie o adopcji.
      Najlepiej zadzwon badz poszukaj na stronie Councilu.
      Ale przede wszystkim to bardzo, bardzo powazna decyzja. Moge podpowiedziec w kwestii fosteringu.
      Powodzenia.
      • robak.rawback Re: Adopcja 14.01.14, 00:08
        a w jakim wieku dzieci/mlodziez musi opuscic dom dziecka i przejsc na swoje - w sensie czy oni w ktoryms momencie sa pozostawieni sami sobie czy jakos stopniowo sa wprowadzani w dorosle zycie? czy maja jakies przejsciowe instystucje ktore sie nimi zajmuja? czy to jest tak ze np w wieku 18 lat mowi sie im do widzenia idziesz na swoje i juz w tym domu dziecka nie mieszkasz?
        kiedys sie zastanawialam ze chcialabym np pomoc takiemu mlodziakowi w takim przejsciowym punkcie zycia. bo raczej na razie nie mam ochoty sie wiazac na dlugie lata z dzieckiem.
        • ampiltuda Re: Adopcja 14.01.14, 00:36
          Jeżeli chodzi o Polskę, to w tym artykule jest odpowiedź na Twoje pytanie :
          kobieta.onet.pl/dziecko/nastolatki/wychowanek-domu-dziecka-na-swoim/v1dzw
          Tutaj chyba nie ma domów dziecka, tylko rodziny zastępcze. Ale nie dam sobie obciąć nic, bo nie jestem pewna :)
    • dag_dag Re: Adopcja 14.01.14, 10:58
      u-izka36 napisała:
      > Jestem już mama jednego dziecka, ale bardzo bym chciała pomoc jakiemuś maleństw
      > u bez szansy na dobry start...

      Jeśli chcesz pomóc to są inne formy pomocy. Pomoc biednemu polskiemu maleństwu to coś innego niż zostanie mamą dziecka i adopcja. Przemyśl to sobie.
      • pyza_uk Re: Adopcja 14.01.14, 12:49
        > Jeśli chcesz pomóc to są inne formy pomocy. Pomoc biednemu polskiemu maleństwu
        > to coś innego niż zostanie mamą dziecka i adopcja. Przemyśl to sobie.

        *like*
    • agg3 Re: Adopcja 14.01.14, 21:16
      tez rozwazam adopcje, ale to dopiero za pare lat :)
      takze mam duuuuzo czasu na przemyslenie sprawy.
      • robak.rawback Re: Adopcja 14.01.14, 22:29
        przeczytalam sobie ten link podany wyzej i dochodze do wniosku ze tez jako adopcyjny rodzic powinno sie spojrzec na pochodzenie dziecka - i czy ma zyjaca rodzine czy to prawdziwa sierota bez rodziny bo np rodzice w wypadku zgineli czy jakas patologia z cala rodzinka pijakow, zlodziei i obibokow na zasilkach, z bardzo roszczeniowa postawa, tak jak powiedziala ta wychowawczyni
        wolalabym potem uniknac sytuacji gdzie dzieciak w wieku powiedzmy 18 lat chce poznac prawdziwa rodzine i sie nagle okazuje ze sie ma na karku gang pijakow co jeszcze przyjda i obrobia dom.
        • ampiltuda Re: Adopcja 14.01.14, 22:50
          Niekoniecznie pracownicy ośrodka będą wiedzieli coś na temat rodziny dziecka. W moim przypadku nie było wiadomo nic. Znam nazwisko kobiety (biologicznej matki), moi rodzice widzieli ją raz, na pierwszej sprawie o adopcję, potem sie nie pokazała, utrudniając tym samym, i opóźniając sprawę. Musiałam zostać w domu dziecka do momentu pozbawienia jej praw rodzicielskich przez sad, gdyby zrzekła się od razu, byłabym w domu dużo wcześniej.

          robak.rawback napisała:
          > wolalabym potem uniknac sytuacji gdzie dzieciak w wieku powiedzmy 18 lat chce p
          > oznac prawdziwa rodzine i sie nagle okazuje ze sie ma na karku gang pijakow co
          > jeszcze przyjda i obrobia dom.
          Może lepiej właśnie byłoby dla takiego młodego człowieka, żeby miał wtedy kogoś, kto stanie w jego obronie, zwyczajnie mu wytłumaczy, że to ludzie nie godni jego uwagi.

          Mnie czasami kusiło, żeby się dowiedzieć, "kto to jest", ale jakoś nie znalazłam czasu :). Czyli jednak niezbyt mi zależy na tym.
          • robak.rawback Re: Adopcja 14.01.14, 23:14
            powiem ci ze ja bym nie byla pewna czy dzieciakowi sie nie pokreci w glowie i nie zapala wielka miloscia do nowoodnalezionej rodzinki - szczegolnie jakby rodzinka sie dowiedziala ze dzieciak zyje np w dobrym czy bogatym domu i mozna z tego cos wyciagnac, dzieciaka zbalamucic. tak jak ta wychowawczyni powiedziala ze rodzice sie uaktywaniaja pol roku przed odejsciem bo czuja kase.
            nie moglabym dzieciakowi zabronic chciec sie z biologiczna rodzina spotkac, czy chciec zeby oni go pokochali... tak jak mowisz moze akurat nie kazdy adoptowany dzieciak tego chce, akurat sama nie jestes zainteresowana, ale nie moglabym obwiniac czy wymagac od dziecka zeby tego nie robil.


            ampiltuda napisała:

            > Może lepiej właśnie byłoby dla takiego młodego człowieka, żeby miał wtedy kogoś
            > , kto stanie w jego obronie, zwyczajnie mu wytłumaczy, że to ludzie nie godni j
            > ego uwagi.
            • ampiltuda Re: Adopcja 14.01.14, 23:42
              robak.rawback napisała:

              > powiem ci ze ja bym nie byla pewna czy dzieciakowi sie nie pokreci w glowie i n
              > ie zapala wielka miloscia do nowoodnalezionej rodzinki
              No co racja, to racja, kiedyś taki Niemiec mi powiedział… po polskiemu: "uważaj, nigdy nie fiesz, koho w szyciu spotkasz" :)) To był komentarz na moje słowa do koleżanki: "a ten czego się kurna gapi" :)
              A tak na poważnie; dlatego decydować się na adopcję, powinni ludzie o wyjątkowo silnych charakterach. Moi rodzice, chociaż bardzo ich kocham i jestem im wdzięczna za wszystko, średnio poradzili sobie z tym "ciężarem". A i tak uważam, z perspektywy czasu, że nie byłam potworkiem :) Nie dopadła mnie też była "rodzina", nie popadłam w patologię i choć nie zawsze było kolorowo, jakoś sobie życie ułożyłam
              • robak.rawback Re: Adopcja 15.01.14, 00:27
                a powiedz dlaczego uwazasz ze sobie srednio poradzili - w jakim sensie? ze nie byli przygotowani na rodzicielstwo wogole? czy konkretnie na adoptowanie?
                • ampiltuda Re: Adopcja 15.01.14, 01:00
                  Raczej nie byli gotowi na adoptowanie. Myślę, że zrobili to pod wpływem impulsu, aby wypełnić pustkę po utraconych dzieciach. Niestety moja mama jest bardzo słaba psychicznie, tata był zawsze obok niej, ale nie potrafił jej pomóc. Może wydawało im się, że miłość do dziecka jest zawsze taka sama, niestety do "obcego" dziecka raczej nigdy nie będzie taka jak do rodzonego.
            • ta_ruda Re: Adopcja 15.01.14, 12:09
              Dlatego adopcja powinna byc dokonywane przez bardzo swiadome osoby ktore sie zdecyduja na ewnetualne zmaganie z takimi sytuacjami.

              robak.rawback napisała:

              > powiem ci ze ja bym nie byla pewna czy dzieciakowi sie nie pokreci w glowie i n
              > ie zapala wielka miloscia do nowoodnalezionej rodzinki - szczegolnie jakby rodz
              > inka sie dowiedziala ze dzieciak zyje np w dobrym czy bogatym domu i mozna z te
              > go cos wyciagnac, dzieciaka zbalamucic. tak jak ta wychowawczyni powiedziala ze
              > rodzice sie uaktywaniaja pol roku przed odejsciem bo czuja kase.
              • oolijull Re: Adopcja 15.01.14, 14:20
                No wlasnie. Ludzie adoptujacy powinni byc niezwykle silni psychicznie, gotowi na to ze moze byc ciezko. A nie oszukujmy sie, milosc bezwarunkowa do adopciaka nie jest tak oczywista i powszechna.
                Dziecko nie rodzi sie biala karta, geny robia swoje. I czasem mimo najczulszej rodziny potrafia dac o sobie znac w brutalny sposob. Trzeba tez brac pod uwage zaburzenia nabyte w zyciu plodowym dziecka, chocby FAS. A takze, czesto traumatyczny dla dziecka czas przed adopcja. Do tego nie wystarczy stwierdzenie ze sie chce pomoc malenstwu. Plus malenstwa szybko rosna.
                Bardzo podziwiam ludzi ktorzy majac taka wiedze decyduja sie na adopcje. Nie to ze zakladam najgorsze, ale lepiej byc przewidywalnym i potem milo dac sie zaskoczyc.
                • robak.rawback Re: Adopcja 15.01.14, 15:58
                  szczerze powiedziawszy to nie wiadomo co mozna samemu urodzic - wydaje sie kazdemu ze urodzi rozsadnego prawnika, a potem sie okazuje ze sie ma obiboka i narkomana. nie przewidzi sie tego, ale mozna chociaz odrobic prace domowa jak sie adoptuje i posprawdzac.

                  ja wlasciwie tylko adopcje bede rozwazac bo tak jak autorka chce komus pomoc, wiec sie nad takimi rzeczami dosc dlugo juz zastanawiam i tez dla wlasnego spokoju wolalbym zrobic najpierw wglad w historie rodzinna dzieciaka.
                  • ampiltuda Re: Adopcja 15.01.14, 17:10
                    Przemyśl też sprawę miłości i to w nieskończonych pokładach. U mnie to było główną bolączką. Jako "trudne" dziecko (chociaż z perspektywy czasu, nie uważam żebym była szczególnie zła), potzrebowałam właśnie miłości i wsparcia, niestety moja mama nie potrafiła się przełamać, nigdy też nie powiedziała mi, że mnie kocha. Nieważne, czy byłam slodkim bąblem, zbuntowaną nastolatką, czy poukładaną mężatką. Bardzo często też obwiniała mnie o całe zło świata:/
                    Można częściowo za taki stan rzeczy obwiniać tragedię jaką przeżyła w dzieciństwie, potem utratę jej własnych dzieci, to z pewnością odbiło piętno na jej psychice, ale gdyby dała mi choć odrobinę, może nie stałabym się tą zbuntowaną nastolatką, a tak, zostało mi do dzisiaj:)) zawsze idę pod prąd:D
                    • ilonka45 Re: Adopcja 15.01.14, 18:13
                      > Przemyśl też sprawę miłości i to w nieskończonych pokładach. U mnie to było głó
                      > wną bolączką. Jako "trudne" dziecko (chociaż z perspektywy czasu, nie uważam że
                      > bym była szczególnie zła), potzrebowałam właśnie miłości i wsparcia, niestety m
                      > oja mama nie potrafiła się przełamać, nigdy też nie powiedziała mi, że mnie koc
                      > ha. Nieważne, czy byłam slodkim bąblem, zbuntowaną nastolatką, czy poukładaną m
                      > ężatką. Bardzo często też obwiniała mnie o całe zło świata:/
                      > Można częściowo za taki stan rzeczy obwiniać tragedię jaką przeżyła w dziecińst
                      > wie, potem utratę jej własnych dzieci, to z pewnością odbiło piętno na jej psyc
                      > hice, ale gdyby dała mi choć odrobinę, może nie stałabym się tą zbuntowaną nast
                      > olatką, a tak, zostało mi do dzisiaj:)) zawsze idę pod prąd:D

                      Tak jak piszesz i jeszcze gorzej traktowala mnie moja rodzona matka, weic nie jest to tylko domena matek adoptujacych :)
                      • ampiltuda Re: Adopcja 15.01.14, 22:28
                        ilonka45 napisała:

                        > Tak jak piszesz i jeszcze gorzej traktowala mnie moja rodzona matka, weic nie j
                        > est to tylko domena matek adoptujacych :)

                        Dla osób postronnych to nasza rodzina była idealna, nie było przemocy, nie było alkoholu, ja zawsze dobrze ubrana, czysta i uśmiechnięta. Kocham ich obydwoje, staram się nie myśleć o ich postępowaniu jak o czymś złym, ale w głębi duszy czuję, że wiele straciłam. Tłumaczę sobie, że sami nie byli nauczeni miłości, że życie ich doświadczyło, ale jednak zadra siedzi…
                        Moja mama zrozumiała swoje błędy, raz mi to powiedziała, ale że kocha, nie… :)
                        • ilonka45 Re: Adopcja 16.01.14, 10:01
                          Dla osób postronnych to nasza rodzina była idealna, nie było przemocy, nie było alkoholu, ja zawsze dobrze ubrana, czysta i uśmiechnięta. Kocham ich obydwoje, staram się nie myśleć o ich postępowaniu jak o czymś złym, ale w głębi duszy czuję, że wiele straciłam. Tłumaczę sobie, że sami nie byli nauczeni miłości, że życie ich doświadczyło, ale jednak zadra siedzi…
                          Moja mama zrozumiała swoje błędy, raz mi to powiedziała, ale że kocha, nie… :)

                          Moja nie zrozumiala. Nie potrafie napisac, ze ja kocham. Kiedys mowilam, ze jej nienawidze, teraz jest mi obojetna i jej wspolczuje. Zmienilam swoje zycie radykalnie i jestem szczesliwa :)
                          Zadra wyjelam juz dawno :)
                    • yumemi Re: Adopcja 15.01.14, 18:52
                      olatką, a tak, zostało mi do dzisiaj:)) zawsze idę pod prąd:D

                      To akurat nie jest zle:)) Ja na przyklad nigdy nie ide za tlumem, zawsze testuje, sprawdzam, obczytuje co sie da zeby wiedziec. Nawet jesli pod prad, bo czesto tak wychodzi. A uklad rodzinny, z tego co czytam, mialam dosc inny od Twojego.
                      • ampiltuda Re: Adopcja 15.01.14, 22:32
                        yumemi napisała:
                        > To akurat nie jest zle:))

                        No dla nas złe nie jest, ale reszta świata uważa takich ludzi za oportunistów :))
                        No, ale tak jak radziłyście, trzeba mieć to w rzyci :))
                    • justmaga Amplituda 15.01.14, 19:00
                      Hmmm Dokladnie slowo w slowo jakbym o sobie czytala.....

                      tyle,ze na mnie to inaczej podzialalo ...

                      • ampiltuda Re: Amplituda 15.01.14, 22:33
                        justmaga napisała:

                        > Hmmm Dokladnie slowo w slowo jakbym o sobie czytala.....
                        >
                        > tyle,ze na mnie to inaczej podzialalo ...
                        A jak, jeśli wolno spytać? :)
                        • justmaga Re: Amplituda 16.01.14, 13:59
                          dlugotrwala depresja

                          Ale im starsza jestem tym mi latwiej .. Glownie zrozumiec. Kocham ich bardzo, ale ciesze sie czasem,ze nas dziela tysiace kilometrow
                    • bettina40 Re: Adopcja 15.01.14, 22:50
                      ampiltuda napisała:
                      Jako "trudne" dziecko (chociaż z perspektywy czasu, nie uważam że
                      > bym była szczególnie zła), potzrebowałam właśnie miłości i wsparcia, niestety m
                      > oja mama nie potrafiła się przełamać, nigdy też nie powiedziała mi, że mnie koc
                      > ha. Nieważne, czy byłam slodkim bąblem, zbuntowaną nastolatką, czy poukładaną m
                      > ężatką. Bardzo często też obwiniała mnie o całe zło świata:/

                      Musialo Ci byc cholernie ciezko. Mysle, ze jestes bardzo silna psychicznie, bo nie dosyc, ze dalas rade wyjsc na ludzi to jeszcze probujesz usprawiedliwiac swoja matke adopcyjna.
                      Ja sobie nie wyobrazam, ze mozna zaadoptowac dziecko i nie dac mu milosci.
                      • ampiltuda Re: Adopcja 15.01.14, 23:20
                        bettina40 napisała:

                        > Musialo Ci byc cholernie ciezko. Mysle, ze jestes bardzo silna psychicznie, bo
                        > nie dosyc, ze dalas rade wyjsc na ludzi to jeszcze probujesz usprawiedliwiac s
                        > woja matke adopcyjna.
                        > Ja sobie nie wyobrazam, ze mozna zaadoptowac dziecko i nie dac mu milosci.

                        Wiesz co…, to chyba nie jest próba usprawiedliwienia, myślę, że bardziej próba zrozumienia, postawienia się w ich sytuacji, znam historię mojej mamy, i wierz mi, że moja to przy tym sielanka. Na świecie żyją potwory…

                  • ta_ruda Re: Adopcja 15.01.14, 17:47
                    Dobry pomysl, ale tylko jesli zrobilabts taki wglad po to aby przygotoeac sie do tego aby jak najlepiej takim dzieckiem sie zaopiekowac, i ocenic jak sie do tego przygotowac. Ale jesli zrobilabys to po to aby 'przesiac' i odsiac ziarno ktorego nie akcpetujesz, to mysle ze lepiej nie adoptuj w ogole .


                    robak.rawback napisała:
                    wolalbym zrobic najpierw wglad w historie rodzinna dzieciaka.
                    • robak.rawback Re: Adopcja 15.01.14, 21:38
                      niestety mam na to za maly zasob naiwnosci

                      ta_ruda napisała:

                      > Dobry pomysl, ale tylko jesli zrobilabts taki wglad po to aby przygotoeac sie d
                      > o tego aby jak najlepiej takim dzieckiem sie zaopiekowac, i ocenic jak sie do t
                      > ego przygotowac.
                      >
                      >
                      > robak.rawback napisała:
                      > wolalbym zrobic najpierw wglad w historie rodzinna dzieciaka.
                      • ampiltuda Re: Adopcja 15.01.14, 22:39
                        Myślę, i mam nadzieję, że jeżeli dasz z siebie wszystko, i dziecko będzie czuło, że jest Twoje, to żadne "mamusie", "braciszkowie" i inne gadziny, nie będą w stanie przekonać go, że są jego rodziną. Poza tym, jeżeli dziecko jest adoptowane, to ono może zasięgnąć informacji na temat biologicznych rodziców, w drugą strone to chyba nie działa. Dziecko dostaje Twoje nazwisko i jest Twoje :)) A może można byłoby zastrzec w urzędzie, żeby nie podawać informacji na temat dziecka, absolutnie nikomu…?
                        • bettina40 Re: Adopcja 15.01.14, 23:06
                          Do autorki watku
                          Adopcje bywaja tez udane, ale o tym nie ma artykulow, bo to nudne. O nieudanej adopcji przeczytasz wszedzie. Nie musisz byc matka adopcyjna, zeby popelniac bledy wychowawcze, ani zeby miec powazne problemy z dzieckiem. Nie bedziez wiedziala w momencie adopcji jak sie zycie potoczy i jakim czlowiekiem bedzie to adoptowane dziecko. Dokladnie tak samo jest z dzieckiem biologicznym, nie wiesz jakie bedzie za 15 -20 lat. Poza tym w przypadku adopcji trzeba miec wieksza pewnosc co do zyciowego partnera/meza. Dziecko adoptowane powinno miec normalny dom, bo juz raz zostalo skrzywdzone.
                          • turmalinka Re: Adopcja 16.01.14, 18:49
                            Moja ciocia ma dwojke adoptowanych dzieci. Jedno ma 19 lat, drugie 10, oboje adoptowani jako niemowleta. Bardzo fajne dzieciaki, tworza fajna rodzine :) Wiekszych klopotow z dziecmi nigdy nie bylo, ot takie zwyczajne (chyba moja rodzicielka miala wieksze ze mna ;))
                            Mozliwe ze wplyw na ich relacje mial fakt, ze ciocia z wujkiem juz przed slubem wiedzieli, ze szans na splodzenie wlasnych nie maja i adopcja to ich jedyne wyjscie.
                            Dzieci wiedza, ze sa adoptowane, ostatnio rozmawialam z kuzynem i checi zeby poznac biologicznych rodzicow nie ma, pyta 'po co?'
                      • ta_ruda Re: Adopcja 16.01.14, 01:18
                        Mozesz rozwinac mysl? masz za maly zasob naiwnosci do czego?
                        robak.rawback napisała:

                        > niestety mam na to za maly zasob naiwnosci
                        >
                        > ta_ruda napisała:
                        >
                        > > Dobry pomysl, ale tylko jesli zrobilabts taki wglad po to aby przygotoeac
                        > sie d
                        > > o tego aby jak najlepiej takim dzieckiem sie zaopiekowac, i ocenic jak si
                        > e do t
                        > > ego przygotowac.
                        > >
                        > >
                        > > robak.rawback napisała:
                        > > wolalbym zrobic najpierw wglad w historie rodzinna dzieciaka.
                        >
                        >
    • agoralska82 Re: Adopcja 08.04.14, 11:22
      Witam serdecznie,ogladalam dzisiaj program o dziecku ktore potrzebuje pomocy. To dziecko czeka na mame,masakra..ja nie moge sie starac o adopcje poniewaz nie spelniam warunkow,ale gdybym tylko mogla ten chlopczyk byl by juz z nami.Adrianek jest chory w polsce nie jest mozliwe leczenie poniewaz leki nie sa refundowane,ale w Niemczech tak oczywiscie i to w 100 %.
      Prosze pomoc temu chlopcu mi nie daje ten reportaz o nim spokoju,takie cudowne dziecko,kochaniutki...potrzebna mu tylko rodzina,ktora da mu milosc.
      Pozdrawiam serdecznie
      Agnieszka
      • ampiltuda Re: Adopcja 08.04.14, 12:32
        agoralska82 napisał(a):

        >z w polsce nie jest mozliwe leczenie poniewaz leki nie sa refundowa
        > ne,ale w Niemczech tak oczywiscie i to w 100 %

        I dlatego napisałaś na forum matek mieszkających w Anglii :))

        Bliższe informacje, takie jak na jakim kanale był ten reportaż, też pewnie ułatwiłyby sprawę.
        • agoralska82 Re: Adopcja 08.04.14, 14:35
          Witam serdecznie jeszcze raz.Ja tak naprawde chciala bym pomoc ale nie wiem gdzie uderzyc.
          moze Pani ma jakies namiary na odpowiednia strone,gdzie bylo by wiecej Matek ochotniczek ,ktore chcialyby oraz bylyby zainteresowane nie tylko pieknym,zdrowym dzieckiem ale takze z choroba.Uderzylam w pierwsze lepsze ogloszenie,ale chcialam aby to ogloszenie znalazlo sie na oficjalnym forum,aby caly odpowiedni lud to przeczytal,wiadomosc jednak poszla tylko do pani.Ja mieszkam w Niemczech dopiero od paru msc i nie mam pojecia kogo bym miala poinformowac o tym chlopcu..ze czeka,ze jest..ze chcialby mamusie.Dlatego juz troche zwatpilam...ale ciesze sie ze Pani sie do mnie odezwala,bo moze we dwie cos wskuramy.
          Program byl emitowany dzis na programie TTV..oto link.:

          ttv.pl/aktualnosci,926,n/od-8-lat-czeka-na-rodzine,118546.html
          • robak.rawback Re: Adopcja 10.04.14, 00:11
            no bardzo dobrze ze pisze o tym - watek do tego odpowiedni jak najbardziej - nie wiem w czym problem.
            strasznie przykre - ludzie ktorzy by chcieli wziasc nie wyrobili by finansowo na taka chorobe. sama chcialam wziasc dzieciaka chorego, moze nie na cos strasznego i wymagajacego ciaglych nakladow finansowych, ale np na wozku inwalidzkim, ale bez sensu bo wiem ze nie dala bym rady finansowo ani czasowo. strasznie sie denerwuje jak takie cos ogladam.
            zapodam link na forum usa.
            • robak.rawback Re: Adopcja 10.04.14, 00:15
              mozna na facebooku zamiescic albo na innych forach polonijnych na forum gazety albo i innych portalach
      • lianis Re: Adopcja 10.04.14, 09:40
        Jak mozna tylko po reportazu stwierdzic ze dziecko jest kochaniutkie :)
        Takie reportaze oczywiscie na celu maja chwytac za serce... Ale jakas rodzina go wziela i oddala, nie bylo nic na temat tego ze nie dali rady finansowo w jego chorobie, tylko ze oddali z powodow wychowawczych i rodzinnych... Adopcja to jest ogromna decyzja, nie chodzi o to czy dziecko chore czy zdrowe, chodzi o odpowiedzialnosc i liczenie sie z masa klopotow wychowawczych. Na pewno nie bedzie slodziutko i kochaniutko...
        • robak.rawback Re: Adopcja 10.04.14, 22:17
          zgadzam sie i tez zauwazylam jak powiedzieli o klopotach wychowawczych - zastanawialam sie do czego pija - czy dizeciak jest marudny z powodu choroby czy jest po prostu trudny charakterologicznie.
          no ale moim zdaniem latwiej jest sie zdecydowac na dziecko potencjalnie trudne charakterologicznie niz na dziecko na ktore z gory wiesz ze bedziesz musiala wydac mase pieniedzy i poswiecic duzo czasu - ludzie tego po prostu nie maja, nawet jakby byli gotowi wziasc takiego dzieciaka i zmagac sie z jego problemami problemami.
    • botu Re: Adopcja 11.04.14, 07:01
      Na kanale 4 od tygodnia pokazują cykl dokumentów o adopcji - w czwartki o 20:00

      Pierwsze dwa odcinki (pierwszy o tym jak dzieci trafiają pod opiekę państwa, drugi o poszukiwaniu rodzin adopcyjnych) są do obejrzenia na 4oD

      www.channel4.com/programmes/15000-kids-and-counting
      • botu Re: Adopcja 11.04.14, 07:02
        A przepraszam, w czwartki o 21:00.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka