hillroad
06.04.07, 13:31
jestem w UK dwa lata i bardzo lubie tu mieszkać, fajna okolica, mili ludzie,
pieniądze... ale żeby nie było tak różowo irytują mnie tu dwie rzeczy:
edukacja i służba zdrowia. no nie mogę jak patrzę na ilość przerw w roku
szkolnym i poziom wiedzy. służba zdrowia, która początkowo nawet mi się
podobała: przychodzenie na godzinę i darmowe leki, za które w Pl płaci się
sporo, ale teraz nie jest to dla mnie takie super. dzwonię do przychodni bo
mam chore dziecko, zapisują mnie, przychodzę a tam pielęgniarka ją ogląda-
lekarz ma dużo pacjentów. boli mnie brzuch i chcę do ginekologa, a bada mnie
(gniecie brzuch)pielęgniarka. gdy moja córka w wieku póltora roku dostała
toksykologicznej reakcji alergicznej po podaniu antybiotyku nikt się nie
przejął obrzydliwą wysypką, która schodziła jej miesiącami. katar i kaszel-
nie do leczenia, a trzydniowe wymioty zawsze wirus. zresztą wszystko tu jest
wirusowe. teraz się już wycwaniłam i jak coś do szpitala- tam zdecydowanie
lepiej:) pozdrawiam serdecznie:)))
ps. czy ciemieniucha jest normą u 3letniego angielskiego dziecka, bo wśród
moich znajomych wszystkie dzieci mają?:)