Dodaj do ulubionych

problem z nastolatkiem na emigracji

23.01.16, 09:46
Mam problem z moim 15 letnim synem, jestesmy tutaj ponad 2 lata niestety on nie bardzo zaadaptowal sie do zycia i bycia w Londynie, od jakiegos czasu pobakuje o powrocie, mowi ze w PL wszystko bylo fajniejsze, mial swoiskich kolegow i szkola byla duzo fajniejsza - zyje wlasnie wspomnieniami z kraju - nie wiem jak mu pomoc, szukam jakiejs alternatywy by wypelnic mu wlasnie pustke spowodowana brakiem kolegow, tez pewna niepewnoscia w charakterze i ta izolacja. Przeszukalam szkoly polskie ale wszystkie sa sa do 15 lat i gdy poszlismy do jednej byly niemal same maluchy, co go oczywiscie zniechecilo do uczestnictwa w sobotniej szkole polskiej. Mam pytanie doswiadczonych matek nastolatkow na emigracji czy sa jakies stowarzyszenia czy szkoly dla dzieci starszych powyzej 15-16 roku zycia?

Obserwuj wątek
    • aniaheasley Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 10:01
      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale szkoly polskie nie sa do lat 15 :) Sa tam 'dzieci' przygotowujace sie do GCSE i potem A levels z polskiego. A levels nawet jezeli polska mlodziez z polskiego zdaje je wczesniej, to i tak nie wczesniej niz w wieku 16-17 lat, czesto koncza w 12tej klasie, czyli jak maja 18 lat. No tylko, ze ta grupa dzieci przygotowujacych sie do tych egzaminow w kazdej danej szkole jest raczej mala, kilka osob, do 10 max. Poza tym ta mlodziez najczesciej w tym momencie zna sie juz od jakichs 12 lat albo wiecej, chodzily razem do polskiej szkoly, czesto polskiego harcerstwa, zaleznie od okolicy czesto tancza w polskim folklorze (w samym Londynie jest chyba 5 takich zespolow, jeden Tatry, jest ogromny). Sa to tez bardzo czesto dzieci drugiego pokolenia. Moj syn zarzucil polska szkole w wieku lat 10, a potem mu cos 'odbilo' po 5 latach, ze chce zdawac GCSE z polskiego, wrocil do polskiej szkoly i tam go grupa powitala jak syna marnotrawnego wracajacego po latach wloczegi. Nie wiem w jakim stopniu takie grupy nastolatkow polskich czy pol-polskich bylyby otwarte na kogos zupelnie nowego. Wiem, ze mlodziez polska (czytaj plus polskiego pochodzenia), ktorej moze nie pasuje wywijanie oberkow raz w tygodniu, gra tez w roznych polskich klubach sportowych dla dzieci, mlodziezy i mlodych doroslych, jest siatkowka, koszykowka, netball.
      Nie wiem czy jestescie religijni, ale przy wiekszych bardziej preznych polskich kosciolach dzialaja tez rozne mlodziezowe grupy mniej czy wiecej towarzyskie. W parafiach najczesciej jest od pewnego czasu jeden ksiadz przydzielony do zadan specjalnych zwiazanych z reaching out (sorry nie przychodzi mi odpowiednie polskie slowo) do ludzi mlodych. Sa tez polskie zespoly muzyczne, typu bands, mnostwo tego jest wszystkiego, tylko trzeba pokopac i dotrzec.
      • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 10:16
        dzieki za odpowiedz:) sprawdzilam pobliskie szkoly i nawet sama dyrektorka stwierdzila ze te starszaki czytaj powyzej 15 roku rzadko przychodza do szkoly, po prostu im sie nie chce. Chcialam dzisiaj isc z nim jeszcze do innej ale odmowil. Mieszkamy w poludniowym Londynie, wiec tutaj ten wybor jest ograniczony. On czuje sie wyalienowany, na wszystko jest jedna odpowiedz w Pl bylo lepiej:/ W szkole nie bardzo nawiazuje znajomosci a jelsi juz to nikt do konca mu nie pasuje, z tym ze wiekszosc jest czarnoskora wiec inny background. On interesuje sie pilka a przynajmniej interesowal, teraz tylko gry na komputerze i nie chce wychodzic nigdzie mimo ze staramy sie go oderwac. Jestesmy katolikami ale szczerze nie praktykujacymi ale rozejrze sie. Myslalam powaznie o zmianie szkoly ale po rozmowie z admission officer bedzie to bardzo trudne ze wzgledu na jego wiek i przygotowania do GCSE. A nikt nie zagwarantuje e po zmianie bedzie mu lepiej? Problem w tym,ze on nie bardzo chyba wie czego chce, co oczekiwac, nie chce by popadl w jakoas depresje.
        • aniaheasley Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 10:48
          W poludniowym Londynie to akurat jest mnostwo szkol polskich, i dzieci wlasnie chodza bardzo dlugo. Tez mieszkam w poludniowym Londynie i znam ten wycinek polskiego Londynu dosyc dobrze. Jeszcze oczywiscie zalezy w ktorym miejscu, ale sa dwa duze osrodki polskosci, w Balham (polski klub, harcerstwo, zespol tanca, druzyna siatkowki, chor, no i polska szkola niedaleko Clapham South, gdzie widze regularnie mlodziez do 18 roku zycia) oraz drugi osrodek troche dalej na poludnie w South Norwood, podobny zestaw zajec dla dzieci i mlodziezy. Jest tez polska szkola w Streatham, tam wiem ze organizowane sa jakies zajecia z pilki noznej, ale szczegolow nie znam, szkola polska na Wimbledonie, przeniesiona z Putney. Kolejna polska szkola w Morden.
        • yumemi Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 10:56
          Sporty uprawia jakies? Jesli nie - to podstawa dla zawierania znajomosci i wtedy nie ma znaczenia jaki background :-)
          Niech dołączy do jakichś klubów sportowych, dla nastolatków to mus.
          Polska szkole bym sobie darowała chyba ze chce A levels z polskiego robic.. Niech sie chłopak wciągnie w cos co mu da motywacje i checi do poznawania ludzi.
          • aniaheasley Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 11:08
            Tak sie teraz wlasciwie zastanawiam. Jakbys chciala dokladniejsze informacje na temat 'polskiego Londynu dla nastolatkow' to daj znac, moge Ci dac namiary na wiekszosc rzeczy ktore sie dzieja aktywnie, a nie tylko np. ladnie wygladaja na stronie internetowej.
            ALE. Podstawa sa znajomosci ze szkoly, koledzy, z ktorymi spedza caly dzien. Powinien ich zapraszac do domu, chodzic z nimi do kina, do parku na pilke, na rower, itp, itd. Polskie znajomosci sa traktowane w tym wieku zwykle jako dodatek do glownego nurtu zycia nastolatka.
            Nie dawaj mu narzekac, nie pozwalaj snuc marzen, jak to by bylo fajnie wrocic do Polski, jezeli takiego powrotu nie ma w planach. Nakieruj go na skoncentrowanie sie na tu i teraz, chlopak musi sie postarac i zawrzec znajomosci w szkole. W kazdej szkole sa mniei i bardziej popularne osoby, na pewno znajdzie sie w koncu ktos kto bedzie mial ochote z nim sie blizej poznac. Duzo zalezy tez od niego samego, zakladam, ze angielski zna bez zastrzezen, musi sie otworzyc i wysilic, wyjsc do chlopcow z klasy. W kazdej szkole codziennie jest mnostwo zajec pozaszkolnych, niech sie zapisze do klubu w kazdym dniu tygodnia, zawsze moze zrezygnowac jak mu sie nie spodoba. W kazdej szkole jest drama club, jakis sport zespolowy, i zajecia rozszerzajace z roznych przedmiotow, homework club, szachy, gitara, cokolwiek.
            • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 11:21
              dzieki dziewczyny:) Ania ja wlasnie bylam z nim na Streatham i tam sa maluchy:) Nic nie wspomnieli o grupie pilki noznej, ale tak jak wspomnialam on szuka raczej rowiesnikow a nie maluchow:/ Dyrektorka wspomniala cos o kilku Polakach w pobliskie angielskiej szkole ale tak jak mowie powstal maly problem przeniesienia z borough do borough, ja dokladnie mieszkam na East Dulwich. Szukam wiec cos w poblizu i mysle o zmianie szkoly, nie daje mu narzekac i szukam plusow dla niego i by sie otworzyl. Jego oczekiwania chwilami sa bardzo idealistyczne niestety, zyje marzeniami o polskich nastolatkach - wszystko jest na nie. W szkole nikt nie pasuje bo nie gra w te same gry,tumacze mu ze nawet ich dobrze nie poznaje bo sie nie otwiera a wiem,ze niektorzy szukali z nim kontaktu. Wycisnelam z niego ze mial jednego nawet w miare bliskiego kolege ale ten wrocil do Ameryki, bo tez narzekal na Anglie:) Poza tym mysle ze tu dochodzi blokada w angielskim, nie wszystko moze zwerbalizowac i tu napotyka tez problem. Przyjezdzajac tu nie mowil za duzo po angielsku, poza tym oni poza szkola mowia duzo po hiszpansku. A szkoly nie cierpi i zajecia pozaszkolne to w zasadzie tutaj nie istnieja, teraz jest goracy czas przygotowan do GCSE.
              Jak masz jakies namiary bede bardzo wdzieczna,
              • aniaheasley Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 11:36
                W ktorej on jest klasie, w 10?
                Sprobuj moze polska szkole na 50 Nightingale Lane, SW12. Tam dojezdza mlodziez z daleka, na pewno z Croydon i dalej, bo szkola jest dobra, uczy tam tez pani, ktora jest w komisji egzaminacyjnej A level ;)
                Dulwich College (to jest blizej West Dulwich, ale w sumie niedaleko od Ciebie) ma super centrum sportowe, ktore ma obowiazek udostepniac mlodziezy z innych okolicznych szkol, maja tam cala game zajec sportowych, od gimnastyki, poprzez szermierke po rugby i cricket, to jest przy glownej drodze A205 South Circular, SE21, moze tam sprobuj sie czegos dowiedziec.
                Jak czesto tutaj pisuje, osobiscie jestem fanka polskich zespolow folklorystycznych dla mlodziezy bo widze jakie to jest super zajecie dla dzieciakow. W najstarszych grupach tancza pary podchodzace nawet pod 30stke, bo wracaja do zespolow po skonczeniu studiow, i nie moga sie rozstac z grupa. W South Norwood jest Karolinka. Pewnie syn moze myslec, ze to obciach i wiocha, ale naprawde atmosfera jest super. No i wycisk fizyczny maja niezly na probach, raz w tygodniu. Wyjezdzaja w lecie na rozne festiwale i przeglady, m.in. do Rzeszowa :)
                • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:16
                  Ania dzieki, jako jedyna mi dalas do myslenia:) Mowilam mu o Dulwich College, podraze bardziej temat klubow:) Milego dnia
              • yumemi Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 12:52
                Nie szukaj dla syna polskich srodowisk - to mu w niczym nie pomoze. Jesli tu ma mieszkac i sie uczyc i isc do pracy, musi poznawac tutejsze realia i ludzi.
                Wrzuc w google lokalne kluby sportowe, na pewno ich jest pelno.
                Gry ogranicz do paru godzin tygodniowo w weekendy - taki chlopak powinnien dziennie z godzine min sportu uprawiac, szczegolnie ze nauki ma sporo pewnie. I tutejsza mlodziez poznawac - sport czy kluby jakies inne, szachowe, etc, wystarczy poszukac np przez lokalna biblioteke.
                • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 13:21
                  Ale równolegle znalezc mu polskie towarzystwo tez moze, bo jednak takie wyobcowanie, samotność, to przykre dla kazdego. Byle tylko równolegle działac na innych polach, mnie się wydaje, ze swoboda w posługiwaniu się językiem jest bardzo znacząca. Uczenie się tego w naturalny sposób przez kontakty czasem trwa długo i sprawia problemy jak widać. Moze wynająć studenta zeby go podciągnął w języku, równiez slangowym...
                  • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 14:21
                    to jest chyba sedno:) Zeby sie zasymilowac trzeba poczuc sie pewnie i miec choc jedna dusze ktora byla by w miare podobna charakterologicznie i miala choc na troche podobne zainteresowania. A kluby? Owszem dobra rzecz byle sie przemoc i dobrze poczuc. a tu wracamy do poczatku. Caly czas mu powtarzam,zeby byl otwarty na kontakty ale on nie czuje z nimi wiezi. Mysle ze powanie rozwaze jednak zmiane szkoly, by bylo bardziej mieszane towarzystwo do ktorego przywykl.
                    • ta_ruda Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 17:25
                      Moze zamiast probowac integrowac sie z 'tubylcami', (z ktorymi i ja po 11 lat pobytu tutaj nie czuje wiezi (bo co nas tak naprawde laczy?) powinien szukac towarzystwa z ktorym ma cos wspolego, np innych imigrantow. Co innego jak sie dzieci rodza tutaj (jak np yumemi ci radzila), a co innego jak przyjezdzaja tutaj w tak bardzo trudnym dla tych spraw wieku. Mysle ze powtarzanie zeby byl otwarty wcale munie pomaga. Moze raczej poszukaj mu towarzystwa polskiego a jednoczesnie zapisz go na jakies obozy sportowe na kilka tygdoni w lecie czy na half term. Wazne zeby nie czul sie samotny.
                  • yumemi Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:28
                    W niczym mu to nie pomoze - szczególnie językowo, nie mówiąc o wyborze aktywności.
                    Ja bym osobiście dziecko w kierunku asymilacji z młodzieżą tutejsza parła i tyle:-)
                    Zamykanie sie w polskim gronie tylko utrwali te obawy ktore juz ma.
                    • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:57
                      A jaka masz tu mlodziez? Bylas tutaj w secondary school?Ty mialas 19 lat swiadomie wybralas szkole, wtedy tez inaczej wszystko tu wygladalo, jestem bardzo ciekawa tej asymilacji, bo wiekszosc krzyczy tak o asymilacji a siedzi na tym forum od 9 lat niemal non stop. I kreci we wlasnym sosie. Poprosilam tu o ewentualne wybrniecie z sytuacji ludzi ktorzy maja dzieci - byc moze nastolatkow, a nie tych co byli nastolatkami 20 lat temu i zarzucaja mi ocenianie ludzi przez pryzmat koloru skory, mimo ze nie zrozumieli co chce przekazac.
                      Jednego mnie nauczyliscie, ze nie warto wchodzic na to forum, bo wiekszosc ma takie suche teoretyzowanie i koniecznie podejmie temat poboczny by pokazac jakimi jestescie zintegrowanymi, swiatlymi mentorami zyjacymi w jednej wielkiej synergii.
                      • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 16:18
                        Nie do mnie, ale mi tez zarzucasz niezrozumenie- moje dzieci na studiach i A-levels, zatem wszystkie byly juz w secondary. Córka trafiła do słabej niestety, w kiepskiej dzielnicy, ale kazdy znalazl towarzystwo dla siebie, tyle ze generalnie zaniza się poziom przez uczniów mniej zainteresowanych nauką. Teraz jest na A levels w lepszej secondary, bo tu juz nie ma rejonizacji tylko zalezy od wyników.
    • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 11:27
      Moim zdaniem trzeba się skoncentrować na podbudowaniu samooceny chłopaka, pewności siebie, pomóc mu zawierać nowe znajomości. Problem moze być w jego charakterze, a nie wyglądzie kolegów ze szkoły czy tym, ze w Polsce było lepiej. Faktycznie było lepiej? W polskich środowiskach tez moze napotkać na osoby o innym kolorze skóry i czym się wtedy będzie tłumaczył? Rozumiem, ze są osoby niechętne to blizszych relacji z osobami wychowanymi z innej kuturze, kazdy z nas ma wybór z kim się przyjazni, ale jezeli jego blokuje sam wygląd kolegów (tak zroumiałam) to trzeba sobie najpierw z tym poradzić. A jak jest z językiem? Zna dobrze? Radzi sobie z nauką? Bo to wszystko ma wpływ na poczucie pewności siebie a zatem i zawieranie znajomości.
      • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 11:38
        nie chodzi o wyglad:) Chodzi o inna mentalnosc, wychowanie etc. 90% jest murzynow, ktorzy maja inna kulture i inny background wiec go rozumiem choc uwazam, ze mozna sie otworzyc. Poza tym jezyk tak jest bariera, nie wszystko jak napisalam moze jasno i elokwentnie jak w polskim zwerbalizowac. Uczy sie bardzo dobrze jest w 1 secie. Ale co innego slang, luzne mowienie mlodziezy tu urodzonej a co innego mowienie i pisanie na lekcji.Mysle podobnie jak Ty, Wy ze slaba samoocena jest tutaj wytyczna rowniez. Do tego trudny wiek dorastania i problem urasta do wyzszej rangi.
        • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 12:04
          Napisałaś wcześnej, ze problemem jest ze są ciemnoskórzy, a to nie ma nic wspólnego z mentalnością ani kulturą. Zatem powtarzam, ze w polskim środowisku tez napotka osoby ciemnoskóre, jak równiez białe o innej mentalności. Nie musi się zmuszac do kontaktów jak mu nie pasują ani się na siłe otwierać. Tyle, ze dla własnego dobra trzeba pewne kwestie zrozumieć. Wygląd a mentalnośc to dwie rozne sprawy, mając takie podejście i taką wiedzę o świecie jak ma, to z białymi tez się nie dogada. Zeby było jasne ja wcale nie uwazam, ze trzeba poznawać inne kultury, jezeli nie ma się ochoty, ale warto odrzucić ten lęk przed innością, bo moze się okazac, ze to inność pozorna. Moja córka ma przyjaciółke z innego kontynentu, nie dlatego, ze taka otwarta, tylko ze ta dziewczynka jest wlasnie dosyc podobna do niej. A z niektórymi Polkami się nie dogadała, węc to róznie bywa.
          Jezeli zdaje GCSE to znaczy ze zbliza się zmiana szkoły, więc jakaś szansa ze lepiej mu się spodoba.
          • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 14:13
            Ja nie mam nic do wygladu, nie wiem cos sie tak uczepila :) Ale ich zagraniczne pochodzenie ma wiele wspolnego z kultura i mentalnoscia - jezeli twierdzisz, to chyba nie znasz realiow zycia w londynskich szkolach. Ja mam dwoje dzieci wiec wiem o czym mowie. W Polsce osoby ciemnoskore sa odosobnione bo nie ma tylu imigrantow - musza sie wiec asymilowac. tutaj grupy osob o podobnym ppochodzeniu trzymaja sie razem, w swoim kregu kulturowym - Nigeryjczycy trzymaja sie razem, latynosi trzymaja sie razem etc maja podobne zainteresowania, zwyczaje, muzyke i posluguja sie swoimi dialektami - to jest ich wlasna grupa. Ciezko wejsc w takie realia!!! Dodam ze to szkola tylko dla chlopcow! Oni sami ze soba rywalizuja np. chinczycy z nigeryjczykami. Zupelnie nie wiesz o czym mowie. Twoj pkt widzenia jest chyba z innej perspektywy, a co do Polakow wiadomo charaktery sa rozne ale mentalnosc i kultura jest jednak jedna. I tak czy siak do siebie ciagniemy. Np. to forum. Moj syn nie ma nic przeciwko zadnym nacjom ale po prostu sa to nie te charaktery, nie czue z nimi wspolnoty i zainteresowan a kultura a jego dziecinstwo bylo w Polsce stad czuje powiazanie. Dziekuje za Twoja odpowiedz
            • marninor Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 14:41
              Wyjazdy i przenoszenie sie nie jest dla kazdego. Nie kazdy odnajduje sie i wracaja ludzie do Polski. Moze poprostu zycie na obczyznie nie jest dla Twojego syna. I chocbys na brwiach stawala to tego nie zmienisz. Szkoda ze rodzice wyjezdzajacy z nastolatkami nie biora tego pod uwage, a potem lament.
              • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:02
                dziekuje za Twoja opinie:) Typowe
                • najma78 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 16:34
                  Co jest typowe? Bardzo istotna uwaga. Nie kazdy nadaje sie na emigracje i dzieci a wlasciwie mlodziez bo mial 13 lat gdy wyjechal jak najbardziej to dotyczy. Nie jetstem z Londynu ale czy faktycznie az tak bardzo podzial na grupy narodowosciowe istnieje? Hmmm...
            • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 14:53
              "Twoj pkt widzenia jest chyba z innej perspektywy"

              Owszem, z perspektywy wiedzy o świecie, geografii, demografii itd, ze kultura, mentalność, miejsce wychowywania się, a kolor skóry to dwie rozne sprawy. Ale juz zrozumialam ze mialaś na myśli to, ze koledzy pochodzą z innych krajów.
              • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:15
                Lubisz rozprawiac o kolorze skory, strasznie masz zafiksowany pkt widzenia. Nie no ja faktycznie nie mam tak rozleglej wiedzy o swiecie, geografii i kulturze. Tutaj sa sami ekspercji od asymilacji, dziekuje za wszelkie uwagi i rady wychowawcze osob chyba ktore mam wrazenie chyba dzieci nie maja i niewiele czasem wiedza o temacie:)
            • yumemi Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:34
              Troche smutne to co piszesz ze tak młody człowiek moze miec aż takie uprzedzenia względem koloru skory..
              Przyjechałam do UK w wieku 19 lat na studia, dawno temu, i w życiu w ten sposób nie myslalam mimo ze wychowałam sie w kraju gdzie byli sami jednakowo wyglądający ludzie..
              Od razu weszłam w tutejsze grupy, na uczelni i sportowe - i nigdy nie myslalam w kategoriach ze moja współlokatorka jest mi obca bo jest z innej kultury - to wlasnie jest najlepsze ze mimo innych kultur jesteśmy takimi samymi ludźmi po prostu..
              Twoj syn musi jakoswyjsc do ludzi po prostu
              • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:44
                Wy jestescie jacys nienormalni z tym kolorem skory , napisalam tyle informacji tlumaczca o co chodzi a Wy uczepiliscie sie koloru skory, ja cie krece, ja o chlebie wy o wodzie, co z Wami ludzie jest??? Tu nie ma zadnych zadnych uprzedzen, bardzo zaluje ze tu napisalam. Poza tym on chodzi do szkoly tylko dla chlopcow!!! Co Ty mozesz wiedziec o edukacji mldodszych ludzi w one sex school, o grupach z tej samej nacji tzw gang group?? Naprawde mam wrazenie ze niektorzy pisza by tylko pisac, nic ze zrozumieniem.
                Nie mam zamiaru juz ciagnac tego tematu, bo tylko jedna osoba okazala sie pomocna i zrozumiala temat. A Wy dalej piszcie sobie o kolorze skory i uprzedzeniach
                • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 16:27
                  Nie pisz "WY" bo kazdy z nas wyrazil cos innego. Yumeni napisała o uprzedzeniach do innych kultur, a ja coś zupełnie innego- ze chłopak moze szukać kolegów wg swoich upodobań, tylko nie fiksować się na kolorze skóry (w pierwszym poście napisalas ze się nie dogaduja bo oni ciemnoskórzy) bo ona nie przesądza o kulturze i w polskiej szkole tez nie ma gwarancji ze nie spotka ciemnoskórych. Nie ma sie o co obrazać, tez mozesz pisać tu swoje opinie, jak i inni to robią.
                • aniaheasley Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 17:41
                  Wiesz co, ten temat koloru skory to jak wiadomo niesamowicie delikatny jest, i jezeli juz ktos w ogole odwazy sie cos napisac na ten temat, to tylko i wylacznie jak to w ogole ten kolor skory nie ma znaczenia. No ale jak nie ma jak ma. Mam duze grono 'tubylczych' jak to Polacy lubia mowic, znajomych. Ale wsrod tych osob jest tylko jedna czarna osoba, z ktora sie znam prawie 20 lat, i z ktora sie dogaduje jakos glebiej, i z ktora nie omijamy rozmow na 'te tematy' czyli rasy, koloru skory itp. I ona mi powiedziala kiedys cos co mi na zawsze zapadlo w pamiec. Znamy sie bo mamy synow w tym samym wieku. Powiedziala, ze gdyby mogla wybrac jedna rzecz, ktora by chciala zrobic dla swoich dzieci, to zeby one byly biale. I miala lzy w oczach jak to mowila.
                  A bardziej ogolnie, to jakos tak sie jednak dziwnie na tym swiecie plecie, ze w miare dorastania, dojrzewania, i ogolnego rozwijania samoswiadomosci *wiekszosc* osob dobiera sie towarzysko na podstawie podobnego pochodzenia kulturowego, no i co tu bedziemy sie oszukiwac, rasowego tez. W UK, zwlaszcza w Londynie, na poziomie szkoly podstawowej dzieci sa cudownie colour-blind. Ale juz w szkolach secondary dobieraja sie inaczej. Na studiach ten proces sie zaostrza jeszcze bardziej. W podstawowce moj syn nie mial ani jednego bliskiego bialego kolegi, bo akurat w takiej dzielnicy do szkoly chodzil. Mial grupke 5 czy 6 bardzo bliskich kolegow, spedzali ze soba kazdy weekend. Chlopcy byli z Erytrei, Jamajki, Trinidadu, Ghany i Nigerii. W szkole sredniej po paru latach jakos tak sie stalo, ze nagle wszyscy jego koledzy to byli biali Anglicy, czy Europejczycy, i bynajmniej nie z braku innych opcji rasowo-kulturowych. Po prostu ani on, ani oni nie byli zainteresowani nawiazywaniem przyjazni. A w jego szkole sredniej, tez single sex, bylo sporo nie-bialych z roznych kontynentow.
                  Teraz jest na studiach, i trend sie poglebia. Po prostu roznice kulturowe sa ogromne.
                  I zeby nie bylo - to jest regula od ktorej sa oczywiscie wyjatki.
                  • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 17:48
                    W dużej mierze sie z Toba zgadzam, z pewnym doprecyzowaniem: czym innym jest Jamajczyk, Ghanijczyk, Etiopczyk, a czym innym czarny Brytyjczyk.
                    Plus dochodzi pochodzenie klasowe: bogate dzieci nigeryjskich polityków, ktore przyjechały tu do prywatnej szkoły beda bardziej prawdopodobnie mieszać sie z białymi niz ktos, kto przyjechał tu za chlebem.
                    • aniaheasley Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 18:10
                      Hmmm, wlasnie mam klopoty czasami z dojrzeniem tej roznicy. Dzieci urodzone w UK w rodzinach z Erytrei sa czesto wychowywane w tak silnych grupach narodowosciowych, ze trudno jest mi rozroznic kto jest skad.
                      Jezeli chodzi o mieszanke pochodzenie klasowe+kolor to ciekawy temat, ale wydaje mi sie, ze jednak kolory kazdej klasy trzymaja sie bardzo czesto osobno, i najlepiej sie czuja w swoim wlasnym srodowisku klasowo-rasowym. Tak patrzac chociazby na smietanke polityczna, czy artystyczna.
                      Vide chociazby ostatnia awantura w szklance wody o brak czarnych kandydatow do Oskara. Wiem, wiem, troche duzy przeskok, ale tak mi sie skojarzylo.
                      • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 18:14
                        Bo problem jest duzo bardziej skomplikowany, mimo, ze zgadzam sie z Twoim uproszczonym modelem :)
                        Co do Oskarów - ja sie zgadzam z punktem widzenia Idrisa Elby :)
                        A co do różnicy Erytrejczyk/czarny Brytyjczyk - no wlasnie cześciowo roznica polega na wychowaniu. Sa rodzice, ktorzy wychowują w mocno zamknietej grupie, a sa tacy, ktorzy od poczatku wiedza, ze wychowują Brytyjczyków - podobnie przecież tu na forum, czesc dziewczyn uwaza swoje dzieci za Polakow, czesc (jak Ty i ja) wychowuje na Brytyjczyków czy nawet Anglików :)
                        • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 19:01
                          a co to jest wychowanie na Brytyjczyka?Rozumiem ze Twoje dzieci juz Polakami nie sa, koncentrujesz sie tylko i wylacznie na nadaniu im cech brytyjskich, czymkolwiek one sa? I gdzie widzialas tutaj dzieci bogatych Nigeryjczykow asymilujacych sie? Mocno zastanawiam sie nad slowem czarny Brytyjczyk i kwestia jego wychowania widocznie jestesmy w innych miastach bo w wiekszosci zyjac w Londynie tutaj tego nie widze, widze rozczlonkowanie dzielnic - widze wlasnie grupowanie sie we wlasnych kregach kulturowych, a ile osob nie zna jezyka z tych spolecznosci. Nie wiem czy wiekszosc z Was mieszka w Londynie czy po prostu na obrzezach w mniejszej wielokulturowosci i tego nie widzi badz nie chce widziec.
                          Inna rzecz niepoki mnie rowniez - skoro wiekszosc jest tak mocno zasymilowana z brytyjskim background i czuje sie wiecej brytyjczykami to czemu siedzicie tutaj tyle lat na tym forum? Czemu mimo wszystko szukacie swoich krajanow?
                          To tyle w temacie, bardzo dziekuje Ani za zrozumienie i w pelni rozwiniecie tematu, ktory jest wlasnie tym co moje dziecko doswiadcza, mimo najszczerszych checi zaklimatyzowania sie ciezko mu sie odnalezc. Przypisywanie mi niemal rasistowskich ideologii i wmawianie braku roznic kulturowych jest tutaj nie na miejscu i po prostu hipokryzja albo brakiem doswiadczenia tego szerokiego zjawiska.
                          • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 19:27
                            Nie, moje dzieci nie sa Polakami. Sa Brytyjczykami (cześciowo)polskiego pochodzenia.
                            Zarzucanie mi nieznajomości tematu roznic kulturowych - coz moge powiedziec? Pahahahahaha.
                            Gdzie spotkałam bogatych Nigeryjczyków asymilujących sie? W szkole mojej na przykład.
                            Nie, nie mieszkam w Londynie, ale codziennie w nim jestem, w pracy.
                            Ania napisała to, co chciałas uslyszec. Reszta sie z nia nie do końca zgadza, przemysł temat.
                            • aniaheasley Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 19:35
                              Ania napisala to co widzi dookola siebie w Londynie od wielu lat. I na swoim multikulturowym przedmiesciu i w szkolach dzieci, i w centrum w pracy i poza nia, i wreszcie w srodowisku polskiego przasnego zascianka na Balham. Nie pisze pod nikogo, zeby ktos uslyszal co chcial uslyszec.
                              • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:14
                                Chodzilo mi o to, ze jako jedyna odpowiedzialas na pytanie zamiast z tym podejsciem dyskutowac, jak reszta nas.
                            • ta_ruda Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:12
                              illegal, pochodzisz z bardzo zamoznej rodziny, pojechalas do ekskluzywnego liceum do ktorego przygotowywalas sie juz w Polsce, i porownujesz sie do 14-latka, ktory zostawia swoich znajomych i przyjechal do ktoju ktorego nie zna.
                              A ci bogaci Nigeryjczycy, czy inni imigranci z Afryki, czy tez z Polski tak sie wspanial zasymilowali, ze az sie powiazali z innymi imigrantami. To nie jest asymilacja do kultury nawego kraju. Niestety asymilacja jest trudna, a tym bardziej trudna jesli ma sie 13-15 lat i przyjezdza do obcego kraju.
                              • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:25
                                Ta_ruda, ja rowniez zostawilam swoich znajomych i rowniez przyjechalam do kraju, ktorego nie znalam.
                                Dodatkowo zostawilam swoja rodzine.
                                Dzeile sie swoim doswiadczeniem, ktore mi mowi, ze im szybciej ktos sie wtopi w srodowisko, w ktorym przyszlo mu mieszkac, tym mu bedzie latwiej.
                                Jak poszlam na studia, to Polakow bylo juz wiecej - duza czesc trzymala sie razem, czesc z nas funkcjonowala jak wolne elektrony - czesciowo trzymajac sie Polakow, czesciowo majac znajomych z roznych miejsc. Ci, ktorzy byli bardziej otwarci na innych, szybciej sie dostosowali do zycia tutaj i wiecej z nas zostalo.
                                Tez mialam faze tesknoty, zalu, poczucia straty - nurzanie sie w tej nostalgii nie pomagalo
                                • ta_ruda Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:39
                                  i mimo tych lat mieszania sie z innymi kulturami, mimo zwiazku z innym imigrantem, nadal jednak wracasz na polskie fora internetowe i spotykasz sie z polskimi znajomymi. Bo jednak jest cos co cie tutaj ciagnie, i cos ci to daje.
                                  Jasne, otwarcie sie jest bardzo wazne, ale pchanie 'na sile' chlopca w wieku 15 lat do 'tubylcow' wcale nie jest swietnym rozwiazaniem. I z pewnoscia nie jedynym.
                                  • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:45
                                    Nie proponuje nikomu wciskania nikogo na sile - wręcz zaproponowałam znalezienie jakichś Polaków, ktorzy staną sie dla niego 'kluczem' - moze inni nastolatkowie, ktorzy sie tu nie urodzili?
                                    Polskie kluby, szkoły, etc maja ta wadę, ze sa... polskie. Czyli nie pomogą mu 'wkrecic' sie w tutejsza kulturę.
                                    Na pewno ten wiek jest trudny, ale da sie ułożyć sobie tutaj zycie.
                                    BTW - bardzo mało mam polskich znajomych poznanych na emigracji. Najczesciej spotykam sie z ludzmi, których znam z mojego polskiego liceum - akurat tak wyszło, ze 5 osob z mojego rocznika mieszka w Londynie. Spotykamy sie ze względu na wspólna przeszłość bardziej niz pochodzenie.
                                • salsa.lover Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:48
                                  illegal.alien napisała:

                                  > Ta_ruda, ja rowniez zostawilam swoich znajomych i rowniez przyjechalam do kraju
                                  > , ktorego nie znalam.

                                  Co innego gdy robi się to z własnej woli, bo tak się samemu zdecydowało. A zupełnie co innego gdy ktoś zadecydował za ciebie i nie masz absolutnie żadneg innego wyboru. Nie wiemy czy syn autorki w ogóle chciał z Polski wyjeżdżać.

                                  Jeśli nie chciał to jego reakcja jest tymbardziej zrozumiała i niechęć do tutejszych dzieciaków może być tego skutkiem i nie mieć nic wspólnego z kolorem ich skóry. Niestety ale to nie jest 3latek, któremu pakuje się ulubionego misia i po sprawie. Chłopak miał 13 lat jak wyjechał. I tak jak już pisałam poniżej, ludzie są naprawdę różni i mają prawo różnie znosić emigrację. To, że Ty wyjechałaś w wieku 19 lat i się zasymilowałaś bez większych problemów nie oznacza, że każdy musi mieć tak samo. To, że ktoś sobie nie radzi wcale nie musi oznaczać, że lubi się nurzać w nostalgii. Może po prostu jest INNY niż Ty, ma inną osobowość, inne doświadczenia. I ma do tego prawo.
                                  Wypadałoby to uszanować w ramach propagowanej tu tolerancji a nie wymądrzać się jak to ja sobie świetnie poradziłam a ci co sobie nie radzą to znaczy, że przeszkadza im brązowy kolor skóry.
                                  • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:52
                                    Halo, moment, wkładasz mi pod palce zupełnie nie moje słowa. Ja nigdzie nie pisałam, ze komuś przeszkadza kolor skory. I nie miałam 19 lat ;)
                                    Wcale sie nie mądrze i nie uwazam, ze cos musi zadziałać, bo mnie sie udało. Dziele sie swoim doświadczeniem i pisze, co zadziałało w moim wypadku.
                            • salsa.lover Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:31
                              Ja uważam, że zupełnie niepotrzebnie temat zboczył na kolor skóry i rasism i rozstrząsanie sprawy pod kątem polskości, brytyjskości i asymilacji czy jej braku.
                              Dokładnie te same problemy mógłby przeżywać chłopak przenosząc się z jednego miasta w Polsce do innego. Zmiana środowiska, oderwanie od dotychczasowych kolegów, trudności odnalezienia się w nowej grupie. To moim zdaniem jak najbardziej zrozumiałe i często spotykane zjawisko.
                              Kolejny fakt to co już ktoś napisał wyżej. Nie każdy jest stworzony do emigracji. Nie każdy dorosły sobie z tym radzi i tak samo nie każdy nastolatek musi.
                              I tak samo nie każdy człowiek jest ekstrawertykiem, który w nowym środowisku natychmiast znajdzie sobie kumpli i będzie się świetnie bawić. Wielu ludziom sporo czasu zajmuje zbudowanie sobie grona znajomych, z którymi lubią spędzać czas i jest to całkowicie normalne. Jeśli chłopak jest introwertykiem, to wypychanie go na siłę do "tubylczych" rówieśników wśród których źle się czuje moim zdaniem robi więcej szkody niż pożytku. Pewnie dlatego też blokuje się i zamyka się w sobie. To już nie jest 5 latek, któremu można zaprosić kolegów do domu i "niech się razem bawią".
                              Pewnie tęskni za dawnym przyjaciółmi i dlatego idealizuje to co miał w Polsce, a czego tutaj jeszcze nie ma.
                              I o ile nie jestem zwolenniczką zamykania się w narodowościowych gettach to doskonale rozumiem, że polscy koledzy, polskie środowisko może tutaj zdziałać cuda i pomóc chłopakowi jakoś stanąć na nogi, odzyskać pewność siebie. Być może trafi na rówieśników, którzy będą mieli podobne jak on doświadczenia (zostawienie kumpli w PL) i może tam znaleźć zrozumienie.
                              Po 15 latach tutaj i w multi kulturowym Londynie, mimo wielu "tubylczych" znajomych, których bardzo lubię wciąż zdarza mi się doświadczać pewnego poczucia takiej fundamentalnej wspólnoty kulturowej z Polakami. Oczywiście nie ze wszystkimi hahaa! Ale to jest coś często bardzo trudne to określenia i sprecyzowania. Jak choćby to, że nie trzeba tłumaczyć co to był Pewex. I oczywiście nie oznacza to, że mimo tego nie można budować relacji z innymi nacjami i kręgami kulturowymi, tyle, że będą one bazowały na czym innym. Nie ma co tu oceniać czy to lepiej czy gorzej. Każdy ma prawo obracać się w takim gronie w jakim czuje się dobrze i swobodnie. Syn autorki wątku jeszcze sobie takiego grona nie odnalazł i jeśli polska szkoła mu w tym pomoże to nie ma w tym nic złego. Natomiast nie ma sensu pchać go na siłę tam, gdzie on czuje się źle, bo to go jeszcze bardziej wyalienuje.
                              • najma78 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:53
                                salsa.lover napisała:

                                > I o ile nie jestem zwolenniczką zamykania się w narodowościowych gettach to dos
                                > konale rozumiem, że polscy koledzy, polskie środowisko może tutaj zdziałać cuda
                                > i pomóc chłopakowi jakoś stanąć na nogi, odzyskać pewność siebie. Być może tra
                                > fi na rówieśników, którzy będą mieli podobne jak on doświadczenia (zostawienie
                                > kumpli w PL) i może tam znaleźć zrozumienie.

                                Byc moze ale wcale niekoniecznie. Moze byc tak ze te dzieciaki beda tu od lat, przyjechaly jako male dzieci albo sie tu urodzili i beda sie roznic mentalnoscia. To nie sa maluchy na poczatku primary school a nastolatki, konczace secondary school. Owszem, moze znalezc kogos kto bedzie w podobnej sytuacji, z podbnym nastawieniem czyli idealizowanie tego co bylo w pl, tesknota itp pytanie tylko czy to napewno pomoze? Dorosli imigranci tez zamykaja sie we wlasnych narodowosciowych gettach ale to powoduje tylko wieksza izolacje.
                                • salsa.lover Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:05
                                  najma78 napisała:

                                  > Byc moze ale wcale niekoniecznie.

                                  Jak będzie to akurat nie wiemy, ale próbować warto, czyż nie?

                                  > Dorosli imigranci tez zamykaja sie we wlasnych narodowo
                                  > sciowych gettach ale to powoduje tylko wieksza izolacje.

                                  Kwestia spojrzenia. To co Ty uważasz za izolację innym może odpowiadać. Jeśli im to odpowiada i takie grono towarzyskie sobie wybrali to w czym tak naprawdę jest problem? Każdy ma prawo żyć tak jak mu się podoba.
                                  Ja nie rozumiem skąd tutaj takie poczucie uprawnienia do oceniania i krytykowania kto jak żyje, kto z kim się asymiluje i w jakim stopniu.
                                  Są ludzie, żyjący w swoich etnicznych enklawach a są też ludzie nie przyznający się skąd pochodzą i na każdym kroku podkreślający ileż to oni mają angielskich przyjaciół. I ok, o ile każdy jest zadowolony z modelu jaki sobie wybrał, to jego święte prawo.
                                  • najma78 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:21
                                    salsa.lover napisała:

                                    > Jak będzie to akurat nie wiemy, ale próbować warto, czyż nie?

                                    Mysle ze warto zrobic wszystko aby chlopak otworzyl sie na znajomosci z rowiesnikami ale niekonoecznie z polskiego srodowiska a ogolnie na ludzi.

                                    >
                                    > Kwestia spojrzenia. To co Ty uważasz za izolację innym może odpowiadać. Jeśli i
                                    > m to odpowiada i takie grono towarzyskie sobie wybrali to w czym tak naprawdę j
                                    > est problem? Każdy ma prawo żyć tak jak mu się podoba.

                                    Ale nie kazdemu to sie podoba, poprostu zabrneli w izolacji tak daleko ze nie maja innego wyjscia. Izolacja grup, spoleznosci nie ma pozytywych stron, to generuje problemy i poglebia juz isteniejace. To sa fakty.
                                    Sa rozne sytuacje, niektorzy przyezdzaja tylko na okreslony,krotki okres i wtedy integacje mozna sobie darowac ale jesli ktos zyje latami, czesto ma plany zostac na zawsze, zyje na zasadach jak reszta obywateli to czyms natualnym jest stanie sie czescia spoleczenstwa z calym inwentarzem czyli swoja odmiennoscia ale jednak czescia wspolna a nie osobnym zbiorem. Jesli wiec cale spolecznosci swiadomie sie izoluja to jest to negatywne.
                              • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:17
                                salsa.lover jest dokladnie tak jak piszesz, on jest zagubiony, nie wiedzial czego sie spodziewac mimo,ze bardzo chcial tu przyjechac, ale realia i introwertyczny charakter po prostu go zaskoczyly. Teskni za tym co jest dla niego znajome, co daje mu tozsamosc, co sprawia ze czuje sie dobrze i znajomo. Jego brat sobie super poradzil, wtopil sie w ten multikulturowy tygiel, skonczyl GCSE zmienil college i ma wybor:) A przed nim trudne poltora roku, a wytrwanie do GCSE jesli psychicznie czujesz sie wyalienowany pomocne nie jest, potem wiadomo zmieni szkole na college, tylko czy wytrzyma?
                                Nie wspomnialam tutaj w watku,ze Ci rdzenni mu tez dokuczali bo bycie Polakiem laczy sie z pewnymi nalecialosciami, to apropos tej integracji i lepszosci:) Naprawde ciesze sie ze tu tyle wspanialych ludzi sukcesu, ktory sobie poradzili ale nie potrafia zrozumiec nastolatka, ktory czuje inaczej bo ma inny charakter, dorasta, chce byc w grupie a nie ma jak.
                                • salsa.lover Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:56
                                  No widzisz, ja sama jestem introwertykiem i może dlatego opisany przez Ciebie problem widzę właśnie z tej perspektywy. Doskonale rozumiem, że są ludzie, dla których znalezienie znajomych i bliskich więzi zajmuje trochę czasu. A tym samym utrata więzi już istniejących jest może boleśniejsza niż dla ekstrawertyka.
                                  Nie ma to nic wspólnego z przypisywanymi Ci tutaj zarzutami i w sumie szkoda, że wątek skręcił w taką stronę.

                                  Rozumiem poniekąd Twojego syna, bo jeśli czuję, że nie mam z kimś zbyt wiele wspólnego to też nie chce mi się wchodzić w jakieś bliższe relacje i nie widzę szczególnie sensu tracić na to czasu. I pewnie irytowałoby mnie gdyby ktoś próbował mi wybierać znajomych i ciągle namawiać z kim mam się kolegować. Powiem Ci, że ja w podstawówce też cierpiałam, że nie jestem otoczona wianuszkiem dziewczynek, zazdrościłam tzw popularnym koleżankom. Nie jest łatwo być trochę na uboczu. Ale już tak w liceum, gdy znalazłam dwie naprawdę bliskie przyjaciółki to stwierdziłam, że zdecydowanie lepiej czuję się w mniejszym gronie, gdzie mam poczucie, że te osoby "mnie czają" ;) Zaakceptowałam też to, że nie muszę mieć tabunów znajomych tak jak inni, ważne żebym miała takich znajomych, z którymi dobrze się czuję.

                                  Może tu właśnie jest klucz, może zamiast na siłę próbować znaleźć synowi jakiś znajomych, spróbuj go jakoś podbudować, okazać zrozumienie dla jego sytuacji i tego co przeżywa. To już jest duży facet i trudno aby mamusia za nim biegała i wynajdywała mu kolegów. Postaraj się zaakceptować, że może on jest inny od rodzeństwa ale nie znaczy że gorszy, wspieraj go jak możesz. Napewno warto zachęcać go by znalazł jakiś sport, hobby, w którym będzie dobry, to mu podbuduje poczucie wartości, bo skoro już mu w szkole dokuczali to pewnie to też ucierpiało.
                          • najma78 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 19:29
                            seena75 napisał(a):

                            > a co to jest wychowanie na Brytyjczyka?Rozumiem ze Twoje dzieci juz Polakami ni
                            > e sa, koncentrujesz sie tylko i wylacznie na nadaniu im cech brytyjskich, czym
                            > kolwiek one sa?

                            Dzieci, ktore sie tu urodzily i wychowuja sa jednak Brytyjczkami czy to sie ich rodzicom podoba czy nie. Po jakims czasie staja sie nimi takze te ktore przyjechaly z innych krajow a po czesci i ich rodzice jesli tego chca. A co to jest? Skoro nie wiesz to moze zbyt krotko tu jestes a moze nie chcesz wiedziec. Twoj syn po dwoch latach nie czuje sie Brytyjczykiem i nie ma w tym nic dziwnego.

                            > Inna rzecz niepoki mnie rowniez - skoro wiekszosc jest tak mocno zasymilowana
                            > z brytyjskim background i czuje sie wiecej brytyjczykami to czemu siedzicie tut
                            > aj tyle lat na tym forum? Czemu mimo wszystko szukacie swoich krajanow?

                            A ty czemu po raz kolejny uzywasz tego argumentu? Uwazasz ze pisanie na polskojezycznych forach oznacza izolacje,brak integracji? Pisanie na takich forach wyklucza w jakis sposob asymilacje, a moze wyklucza pisanie na innych nie polskojezycznych forach?
                            Nie zauwazylam zeby ktos sugerowal ze jestes rasistka. Trafienie do grup rowiesikow z poslkimi korzeniami wcale nie oznacza ze twoj syn wejdzi w te grupy gladko i nawiaze przyjaznie, te mlode osoby moga roznic sie mentalnoscia tak samo jak ci ciemnoskorzy koledzy twojego syna ze szkoly.
                          • yumemi Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:44
                            Dziwne pytanie :-) To ze sie ma jakis background nie oznacza sie sie odwracamy od innych kultur -
                            Czyli to co opisujesz w temacie swojego syna. Ja rowniez jestem na niemieckim forum oraz śledzę japońskie :-)) Hmm to znaczy ze jestem stracona dla sprawy? :-)
                            Sorry ale dla mnie to jak czytam o tym kulturowym i etnicznym separowaniu to mi sie odechciewa. Chyba jestem dziwna ale totalnie nie zwracam uwagi na kolor skóry, jest to dla mnie całkowicie nieistotne. Rozmawiam z ludźmi i widzę jacy sa. Zawodowo pracuje z super specjalistami i bardzo dobrze wykształconymi ludźmi, i interesuje mnie co maja do powiedzenia - wygląd to cos co rejestruje informacyjnie, typu włosy, oczy, kolor skory - poza tym po mnie spływa :-)
                            Nie myl pojęć - kultur roznych jest tu pełno, równiesz wsród rdzennych Brytyjczyków - tak samo jak pełno roznych akcentów. No i sa. I co z tego? Jakie to ma znaczenie w sporcie, w kontaktach towarzyskich? Ludzie to ludzie.
                            • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:09
                              tylko Ty niee jestes skazana na jedna szkole i tych swiatlych ludzi poznajesz bo masz wybor:) Po raz kolejny napisze, nie ma znaczenia dla mnie kolor skory,, pisalam o roznicy kultur i kregach kulturowych a ktos tu podpial watek koloru skory, udajac ze to moj wywod.
                              • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 22:13
                                "Po raz kolejny napisze, nie ma znaczenia dla mnie kolor skory,, pisalam o roznicy kultur i kregach kulturowych a ktos tu podpial watek koloru skory, udajac ze to moj wywod."

                                Przeczytaj swój drugi post. Sama zaczęlas o kolorze skóry, a ja usilowalam Ci wytłumaczyć ze to nie jest tozsame z kulturą, narodowością itd.
                  • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 18:07
                    "Po prostu roznice kulturowe sa ogromne"

                    Pomiędzy ludzmi z innych krajów, kontynentów, kultur, religii owszem, mogą byc duze róznice kulturowe, ale nie wiem czemu łączysz to z kolorem skóry. Ludzie się róznią jezeli sa inaczej/w innym miejscu wychowani. Sam kolor skóry, to tylko wygląd. Owszem, nie ma on znaczenia w nawiązywaniu relacji. Nie wiem dlaczego piszesz, jak to trzeba byc odwazym zeby o tym pisać. Moze dla Ciebie faktycznie ma znaczenie, ale nie wiem czemu dziwisz się, czy wątpisz w to, ze inni mają odmienne spojrzenie.
                  • ta_ruda Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:24
                    Aniu, swietnie to napisalas. Taka juz natural ludzka, ze tworzymy grupy z ludzmi ktorzy sa do nas podobni, ktorzy utwierdzja nas w swojej tozsamosci, dotyczy to rowniez rasy i koloru skory. Z wiekiem nasz tozsamosc sie ksztaltuje i wyostrza, a znajomi i przyjaciele sa najczesciej dobierani ze wzgledu na podobiesntwa (podswiadomie). Ja mimo tylu lat w tym kraju, zwiazku z nie-Brytyjczykiem, mam w swoich znajomych Europejczykow, Poludniowoamerykanow, i jakies pojedyncze przypadki inny kultur (ale wyedukowanych w miedzynarodowych szkolach).
            • illegal.alien Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 16:56
              Wiesz, tak sie składa, ze ja swoj pobyt w UK zaczelam od szkoły międzynarodowej. Prawdziwie międzynarodowej, nie ze przyjeli pieciu chińczyków i sie cieszą.
              Wiem dokladnie jak to wyglada. Kluczem jest znalezienie sobie towarzystwa lokalnego, a nie zapiekanie sie w polskich środowiskach.
              To znaczy jasne, jezeli sa w szkole Polacy, ktorzy sa otwarci na znajomość z nim, to jasne, niech sie przyjaźni, ale niech traktuje to jako 'klucz' do reszty towarzystwa, a nie zamyka sie na resztę swiata.
              BTW - Ania słusznie zauważyła, ze w polskich szkołach duzo jest drugiego pokolenia, albo pol-Polakow, oni mogą miec mentalność zupelnie odmienna od Waszej.
              • yumemi Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:46
                Illegal, dokładnie :-)
                Na pewno nie kierowałbym chłopaka na 'Polakow' bo to 'nasi' - to dla mnie oczywiste. Na ludzi - owszem. Jesli tak sie złoży ze bedą to tez Polacy, ok :-))
    • sophie2202 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 15:56
      Zapisz go na Taekwondo, tam mozna poznac fajnych ludzi i jeszcze potrenowac. Wiek nie ma znaczenia.
    • najma78 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 16:47
      Twoj syn jest w y10/11? Jesli tak to niech sie skupi na przygotowaniu do GCSE. Juz niedlugo zmieni szkole i wejsdzie w nowe towarzystwo. Brak towarzystwa jest niefajny w tym wieku ale nie wiadomo czy w polskiej grupie by sie odnalazl bo tam tez znaja si od lat. Zmiana szkoly podobnie, bo nawet jesli byloby w nie wiecej dzieci Polakow to tez pewnie maja juz sqoje towarzystwo. Zmiana szkoly na tym etapie to faktycznie niezbyt dobry pomysl.
    • akanka Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 17:32
      Mam dwoch nastolatkow, jeden z nich ma 15 lat, ale moi sa tutaj wychowywani i zamieszkanie w Pl byloby dla nich oderwaniem od wszystkiego co znaja. na twoim miejscu tak jak dziewczyny sugeruja poszukalabym dla syna zajec sportowych, klubow, treningow, miejsc gdzie moze poznac innych, niezwiazanych z jego obecnym srodowiskiem. Jesli chodzi o polska szkole to przynajmniej u nas trwa ona do 16rz, kiedy dzieci robia A lvl, do gcse podchodza w 9 klasie, ale mlodziez sie zna od lat, chyba jedyna nowa osoba ktora do nich trafila, to dziewczyna ktora przeprowadzila sie w nasze okolice z innego miasta. Zreszta pomimo dlugiej znajomosci dzieciaki maja swoje srodowiska, swoje towarzystwo, spotykaja sie w pl szkole, maja kontakt, ale poza tym to jednak glownie kazde z nich ma swoich znajomych, najczesciej lokalnych. Jesli szkolni koledzy mu nie podpasowali to szukajcie poza szkola, ale raczej nie ukierunkowujcie sie na polskich kolegow.
      • steph13 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 20:58
        Nie bardzo rozumiem w jakim sensie ten nastolatek az tak przesiaknal polska kultura, ze w innej nie potrafi sie odnalesc? Mlodzi ludzie w jego wieku zyja kultura mlodziezowa, sluchaja podobnej muzyki, uprawiaja te same sporty, ogldaja te same filmy I tematyka ich rozmow pomiedzy soba zapewne nie rozni sie specjalnie. To ze jeden dostaje na obiad schabowy a inny w domu wcina curry nie stanowi chyba tak ogromnej przeszkody w dogadaniu sie. Moim skromnym zdaniem wciskanie go w polskie towarzystwo jeszcze bardziej go wyalienuje z codziennego srodowiska. Najwyrazniej chlopak tkwi w negatywnym nastawieniu do nowego kraju I NIE CHCE sie w nim odnalesc bo z Polski nie chcial pewnie wyjezdzac. Czarnoskorzy koledzy w klasie moga okazac sie lepszymi kumplami niz ci z polskiego srodowiska tylko trzeba dac im szanse. Oczywiscie nie pomaga matki gadanie o czarnych, murzynach etc - mamy XXI wiek kobieto wiec moze ten element polskiej 'kultury' nalezy nareszcie zapakowac do historii. Chlopak potrzebuje rozjasnienia umyslu a nie utwierdzania w stereotypach wyniesionych domu.
        • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:06
          taaa Ty wiesz wszystko:) Nastepny klon forumowy, dziekuje za Twoje mega rozjasniajace umysl porady. Gwoli scislosci moj syn chcial tu przyjechac!!!!
          A matki gadanie hmmm co Ty wiesz o zyciu, o mnie i o mojej sytuacji. Tak jak napisalam, bardzo bardzo zaluje ze napisalm tutaj jakikolwiek post, jeszcze tyle hipokryzji, obludy i wywyzszania sie nie widzialam. Chyba lepiej by sie syn trzymal z daleka od takich Polakow. Zreszta jak widac wiekszosc dzieci nie ma i tylko bajdurzy co slina na jezyk przyniesie.
          • najma78 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:25
            seena75 napisał(a):

            Zreszta jak widac wiekszosc dzieci nie ma i tylko bajdurzy co slina na jezyk przyniesie.

            😂😂😂
            Tiaaa, my tu wogole nierealni jestesmy, tylko ty taka prawdziwa.
            • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:27
              dla kazdego masz takie porady kochanienka?:) Powodzonka
              • najma78 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:30
                seena75 napisał(a):

                Powodzonka

                Zyczyc powinnas sobie, bo to ty masz problem,co nie kochanienka.😀
          • yumemi Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:53
            Zamiast sie oburzac - moze troche posluchaj?
            Akurat Steph bardzo dobrze i sensownie napisala. Nid dodac nic ujac.
    • seena75 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:26
      I tak podsumowujac, chcialabym juz zakonczyc ten temat, zrobilo sie przykro i jak wspomnialam zaluje ze cokolwiek tutaj napisalam, oprocz 2-3 cos wnoszacych odpowiedzi, dostalam tyle jadu i typowej zlosliwosci, wywyzszania sie, przypisywania mi rasistskich tresci, ze jestem w szoku.
      Nic nie wiedzac dokladniej o mnie, o mojej rodzinie, dziecku zostaly przypisane takie realia ze po prostu nie wierze.Polowa wyssana z palca i dorobiona ideologia.
      Jesli dla kazdego macie takie porady to hmmm tym bardziej jest to przykre i lekcewazace. Zycze powodzenia
      • plain-vanilla Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 21:41
        Mysle, ze nie powinnas rezygnowac z korzystania z forum, bo wywiazala sie dyskusja nt twojego postu. Taka wlasnie jest specyfika internetowych forums. Czasami za duzo osobistych refleksji podsyci goraco dyskusje.
        Widac, ze nie korzystasz czesto z tego typu wymiany informacji, bo twoja reakcja jest naprawde przesadzona. Wyluzuj, dziewczyno. Duzo dziewczyn napisalo madrze, poza dwiema moze. Nie ma sensu strzelac focha.
        Ja nie mieszkam w Londynie i nie mam jeszcze dzieci nastoletnich. Rozumiem, ze sie martwisz o syna. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze.
      • salsa.lover Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 22:05
        seena75 napisał(a):

        > odpowiedzi, dostalam tyle jadu i typowej zlosliwosci, wywyzszania sie, przypis
        > ywania mi rasistskich tresci, ze jestem w szoku.


        eee, to naprawdę nic w porównaniu z tym co czasem się tutaj wyprawia! :)
      • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 22:23
        Seena, przeczytaj na spokojnie jeszcze raz. Gdzie tu jakis jad, wywyzszanie się itd.? Ja naprawdę nie widzę tu wrogich wypowiedzi. Najwięcej nieprzyjaznych akcentów jest chyba u Ciebie, no ale rozumiem, ze się wkurzylaś jako autorka wątku.
        • bergamotka77 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 23:43
          seena
          Twoj post mnie bardzo zaciekawil, bo sama mam syna, ktory w tym roku skonczy 14 lat i z ktorym oraz jego mlodszym bratem planujemy przeprowadzke do Londynu latem. Tez nie wiem jak sie zaaklimatyzuje itd. Akurat bede w Londynie od 28.01 przez kilka dni, jak chcesz mozemy sie spotkac na kawe gdzies w centrum w nastepny weekend, a chlopcy mogliby sie poznac. Moj syn tez chce bardzo pojechac do UK, do taty, ktury pracuje od zeszlego roku w Londynie, ja mam pewne watpliwosci... Jak masz ochote, to napisz prosze na priva.
          • bergamotka77 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 23.01.16, 23:45
            sorry ktory of kors ;)
            • espionka Re: problem z nastolatkiem na emigracji 25.01.16, 14:56
              Czasami adaptacja trwa dluzej. Znam mame Polke, ktorej starsza corka dopiero zaklimatyzowala sie jak skonczyla 19 lat i teraz jest dobrze.
              Bardzo fajne, integrujace zajecia maja Explorer Scout albo roznorakie Youth Clubs przy kosciolach albo w community centre gdzie spotykaja sie dzieci z roznych szkol.
              Jesli Ty sie czujesz tutaj dobrze (masz przyjaciol, zaadaptowalas sie i syn zauwaza Twoje zadowolenie), to istnieje spora szansa, ze dziecko z czasem to przejmie. Spotkania rodzinne, wspolne wypady ze znajomymi, ktorzy maja dzieci w podobnym wieku bardzo by tu mogly pomoc. Ja bym pomyslala nad zmiana szkoly, nie samym GSCE nastolatek zyje a taka alienacja moze z czasem przerodzic sie w cos gorszego. Wylacznie tlumaczeniem nic nie wskorasz u nastolatka niestety :)
              • ann.38 Re: problem z nastolatkiem na emigracji 25.01.16, 15:43
                Jest chyba na przedostatnim roku GCSE czyli tej wiosny juz będzie część egzaminów, to raczej nie bardzo na zmianę szkoły. Z tego, co autorka pisze, to chłopak ma brata. Nie zastąpi on w pełni relacji z rówieśnikami w szkole, ale zawsze to juz coś aby przeczekać do końca tego kursu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka