coconut234
29.03.17, 18:49
Dwa tygodnie temu miałam niegrozna stłuczkę w centrum miasta. Skręcając w prawo z głównej ulicy musiałam przeciac dwa pasy ruchu. na pierwszym bym korek i luka przez która przejechałam i zatrzymałam się by spojrzeć czy na drugim pasie nic nie jedzie. Drogą była wolna, co potwierdził nawet mój pasażer. Gdy ruszyłam, okazało się że po tym pasie pędzila kobieta, na oko musiała jechać min 40-45 mil na godzinę, gdzie dozwolone było 30. Nie miałam szans jej zauważyć. Wjechała mi w bok. Uszkodzenia mojego auta były o wiele większe niż jej. Przyjechała policja, poinstruowala nas co robić dalej. Nie powiedzieli czyja wina, ale ja też nie zamierzalam się niczego wspierać bo ona miała pierwszeństwo. Powiedziałam tylko policjantom i ubezpieczycielowi, ze jechała zdecydowanie za szybko, ale to podobno ciężko udowodnić. Mniejsza o to. Dostałam dziś list od jej solicitora, ze mam napisać oświadczenie, ze przyznajde się do winy i mam zaproponować zadośćuczynienie. Jakie zadoscuczynienie? Nikt nie został ranny, samochody również ucierpiały nieznacznie. Co robić? Szukać prawnika, zadzwonić do ubezpieczalni? Axa też otrzymała albo otrzyma list od solicitora, tak mi napisano. Jestem matka samotnie wychowujaca, pracuje 25h tygodniowo, mam kredyty, nie mam pieniędzy na żadne zadosuczynienie, nie mam żadnego majątku poza samochodem wartym 300f ;) Czy mam się czego obawiać? Ubezpieczenie mam tylko third part.