Dodaj do ulubionych

co was najbardziej irytuje w UK?

06.04.07, 13:31
jestem w UK dwa lata i bardzo lubie tu mieszkać, fajna okolica, mili ludzie,
pieniądze... ale żeby nie było tak różowo irytują mnie tu dwie rzeczy:
edukacja i służba zdrowia. no nie mogę jak patrzę na ilość przerw w roku
szkolnym i poziom wiedzy. służba zdrowia, która początkowo nawet mi się
podobała: przychodzenie na godzinę i darmowe leki, za które w Pl płaci się
sporo, ale teraz nie jest to dla mnie takie super. dzwonię do przychodni bo
mam chore dziecko, zapisują mnie, przychodzę a tam pielęgniarka ją ogląda-
lekarz ma dużo pacjentów. boli mnie brzuch i chcę do ginekologa, a bada mnie
(gniecie brzuch)pielęgniarka. gdy moja córka w wieku póltora roku dostała
toksykologicznej reakcji alergicznej po podaniu antybiotyku nikt się nie
przejął obrzydliwą wysypką, która schodziła jej miesiącami. katar i kaszel-
nie do leczenia, a trzydniowe wymioty zawsze wirus. zresztą wszystko tu jest
wirusowe. teraz się już wycwaniłam i jak coś do szpitala- tam zdecydowanie
lepiej:) pozdrawiam serdecznie:)))
ps. czy ciemieniucha jest normą u 3letniego angielskiego dziecka, bo wśród
moich znajomych wszystkie dzieci mają?:)
Obserwuj wątek
    • dorotus76 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 06.04.07, 13:49
      Mi przerwy w roku szkolnym zdecydowanie sie podobaja, dzieci maja czas na
      odpoczynek i dojscie do siebie po chorobach, które łapia w szkole, bo wiekszość
      dzieci w szkołach strasznie kaszle (czy to normalne ze wychowawczyni podaje
      dzieciom antybiotyki w szkole? - w Polsce chore dziecko, a zwł. na antybiotykach
      zazwyczaj siedzi w domu...).
      Razi mnie brak edukacji u dorosłych ludzi: lekarz GP nie umie łaciny (nie
      potrafi przeczytac diagnozy wystawionej przez lekarza pierwszego kontaktu z PL i
      pyta mnie, czy to po polsku? ...rece opadają...), pani na poczcie dziesięc razy
      odlicza 15 znaczków, liczy z róznych stron, wciąż się upewniając, kiedy w koncu
      odliczyła, a poprosiłam o naklejki "air mail" zdenerwowana urywa pół kartki (ze
      30 sztuk), bo przeciez musiałaby liczyc od nowa...
      Ale to ostatnie przypadki.
    • gypsi Re: co was najbardziej irytuje w UK? 06.04.07, 14:45
      Dupowaci kierowcy. Ale w Polsce tez mnie irytowali, tyle ze tu jakby bardziej
      flegmatycznie jezdza. No i parkuja w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach -
      na luku drogi, zaraz za skrzyzowaniem, itp.
      System szkolny bardziej mi sie podoba niz w Polsce - gdzie szkoly podobno
      utrzymuja tzw. wysoki poziom. Akurat, poziom najlepiej widac po degradacji
      matury i magisterium. Tutejsza szkola podoba sie tez bardziej niz polska
      wszystkim dzieciom, moim i znajomych. No i tu maja szanse na studia na naprawde
      dobrej, o swiatowej renomie uczelni. W Polsce z tamtymi zarobkami nie byloby nas
      stac nawet na studia poza domem.

      Naprawde nie mam podstaw, zeby narzekac. Praca super, zarobki super, pozycja
      spoleczna o jakiej w Polsce lekarz moze sobie tylko pomarzyc, kazdy uwaza ze mu
      sie nalezy, wie lepiej, a lekarz jest wlasciwa osoba do wyzywania sie za
      poronione pomysly rzadu i NFZ. Tu literki Dr przed nazwiskiem otwieraja kazde
      drzwi;) Nawet lekarzowi z Europy Wschodniej, nawet z Polski - bo niestety
      najlepszej opinii ciagle jeszcze tu jako nacja nie mamy.

      Jeszcze tylko jedna uwaga co do systemu ochrony zdrowia (bo sluzba to we dworze
      byla;) W ZADNYM kraju na swiecie (nawet w USA, ktore laduja w system najwiecej)
      podstawowa skladka zdrowotna nie zapewnia wizyty u lekarza "na zyczenie",
      kiedykolwiek sie tylko zamarzy i z czymkolwiek sie zamarzy. Tym bardziej wizyty
      u specjalisty. Ma sie "focha", trzeba za niego zaplacic - doubezpieczyc sie albo
      placic za kazda usluge.
      A deprecjonowac tutejszych pielegniarek nie radze. Maja o wiele wyzsza pozycje
      niz w Polsce - sa lepiej wykwalifikowane i maja o wiele wieksze uprawnienia. A
      Nurse Practitioner, z ktorymi pracuje w Walk-in, maja nawet uprawnienia do
      przepisywania niektorych lekow. i sa naprawde dobre w tym co robia, zaryzykuje
      stwierdzenie ze te dluzej pracujace sa lepsze od niejednego mlodego doktora;)

      Pozdrowienia znad wyszukiwarki noclegow w Szkocji (w ramach przygotowan do swiat
      oczywiscie:)
      • eballieu Re: co was najbardziej irytuje w UK? 10.04.07, 20:50
        Gypsi, a my jestesmy doubezpieczeni. I co?
        I chodze jak ten zebrak na wizyte do jakiegos GP, u ktorego w gabinecie
        smierdzi, bo okna otworzyc nie mozna i wyluszczam mu po co ja chce isc
        prywatnie. Trace pol godziny, bo owy GP utrudnia jak moze. Ciekawa jestem w
        jakim celu, przeciez to z mojej kieszeni idzie te 180 funtow na dodatkowa
        wizyte. Jesli juz ma byc tak, ze place sama i mam sie "doubezpieczyc", to ja
        chce wybrac do kogo moge pojsc, a juz na pewno nie do GP w ramach formalnosci
        zwiazanej z uzyskaniem prywatnego skierowania.
        To co napisales o otwartych drzwiach dla lekarzy, na dwie literki "dr" przed
        nazwiskiem, jest po prostu zenujace. Posilkowac sie pozycja zawodowa, aby cos
        dzieki niej uzyskac, bleeeeee....


        • gypsi Re: co was najbardziej irytuje w UK? 20.04.07, 20:39
          Dopiero dzis zauwazylam Twoj post, postaram sie odpowiedziec.
          Czesc prywatnych ubezpieczycieli ma GP u siebie i skierowanie mozna dostac od nich.
          Ale sprobuj spojrzec na to z drugiej strony: dzieki koniecznosci uzyskania nawet
          prywatnego skierowania od GP, to on kontroluje wszystkie leki jakie sa
          zapisywane, nawet przez prywatnych specjalistow. Dzieki temu nie zapisza tego,
          co dawno bierzesz albo co wchodzi w interakcje z innymi branymi lekami, albo do
          czego masz p/wskazania, o ktorych zapomnisz wspomniec a specjalista moze nie
          zapytac.
          Z doswiadczenia wiem, jak "dobrze" pacjenci pamietaja nazwy lekow - "taka mala
          rozowa tabletka to jest" najczesciej;)
          Po prostu tu od dawna jest tradycja GP jako najwazniejszego dla pacjenta
          lekarza, skupiajacego wszystko w 1 miejscu.
          A Twojego mozesz przeciez zmienic, jesli Ci sie nie podoba. Nikt Ci glowy nie
          urwie za to:)
          I ostatnie - nie napisalam, ze "posilkuje sie pozycja zawodowa", musialas cos
          zle zrozumiec. Chodzilo mi o nieporownywalnie wyzsza pozycje spoleczna lekarzy
          tutaj, porownujac z Polska. I tyle.
    • basiak6 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 06.04.07, 16:23
      Edukacja mnie bardziej irytowala w Polsce, co zreszta widac po rezultatach bo
      mimo przeladowanego programu w szkolach Polska jakos nie wyroznia sie ani jako
      'potega' akademicka ani ekonomiczna.
      W UK szkola jest bardziej nastawiona na samodzielne myslenie i analize i
      szukanie, a nie na podawanie natloku zbednych informacji.

      Co do sluzby zdrowia, czesciowo chodze prywatnie, czesciowo NHS, i jestem bardzo
      zadowolona:) Do pediatry prywatnie, czesc usg w ciazy tez prywatnie, itp.

      Co mnie denerwuje to drozyzna.
      Szczegolnie council tax, to ze jestesmy w najwyzszym 'band' ale mimo tego
      council u nas nic nie robi. I to ze byc moze niedlugo bedziemy musieli placic
      podatek od tego ze ulepszylismy sobie dom, robiac dobudowke.
      Denerwuja mnie tez wysokie koszty childcare.
      • izabelski do basi [OT] 06.04.07, 20:34
        gratulacje - wlasnie zauwazylam sygnaturke :-)
        • basiak6 Re: do basi [OT] 06.04.07, 21:04
          Iza, dziekuje! Bede podwojna mama:))) Jak sie spotkalysmy pierwszy raz to bylam
          w ciazy z pierwszym, kiedy to bylo!
    • joan2705 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 06.04.07, 23:08
      A mnie do szalu doprowadzaja kasjerki/kasjerzy w supermarketach, ktorzy pomimo
      dluuugiej kolejki doo kasy jak gdyby nigdy nic ucinaja sobie pogawedke z
      obslugiwanym w danej chwili klientem, a przy tym w zolwim tempie przesuwaja
      produkty pod czytnikiem.
      • lol21ndm Re: co was najbardziej irytuje w UK? 09.04.07, 22:31
        LOL! Coz, musze przyznac, ze tutaj w zadnym supermarkecie nie stalam dluzej niz
        do 10 minut w kolejce, za to w Arkadii w W-wie (w tamtejszym supermarkecie)
        bylam dwa razy, i za kazdym razem stalam w ogonku grubo ponad pol godziny
        (przez co raz uciekl mi autobus!).
    • zobrien Re: co was najbardziej irytuje w UK? 08.04.07, 00:12
      Co do sluzby zdrowia zgadzam sie z gypsi - jak ktos chce, tak jak w PL, latac
      ze wszystkim do specjalistow, niech sie doubezpieczy. O edukacji sie nie
      wypowiadam, bo jeszcze lata mina, zanim moj maly czlowiek pojdzie do szkoly.
      Podpisuje sie jednak obiema rekami pod council tax - to rozboj w bialy dzien. I
      do listy dopisuje ceny nieruchomosci w Londynie w stosunku do zarobkow, i ceny
      londynskiego metra. A jak mam ochote jeszcze na cos ponarzekac, to przypomina
      mi sie atmosfera na warszawskiej ulicy, na ktorej kazdy ma mine, jakby chcial
      mi dac w ryj. I od razu lepiej.
      • basiak6 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 08.04.07, 13:19
        O wlasnie, Zobrien, przypomnialas mi o komunikacji!
        Dojezdzam z mojej wsi 3 dni w tygodniu do pracy w Londynie, jak sie zdazy ze
        pociag jest na czas to trzeba swietowac. Nie mowiac o metrze...
        Place 20 funtow dziennie za ta przyjemnosc:(

        I wkurza mnie to ze aby miec dom w ladnej, milej dzielnicy musze placic mortgage
        ktora zabiera nam polowe dochodow, i tak przez kolejne 20 lat, no ale ktos moze
        powiedziec ze to juz nasz wybor:))) Wiec w sumie nie narzekam, tylko troche, to
        tak w powiazaniu z tym council tax:) W Polsce juz pewnie dawno mialabym
        wybudowany dom na dzialce pod Opolem, bez mortgage:)
        • maria55 ZACZYNA SIĘ ! 10.04.07, 21:04
          Ha, ha, ha! ;-)
          Spójrzcie na to ! Istne cuda! Wróćcie do PL i dopiero będziecie mieć!!! Ha, ha,
          ha! :-)))))))

          A swoją drogą - ten Polak to istotnie nigdy nie jest zadowolonym.... hmmmmmmm

          Ogóreczka? Kiełbaskę? ....
          • dorotus76 Re: ZACZYNA SIĘ ! 10.04.07, 23:19
            Mario, chyba nic dziwnego, że każdego cos irytuje?
            Jestem pewna ze Anglików tez pewne rzeczy tu irytuja.
            Daj sie kazdemu wypowiedzieć...
            • bibba w pl tez mnie irytuja niektore rzeczy :) 11.04.07, 07:59
              ale to w innym temacie :)
          • basiak6 Re: ZACZYNA SIĘ ! 11.04.07, 09:23
            A co ma piernik do wiatraka?
            Jesli tytul watku jest o wadach systemu podatkowego w Danii to nie pisze o jego
            zaletach?

            Nie rozumiem co ma powrot do Polski wspolnego z dyskusja o za i przeciw zycia w
            jakims kraju:)))
            Ale tak juz jest ze zawsze ktos sie znajdzie kto lubi wskoczyc i sie pokazac:)))
            • gugitsa Re: ZACZYNA SIĘ ! 11.04.07, 14:27
              > A co ma piernik do wiatraka?
              ...tyle samo liter...
        • pyza_uk Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 10:06
          Basia - ale tak jest na calym swiecie (dom w dobrej dzielnicy = wysoka cena),
          nawet w PL, "W Polsce juz pewnie dawno mialabym wybudowany dom na dzialce pod
          Opolem, bez mortgage:)" - tak, jak bys dalej zarabiala w UK, bo przy polskich
          zarobkach to watpie.

          Mnie denerwuje polityczna poprawnosc, szczegolnie w BBC - do przesady. Czasami
          jak ogladam jakies programy to zastanawiam sie, czy ja nadal w Europie
          mieszkam... Rozumiem i popieram tolerancje, ale czasem przeginaja w druga
          strone.
          • basiak6 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 10:44
            Pyza, wcale nie, oboje z mezem mamy tutaj w UK bardzo dobrze platne zawody, i
            wiem ze w Polsce w tych samych zawodach z pensjami jakie sa w Polsce po tylu
            latach pracy juz dawno mielibysmy wybudowany dom i zyli bez mortgage:) Wiem bo
            widze ilu dawnych znajomych w Pl sie pobudowalo i to calkiem fajnie:)

            Tutaj nawet dobrze zarabiajac, jesli chce sie mieszkac w ladnym miejscu to ceny
            sa takie ze nie ma szans na szybsza splate niz 20 lat.
            Inna sprawa ze my niedawno rozwazalismy powrot do Polski, tyle ze po tylu latach
            balabym sie jak sie tam znajde:(
      • eballieu Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 13:08
        Zobrien, masz swieta racje. Wlasnie do specjalisty trzeba "latac" w doslownym
        tego slowa znaczeniu (ewentualnie w Eurostar sie aldowac i sunac po szybkich
        torcha), jak ktos jest doubezpieczony. Sredni czas oczekiwania na wizyte u
        specjalisty 4 tygodnie. Prywatna wizyte. Symptomy uciekaja;-)
    • bibba Re: co was najbardziej irytuje w UK? 08.04.07, 14:44
      znaki drogowe. jest ich za duzo.
      • mummy6 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 10:51
        ah ja tylko dorzuce do tej opieki zdrowotnej i lekarzy...
        kiedys Pani GP, jak bylam u niejna wizycie schylajac sie do szuflady puscila
        glosnego bąka no i nic nie powiedziala.chyba ja bylam bardziej zawstydzona od
        niej...

        ah no i jej ubior pozostawial wiele do zyczenia,kompletnie pogniecione i
        poplamione...fuj
        • juleczka2005 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 12:05
          mummy6 wymksneło jej sie pewnie :) hahahaha Dobre, dobre....

          Zapraszam na nowe forum "Ważne sprawy w UK" - <a
          href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40065"
          target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40065</a>
          • mamahania2 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 12:21
            wlasciwie jestem tu tak krotko,ze nie powinnam sie pewnie wypowiadac ale nie
            moge sie powstrzymac zeby sie nie dolaczyc.mnie nie denerwuje sluzba zdrowia bo
            za dobrze pamietam jaka jest w Polsce(szczegolnie ze znam ja troche od wewnatrz
            bo jakby nie patrzec jestem terapeuta zajeciowym a to przeciez tez zawod
            medyczny).Kolejki w supermarketach tez mnie nie draznia bo przeciez jeszcze
            kilka miesiecy temu stalam w kolejce w polskim tesco i tez zajelo mi to jakies
            20 minut(a wcale nie bylo duzo ludzi w kolejce).denerwuje mnie za to ze ludzie
            sa tu troche sztuczni.niby jest wszystko ok i niby ciesza sie na nasz widok ale
            ile w tym szczerosci?ale moze to ja mam tylko takich dziwnych sasiadow?
            denerwuja mnie tez Polacy,ktorzy udaja ze nie widza innych Polakow.jest to
            narazie dla mnie wielka tajemnieca.Moze kiedys to zrozumiem.narazei to
            wszystkie moje spostrzezenia.ale pewnie macie racje ze nasz narod poprostu lubi
            sobie ponarzekac...
            • hillroad każdy naród narzeka:) 11.04.07, 12:42
              jakoś nie zauważyłam, żeby inne nacje mniej narzekały...
              • basiak6 Re: każdy naród narzeka:) 11.04.07, 13:24
                Wydaje sie logicznym ze jesli pytanie watku dotyczy tego co nas irytuje, to nie
                piszemy o tym co nas tutaj raduje.

                Jesli zalozymy drugi watek obok pt 'Co lubimy w UK' wtedy bedziemy mogli pisac o
                dobrych stronach mieszkania na wyspie :)
            • joan2705 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 14:14
              mamahania2 napisała:
              (...)
              > denerwuje mnie za to ze ludzie
              > sa tu troche sztuczni.niby jest wszystko ok i niby ciesza sie na nasz widok
              ale
              >
              > ile w tym szczerosci?ale moze to ja mam tylko takich dziwnych sasiadow?
              > denerwuja mnie tez Polacy,ktorzy udaja ze nie widza innych Polakow.(...)

              To fakt, ze uprzejmosc Anglikow nie zawsze jest do konca szczera, ale taka
              postawa jest wlasnie wpisana w kulture/mentalnosc wyspiarzy. Ma byc grzecznie i
              przyjemnie:)A poza tym to chyba lepiej, ze ktos sie usmiecha i milo zwraca do
              drugiej osoby niz tak jak to jest czesto bywa w PL patrzy na innych krzywo i
              odburkuje cos niechetnie pod nosem.
              Natomiast co do Polakow w UK - w tej chwili spotkanie na ulicy czy gdziekolwiek
              indziej rodaka to zadna rewelacja. Kiedys kiedy bylo nas tu mniej pewnie kazdy
              jakos reagowal, ale teraz? Jak widze Polakow to ich po prostu mijam tak jak w
              Polsce, nie musze z kazdym od razu zaczynac rozmowy bo po co? Jak pomieszkasz
              tu dluzej to tez widok Polakow przestanie robic na Tobie wieksze wrazenie.
              • zobrien Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 14:33
                Szczerze mowiac wole nieszczera uprzejmosc niz szczere ponuractwo i chamstwo -
                jak w naszej kochanej ojczyznie. Jak pragne zdrowia, w Warszawie zawsze mam
                wrazenie, ze ludziom (szczegolnie w autobusach i tramwajach) wlasnie ktos umarl
                albo stanelam im na odcisk. Usmiech przychodzi wszystkim z niewyobrazalnym
                trudem. A jeszcze wracajac do sluzby zdrowia: nie wiedzialam, ze nawet jak masz
                prywatne ubezpieczenie, trzeba tak dlugo czekac na wizyte u specjalisty. To
                niezbyt w porzadku. Ale z drugiej strony, jak chce mi sie ponarzekac na NHS, to
                przypomina mi sie moj porod. Wiele z was rodzilo tu dzieci i wiecie, ze
                wszystko jest za darmow i bez laski. Moze nie ma luksusow, ale polozne sa z
                reguly super i generalnie wszystko jest w porzadku. Gdyby chciala rodzic w
                Warszawie, w panstwowym szpitalu, placac co miesiac potezne podatki, musialabym
                za te przyjemnosc, nalezaca mi sie prawnie, zaplacic 3 i pol tysiaca zlotych
                (szpital SW Zofii). Za pokoj, znieczulenie, opieke poloznej itd. Wszystko
                legalnie, nawet fakture wystawiaja. BEz tego nawet by mnie nie przyjeli na
                porodowke. I dlatego place podatki tu. Amen.
                • pyza_uk Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 14:42
                  o/t - slyszalam, ze w PL w niektorych szpitalach placi sie rowniez za obecnosc
                  ojca/osoby towarzyszacej przy porodzie??!!
                  • zobrien Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 14:46
                    o/t - slyszalam, ze w PL w niektorych szpitalach placi sie rowniez za obecnosc
                    > ojca/osoby towarzyszacej przy porodzie??!!

                    jak najbardziej. Tyle na temat "rodzic po ludzku i za darmo" w PL.
                • pyza_uk Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 14:48
                  Denerwuje mnie, ze w mojej okolicy nie ma takich malych sklepow osiedlowych z
                  swiezym pieczywem, nabialem, owocami itp. po wszystko trzeba gnac do
                  supermarketu, albo na glowna ulice (otwarte od 8:30 lub 9). Tesknie za
                  mozliwoscia zakupu swiezego chleba o 6:30 w sklepie za rogiem, jak to mialo
                  miejsce dawno temu w Warszawie. Moj M mowi, ze kiedys pelno bylo u nas na wsi
                  takich sklepikow, ale supermarkety wszystko zjadly.
        • dorotus76 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 13:16
          Mummy, przeciez to zdrowo :)))
    • agcyb Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 16:45
      A mnie juz nic tu nie irytuje. Juz sie chyba przyzwyczailam po 6ciu latach. Za
      to jak jade do Polski to baaardzo duzo rzeczy;)
      • ewika-uk Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 17:58
        1)sluzba zdrowia:zalezy na kogo sie trafi,raz mam mile doswiadczenia,raz zle,w
        Pl to samo, z tym ze musze za to tez zaplacic
        2)transport publiczny:nie korzystam od zamachow 7 lipca,no ale nie
        musze,przelamalam sie i wybralam mniejsze zlo czyli ja za kierownica ,i jak sie
        boje to sama siebie:-)
        3)do szalu doprowadza mnie ich sposob parkowania,cholera miejsca na 6
        samochodow a stoja 3 i tyle, nie ma miejsca,brrrrr
        4)zaczajeni parkingowcy,fujjjj z dwururki moglabym strzelac,nie cierpie
        ich,maja oczy w d... i zjawiaja sie praktycznie z nikad
        5)kolejki w supermarketach:widzialam(Primark na Kilburn(londyn..o Matko!!),nie
        stalam nie mam cierpliwosci,zakupy robie kiedy odwioze dziecko do przedszkola
        czyli ok 9,tyle
      • basiak6 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 11.04.07, 19:36
        Hehe, po 6 latach to ja bylam jeszcze w euforii emigracyjnej i nic mnie nie
        denerwowalo, co innego po kolejnych 6:)))
        • agcyb Re: co was najbardziej irytuje w UK? 12.04.07, 13:14
          basiak6 napisała:

          > Hehe, po 6 latach to ja bylam jeszcze w euforii emigracyjnej i nic mnie nie
          > denerwowalo, co innego po kolejnych 6:)))

          Basiak, pewne rzeczy mi sie nie podobaja ale mnie tez nie irytuja. W ogole malo
          jakos sie ostatnio irytuje. Jakis buddyjski spokoj mnie ogarnal;) Pzdr
    • poleczka2 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 22.04.07, 23:56
      Szkoda, że supermarkety pozabijały małe sklepiki spożywcze, brakuje mi
      ryneczków takich jaki rodzice w Polsce mają pod nosem codziennie.
      Irytują mnie pewne nawyki, tzn. nie zdejmowanie butów jak się wchodzi do
      czyjegoś domu, wieszanie na rondach prześcieradeł czy plakatów z
      napisami "happy birthday ..." wymieniając osoby jeszcze często z nazwiska i
      podając ich wiek. Ostatnio też widziałam czyjeś zdjęcie zeskanowane w wielkim
      formacie i z naklejonym wiekiem i nazwiskiem faceta. Koszmar. No i jeszcze
      pewnie inne rzeczy ale już się chyba zasymilowałam bo mało mnie denerwuje już
      teraz.
      • staserka Re: co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 10:29
        to ze nie mozna miec swojego zdania!!!!od razu posadza sie o rasizm
        a haslo " nie lubie pakistanow czy murzynow" jest rownoznaczne z linczem.


        poza tym sluzba zdrowia.uwazam ze jest gorsza niz w panstwach trzeciego swiata
        MOja 6-cio miesieczna corka nabawila sie bardzo zaawansowanej anemii, krzywicy a
        ostatnio nawet zapalenie oskrzeli.za kazdym razem diagnoza brzmiala FINE a kilka
        dni po przylocie do POlski wlosy deba stawaly kiedy odbieralam wyniki badan


        jeszcze duzo duzo innych rzeczy i sytuacji ale nie bede sie tu rozpisywac
        • gypsi Re: co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 12:02
          Jesli moge zapytac - z ktorymi krajami 3 swiata porownujesz? Rozumiem, ze
          mieszkalas tam i leczylas dziecko?
          Jesli chodzi o rasizm - jak zareagowalabys na haslo: "nie lubie polaczkow",
          "polaczek" to mniej wiecej odpowiednik "pakistana".
          • ginger_bee Re: co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 12:13
            na dzien dzisiejszy irytuje mnie pewien GP, nie bede generalizowac, ze cala
            sluzba zdrowia, bo bylabym niesprawiedliwa, mam w koncu i dobre doswiadczenia,
            ale to co wyprawia ten konkretny lekarz z moim mezem doprowadza mnie do
            szalu...

            hmmm... napisalam, ale i tak mi nie ulzylo;)

            ps. choc to smutne, ale niestety irytuja mnie tez PEWNI rodacy;(
        • mysz2006 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 12:27
          oczywiscie brytyjska sluzba zdrowia jest odpowiedzialna za to ze 6 miesieczne
          dziecko ma anemie, krzywice i zlapalo infekcje. Opieka lub jej brak nad
          dzieckiem nie ma absolutnie z tym nic wspolnego! Istna paranoja.
          • staserka Re: co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 13:29
            no i wlasnie o to chodzi.
            czy zauwazylyscie drogie forumowiczki ze uzylam cytatu??
            nie obchodzi mnie jak nazywaja anglikow pakistanczykow czy polakow albowiem w
            kazdej nacji znajda sie czarne owce. NIe mnie to osadzac i tak na marginesie NIE
            JESTEM ZADNA RASISTKA !!przedstawilam sytuacje jaka milam okazje czytac na owym
            forum

            jesli chodzi o sluzbe zdrowia to po prostu opisalam sytuacje z jaka mialam/mam
            doczynienia.
            Mieszkam w UK i to w tym kraju powierzam opieke mojego dziecka i to wlasnie ta
            konkretna sluzbe zdrowia winie za jego stan zdrowia.Ot co!!
            • gypsi Re: co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 15:10
              Aha. No to cytatu nie zrozumialysmy.

              Co do drugiej czesci - musze Cie rozczarowac, ale dawno temu juz badania
              wykazaly, ze za stan zdrowia w 80% odpowiedzialny jest styl zycia (odzywianie,
              uzywki, ruch, itp.), a na pozostale 20% sklada sie reszta, w tym poziom opieki
              zdrowotnej.
            • mysz2006 Re: staserka - co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 15:26
              powinnas zauwazyc ze w GB panuje political correctness wzieta do n-tego stopnia
              a wszystkie para-rasistowskie i rasistowskie komentarze i zachowania sa nie do
              przyjecia ogolnie w naszym muli-kulturowym spoleczenstwie jak rowniez na tym
              forum dlatego watki z tego typu wypowiedziami trafiaja na osla lawke

              druga sprawa - _opieka_ nad dzieckiem lezy w gestii rodzica a nie sluzby
              zdrowia. Jesli Twoje dziecko ma w wieku szesciu miesiecy anemie i krzywice to
              jest to nie wina sluzby zdrowia tylko albo zaniedbania dziecka przez
              rodzica/opiekuna (glownie dieta) albo genetyki. Jesli Twoje dziecko ma jakies
              atypowe inborn errors of metabolism, czy np. sickle cell aneamia to nie mozesz
              tym obwiniac sluzby zdrowia. Do rodzica obowiazkow nalezy obserwowac rozwoj
              dziecka i objawy i wtedy zglaszac sie po interwencje medyczna. Tak samo jak
              masz obawy ze moga byc jakies problemy zdrowotne, podejrzenia na przyklad
              wysnute z historii chorob rodziny - Twoim obowiazkiem jest na to sluzbe zdrowia
              uczulic.

              Po trzecie jak mozesz winic sluzbe zdrowia za to ze Twojemu dziecku przyplatala
              sie infekcja? Czy Twoje dziecko jest immunosuppressed? Czy oni o tym wiedzieli
              lub mieli jakies przeslanki zeby to podejrzewac?
              • mama5plus Re: staserka - co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 17:06
                Jesli Twoje dziecko ma w wieku szesciu miesiecy anemie i krzywice to
                > jest to nie wina sluzby zdrowia tylko albo zaniedbania dziecka przez
                > rodzica/opiekuna (glownie dieta) albo genetyki

                A myslalam, ze to mi sie tylko w oczy rzucilo. ;)
                Przy czym jeszcze zalezy jaka ta anemia. Bo dzieci na tym etapie standardowo
                przechodza tzw anemie niemowleca. Niech mnie ktos poprawi jesli sie myle, ale
                zdaje sie, ze wlasnie dlatego po ukonczeniu przez dziecko 6miesiecy zaleca sie
                raczej nie zwlekac z wprowadzaniem dodatkowych pokarmow. Co nie zmienia faktu,
                ze ta anemia jest dopoki maluch nie zacznie sobie sam z tym radzic i jest
                traktowana jak najbardziej naturalnie.
                Natomiast rzucilo mi sie w oczy, ze w Polsce, gdzie chyba zdecydowanie
                czesciej robi sie dziecku badanie krwi przy kazdej okazji i bez niej(np moje
                dzieci, poza pobieraniem krwi z piety po urodzeniu, jeszcze innych badan nie
                mialy a wiek od 10 lat w dol, podczas gdy znajome mi polskie dzieci owszem i to
                czesto) i co chwile slysze, ze niemowlak ma anemie ;) i jest podawane zelazo.
                Jak mniemam, to te niemowleca wlasnie. ;)
                Albo jakas epidemia panuje, czy z odzywianiem maluchow czy matek moze cos nie
                tak (moze ta rutynowa dieta karmiacych ;) )
                • gypsi Re: staserka - co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 17:22
                  Rzucilo sie, rzucilo, ale mnie jako "umoczonej" w system, nie bardzo wypada glos
                  zabierac w obronie;)

                  Jak najbardziej masz racje, o Matko 6-ciu. A mnie ciekawi ile trzeba, zeby
                  zmienic nawyki? Zeby ludzie naprawde uwierzyli, ze wiele chorob przechodzi bez
                  zadnej medycznej interwencji, wlasnym sumptem. Tego to juz zupelnie nie powinnam
                  pisac, bo co ja bym bez tych wszystkich "very concerned" robila? :)
                  • mama5plus Re: staserka - co was najbardziej irytuje w UK? 23.04.07, 18:30
                    Tego to juz zupelnie nie powinna
                    > m
                    > pisac, bo co ja bym bez tych wszystkich "very concerned" robila? :)


                    Ty to siedz cicho Gypsi :), bo te moje wszystkie kamienie w sakiewce to
                    przeciez Twoja wina, mojego GP i calego NHS`u ;)
                    A, i jeszcze NFZ bo to wtedy sie zaczelo a nie zdiagnozowali, NO!! ;)
                    Natomiast nowotwor jelit mojej mamy, jej brata i dziadka to tez wina lekarzy a
                    nie tam zadnej genetyki, stylu zycia, odzywiania czy zwlekania z pojsciem do
                    lekarza gdy pierwsze objawy byly.:/
                    Mojego brata to tez NHS na skrzyzowaniu stuknal, pewnie incognito jakis GP. ;)
                    A rozedma pluc u taty bynajmniej nie ma zadnego zwiazku z ponad 40letnim (and
                    counting) paleniem a li tylko i wylacznie z NFZ.
                    Itd itd

                    A propos tego IIIgo swiata... gdzies byly statystyki... im biedniejszy kraj tym
                    wiecej lekarzy. Stad m. in. turystyka zdrowotna Kanadyjczykow i Amerykanow do
                    Meksyku. Rowniez wieksze umilowanie wszelkich metod medykalizacji. Im wiecej
                    tym lepiej, a co?! I tak w USA imigrantki z krajow latynoskich cesarke i
                    karmienie butelka pojmuja jako oznake prestizu. ;)
                    A Brazylia ma bodajze najwyzszy procent cesarek (prawie 50%).
                    O dziwo, ta liczba lekarzy i medykalizacja nie ida jakos w parze ze zwiekszona
                    dlugoscia zycia czy przezywalnoscia noworodkow.
              • staserka mysz2006 24.04.07, 21:50
                ruga sprawa - _opieka_ nad dzieckiem lezy w gestii rodzica a nie sluzby
                > zdrowia. Jesli Twoje dziecko ma w wieku szesciu miesiecy anemie i krzywice to
                > jest to nie wina sluzby zdrowia tylko albo zaniedbania dziecka przez
                > rodzica/opiekuna (glownie dieta) albo genetyki. Jesli Twoje dziecko ma jakies
                > atypowe inborn errors of metabolism, czy np. sickle cell aneamia to nie mozesz
                > tym obwiniac sluzby zdrowia. Do rodzica obowiazkow nalezy obserwowac rozwoj
                > dziecka i objawy i wtedy zglaszac sie po interwencje medyczna. Tak samo jak
                > masz obawy ze moga byc jakies problemy zdrowotne, podejrzenia na przyklad
                > wysnute z historii chorob rodziny - Twoim obowiazkiem jest na to sluzbe zdrowia
                >
                > uczulic.
                >
                > Po trzecie jak mozesz winic sluzbe zdrowia za to ze Twojemu dziecku przyplatala
                >
                > sie infekcja? Czy Twoje dziecko jest immunosuppressed? Czy oni o tym wiedzieli
                > lub mieli jakies przeslanki zeby to podejrzewac?

                jesli dziecko w wieku 6 miesiecy ma krzywice lub anemie to jest to wlasnie wina
                lekarza ktory po prostu nie zna sie na wykonywanym zawodzie
                Z aniemia zmagam si ejuz od 2 miesiaca zycia a w tym wieku droga mysz2006 nie
                podaje sie dziecku niczego oprocz mleka ( no chyba ze moje zaniedbanie polegalo
                na tym ze owo mleko wlasnie podawalam )
                tysiace razy lazilam do lekarza bo pomimo iz\ lekarzem nie jestem to nie trudno
                bylo sie domyslec ze z dzieckiem jest cos nie tak.Niestety dla lekarza diagnoza
                FINE.moje dziecko nie jest rowniez obciazone zadna choroba genetyczna
                w zwiazku z tym ze niestety nie moglam sie doprosic lekarza o zadne badania ( bo
                jak zwykle bylo FINE ) kupilam bilet i przylecialam do POlski i to wlasnie tutaj
                lecze swoje dziecko.( jezdzimy na comiesieczne wizyty kontrolne )
                A swojego GP nie obwiniam o zadna infekcje tylko o jej nierozpoznanie a to
                zasadnicza roznica

                natomiast twojego ataku na watek rasistowski nawet nie bede komentowac.Moze
                powinnas przeczytac DOKLADNIEJ co wczesniej napisalam




                • mysz2006 Re: mysz2006 25.04.07, 00:36
                  www.aboutkidshealth.ca/Article.asp?articleID=1685
                  www.bbc.co.uk/health/conditions/anaemia2.shtml
                  www.drgreene.org/body.cfm?xyzpdqabc=0&id=21&action=detail&ref=1171
                  to tak dla przykladu

                  ok, anemii i krzywicy wreszcie dopatrzyli sie Polscy lekarze? Diagnoze
                  postawili, a o etiologii co powiedzieli?

                  ---
                  to nie byl zaden atak na 'watek' rasistowski tylko wyjasnienie dlaczego moglas
                  sie _chwilowo_ na pewne sformulowania na tym forum natknac. sama napisalas ze
                  rasistka nie jestes. nie mam powodu zeby Ci nie wierzyc.
        • steph13 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 26.04.07, 18:38
          poza tym sluzba zdrowia.uwazam ze jest gorsza niz w panstwach trzeciego swiata
          > MOja 6-cio miesieczna corka nabawila sie bardzo zaawansowanej anemii,
          krzywicy a ostatnio nawet zapalenie oskrzeli.za kazdym razem diagnoza
          brzmiala FINE a kilka dni po przylocie do POlski wlosy deba stawaly kiedy
          odbieralam wyniki badan

          Ale sie obsmialam! Nie sadzilam, ze pokutuje jeszcze takie sredniowieczne
          podejscie do spraw zdrowotnych. Jak corka mogla 'nabawic' sie anemii dzieki
          NHS? Albo krzywicy? A zapalenie oskrzeli gdzie rozdaja na NHS? Bredzisz jak
          prosta, stara baba z kielecczyzny poczatkow ubieglego stulecia. Anemie i
          krzywice to moglas zalatwic dziecku ty w skutek niewlasciwego odzywiania
          siebie/dziecka. Moze nawet te oskrzela rowniez, i prywatny specjalista w Polsce
          tez by przed zapaleniem nie uchronil.
          >
          > jeszcze duzo duzo innych rzeczy i sytuacji ale nie bede sie tu rozpisywac

          Przy tak poteznym stopniu irytacji tym krajem podziwiam, ze dalej tu meczysz
          siebie i dziecko.
          • staserka Re: co was najbardziej irytuje w UK? 26.04.07, 21:50
            gratuluje dobrej zabawy.Teraz to i ja sie "obsmialam"
    • staserka Re: co was najbardziej irytuje w UK? 25.04.07, 10:07
      dziekuje za linki.w wolnej chwili napewno przeczytam
      nie zmieni to jednak mojej opini dotyczacej tutejszej sluzby zdrowia-NIGDY

      jesli chodzi o o ten watek rasistowski-ciesze sie ze w koncu sie zrozumialysmy
      • gypsi Re: co was najbardziej irytuje w UK? 25.04.07, 10:18
        Nigdy nie mow nigdy;)
        Mam nadzieje, ze sie kiedys pozytywnie rozczarujesz:)
        • staserka Re: co was najbardziej irytuje w UK? 25.04.07, 10:25
          dzieki :-))
          z utesknieniem czekam na taka mila niespodzianke (zaoszczedze na biletach do Polski)
          a tak calkiem serio to jesli tak sie stanie to napewno o tym napisze :-))
    • country_grill Re: co was najbardziej irytuje w UK? 26.04.07, 17:32
      Na poczatku irytowalo mnie to, ze kolejka w sklepie ustawiala sie z niewlasciwej
      [ihihih :)] strony i dziwnym trafem jakos z niej zawsze wypadalam :) i to, ze
      ludzie mowili [a przynajmniej tak mi sie wydawalo] tak szybko, ze nie bylam w
      stanie zlokalizowac poczatku i konca slow - jak niekontrolowany potok! :)
      Potem mnie irytowalo, ze we wszystkich ogloszeniach o prace jakiej szukalam
      wymagano auta, jakby czywiste bylo, ze wszyscy na wyspie maja auto:)
      Na dotatek okazalo sie, ze autobus jednej linii [town -villages - town] moze
      jezdzic 3 roznymi trasami, co bynajmniej na rozkladzie nie jest zaznaczone i w
      duzej mierze zalezy od widzi mi sie kierowcy.
      Okazjonalnie irytowalo mnie, ze listonosz codziennie wital mnie 'Oh, it's a
      wonderfull day, isn't it?' szczerzac sie i wolajac 'ta, ta!' na do widzenia :)
      Ale poniewaz traktuje te wszystkie dziwactwa jako lokalne atrakcje, bardziej
      mnie to wszystko bawi niz irytuje, jesli mam byc szczera :)

      Jedyna rzecz, ktora irytuje mnie naprawde [w sytuacji, kiedy naprawde musze cos
      zalatwic], to fakt, ze tu sie nikomu nigdzie nie spieszy - urzednikom,
      sprzedawcom, lekarzom, etc - wszyscy maja czas, nikt sie nie stresuje, a Ty
      czekaj jak ciul 3 tyg na dokumenty, ktore ponoc byly pilne i mieli Ci je wyslac
      tego samego dnia poleconym :) A nie daj Boze dac do zrozumienia ze Ci sie
      spieszy! Niestety sprobowalam tego raz i nie wyszlo mi na zdrowie, wiec teraz
      juz mi sie z niczym nie spieszy i biore wszystko na luz, jak oni :)
      Przynajmniej staram sie :)
      • joan2705 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 26.04.07, 22:24
        Zgadzam sie w 100 procentach. Tutaj nikomu nigdzie sie nie spieszy. Korzystam z
        komunikacji miejskiej i jestem zawsze pelna podziwu dla Anglikow, ktorych
        stanie w korkach w ogole nie rusza. Siedza sobie spokojnie, czytaja gazete i
        maja wszystko w dupie, podczas gdy mnie szlag trafia:)
        • aarancia Re: co was najbardziej irytuje w UK? 26.04.07, 23:04
          a mnie poziom niektorych wypowiedzi
          czasem naprawde mozna sie OBSMIAC" cokolwiek by to znaczylo



          a tak juz mniej zlosliwie to z ta sluzba zdrowia jest naprawde kiepsko.wiem z
          doswiadczenia.swojego dziecka rowniez nie oddaje w rece tutejszych lekarzy
          Poza tym to w doope uprzejme "How are you" w momencie kiedy i tak nikt nie czeka
          na odpowiedz
          wszedzie smierdzi curry
          no ale plus za brak biurokracji ( przynajmnej ja jej nie doswiadczylam )no i
          jeszcze za kulture jazdy
          • steph13 Re: co was najbardziej irytuje w UK? 26.04.07, 23:26
            > a mnie poziom niektorych wypowiedzi
            >> Poza tym to w doope uprzejme "How are you" w momencie kiedy i tak nikt nie
            czeka na odpowiedz

            Czy to taki poziom wypowiedzi mialas na mysli? You got it in one!
            • staserka Re: co was najbardziej irytuje w UK? 26.04.07, 23:46
              Ale sie obsmialam! Nie sadzilam, ze pokutuje jeszcze takie sredniowieczne
              podejscie do spraw zdrowotnych. Jak corka mogla 'nabawic' sie anemii dzieki
              NHS? Albo krzywicy? A zapalenie oskrzeli gdzie rozdaja na NHS? Bredzisz jak
              prosta, stara baba z kielecczyzny poczatkow ubieglego stulecia. Anemie i
              krzywice to moglas zalatwic dziecku ty w skutek niewlasciwego odzywiania
              siebie/dziecka. Moze nawet te oskrzela rowniez, i prywatny specjalista w Polsce
              tez by przed zapaleniem nie uchroni

              taki mialam na mysli
              • mama5plus Re: co was najbardziej irytuje w UK? 27.04.07, 12:17
                staserka napisała:

                > Ale sie obsmialam! Nie sadzilam, ze pokutuje jeszcze takie sredniowieczne
                > podejscie do spraw zdrowotnych. Jak corka mogla 'nabawic' sie anemii dzieki
                > NHS? Albo krzywicy? A zapalenie oskrzeli gdzie rozdaja na NHS? Bredzisz jak
                > prosta, stara baba z kielecczyzny poczatkow ubieglego stulecia. Anemie i
                > krzywice to moglas zalatwic dziecku ty w skutek niewlasciwego odzywiania
                > siebie/dziecka. Moze nawet te oskrzela rowniez, i prywatny specjalista w
                Polsce
                > tez by przed zapaleniem nie uchroni

                taki mialam na mysli
                ------------------------
                To juz nie kumam. Rozdwojenie jazni?;)
                Przeciez to powyzej do odpowiedz steph do aaranci.:)
                Jak rozumiem, vel staserki?:)
        • paulixs1 Gypsi, spojrz prosze 26.04.07, 23:17
          Ta, w Polsce to sie dopiero nikomu nie spieszylo i nie zalezalo na niczem.
          Denerwuja mnie czerwone swiatla, jak moj maz pojazd uruchami i one wtedy
          zlosliwie sie zapalaja. Wszystkie. Na kazdym kroku. Mnie sie to oczywiscie nie
          zdarza nigdy.
          Denerwuje mnie moja HV, bo bardzo kompetentna to ona nie jest. Nie wiem czy to
          pielegniarka czy nie. Z doswiadczenia to akurat pielegniarki bardzo duze
          wrazenie swoja fachowaoscia na mnie zrobily. Na mojego GP tez bym zlego slowa
          nie powiedziala. Wlasnie nie jestem pewna co tu zrobic, moze wystarczy poprosic
          o zmiane? Moja glownie wrecza mi ulotki i tyle...
          • mama5plus Re: Gypsi, spojrz prosze 27.04.07, 12:13
            paulixs1 napisała:

            > Denerwuje mnie moja HV, bo bardzo kompetentna to ona nie jest. Nie wiem czy
            to
            > pielegniarka czy nie. Z doswiadczenia to akurat pielegniarki bardzo duze
            > wrazenie swoja fachowaoscia na mnie zrobily. Na mojego GP tez bym zlego slowa
            > nie powiedziala. Wlasnie nie jestem pewna co tu zrobic, moze wystarczy
            poprosic
            >
            > o zmiane? Moja glownie wrecza mi ulotki i tyle...

            Paulixs1, mozesz zmienic, albo wogole zrezygnowac jesli uznasz za sluszne. HV
            jest dla Ciebie i dziecka i ma Ci pomagac, wiec, jesli swej roli nie spelnia to
            szkoda czasu, naprawde.
            Ja mialam bardzo fajna, kompetentna pierwsza HV. I przy pierwszym dziecku to
            bylo dosc cenne. Pozniej to juz troche zawracanie gitary.
            Zwlaszcza jedna, ktora zmienilam.
            Po prostu zadzwonilam do przychodni i poprosilam o rozmowe z managerem HV.
            Pozniej calkiem zrezygnowalam, tzn jakies badania okresowe do minimum jesli
            przychodzi do domu. W sumie ta obecna jest calkiem kompetentna. Chyba :), boto
            trudno ocenic po jednej wizycie :), miedzy jej macierzynskimi.
            Ta, ktora przyszla ostatnio nie zrobila na mnie wrazenia. W dodatku jej
            entuzjazm dotyczacy odstawiania roczniaka od piersi(koniecznie bo juz czas
            najwyzszy :/) mocno mnie zniechecil, ale mysle, ze i dzieci na tyle mam duze,
            ze sie raczej nie spotkamy.:)

            HV to nie tyle pielegniarka co taki doradca zdrowotny, zywieniowy dla rodzicow
            dzieci w okresie przedszkolnym. Radzi do kogo z czyms sie udac, wazy, mierzy,
            robi czasem szczepienia, ma tez miec oko ogolnie na srodowisko rodzinne
            dziecka, jego bezpieczenstwo, ew. problemy, patologie, kwestie socjalne itd.

            Takie skrzyzowanie doradcy zdrowotnego, wychowawczego z pracownikiem socjalnym
            jakby.

            O, tu masz uscislone czego mozesz oczekiwac.:)

            www.devonshirelodge.co.uk/pregnant/healthvi.htm
            Jesli nie spelnia tych oczekiwam, moze rzeczywiscie warto pomyslec o zmianie.
            • paulixs1 Mama5plus,dzieki 27.04.07, 23:31
              Tak sobie myslalam, ze jednak nie pielegniarka. Te akurat w tej samej
              przychodni sa rewelacyjne i do nich glownie sie udaje z problemami; duzo ich
              nie bylo. A ze jestesmy na etapie weaning to bym zyczyla sobie jakies fachowe
              porady uslyszec. Jak moge zmienic to tak zrobie. Nie jest to moze wielki
              problem, Mloda zdrowa, ale to moje pierwsze dziecko...
              Bardzo Ci dziekuje.
          • gypsi Re: Gypsi, spojrz prosze 29.04.07, 12:10
            Przepraszam z abrak odpowiedzi, ale dopiero dzis jestem przy kompie. Mama5plus
            na szczescie napisala juz wszystko:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka