Dodaj do ulubionych

Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w UK?

27.06.07, 13:56
To taka rzecz ktora ciagle przewija sie w mojej glowie.. mieszkam w bardzo
ciekawym miejscu - na coucil estate ktora graniczy z kilkumilionowymi
posiadlosciami. Na osiedlu, jak wiadomo rozni ludzie, rozne dzieci, rozne
wzorce spoleczne i kulturowe. Moje dzieci chodza do bardzo wymieszanych pod
kazdym wzgledem szkol choc nie chodza do lokalnej "sink" podstawowki.

Szczytem marzen mojego 3-latka jest bluzka z power rangers i turtle ninja cos
tam o czym ja nie mam wielkiego pojecia. Moj 7 -latek jak kazali mu narysowac
co najbardziej lubi robic to narysowal siebie grajacego na play station i
podpisal ze najbardziej to on lubi grac na SWOJEJ play station. Oczywiscie
zadnej play station nie posiadamy. Czyli moje dzieci, jak kazde inne lubia
sie przypodobac i dostosowac. Gorzej bedzie w przyszlosci - co bedzie jak
trzeba bedzie ich poslac do najgorszej w okolicy szkoly sredniej gdzie gangi,
narkotyki, noze, przeklenstwa i policja sa na porzadku dziennym.

Na prywatna nas nie stac a poza tym tematu szkolnictwa prywatnego z mezem nie
podejmuje, bo on nie chce o tym slyszec. Do kosciola nie chodzimy, do
religijnej szkoly wiec rowniez nie poslemy... za merytokracja rowniez nie
przepadamy wiec grammar schools tez odchodza z planu. Co mam robic? Uczyc ze
ma podazac za wlasnymi wartosciami nawet jesli bedzie wyalienowany ze swojego
srodowiska? Wyjechac z UK? Znalezc alternatywe - tylko jaka? I nie mowcie mi
ze demonizuje szkoly srednie - te w mojej okolicy sa fatalne pod kazdym
wzgledem.

Czy puszczcie dziecko "na podworko" albo "na pole" jak kto woli, oczywiscie
jesli macie watpliwosci co do elementu tam bawiacego sie? Czy probujecie
dziecku zapewniac zajecia pozaszkolne z mysla ze to pomoze mu nie stoczyc sie
bo zapelni jego czas? Czy trzymacie dzieci w domu pod kloszem zeby nie
wrocily z nozem? A moze wogole nie macie takich dylematow???
Obserwuj wątek
    • jofin Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 27.06.07, 14:13
      Co mam robic? Uczyc ze
      > ma podazac za wlasnymi wartosciami nawet jesli bedzie wyalienowany ze swojego
      > srodowiska?

      Tak. Jest to bardzo wazna umiejetnosc spoleczna i przydatna nie tylko tu w Uk,
      ale mysle, ze wszedzie na swiecie. Ja wlasnie w ten sposob dzieci wychowuje i
      co ciekawe, wcale nie sa one wyalienowane a wrecz przeciwnie sa bardzo
      popularne w swoim srodowisku. wg mnie najgorzej jest, jak dziecko czy czlowiek
      nie ma wlasnego "kregoslupa". wtedy podatnosc na "zle srodowisko" jest duzo
      wieksza.

      Wyjezdzac z Uk nie musisz, ale mozesz sie przeprowadzic gdzies indziej w UK. Tu
      gdzie mieszkam wszystkie szkoly panstwowe sa dobre, maja niezle wyniki, a o
      gangach i o nozach jeszcze nie slyszalam.

      Czy puszczacie dziecko "na podworko" albo "na pole" jak kto woli, oczywiscie
      > jesli macie watpliwosci co do elementu tam bawiacego sie?

      Nie puszcze. Wole miec dziecko cale i zdrowe. W miare naszych mozliwosci
      staramy sie dzieciom zapewnic rozne zajecia albo zabawy i w domu i poza domem.
      Wlaczam w to rowniez wzajemnie odwiedziny dzieci.

      Tez czasem z mezem sie nad tym wszystkim zastanawiamy, ale tez duzo ze swoimi
      dziecmi rozmawiamy. Wychodzimy z zalozenia, ze dom jest zrodlem podstawowych
      wartosci ,jakie dziecko wnosi ze soba w zycie i takowe staramy sie naszym
      dzieciom przekazac.

    • lucasa Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 27.06.07, 14:19
      ja mam pytanie co to jest merytokracja?

      w odpowiedzi na Twoj post wydaje mi sie ze zagrozenia czekaja na dzieci i w UK
      i w PL i gdziekolwiek indziej.
      jezeli wiesz, ze jestecie w catchement area najgorszej szkoly sredniej, nie
      czekajcie az syn do niej trafi tylko przeprowadzajcie sie - nawet jakbyscie
      mieli trafic na gorsze warunki mieszkaniowe. ewentualnie zainteresuj sie
      szkolami katolickimi. nie wszystkie chodzace tam dzieci sa praktykujace. z tego
      co wiem podstawowym wymaganiem jest aby dzieci byly ochrzczone.
      A
      • aniaheasley Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 10:24
        Nie wiem czy juz ktos odpowiedzial, ale pochodzi od merit - zasluga,
        czyli 'kracja', system oparty na docenianiu czyichs osiagniec. Moze istnieje
        lepsze polskie slowo?
      • witch.abroad Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 30.06.07, 19:41
        Ciesze sie, ze nie mieszkam w duzym miescie... Mamy w Wells cztery podstawowki
        (moja corka chodzi do szkoly anglikanskiej) i jedna szkole srednia, wszystkie sa
        dobrze oceniane...
        I nie musze sie zastanawiac gdzie sie przeprowadzic, zeby dzieci byly w
        catchment area lepszej szkoly...
        ------------------
        Wiedzma w Somerset
    • basia313 Vygotsky 27.06.07, 15:12
      ale jestes ostatnio produktywna jesli idzie o watki:D
      NO coz dzieci zwlaszcza w Londynie, to ciezka sprawa.
      Ja czasem pozwalam moim zejsc na dol przed blok, ale zazwyczaj jestem z nimi.
      CO do Playstation Twojego dziecka, ciekawa historia, musze powiedziec. Dzieci
      chyba jednak podswiadomie chca miec to , co inne dzieci. NAsze dzieci czesto
      nam wypominaja, ze "wszyscy w klasie moga ogladac TV tylko my nie mozemy." Ja
      na razie, nie udalo mi sie ich przekonac o tym, ze kiedys zrozumieja dlaczego
      ograniczamy TV. NA razie jest tak, ze "inni maja lepiej niz my."
      Co do szkol srednich to nie jestem pewna czy zawsze trzeba sie zapisywac do
      rejonowej. Wiem, ze po szkole moich dzieci , wielu idzie do dosc odleglej
      szkoly, ktora jest bardzo dobra, tyle tylko ze my chodzimy do katolickiej i
      tamta tez jest katolicka.
      Pocieszam sie jednak, ze szkola oprocz wiedzy, uczy dzieci tez zycia, radzenia
      sobie w syt. towarzyskich. POcieszam sie tez, ze w koncu nie wszyscy tutaj to
      bagno. PEwnie jest wrecz przeciwnie, tyle tylko, ze to bagno bardziej rzuca sie
      w oczy.
      • vygotsky Re: Vygotsky 27.06.07, 15:41
        Tak, ostatnio zle sypiam w zwiazku z tym wymyslam to sobie rozne watki w
        glowie:)

        No wlasnie te wieczne pytania dlaczego ja nie moge skoro inni moga..moj
        ostatnio ciagle mi wypomina ze tylko on i jego najlepszy kolega w klasie (ktory
        notabene zdal swoje 7+ i przechodzi do jednej z lepszych szkol prywatnych)
        musza codziennie odrabiac lekcje (z mojej inicjatywy). Wczoraj mielismy z nim
        powazny meeting na ten temat i tlumaczylismy ze nie bardzo nas obchodzi co tam
        robia inne dzieci/inni rodzice w klasie itp. Myslicie ze bylo latwo? Kto z kim
        przystaje ten takim sie staje i ile bym dala zeby inni rodzice tez tak
        pracowali nad swoimi pociechami jak my. Czyli masz racje - inni maja lepiej niz
        my i nie wiem czy i kiedy moj 7latek zrozumie ze to moze on ma lepiej bo chcemy
        zeby sie uczyl i poznawal.

        Merytokracja - rządy osób najbardziej utalentowanych i stojących najwyżej pod
        względem intelektu, które awansowały na swe stanowiska zgodnie z "systemem
        zasług",

        w tym kontekscie na swoje stanowiska bycia w uprzywilejowanych szkolach, gdzie
        slabsze intelektualnie dzieci nie maja szans na nauczenie sie czegokolwiek od
        intelektualnych elit bo sa od nich strukturalnie odizolowane. Dla mnie jest to
        neoliberalne zlo spoleczne.
        • basia313 Re: Vygotsky 27.06.07, 20:50
          Ja gdy ostatnio nie moglam spac, to bylam w ciazy:) tzn juz jakis czas temu, bo
          aktualnie w ciazy nie jestem.
          • agarem Re: Vygotsky 30.06.07, 21:45
            tak czytajac twoje posty mysle sobie ze system pedagogiczny Montessori by sie
            zadowolil ale w mojej miejscowosci to tez prywatna przyjemnosc. Moze w duzych
            miastach jest srednia Montessori za nieduze pieniadze?
    • steph13 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 27.06.07, 15:26
      >tematu szkolnictwa prywatnego z mezem nie podejmuje, bo on nie chce o tym
      slyszec. Do kosciola nie chodzimy, do > religijnej szkoly wiec rowniez nie
      poslemy... za merytokracja rowniez nie > przepadamy wiec grammar schools tez
      odchodza z planu

      A nie obawiasz sie, ze kiedys mozesz zalowac, ze twoja lub meza ideologia
      pozbawila dzieci mozliwosci porzadnej edukacji, w srodowisku gwarantujacym w
      duzej mierze pozytywne rezultaty? To nie tyle krytyka co pytanie.
      • mysz2006 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 01:27
        Vygotski napisala:


        >w tym kontekscie na swoje stanowiska bycia w uprzywilejowanych szkolach, gdzie
        >slabsze intelektualnie dzieci nie maja szans na nauczenie sie czegokolwiek od
        >intelektualnych elit bo sa od nich strukturalnie odizolowane. Dla mnie jest to
        >neoliberalne zlo spoleczne.

        ja mam tez w takim razie pytanie, ktore moze ci pomoze rozwiazac dylemat.

        Czy aby dac upust swoim przekonaniom dot. neoliberalnego zla spolecznego szkol
        selekcyjnych, sadzisz to jest wyznaczona rola twoich dzieci zeby kosztem
        pojscia do szkoly gdzie jak piszesz sa narkotyki, nozowanie, aspoleczne
        zachowanie i policja na porzadku dziennym (co cie przeraza, i slusznie) daly
        mozliwosc nauki mniej inteligentym dzieciom z tymi inteligentniejszymi, lub
        daly innym dzieciom lepszy start w zyciu?

        Szkoly typu grammar school, mimo ze sa selektywne pod wzgledem intelektu, a
        dokladniej umiejetnosci zdania egzaminu wstepnego, przyjmuja dzieci z roznych
        srodowisk - co nie jest gwarantem jakosci zachowania i wartosci spolecznych
        wyniesionych z domu, ktore ty chcesz dzieciom wpoic. Wiem bo moj syn jest w
        grammar school. Szkoly prywatne to tez jest osobna bajka. Dla mnie priorytetem
        bylo zapewnienie moim dzieciom jak najlepszej edukacji i bezpieczenstwa, i
        wlasnie dlatego ze chodza teraz do state grammar school maja porownanie jak
        zyje sie w standardach ktore my uznajemy za sluszne, jak zyja inni - nie sa
        calkowicie odizolowani od innych pogladow i zachowan, ktore ksztaltuja i maja
        wplyw na ich osobowosc i ich wlasne zachowanie i przekonania maja oddzwiek u
        ich rowiesnikow. Ogromna ilosc czasu poswiecamy na rozmowy i dyskusje o
        konsekwencjach pewnych zachowan i trendow (np o ktorej chodza spac), ktore
        teraz oddaja plony tym ze dzieci same sa selekcyjne pod wzgledem tego do jakich
        zachowan sie sklaniaja, co biora sobie za przyklad i racjonalnie umieja sobie
        uznac jest sluszne a co nie.

        Nigdy swiadomie nie utrudnilabym swoim dzieciom przyszlego zycia i wejscia w
        doroslosc i rynek pracy nie dajac im wyboru (bo dzieci mialy do wyboru szkole
        lokalna i grammar i wyrazily swoje preferencje) i szansy na ksztalcenie sie w
        instytucji ktora dla nich dlugoterminowo, zawodowo potencjalnie , bedzie
        najlepsza. Zreszta sama wychowalam sie w duchu gdzie o ile to bylo mozliwe szlo
        sie do najlepszych szkol i na najlepsze uczelnie, osobiscie na
        tym 'skorzystalam', bez uszczerbku dla osob trzecich i sadze ze zrobilabym moim
        dzieciom krzywde posylajac je do local comprehensive o jakiej mowisz, zamiast
        do grammar albo ekwiwalentu.

        Powracajac do dylematu Vygotski, moze pomysl co bys zrobila w swojej sytuacji
        gdybys mieszkala w Polsce. Nie sadze zebys uniknela takich decyzji, do ktorej
        szkoly dzieci poslac, gdziekolwiek w swiecie sie znajdziesz. Wg mnie jesli w
        rachube nie wchodzi grammar, wyznaniowa ani prywatna szkola - musisz zmienic
        lokalizacje. Nie ty pierwsza bedziesz sie przeprowadzac zeby do dobrej szkoly
        sie zalapac:-DD
      • aniaheasley Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 10:30
        Wlasnie doczytalam o tym ze nie przepadacie za merytokracja??? A za jaka
        alternatywa przepadacie w takim razie?
    • izabelski Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 04:07
      a dlaczego Grammar Schools odpadaja?
    • aniaheasley Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 10:20
      Dzisiaj chaotycznie, pozno spac poszlam....

      Vygotsky czy postanowilas zakladac co najmniej jeden kontrowersyjny watek na
      tydzien? :-)
      Z jakich wyzyn mialyby moje dzieci sie staczac w UK, swojej ojczyznie?

      To ze napisal na swojej playstation to normalne, po pierwsze 'my playstation'
      jest bardziej gramatycznie niz samo playstation, po drugie dzieci tak maja,
      fantazjuja ile sie da, czasami tylko na wpol swiadomie.

      W sprawie szkoly sredniej, jezeli w okolicy same gangi to radze zaczac
      oszczedzac na prywatna szkole, masz jeszcze 4 lata, kupa czasu. Albo, jezeli
      synek jest z gatunku very clever to zainwestuj w rok czy dwa korepetycji i
      startuj do najbardziej obleganych grammar school. Moj maz tez nie chcial
      slyszec o szkolnictwie prywatnym, ale jak obeszlismy 6-7 szkol panstwowych w
      ramach open days, a potem szkole prywatna, to moj bardzo uparty w tej sprawie
      maz was sold on the spot, a jego zasady, przekonania i poglady rozwialy sie w
      drobny pyl.
      Na poziomie szkoly sredniej, jezeli do kosciola nie chodzicie, to serdecznie
      odradzam poslanie tam syna, bo indoktrynacja i fanatyzm (moje zdanie, mam
      prawo) religijny panuje tam gorszy niz brud w szpitalach.

      Na podworko dziecie, lat obecnie prawie 13, nie przejawialo ku mojej radosci
      zadnych checi.....do niedawna. Pare miesiecy temu kupilismy mu rower i teraz
      przez ten rower zaczal poznawac uliczne towarzystwo. Ale mysle ze ani jemu sie
      to nie spodoba ani oni go nie przyjma.
      • izabelski Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 10:37
        moj szwagier, podobnie jak maz ani nigdy nie chcial slyszec o szkolnictwie
        prywatnym - dopoki nie odwiedzil szkol i nie porownal zachowania dzieci i
        roznych aspektow jak dodatkowe zajecia etc

        nie zapominaj rowniez, ze i do szkol prywatnych sa egzaminy a co za tym idzie
        stypendia
        dobre secondary szkoly (a takich jest wiekszosc) maja stypendia i bursaries
        (bursary to stypendium przyznawane w zaleznosci od dochodu rodzicow)

        www.trinity-school.org/page_viewer.asp?section=Fees+and+Bursaries&sid=53
        u siostrzenca w kalsie sa chlopcy z rodzin bezrobotnych - wiec nie jest to
        szkola elitarna

        jak kazda szanujaca sie szkola szukaja oni zdolnych dzieci, bo sama fundacja
        charytatywna (whitgift) jest tak bogata,ze zaden z bedacych tam chlopcow nie
        musialby placic ani grosza, gdyby w ten sposob chcieli rozdysponowac swoje
        dobra ... :-)
        • vygotsky Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 11:06
          Dziekuje za bardzo ciekawe posty, oczywiscie daja do myslenia. Niestety mam
          ogromna ilosc pracy na dzisiaj wiec odpowiem na pytania dopiero wieczorem, jak
          tylko sie uwine z robota.
    • gypsi Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 13:22
      Rozmawiam, rozmawiam, rozmawiam.
      Nasza secondary jest lokalna, publiczna, z dosc wysokim poziomem, ale i tak
      nastolatki z niej (i z bardzo dobrych domow) spedzaja piatkowe wieczory stojac z
      butelka wzdluz ulicy.
      Koledzy i kolezanki mojej Starszej pija na wspolnych wyjsciach w teren (rodzice
      kupuja!!!), ona - poki co - nie. Dostaje lyczka slabszego alkoholu (piwo, wino)
      w domu kiedy cos otwieramy i moze nie uwali sie na umor przy pierwszej okazji.
      Generalnie stosuje metode wydluzania lancucha i luzowania pepowiny, nie
      szklanego klosza, z "elementem" i tak sie spotka kiedys, wiec musi nauczyc sie
      sobie radzic. Aczkolwiek nie wiem, co lepsze i skuteczniejsze.

      Na przyszlosc moich dzieci mam tylko jedna recepte - rob w zyciu co tylko chcesz
      robic, ale rob to z zaangazowaniem i utrzymaj sie sama, chocbys sobie wymarzyla
      szkole teatralna albo kariere piosenkarska (nawet medycyny nie zabronie, choc
      najlepiej wiem, jaki to ciezki dla kobiety chleb, nawet poprzestania na
      zawodowce nie, mozna byc szczesliwa sprzataczka przeciez, choc oczywiscie
      edukacja znacznie zwieksza mozliwosci).
      Ale nie licz na rodzicow, ani nikogo innego, musisz byc samodzielna, bo roznie
      sie moze zdarzyc. Przy czym samodzielna nie znaczy egocentryczna. Dziel sie z
      ludzmi czym tylko mozesz, chciej sie dzielic, ale nie rezygnuj ze swoich dazen.
      No i zobaczymy;)
      • jusp Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 13:57
        Ja bede chciala wrocic do Polski. Porownuje moje doswiadczenia ze szkoly w
        Polsce i te tutejsze (i tam i tu pracuje w szkole). Liczba dzieci
        nadpobudliwych jest tu zdecydowanie wieksza niz w Polsce. Dzieci, ktorym nikt
        nigdy nie pokazal co to szacunek tez. W Polsce nawet jezeli tego nie ma w domu
        to dzieci maja jako taki respekt przed nauczycielem. Tutaj nie maja go wcale!
        Pracuje w podstawowce i nawet nie hce sobie wyobrazac jak zachowuja sie dzieci
        w szkole sredniej. Ostatnio opublikowano w gazetach liste zabitych w ostatnich
        miesiacach nastolatkow. Jest przerazajaca. Agresja i wrogosc jest tu u
        przenajmniej 3-4 uczniow na 20 dzieci w klasie. Sa to uczniowie z rodzin, gdzie
        rodzice sa po prostu przestepcami. Te dzieci gdy ida do szkoly sredniej staja
        sie nimi same. Jezeli mieszkasz w takim otoczeniu to najlepiej sie przeniesc.
        Bardzo fajna mama jednego z uczniow, Angielka z wyzszym wyksztalceniem,
        powiedziala mi ze szukaja domu na wsi by ich syn poszedl do szkoly sredniej z
        normalnymi dziecmi. Tak to wlasnie ujela. Sama wlasna corke przenioslam do
        szkoly katolickiej. Tez nie jestem z tej decyzji zadowolona, ale nie chce by
        byla kroliczkiem doswiadczalnym i by na niej probowac, czy wartosci wyniesione
        z domu przewaza nad tymi z otoczenia. Ona ma dopiero 5 lat, jest wrazliwa i
        wesola istotka, ale sama wiem ze zle otoczene latwo to moze zniszczyc.
        Sama jestem z Warszawy i wiem jak wiele trudu moi rodzice wlozyli by wychowac
        mnie na ludzi, a przeciez moje otoczenie bylo o niebo (moze dwa nieba nawet)
        lepsze niz ma przecietne dziecko w Londynie.
        Otoczenie zawsze ma wiekszy wplyw na dziecko niz jedo rodzice, szczegolnie na
        dziecko nastoletnie dlatego warto sie pomeczyc, dojezdzac do pracy 2-3 godziny
        itd by dac dziecku wieksza szanse wyjscia na ludzi.
        Jakkolwiek ja i tak stwierdzialm z mezem, ze wracamy, gdyz poziom edukacji w UK
        jest duzo nizszy niz w Polsce, a pieniedzy na prywatna szkole nie mamy.

        • aniaheasley Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 14:26
          >poziom edukacji w UK
          >jest duzo nizszy niz w Polsce

          Czy moglabys te mysl rozwinac? Bardzo bym chciala uslyszec jakies konkrety.

          W rankingu 10 najlepszych uniwersytetow na swiecie niezmiennie utrzymuja sie 3
          uniwersytety brytyjskie, polskich brak.
          Wsrod noblistow tez raczej Brytyjczycy bija Polakow na glowe.
          • kasia157 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 14:56
            Mysle, ze poziom uniwersytetow, a szkol podstawowych czy nawet srednich to 2
            zupelnie inne swiaty.
            Nie wiem na czym to bylo bazowane,ale nawet w rankingu Unicef polska edukacja
            byla duzo przed angielska i innymi krajami europy zachodniej.

            A zeby dstac sie do tych prestizowych uniwersytetow, to chyba nie wystarczy
            mieszkac w UK, trzeba by miec baaaaardzo zdolne dziecko ktore wygra konkurencje
            z najzdolnieszymi chinczykami, hindusami, rosjanami etc. z calego swiata.
            • gypsi Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 16:29
              Masz jakies namiary na ten ranking UNICEF? Chetnie na wlasne oczy zobacze te
              wyzszosc polskiej edukacji nad "angielska i innymi krajami Europy Zachodniej",
              bo jakos w praktyce tego nie widac.
              Owszem, zeby dostac sie do Cambridge albo Oxfordu trzeba byc bardzo zdolnym, a
              do tego jeszcze pracowitym i udzielajacym sie spolecznie. Ale nawet moje
              okoliczne uniwersytety - Manchester, Leeds, Sheffield czy Nottingham, maja o
              wiele wyzsza pozycje niz najlepszy w Polsce UJ. Polska nauka siadla zupelnie, z
              wielu roznych przyczyn.
              • kasia157 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 16:44
                Nie mam namiaru, ale bylo o tym kiedys w gazecie, ze Unicef zrobil ranking
                gdzie sa najszczesliwsze dzieci na swiecie. Porownywali wiele czynnikow miedzy
                innymi edukacje, dostatniosc zycia, opieke zdrowotna, poziom zagrozenia
                spolecznegoitp. Oczywiscie polskie dzieci byly gdzies na szarym koncu, ale
                wlasnie edukacja i poziom zagrozenia spolecznego wypadl bardzo dobrze. Tam
                zajmowalismy jakies miejsca w pierwszej trojce.
                Gypsi nie wiem na czym to opierali, sama sie zdiwilam ale tak bylo. Poszukaj w
                wyszukiwarce gazety moze jeszcze mozna znalesc ten artykul.
                • jaleo Poziom nauczania - raport Unicef 28.06.07, 16:58
                  To chyba o ten raport chodzilo:
                  news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/6359363.stm
                  Ale jesli sie przeczyta ten raport dokladnie, (po prawej stronie artykulu jest
                  link: Unicef Report in Full) to w na ranking w dziale "Edukacja" sklada sie
                  kilka kryteriow, i tylko jeden z nich jest sensu stricte kryterium "poziomu
                  nauczania".

                  Polska jest bardzo wysoko dzieki procentowi mlodziezy ponad 15-letniej, ktora
                  sie nadal uczy, i bardzo wysoko w klasyfikacji oczekiwan 15-latkow. W wielu
                  innych krajach "zachodnich" obowiazek szkolny jest tylko do 15 roku zycia -
                  chociaz w UK ostatnio sie mowi o przedluzeniu go do 17 lub 18 roku zycia.

                  Natomiast w kryterium "Educational achievement of 15-year-
                  olds, overwiew of reading, mathematical and scientific literacy", czyli chyba
                  to, co mialas na mysli piszac o "poziomie nauczania",
                  Polska bardzo kiepsko wypadla, znalazla sie nawet ponizej sredniej
                  europejskiej, UK natomiast calkiem solidnie wyglada w tym zestawieniu.

                  Jesli chodzi o "Percentage of pupils expecting to find work requiring low
                  skills", w Polsce ten procent jest bardzo, bardzo maly, drugie miejsce wsrod
                  badanych panstw. Czyli pomimo ogromnego bezrobocia i ogolnego dosc niskiego
                  morale, uczniowie maja jednak dosc wysokie oczekiwania, w porownaniu np. do
                  takiej Szwajcarii, gdzie az 40% uczniow oczekuje tylko pracy o niskich
                  wymaganiach edukacyjnych - to tez mnie zdziwilo. Ale to juz osobny temat.
              • kasia157 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 16:52
                zalanczam link: www.monar.org.pl/News-article-sid-1366.html
                • gypsi Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 17:48
                  Tu same ogolniki, w wersji BBC nieco wiecej konkretow. OK, rozumiem mniej wiecej
                  o co idzie, ale w tym zestawieniu niewiele sie porownuje poziom edukacji, a
                  jesli mowi o nim, to w kontekscie zadowolenia z niego, a z zadowoleniem roznie -
                  jak widac z tego tekstu - bywa. Polacy snia o UK i USA, a tam kiepsko.

                  Moze UK nie jest najbardziej children-friendly krajem, ale ma podobno najlepszy
                  system resocjalizacji dzieci i mlodziezy. Tak przynajmniej pisal jeden z
                  polskich tygodnikow (zabijcie, ale nie pamietam ktory) ostatnio w cyklu
                  artykulow o dzieciach i serwisach dla nich.
                  Kazdy sam wybiera miejsce dla siebie i dzieci, gdyby mi sie tu nie podobalo i
                  chcialabym wracac do Polski czy jechac gdziekolwiek indziej dla dobra dzieci, to
                  nie zostalabym tutaj ani dnia dluzej.
          • usjwo Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 30.06.07, 17:23
            > >poziom edukacji w UK
            > >jest duzo nizszy niz w Polsce

            To fakt poziom nauczania w polskiej szkole jest wysoki. Moje dzieci chodza
            teraz do szkoly z amerykanskim programem nauczania i szczerze mowiac jestem
            troche negatywnie zaskoczony. Zawsze byla taka opinia ze w polskiej szkole jest
            wiele teorii zupelnie niepotrzebnej.Jest to moze prawda dotyczaca szkol
            wyzszych gdzie wiekszy powinien byc nacisk na specjalizacje. Podstawowka IMHO
            powinna byc "ogolnoksztalcaca" i uczyc tez tych "niepraktycznych" rzeczy.

            Usjwo

            PS. Kiedys chcialem wywolac dyskusje na temat poziomu szkoly angielskiej,
            amerykanskiej i polskiej, ale jakos nikt nie podjal tematu, moze teraz...

          • jagienkaa Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 12.08.07, 19:58
            ale porównaj wyposażenie szkoł w Polsce a w UK - ja w życiu nie
            miałam nawet laboratorium w pracowni chemicznej czy fizycznej, a jak
            poszłam tutaj kiedyś do starej szkoły męża to oczom nie mogłam
            wierzyć jakie mają materiały do nauki.
        • kingaolsz Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 14:38
          >W Polsce nawet jezeli tego nie ma w domu
          > to dzieci maja jako taki respekt przed nauczycielem


          chyba dlugo nie bylas w polskiej szkole?

          ja skonczylam liceum 7 lat temu i jeszcze mielismy szacunek i respekt w
          stosunku do nauczyciela ( fakt, ze szkola byla jedna z najlepszych w miescie),
          ale moj brat, ktory jest tylko 5 lat mlodszy opowiadal takie rzeczy ( a sama
          odwiedzajac jego wychowawczynie zobaczylam tez swoje) , ze wlos sie na glowie
          jezyl.

          Teraz w Polsce nauczyciele sie boja ucznow i bardzo szybko sie ten stan
          rozpowszechnia. Mlodzi wiedza, ze maja swoje PRAWA i je egzekwuja , a o
          obowiazkach nikt nie wspomina.

          Nauczyciel czy to w UK czy w PL niewiele juz moze :( jesli nie wypracuje sobie
          szacunku u ucznia, a to graniczy z cudem jesli mlodziez nie wyniesie tego choc
          troche z domu.


          Co do zagadnienia ogolnego watku - ja z tego wzgledu sie przeprowadzam - zeby
          moj adres podlegal pod odpowiednia szkole.

          Kinga
        • gypsi Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 28.06.07, 15:38
          Kazdy ma swoje priorytety, ale piszac "poziom edukacji" co wlasciwie porownujesz?
          Byc moze zakres wiedzy teoretycznej wtlaczanej dzieciom do glowy w polskich
          szkolach jest wiekszy, rzeczywiscie. Jednak przy ok. 70% (dokladnej liczby nie
          pamietam) wtornych analfabetow w Polsce jakie to ma znaczenie? I tak wiekszosc z
          nich nie korzysta z tej wiedzy.
          Jesli chodzi o przestepczosc, byc moze tu jest wyzsza, ale czy porownalas
          dokladnie takie same szkoly tu i tam? Szkole w kiepskiej dzielnicy w Londynie ze
          szkola na warszawskiej Pradze? Mam wrazenie, ze wiele sie nie roznia. A kosz na
          glowe nauczycielowi zalozono w Toruniu, w przecietnej zupelnie szkole, nie
          poprawczaku. I nie byli to zwyrodnialcy, tylko przecietni uczniowie. Wiec?
          Ale OK, zalozmy nawet, ze "poziom" do matury jest w Polsce wyzszy. A dalej?
          Slyszal kto na swiecie o UJ? Chyba tylko Norman Davies;)

          Mam nadzieje, ze moje dziewczyny beda chcialy kontynuowac nauke tutaj, nawet na
          uniwersytetach w Sheffield czy Nottingham beda w pierwszej 100 na swiecie, nie w
          pierwszej 500.
          • vygotsky Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 12:09
            Widze ze nam sie dyskusja stoczyla... juz chyba kiedys byl watek na temat
            szkolnictwa . Ja co do programu, metod nauczania, poswiecenia i wyksztalcenia
            nauczycieli - nie mam zadnych watpliwosci ze UK jest tym krajem w ktorym chce
            ksztalcic dzieci. Chodzilo mi oczywiscie o tzw intake i kwestie, ze chocby nie
            wiem jak oddany nauczyciel to ze zdeprawowana banda sobie nie poradzi.

            Steph
            "A nie obawiasz sie, ze kiedys mozesz zalowac, ze twoja lub meza ideologia
            pozbawila dzieci mozliwosci porzadnej edukacji, w srodowisku gwarantujacym w
            duzej mierze pozytywne rezultaty? To nie tyle krytyka co pytanie."

            U mnie nie wchodzi w rachube zeby dzieci poszly do szkoly w ktorej nie ma
            mozliwosci porzeadnej edukacji - pewnie dlatego panikuje. Chyba wolalabym je
            trzymac w domu. Problem z ideologia jest taki ze zadna ze szkol tutaj nie
            podchodzi pod moja ideologie i w tym tkwi problem, dlczego nie podchodza juz
            wytlumaczylam.


            Mysz
            "Czy aby dac upust swoim przekonaniom dot. neoliberalnego zla spolecznego szkol
            selekcyjnych, sadzisz to jest wyznaczona rola twoich dzieci zeby kosztem
            pojscia do szkoly gdzie jak piszesz sa narkotyki, nozowanie, aspoleczne
            zachowanie i policja na porzadku dziennym (co cie przeraza, i slusznie) daly
            mozliwosc nauki mniej inteligentym dzieciom z tymi inteligentniejszymi, lub
            daly innym dzieciom lepszy start w zyciu?"

            Ja bardzo chcialabym zeby te inteligentniejsze dzieci (tak jak to inteligencje
            wyznacza szkola) byly z tymi inteligentnym inaczej ktore sie nie mieszcza w
            kanonie oczekiwan szkoly. Nie mam nic przeciwko temu zeby w klasie byl jeden
            nozownik, jeden narkoman i kilku tam azylantow, niepelnosprawnych itp... ale
            chcialabym zeby w tej klasie byly tez dzieci z przykladnych rodzin
            inteligenckich, ktore pokazywalyby tez inne wzorce. Ale to tutaj prawie
            niemozliwe. Za edukacje moich dzieci nie chce placic bo to automatycznie
            eliminuje tych ktorzy placic nie moga. Czyli jaka mam alternatywe? Ktos zna
            szkole ktora podejdzie moim wymaganiom?

            Ania
            "Wlasnie doczytalam o tym ze nie przepadacie za merytokracja??? A za jaka
            alternatywa przepadacie w takim razie? "

            Jak wyzej. Ale musze dodac ze merytokracja z opcji ktore wspomnialam jest dla
            mnie opcja ktora bylabym w stanie zaakceptowac.(szczegolnie jesli oparta na
            wkladanym wysilku). Choc ja itak mam opinie ze jak kto leniwy to nie jej/go
            winy a to z gory usuwa mozliwosci dla takiej osoby.
            • izabelski Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 13:22
              ale dlaczego odrzucasz mozliwosc Grammar School?
              • mysz2006 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 13:45
                izabelski napisała:

                > ale dlaczego odrzucasz mozliwosc Grammar School?

                no bo napisala ze nie lubi merytokratycznosci takich szkol, i nie udalo nam sie
                jej przekonac ze grammar schools tick all the other boxes pod wzgledem wymogow
                • izabelski Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 13:57
                  aha - to mi umknelo

                  ale przeciez i w Polsce nei ida wszystkie dzieci do takich samych szkol
                  pogimnazjalnych

                  czy w takim razie vygotsky w Poslce poslaalbys dzieci do najblizszej szkoly
                  (nie zwazajac czy to jest liceum czy inna szkoa o profilu technicznym czy
                  zawodowym)

                  z tego co wiem w Polsce wszyscy obecnie wybieraja szkoly pod katem
                  £dostawalnosci" sie na studia czy wyniki matur

                  tak samo jak i ja wybralam sobie LO. ktore odpowiadalo moim aspiracjom

                  nie widze pod tym wzgledem roznicy pomiedzy 11+ przed pojsciem do Secondary
                  school a polskimi egzamianmi gimnazjalnymi (oczywiscie tu dzieci sa troche
                  mlodsze - ale idea jest ta sama)
            • mysz2006 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 13:23
              vygotski napisala:

              Ktos zna
              > szkole ktora podejdzie moim wymaganiom?

              ja znam, kilka w West i North Yorkshire :-))
            • aniaheasley Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 14:26
              No ja bym na pewno zrobila wszystko zeby moje dzieci nie byly w jednej szkole z
              nozownikami, narkomanami itp. Szkola gdzie 'porzadne' dzieci swieca przykladem
              to jakas utopia, zupelnie nierealna, nawet jako hollywoodzka bajka by nie
              przeszlo, ze za bardzo naciagana.

              Niestety ale w tym kraju (UK) jeszcze dlugo dlugo dlugo bedzie tak ze elity
              beda sie ksztalcic w elitarnych szkolach. I najlepsze prace beda dostawac osoby
              po najlepszych szkolach.
              Kilka dni temu cos na ten temat sluchalam w tv, ze w szkolach prywatnych
              ksztalci sie ok 7% (ale moglam cos z ta liczba pokrecic) ale obejmuja oni potem
              ok 60% najlepszych stanowisk pracy.
              Jest kilka/kilkanascie szkol srednich w kraju, ktorych nazwy otwieraja
              wszystkie drzwi, od tych uniwersyteckich, do roznych spolecznych, towarzyskich,
              itp, itd. Wiec jezeli z trudem bo z trudem jest mnie na to stac zeby do takiej
              szkoly dziecko poslac to nikt nie jest w stanie mnie przekonac ze nie powinnam.

              Z jednej strony podziwiam ludzi, ktorzy dzielnie trwaja przy swoich ideologiach
              i przekonaniach, ale z drugiej strony nie jestem w stanie ich zrozumiec, kiedy
              w imie tych przekonan odbieraja dziecku szanse lepszego zycia.
              • vygotsky Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 15:56
                Nie mam nic przeciwko temu zeby w klasie byl jeden
                nozownik, jeden narkoman i kilku tam azylantow, niepelnosprawnych itp... ale
                chcialabym zeby w tej klasie byly tez dzieci z przykladnych rodzin
                inteligenckich, ktore pokazywalyby tez inne wzorce.

                Po pierwsze musze wytlumaczyc sie za pochopny skrot myslowy - oczywiscie rodzina
                inteligencka nie oznacza ze dziecko nie moze byc wszystkim innym ktore
                wymienilam jako innosc od siebie samej. Chodzilo mi bardziej o rodziny ktore
                wtlaczaja podobne do moich wzorce myslowe / zachowania swoim dzieciom czyli
                uczciwosc, pracowitosc, prawdomownosc, brak kretactwa, zdrowe zadowolenie z tego
                co maja... tu wchodze na niebezpieczny grunt wartosci.

                Jesli chodzi o selektywne Grammar Schools to rowniez chcialabym uniknac dla
                swoich dzieci tego powszechnego wyscigu szczurow i potencjalnego rozczarowania
                jesli nie sprostaja oczekiwaniom. Wlasnie od merytokracji zaczal sie fenomen
                postrzegania siebie jako nieudacznika spolecznego (failure); teraz na sukces
                mozna bylo sobie zapracowac i byc tym selfmademanem. A jak sie nie udalo z
                roznych wzgledow ? To trzeba bylo tylko siebie winic a nie urodzenie,
                pochodzenie czy inne czynniki strukturalne. Psychologicznie jest to model bardzo
                demoralizujacy.

                Wlasnie ostatnio moja kolezanka (mama zreszta najlepszego kolegi mojego syna
                ktory po wakacjach uda sie do szkoly prywatnej) stwierdzila ze juz wkrotce my
                wszyscy z lokalnych podstawowek bedziemy walczyc o garstke stypendiow w szkolach
                prywatnych dla swoich dzieci !!! Oj jak mi to dalo do myslenia...Blagam, ale ja
                nie chce zeby moje dziecko musialo walczyc z kolegami z lawki o to czy pojdzie
                do szkoly z teatrem/basenem i 12 osobami w klasie czy do szkoly z rozwydrzonymi
                nastolatkami i lysym asfaltowym boiskiem bo na nic innego nie ma pieniedzy w
                owej szkole. Nie chce zeby wysig szczurow zaczal sie dla niego w wieku lat 10!
                Moze to dlatego, jak wynika z raportu , tak wiele dzieci w UK jest tak
                nieszczesliwych i nie ufa swoim kolegom?
                • basiak36 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 17:12
                  vygotsky napisała:

                  >
                  > Jesli chodzi o selektywne Grammar Schools to rowniez chcialabym uniknac dla
                  > swoich dzieci tego powszechnego wyscigu szczurow i potencjalnego rozczarowania
                  > jesli nie sprostaja oczekiwaniom.

                  Ale to znaczy ze w ogole chcesz aby twoje dzieci uniknely czegokolwiek co ma
                  wspolnego z konkurowaniem z innymi ludzmi? To tak jakby chciec uniknac zycia
                  samego w sobie.
                  Beda konkurowac z innymi wysylajac cv o prace i w wielu innych sytuacjach w
                  zyciu. Eliminujac takie sytuacje w czasie kiedy masz nad nimi jeszcze kontrole
                  (bo potem dzieci beda zdane juz tylko na siebie) oznacza ze eliminujesz z ich
                  drogi pewne dosc wazne doswiadczenia, ktore moga im wlasnie pomoc znalezc sie w
                  swiecie w takim jakim zyjemy. Chyba ze kupisz farme na Alasce i bedziecie zyc z
                  rolnictwa, z daleka od cywilizacji.

                  A jesli dziecko nie nauczy sie radzic z rozczarowaniami zwiazanymi z tym ze
                  zawsze beda jacys lepsi, to nie wiem czy to jest taka dobra rzecz...

                  Moje dzieci pojda do prywatnej szkoly sredniej, tak w zwiazku z tematem:)
                • izabelski Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 17:14
                  a czy gdybys byla w Poslce to nie poslaalbys gimnazjalisty do najlepszego
                  liceum w miescie?
              • jaleo Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 29.06.07, 16:47
                aniaheasley napisała:

                > > Niestety ale w tym kraju (UK) jeszcze dlugo dlugo dlugo bedzie tak ze elity
                > beda sie ksztalcic w elitarnych szkolach. I najlepsze prace beda dostawac
                osoby
                >
                > po najlepszych szkolach.
                > Kilka dni temu cos na ten temat sluchalam w tv, ze w szkolach prywatnych
                > ksztalci sie ok 7% (ale moglam cos z ta liczba pokrecic) ale obejmuja oni
                potem
                >
                > ok 60% najlepszych stanowisk pracy.
                > Jest kilka/kilkanascie szkol srednich w kraju, ktorych nazwy otwieraja
                > wszystkie drzwi, od tych uniwersyteckich, do roznych spolecznych,
                towarzyskich,
                >

                > Z jednej strony podziwiam ludzi, ktorzy dzielnie trwaja przy swoich
                ideologiach
                >
                > i przekonaniach, ale z drugiej strony nie jestem w stanie ich zrozumiec,
                kiedy
                > w imie tych przekonan odbieraja dziecku szanse lepszego zycia.

                Mysle, ze ludzie o bardziej lewicowych przekonaniach (bo tacy przewaznie "nie
                uznaja" szkol prywatnych), maja zupelnie inna definicje "lepszego zycia" niz
                zostanie top judge, top politician czy CEO wielkiej organizacji (bo takie
                stanowiska brano pod uwage w przytaczanych przez Ciebie badaniach.
            • vierablu Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 12.08.07, 14:21
              Vygotsky:
              Ja bardzo chcialabym zeby te inteligentniejsze dzieci (tak jak to inteligencje
              wyznacza szkola) byly z tymi inteligentnym inaczej ktore sie nie mieszcza w
              kanonie oczekiwan szkoly. Nie mam nic przeciwko temu zeby w klasie byl jeden
              nozownik, jeden narkoman i kilku tam azylantow, niepelnosprawnych itp... ale
              chcialabym zeby w tej klasie byly tez dzieci z przykladnych rodzin
              inteligenckich, ktore pokazywalyby tez inne wzorce. Ale to tutaj prawie
              niemozliwe. Za edukacje moich dzieci nie chce placic bo to automatycznie
              eliminuje tych ktorzy placic nie moga. Czyli jaka mam alternatywe? Ktos zna
              szkole ktora podejdzie moim wymaganiom?
              ----
              Widze, ze widzimy ten sam problem w brytyjskiej edukacji - rozwarstwienie. I to
              nawet na poziomie jednej szkoly, bo dzieci ze slabszymi wynikami sa w innych
              grupach niz te lepiej uczace sie. Zdaniem moim (i mojej corki) takie rozwiazanie
              ma wiecej minusow niz plusow.
          • pyza_uk Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 30.06.07, 20:03
            Gypsi - wypraszam sobie ;0)Chodzilam do bardzo dobrej podstawowki na Pradze,
            muzycznej, Ist, z tego co wiem, do tej pory ma znakomite wyniki (ale w calej
            szkole za moich czasow bylo ok 150 do 180 uczniow). To tak na marginesie :)
    • gypsi a propos poziomu szkolnictwa sredniego w Polsce 30.06.07, 11:56
      Wyniki z Pomorskiego, ale nie sadze, zeby odbiegaly od sredniej. Zgroza...
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,4277514.html
      • izabelski polska matura vs A-levels 30.06.07, 14:31
        nie nalezy porownywac wynikow tych 2 egzaminow

        po pierwsze w Polsce matura przypomiona bardziej miedzynarodowy International
        Baccalaureate gdzie pewne przedmioty sa obowiazkowe

        w UK nikt nie MUSI zdawac jezyka obcego czy jakiegokolwiek przedmiotu

        nawet porownujac statystyki
        czy w Polsce w starej maturze uwazaloby sie za zdany przedmiotz ktorego dostanie
        sie 2 ?

        o ile sie orientuje w UK grade E to jest zdany egzamin
        education.guardian.co.uk/alevel/page/0,,1551646,00.html
        gdybysmy popatrzyli na sume U + E w UK w roku 2005 to w tym przediale miesci sie
        ponad 15% zdajacych
        • gypsi Re: polska matura vs A-levels 30.06.07, 14:38
          Nie porownuje, ale o szkolnictwie jakos to swiadczy - prawie 1/4 (wliczajac
          amnestie) nie zdala. To czym ta matura teraz jest? Obsunela sie, a jej dawne
          miejsce zajal egzamin magisterski, tak to wyglada.
          Mam wrazenie, ze wlasciwsze byloby w takim razie porownanie GCSE i matury?
          • izabelski Re: polska matura vs A-levels 30.06.07, 15:30
            pl.wikipedia.org/wiki/Matura
            a kto powidzial, ze mature musia zdac kazy absolwent
          • mysz2006 Re: polska matura vs A-levels 30.06.07, 15:33
            gypsi napisała:

            > Nie porownuje, ale o szkolnictwie jakos to swiadczy - prawie 1/4 (wliczajac
            > amnestie) nie zdala. To czym ta matura teraz jest? Obsunela sie, a jej dawne
            > miejsce zajal egzamin magisterski, tak to wyglada.
            > Mam wrazenie, ze wlasciwsze byloby w takim razie porownanie GCSE i matury?

            ze co? porownujesz dawniejsza mature z dzisiejszym magisterium? oj palnelas
            chyba glupote.

            Nie wiem jak dlugo sledzisz opinie brytyjczykow na temat wlasnych GCSE i A
            levels. Od wielu lat sie narzeka i ubolewa ze z roku na rok trudnosc egzaminow
            jest coraz mniejsza i wprowadzenie stosunkowo nowego systemu modulowego
            zaliczania ulatwia bardzo zdobycie tych 'kwalifikacji'. Mozliwe ze Polska idzie
            takim samym trendem ale nie sadze ze zasob moich wiadomosci na maturze z
            polskiego czy chemii >25 lat temu byl na poziomie dzisiejszego magistra
            filologii czy chemii.
            • gypsi Re: polska matura vs A-levels 30.06.07, 15:38
              Nie chodzilo mi o porownanie zakresu wiedzy, tylko znaczenia, nazwijmy
              spolecznego, egzaminu. Dawniejsza matura byla "przepustka" do pracy umyslowej
              lub na studia. Co mozesz robic dzis w Polsce majac tylko mature?
            • izabelski Re: polska matura vs A-levels 30.06.07, 15:41
              w Polsce zeby zdac mature trzeba wsystkie przedmioty zdac na co najmniej 30%
              tutaj nie ma takiego pojecia jak zdanie matury
              kazdy przedmiot liczy sie osobno - mozna zdawac 4 a zdac 2 i wtedy wpisuje sie
              2 A-levels - nie mowi sie o takej osobie, e nie zdala A-levels
              • agarem Re: polska matura vs A-levels 30.06.07, 21:43
                ale chyba sie liczy jak go zdala no nie? i wtedy ma dostep na takie lub inne
                kierunki studiow na lepsze czy gorsze uniwerki? Tak wlasnie bylo u mojej
                kuzynki, ktora juz na rok przed tym A levels wiedziala (chyba po wynikach GCse,
                ktore tez starala sie poprawic za rok), na jakie uniwerki w ogole nie warto
                wysylac papierow bo i tak jej nie przyjma.
                • mysz2006 Re: polska matura vs A-levels 30.06.07, 23:39
                  gypsi napisala:

                  >Nie chodzilo mi o porownanie zakresu wiedzy, tylko znaczenia, nazwijmy
                  >spolecznego, egzaminu. Dawniejsza matura byla "przepustka" do pracy umyslowej
                  >lub na studia. Co mozesz robic dzis w Polsce majac tylko mature?

                  Nie wiem jak jest teraz ale kiedys wiekszosc mlodziezy, ktora robila mature
                  bylo to z zamiarem pojscia na studia albo co najmniej do studium pomaturalnego,
                  kazdy mial jakis plan i nie liczyl na to ze po maturze jakas robote zlapie. Ci
                  ktorzy sie do czystej akademii sie nie nadawali lub chcieli zdobyc zawod szli
                  do technikow, liceow zawodowych lub po prostu do zawodowki. Pamietam ze zeby
                  dostac sie do liceum byl konkurs swiadectw no i godzinami sie dyskutowalo z
                  wychowawca klasy i rodzicami o wyborze szkoly sredniej i prospektach po jej
                  ukonczeniu.

                  Nie wiem co sie porobilo z pracodawcami lub systemem edukacji jesli jest
                  faktycznie tak jak mowisz, ze _trzeba_ miec magistra zeby zalapac sie do pracy
                  ktora kiedys ktos mogl wykonywac po liceum ekonomicznym na przyklad.

                  W UK polityka wypychania mlodziezy na studia byla bardzo dobrze przemyslana
                  przez PM ktory wlasnie odszedl - celem ksztalcenia 50% (sic!) mlodziezy na
                  uniwersytetach bylo przesuniecie w czasie kiedy ta mlodziez zaleje rynek pracy
                  ktory byl ograniczony i zapchanie dziury po skasowaniu terminatorstwa(?)
                  (apprenticeships).

                  Skolidowalo to tez z przemienieniem brytyjskich politechnik (ktore byly o
                  nizszym standarcie niz na uniwersytety) i danie im statusu university, wez na
                  przyklad taki nasz lokalny Leeds Met ktory kiedys byl Leeds Politechnic, gdzie
                  zalicza sie przedmioty ze znajomoscia tematu na 20% (sic!).

                  W Anglii nie da sie uniknac juz tego ze absolwenci uniwersytetow beda oblegac
                  stanowiska ktore bardzo dobrze moglyby byc zapelnione przez ludzi z
                  mniejszymi 'kwalifikacjami' i niedlugo dojdzie do tego (bo plany sa zeby 75%
                  mlodziezy szla na universytet) ze kazdy zamiatacz ulic bedzie mial 'wyzsze'
                  wyksztalcenie. Moze tu jest pies pogrzebany?
                  • gypsi Re: polska matura vs A-levels 01.07.07, 13:26
                    Tez mysle ze dzieki "wypychaniu" jak najwiekszej liczby mlodziezy na studia
                    opoznia sie moment jej wejscia na rynek pracy i w Polsce wlasnie tak sie zaczyna
                    dziac, i to przyspiesza. Przy okazji deprecjonujac mature, ktora jest juz tylko
                    przepustka na studia, sama w sobie nie ma zadnego znaczenia.
                    BTW: sa w ogole jeszcze jakies szkoly pomaturalne?

                    "Za moich czasow" (matko, jak to brzmi;) po maturze mozna bylo zalapac sie w
                    biurze czy urzedzie na prostsze stanowiska i zaczynac kariere w ten sposob,
                    potem ew. studiujac zaocznie, dzis bez licencjatu to raczej niemozliwe - w malej
                    miejscowosci gdzie mieszkalam w Polsce, wszyscy urzednicy w gminie musza byc po
                    studiach, wiec 40-50 letnie ososby uzupelniaja wyksztalcenie, zeby pracy nie
                    stracic. To wg mnie chore, bo jesli sa dobrymi urzednikami i znaja sie na swojej
                    pracy, to papier niczego nie zmieni, a jak sa kiepscy, to tez nie pomoze.
                    • izabelski Re: polska matura vs A-levels 01.07.07, 13:59
                      "wypychanie na studia" wg mnie to rowniez budowanie aspiracjii - bo osoby z
                      dyplomem /licencjatem sa w grupie z najnizszym procentem bezrobotnych

                      i taniej jest placic panstwu za czyjas edukacje niz bycie dajej osoby w
                      statusie bezrobotnego, bo bezrobotnosc czesto prowadzi do marazmu a czasami to
                      wykroczen przeciwko prawu

                      niestety bezrobotnosc po 5 latach staje sie stanem permanentnym - dlatego w
                      calym gry planie lepiej, zeby sie ludzie ksztalcili
    • anca03 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 02.07.07, 21:09
      Nie czytałam wszystkich wątków, bo dużo ich :))) Chcę tylko dołożyć "kamyk do
      ogródka". Wyznajemy prostą zasadę "kochać i wymagać". Jak na razie sprawdza
      się, chociaż nasz najstarszy syn będzie miał (dopiero?już?) 12 lat. Zdarzają
      się nam kłopoty z nim i wychowawcze porażki, ale ciągle jest w nim "czyste
      dziecko". Uznajemy, że prawda ma wartość i w prawdzie wychowujemy dzieci.
      Pokazujemy im różne drogi, pokazujemy drogę, którą sami idziemy, którą uznajemy
      za słuszną, chociaż mówimy, że dla innych wcale taka nie musi być.
      Staramy się mieć czas dla dzieci, rozmawiamy z nimi, wciągamy w różne domowe
      sytuacje i wybory - odpowiednie dla ich wieku. Czytamy razem książki, pieczemy
      ciasta, spacerujemy. Dużo podróżujemy, pokazujemy im świat. Myślę,że w taki
      sposób dajemy dzieciom korzenie...Myślę,że kiedy dziecko ma się do czego
      odnieść, ma się na kim oprzeć - nie dąży do zachowań, które je wypaczą. Choć -
      wiadomo - sytuacje w życiu są różne...
      A tak na marginesie - czytałam kiedyś o św. Tomaszu z Akwinu. Kiedy jego ojciec
      dowiedział się, że Tomasz chce się poświęcić życiu zakonnemu- zamknął do
      (bodajże) w jakiejś wieży z prostytutką(podobno pięęęęęęękną)- coby synusiowi
      wybiła z głowy kleryckie fanaberie. No ale niestety - efekt był odwrotny i po
      jakimś czasie prostytutka się w tej wieży nawróciła :)))))))))))))
    • ollie1 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 06.08.07, 22:19
      Vygotsky, dzięki za ten wątek i Twoje posty, przywracasz mi wiarę w ludzi.
      Już myślałam, że to tylko ja jestem taka wyrodna matka, która nie zamierza swoim dzieciom życia wyściełać czerwonym pluszowym dywanikiem.
      Już myślałam, że tylko ja oprócz dobra dzieci mam jeszcze jakieś swoje wartości, przekonania, z których nie chcę rezygnować, tylko po to by nie wypaść z wyścigu szczurów.

      A skoro już o dobru dziecka mowa... ktoś napisał: przeprowadź się, najwyżej będziesz dojeżdżać do pracy 2-3 godziny. Już teraz zacznij oszczędzać na prywatną szkołę.

      I to ma być dla dobra dziecka? Wiecznie nieobecni, zapracowani, zmęczeni rodzice?
      Nie dla każdego dyplom z Oxford jest szczytem marzeń. Nie dla każdego, jak już ktoś wcześniej napisał, kariera w prestiżowej firmie będzie spełnieniem.

      Uważam, że jest coś o wiele cenniejszego co powinniśmy dać dzieciom: nasz czas, naszą uwagę, rozmowę, ciepło, cierpliwość, wartości, przykład.
      Nie zastąpią tego niestety nawet najlepsze prywatne szkoły.
      • mamumilu Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 07.08.07, 12:09
        Zgadzam sie w całej rozciągłości jak to mówił jeden znajomy :)
        Najważniejszy jest czas spędzony z dzieckiem i to co wyniesie z domu. My dlatego
        zdecydowaliśmy się na nauczanie domowe i nie musimy martwic sie o to w jakiej
        odległości od dobrej szkoły będziemy mieszkać :)
    • tw52 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 08.08.07, 13:46
      sorry, jesli wchodze tu bezprawnie jako ojciec a nie matka. to moj
      pierwszy wpis na tym forum (moja zona czyta, ale nie pisze, znajduje
      tylko otwarte watki - tak trafilem na Polki w Anglii, a teraz tu).

      rozwinal sie temat o szkolach, a przeciez nie tylko o to chodzi w
      pytaniu.
      "stoczenie sie" jest wynikiem problemow z osobowoscia, a nie wiadomo
      jak bardzo mozemy wplynac na uksztaltowanie osobowosci naszych
      dzieci. jesli mozemy to bardzo wczesnie - w pierwszym roku zycia,
      ale byc moze, ze i tak ze czesc jest juz "zapisana" w zyciu
      plodowym, a byc moze genetycznie.

      oczywiscie, ze atmosfera w domu w pozniejszych latach tez bedzie
      miala wplyw.

      gdy przyjechalem do UK w 1990 przez 4 lata przeprowadzalismy sie
      niemal co roku, wiec szkola (primary) tez sie zmieniala. pozniej
      dostalem stala prace i wybralismy do mieszkania porzadne miasteczko
      z dobra szkola srednia. rozwazalismy szkole prywatna, choc bylby to
      spory wydatek, a na mortgage szlo 30% dochodu. co mnie zniechecalo,
      to nie zadne lewicowe poglady - ale pogarda dla snobizmu. chcialem,
      zeby moje dzieci mialy znajomych z roznych rodzin i pragnalbym, zeby
      cenily ludzi nie wg ich stanu majatkowego czy nawet wyksztalcenia,
      ale wg tego czy sa "porzadnymi ludzmi" (pomine definicje, ale chyba
      mnie rozumiecie).

      moj syn, lat 7 w chwili przybycia do UK, byl obiektem
      zainteresowania jako obcy (mowie o Szkocji, gdzie w miasteczku i w
      szkole byly tylko dzieci brytyjskie), ale byl "ponad" potrzebe
      szukania akcepacji rowiesnikow za wszelka cene.
      jego siostra, 5 lat mlodsza, wiec od poczatku z dobrym szkockim
      akcentem, mimo wychowania w tym samym domu - miala wiecej kompleksow
      i okres nastolatki byl burzliwy. do tego doszla separacja i rozwod z
      moja ex (ich matka), ale to nie jedyna przyczyna - ona byla
      dosc "trudnym dzieckiem" od pierwszego roku zycia.
      w wieku 16 lat rzucila szkole, probowala mieszkac samodzielnie w
      inner Glasgow, mam tylko nadzieje, ze poza alkoholem i paleniem
      haszyszu nie weszla nigdy na heroine. jest bardzo inteligentna, wiec
      mam nadzieje, ze jeszcze sobie uporzadkuje zycia.
      bylo ciezko to obserwowac, ale po czasie zrozumialem, ze w wielu
      momentach wybierala survival strategy dla zycia w rejonie Glasgow.

      byc moze, ze szkola prywatna zmusila by ja do dyscypliny - choc
      raczej podejrzewam, ze raczej by sie zbuntowala anyway.

      moj syn skonczyl studia, ale nie w profesji, ktora da mu komfortowe
      zycie w UK. zapewne szkola prywatna dala by mu wiecej szans na inne
      kierunki (gdyby mial chec cos innego studiowac) i w stosunku do
      niego wlasnie - ZALUJE nieco, ze nie dalem mu tej szansy.
    • bacha.minio Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 08:39
      z tego co czytam to mamy ten sam problem,tylko,ze ja mam 4 dzieci i
      maja wszystko co chca,a raczej co moga miec dzieci,niczergo im nie
      brakuje a jednak wciaz chca wiecej i zwykle wzoruja sie na
      angielskich kolegach ktorzy nie sa zbyt dobrze wychowani.szkola
      katolicka,to zwykla szkola,nie ma rzadnych rygorystycznych metod
      wychowywania jak to sie widzi w filmach.wiem bo moje dzieci chodza
      wlasnie do takiej szkoly.okolica w ktorej mieszkam,choc wydaje sie
      spokojna to jednak dzieci tu mieszkajace sa tak zepsute,ze nie ma
      dnia zeby moje dzieci nie wrocily od kolegow nie zrobiwszy czegos
      glupiego.wiem,ze to wplyw kolegow bo przedtem byli spokojniejsi.nie
      mam pojecia co z tym zrobic.postaralam sie o psychologa dla moich
      synow zeby ich lepiej zrozumiec,bo naprawde rzadne inne metody
      dotarcia do nich juz nie pomagaja,a i jak narazie choc rok juz
      chodza do psychologa nie widze rzadnej poprawy.nadal probuje i bede
      bo nie chce zeby moje dzieci stoczyly sie na dno,chce zeby wyrosly
      na ludzi.
    • elajna7 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 11:03
      Moze dzieci...wychowywac.
      • steph13 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 16:08
        Nie znam rodzicow, ktorzy nie zastanawialiby sie jak najlepiej
        wychowac dzieci, jak wybrac ich szkolnictwo, towarzystwo, jak
        zapewnic najlepsze perspektywy na przyszlsc. Sytuacje i problemy sa
        bardzo indywidualne i wybor czsami uzalezniony od czynnikow
        zewnetrznych nie do przeskoczenia. Ale w sumie wszyscy
        niezaprzeczalnie chcemy z duma spojrzec kiedys na nasze dorosle
        dzieci i pogratulowac sobie i im sukcesu.

        Po dlugich latach ciaglych decyzji, wyrzeczen i dalekosieznych
        marzen, dzisiaj z radoscia szykuje sie na ostatnia juz niestety
        graduation ceremony w Oxford we wrzesniu. I mam to wspaniale
        poczucie 'of job well done', ktorego nic nie jest w stanie zastapic.
        Oceniajac ostanich dwadziescia pare lat z perspektywy czasu, moge
        smialo powiedziec, ze dzieci przerosly nawet moje niemale w sumie
        oczekiwania. A ze rodzinna chalupa nieco podupadla na przestrzeni
        lat w wyniku ubogich inwestycji? No coz, to tylko 'bricks & mortar'
        no i teraz bedzie mozna nareszcie podreperowac. Szczerze zycze wam
        wszystkim takiego poczucia satysfakcji one day.
        • gypsi Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 16:17
          "...jak wybrac ich szkolnictwo, towarzystwo..."
          Rozumiem, ze to skrot myslowy i dzieci tez mialy cos do powiedzenia w tej materii?
          • steph13 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 16:49
            Oczywiscie, ze mialy ale ja bylam zawsze swiadoma z kim sie zadaja,
            gdzie sa, skad je odbieram czy kiedy wroca itp. O wyborze szkol tez
            mialy opine chociaz decyzje byly moje i meza. Jezeli najblizsza
            przyjaciolka przechodzila do szkoly sredniej, ktora nam sie z
            roznych powodow nie podobala, to jedenastoletnia corka musiala
            pogodzic sie z chwilowym rozzaleniem i pojsc za naszym wyborem.
            Dzisiaj calkowicie przyznaje nam racje.
            • mamumilu Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 17:11
              To faktycznie można Ci pogratulować dobrze wypełnionego obowiążku i masz prawo
              być dumna :). Nie wiem akurat czy chciałabym, żeby moje dzieci ukończyły Oxford
              (chociaż samo słowo wzbudza we mnie jakiś podziw), ale przed nami jeszcze wiele
              lat do tego etapu i zobaczymy jak się potoczą nasze ścieżki. Mam nadzieję, że za
              20 lat będę mogła mieć takie uczucie jak Ty :)
            • gypsi Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 17:13
              Wlasnie o to mi chodzilo, opinie moga wyrazac, decyzje musimy podejmowac my:)
              Mozesz mi jeszcze odpowiedziec dlaczego Oxford? Tylko renoma uczelni czy
              odleglosc od domu rowniez?
              Zastanawiam sie co zrobic za 2 lata - skupic sie na lokalnych (Greater
              Manchester) college'ach czy rzucic na gleboka wode?
              • steph13 Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 17:44
                Dlaczego Oxford? Mieszkamy w Londynie wiec wszelkie londynskie
                uczelnie odpadaly bo dzieci chcialy miec 'real university
                experience' czyli daleko od domu. Ta corka akurat skladala podania i
                otrzymala oferty z Oxford, Bristol, Nottingham, Edinburgh i Warwick,
                z Southampton jako 'insurance'- w razie gdyby nie otrzymala trzech A
                w ALevels. Kazala nam przyrzeknac, ze zaufamy jej i nie bedziemy
                sugerowac jej ostatecznego wyboru. Oczywiscie my marzylismy o Oxford
                ale ani slowo nie padlo z naszych ust na ten temat. No i nie bylo
                potrzeby, bo po trzech dniach interviews w Oxford wrocila do domu
                zachwycona uczelnia i that was it.
                • gypsi Re: Co robicie zeby Wam sie dzieci nie stoczyly w 09.08.07, 18:12
                  Dzieki za odpowiedz:)
        • ollie1 do steph13 11.08.07, 12:05
          steph13 napisała:

          > Nie znam rodzicow, ktorzy nie zastanawialiby sie jak najlepiej
          > wychowac dzieci, jak wybrac ich szkolnictwo, towarzystwo, jak
          > zapewnic najlepsze perspektywy na przyszlsc. Sytuacje i problemy
          sa
          > bardzo indywidualne i wybor czsami uzalezniony od czynnikow
          > zewnetrznych nie do przeskoczenia. Ale w sumie wszyscy
          > niezaprzeczalnie chcemy z duma spojrzec kiedys na nasze dorosle
          > dzieci i pogratulowac sobie i im sukcesu.
          >
          > Po dlugich latach ciaglych decyzji, wyrzeczen i dalekosieznych
          > marzen, dzisiaj z radoscia szykuje sie na ostatnia juz niestety
          > graduation ceremony w Oxford we wrzesniu. I mam to wspaniale
          > poczucie 'of job well done', ktorego nic nie jest w stanie
          zastapic.
          > Oceniajac ostanich dwadziescia pare lat z perspektywy czasu, moge
          > smialo powiedziec, ze dzieci przerosly nawet moje niemale w sumie
          > oczekiwania. A ze rodzinna chalupa nieco podupadla na przestrzeni
          > lat w wyniku ubogich inwestycji? No coz, to tylko 'bricks &
          mortar'
          > no i teraz bedzie mozna nareszcie podreperowac. Szczerze zycze
          wam
          > wszystkim takiego poczucia satysfakcji one day.


          Wiesz steph, nie obraź się, ale napiszę szczerze, że wcale nie
          zazdroszczę i nie gratuluję Ci tego sukcesu.

          Bo z Twojego postu przebija coś bardzo smutnego: jesteś zadowolona z
          job well done bo Twoje dzieci spełniły TWOJE niemałe
          wymagania, bo Twoje lata wyrzeczeń zostały WYNAGRODZONE.

          Czy naprawdę rodzimy dzieci po to, by spełniały NASZE wymagania,
          oczekiwania, ambicje? Wynagradzały nam poświęcenia?

          Znamienne, że w Twoich postach bardzo dużo jest o tym, jak daleko
          zaszły Twoje córki, ile osiągnęły. Bardzo mało o tym kim one tak
          naprawdę są.
          Nasuwa mi się książkowy niemal obraz matki, która zawsze chciała
          zostać baletnicą więc przez lata ciąga swoją córkę na balet.
          To niestety najczęstszy błąd popełniany przez rodziców: przelewanie
          na dzieci swoich niespełnionych ambicji, swoich oczekiwań.

          Ty jesteś zadowolona i spełniona. Ciekawe co tak naprawdę czują
          Twoje córki. Może są szczęśliwe, że ktoś im tak jasno wytyczył
          ścieżkę i zmusił do posłuszeństwa. A może noszą w sobie bunt,
          którego nigdy nie mogły wyrazić, że ktoś im odebrał prawo do
          własnych planów i marzeń?

          Nie piszę tego z powietrza. Ja miałam matkę dokładnie taką jak Ty i
          ja się zbuntowałam.
          W Twoich postach czytam dokładnie jej słowa. Zawsze wiedziała co dla
          mnie najlepsze. Które koleżanki są dla mnie odpowiednie a które nie,
          którzy chłopcy powinni budzić moją sympatię, a którzy nie.
          Balet, basen, rytmika, prywatne lekcje językow, najlepsze liceum,
          najlepsza uczelnia. To było takie oczywiste.
          Ona nawet nie brała pod uwagę, że ja mogę chcieć czegoś innego. Mieć
          jakieś inne marzenia niż zostanie najlepszym prawnikiem. Była ślepa
          na moje artystyczne uzdolnienia. Poświęciła dla mnie bardzo wiele i
          ja nawet nie śmiałam chcieć czegoś innego, zawieść jej oczekiwań.
          Oczywiście że poszłam studiować prawo.

          Moja matka też była niesamowicie dumna gdy ja odbierałam swój
          dyplom. Też mówiła, że wreszcie te lata wyrzeczeń zostały jej
          wynagrodzone.

          Tylko że ja już wtedy zrozumiałam, że to jest MOJE życie, nie jej.
          Nie umiałam jej zranić i powiedzieć jej tego w oczy. Więc wyjechałam
          za granicę. Widuję ją raz do roku i nie są to łatwe wizyty.

          Mam dyplom prestiżowej uczelni, który moja matka okupiła latami
          ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Mam zdeptane i niespełnione talenty, ale
          teraz jest już za późno by o nie walczyć. Mam też ogromne,
          wypracowane przez lata poczucie winy, że tyle matce zawdzięczam, że
          ją zawiodłam bo nie chciałam zostać czołowym prawnikiem w jakiejś
          słynnej korporacji i harować po 70 godzin w tygodniu. Mam do niej
          żal, że zdominowała mnie i moje marzenia.
          Mam do niej żal, że zrezygnowała ze swoich ambicji, ze swojego
          szczęścia i wszystko podporządkowała mojej przyszłości, mojej
          edukacji, mojemu dobru. To ogromny ciężar dla dziecka i bagaż na
          przyszłość.

          Oczywiście nigdy jej tego otwarcie nie powiem, bo mimo wszystko ją
          kocham, bo doceniam wszystko
          co dla mnie zrobiła i nie chcę jej zranić. Więc ona żyje w
          przekonaniu podobnym do Twojego: że jestem jej wdzięczna za tamte
          decyzje i jest ze mnie tak niesamowicie dumna. I pewnie w takim
          przekonaniu umrze.
          Ona do tej pory nie wie kim dokładnie jest
          mężczyzna z którym mieszkam od lat, bo wiem, że nie spełniałby jej
          wymagań. Wolę sobie zaoszczędzić wykładów o "odpowiednim kandydacie".

          Ja zrozumiałam, że szczęście, sukces nie dla każdego jest takie
          samo. I każdy ma prawo do swoich własnych wyborów i marzeń. Dla
          jednych to będzie Oxford i błyskotliwa kariera dla innych spokojne
          życie w małej wiosce nad morzem i sprzedawanie na targu własnych
          warzyw.
          Wiem, że zrobię wszystko aby nie powtórzyć jej błędu i aby moje
          dzieci nie musiały wchodzić w swoje życie z podobnym bagażem.
          I aby nie musiały podporządkowywać swoich życiowych wyborów do moich
          wymagań i moich oczekiwań.

          Pomyśl o tym.
          • gypsi Re: do steph13 11.08.07, 13:03
            Widzisz, problem w tym, ze dziecko czy mlody czlowiek czesto tak naprawde nie
            wie jeszcze, czego chce.
            Co bys odpowiedziala gdyby 15-letnie dziecko powiedzialo Ci: "Mamo, za rok
            koncze szkole i na tym chcialabym zakonczyc edukacje. Bede jezdzic po swiecie i
            utrzymywac sie z dorywczej pracy. W tym wiedze swoja przyszlosc i swoje szczescie"?

            Pokazalas swoim przykladem pewna skrajnosc, niestety nazbyt czesto zdarzajaca
            sie - spelnianie niezrealizowanych marzen z dziecinstwa poprzez wlasne dzieci.
            Ale czy naprawde Steph tak zrobila? Moim zdaniem dala dzieciom mozliwosci i
            wybor, przeciez pisala, ze corka zlozyla papiery na wiele uniwersytetow i po
            interview wybrala Oxford.

            Umiar, nie przeginanie w zadna strone i rozmowy, rozmowy, rozmowy - mim zdaniem
            to jedyna metoda.
            • ollie1 Re: do steph13 11.08.07, 17:28
              gypsi napisała:

              > Widzisz, problem w tym, ze dziecko czy mlody czlowiek czesto tak
              naprawde nie wie jeszcze, czego chce.
              > Co bys odpowiedziala gdyby 15-letnie dziecko powiedzialo
              Ci: "Mamo, za rok koncze szkole i na tym chcialabym zakonczyc
              edukacje. Bede jezdzic po swiecie i utrzymywac sie z dorywczej
              pracy. W tym wiedze swoja przyszlosc i swoje szczescie"?
              >

              Gypsi zgadzam się, że nie każdy wie, większość pewnie dokładnie nie
              wie. Ale też myślę, że każdy ma prawo do swoich własnych prób i
              błędów i znalezienia tego co mu da szczęście i satysfakcję.

              Co do Twojego przykładu to znam ludzi którzy tak właśnie zrobili.
              Jedni wrócili po miesiącu, pokornie poszli na studia i dołączyli do
              wyścigu szczurów, kariera, mortgage itp.
              Inni właśnie w takim uwolnieniu znaleźli swoje szczęście i przygodę
              swojego życia. Dlaczego myślisz, że to niemożliwe?
              Pewnie umarłabym ze strachu gdyby moje dziecko chciało coś takiego
              zrobić, ale jeśli byłabym przekonana, że nie jest to chwilowy wybryk
              i gdybym widziała, że moje dziecko to typ wolnego strzelca to pewnie
              bym się zgodziła.

              Obowiązek edukacji jest tylko do pewnego wieku. Nie wszyscy z nas
              mają takie zamiłowanie do studiowania. Co więcej studia wcale nie
              gwarantują sukcesu.

              Mój szef właśnie w wieku 16 lat zakończył edukację i pojechał w
              podróż po świecie. Wiele doświadczył, wiele się nauczył. Po 9 latach
              wrócił i stworzył od podstaw własną firmę, która świetnie prosperuje
              i cały czas się rozwija. Wydaje mi się, że to właśnie z tamtego
              doświadczenia jest w nim taka niesamowita otwartość, odwaga, wiara
              we własne siły i możliwości.

              Oczywiście, że wszyscy chcemy dla swoich dzieci jak najlepiej,
              chcemy im zapewnić jak najlepszy start, jak najlepsze życie.
              Ale nie możemy zapominać, że dziecko również jest panem swojego losu
              i ma prawo do poszukiwania swojej własnej ścieżki w życiu.
              A czy my tą ścieżkę uznamy za słuszną to już zupełnie inna kwestia.
          • steph13 Re: do ollie1 11.08.07, 21:43
            > Wiesz steph, nie obraź się, ale napiszę szczerze, że wcale nie
            > zazdroszczę i nie gratuluję Ci tego sukcesu

            Ollie, wcale nie obraza mnie twoja szczera opinia, poprostu nasze
            opinie sa bardzo rozne. Kazdy rodzic ma pewne oczekiwania od swoich
            dzieci - chcesz przeciez zeby byly zdrowe, madre, szczesliwe,
            popularne, zaradne i kiedys rowniez samodzielne w kazdym sensie. A
            wiec otaczasz je miloscia, dbasz o zdrowe wyzywienie, wypoczynek,
            rozrywki, kontakt z rowiesnikami oraz o rozwoj intelektualny i
            duchowy. I w trakcie tego dlugoletniego procesu ksztaltujesz sila
            rzeczy czlowieka wedlug swoich zasad, swojego poczucia moralnosci,
            swoich dla niego oczekiwan, az do etapu kiedy mlody czlowiek jest w
            stanie sam podejmowac decyzje i wykonywac wyboru. Na tym jednak
            etapie, jesli traktowalas swoje funkcje wychowawcze powaznie, bedzie
            juz w duzej mierze mial wpojone pewne wartosci istotne dla ludzi z
            jego otoczenia, tzn swojej rodziny, wybranej przez ciebie szkoly,
            jego i twoich znajomych i ich rodzin itp, i sila rzeczy bedzie mial
            oczekiwania od zycia w jakims wymiarze podobne do tych jakie ty masz
            dla niego. OK, ty mozesz marzyc o synie lekarzu a on woli byc
            prawnikiem, ksiegowym czy nauczycielem ale raczej malo prawdopodobne
            aby wybral kariere jako np kierowca autobusu. Naturalnie, jak w
            kazdym scenariuszu, sa wyjatki kiedy dziecko buntuje sie przeciwko
            wszystkiemu co wynioslo z domu i potepia rodzicow za uksztaltowanie
            go tak a nie inaczej, ale sa to rczej naprawde wyjatki.

            To co mowisz o swojej Mamie, przypomina mi bardzo moja, z tym, ze ja
            jestem jej wdzieczna za to ze mnie pchala do oporu ale poddala sie
            kiedy ja kategorycznie wiedzialam czego chce od zycia.

            Pytasz 'kim' sa moje dzieci? Sa bardzo normalnymi, zrownowazonymi,
            odpowiedzialnymi dziewczynami, working hard & playing hard,
            szczesliwe i pelne zycia. A kartki na dzien ojca czy matki zawsze
            podkreslaja, ze bez nas nie bylyby ludzmi jakimi sa i gdzie sa na
            drabinie zycia.


            I na koniec sorry, ale wszelkie pseudo psychologiczne analizy
            naprawde mnie denerwuja i sa zazwyczaj powtarzane przez osoby, ktore
            same jeszcze praktycznie nie pokonaly wszelkich etapow
            macierzynstwa. To znaczy kto ma dzieciom wytyczac sciezke, ksiadz,
            sasiad, telewizja, koledzy z podworka? Na ktorym etapie myslisz, ze
            dzieci gotowe sa decydowac same o swoim rozwoju i przyszlosci? Od
            kolyski czy moze kilkanascie lat pozniej? Czy jesli w twoich oczach
            corka robi blad w wyborze szkoly/partnera/kariery/przyjaciol to
            chcesz temu zapobiec/ostrzegasz/milczysz/pytasz dlaczego czy
            stwierdzasz ze nie twoja sprawa i niech sie uczy na wlasnych bledach.

            Zgadzam sie z Toba jednak, ze pojecie szczescia i sukcesu
            niekoniecznie znaczy to samo dla roznych ludzi. I byloby nudno gdyby
            tak bylo.
          • jacinda Re: do steph13 11.08.07, 22:26
            Ollie1:
            "Ty jesteś zadowolona i spełniona. Ciekawe co tak naprawdę czują
            Twoje córki. Może są szczęśliwe, że ktoś im tak jasno wytyczył
            ścieżkę i zmusił do posłuszeństwa"

            Jesli ktos nie chce studiowac na Oxfordzie, to dlugo tam nie
            wytrzyma. To nie polska uczelnia, gdzie dzieci, takie jak Ty (pchane
            przez rodzicow) moga sobie przebimbac kilka lat i dostac 'dyplom
            prestizowej uczelni'.

            Gdyby corki Steph same nie chcialy to by uczelni w Oxfordzie nie
            ukonczyly, bo by po kilku miesiacach po prostu z niej wylecialy ...
            (no chyba ze to Brookes a nie Oxford University ;-)
          • basiak36 Re: do steph13 12.08.07, 20:19
            Ollie, prawda jest taka ze obojetnie co rodzice zrobia, zawsze mozna znalezc w
            tym jakies 'ale'. Jak sie za bardzo staraja, jak za malo.
            Jak maja za duze wymagania wobec dzieci, albo jak maja za male.
            NIe ma zlotego srodka.
            Moi rodzice byli z tych wymagajacych i ambitnych, dzieki nim moglam studiowac za
            granica, podrozowac i na dzien dzisiejszy dobrze zarabiac.
            Pare razy zarzucilam im ze mogli bardziej wyluzowac i zapytac mnie czego ja
            chce. Ale czego ja chcialam w wieku 14 lat?:) Raz chcialam jechac na wolontariat
            do Afryki a na drugi dzien chcialam byc dziennikarka. Teraz bedac juz duzo
            starsza, po 30tce (;-)) wiem ze dali mi oprocz milosci, cos jeszcze innego -
            niezaleznosc finansowa Moze niektorym to obojetne czy maja z czego zyc czy nie,
            ale prawda jest taka ze bez pieniedzy nie moglabym jechac na studia za granice w
            tamtych czasach.
            Inna sprawa ze moi rodzice nigdy nie dali mi wrazenia ze sie czegos dla mnie
            wyrzekaja, ze sie poswiecaja, dla mnie cos takiego jest nie w porzadku. Wrecz
            przeciwnie, sami oboje sa bardzo ambitni i jak dla mnie sa wzorem do nasladowania.

            Dlatego uwazam po przeczytaniu postu Steph ze udalo jej sie i moge jej
            pogratulowac. Ja tez zrobie co moge aby dac dzieciom jak najlepsza edukacje,
            juz to robie. Bo obojetnie czy beda w przyszlosci chcialy z niej korzystac, lub
            nie, przynajmniej dam im wybor i mozliwosci.

            Poza tym czy chcemy czy nie, jako rodzina ksztaltujemy nasze dzieci, co nie
            oznacza ze je do czegokolwiek zmuszamy. Wole cos takiego niz to co widzialam u
            niektorych kolezanek za mlodu, zero zainteresowania, puszczenie samopas typu
            'rob co chcesz'.
            • kasia157 Re: do steph13 13.08.07, 09:31
              No coz, szczerze zazdroszcez i gratuluje tym ktorym sie udalo i ktorych dzieci
              wyszly na "ludzi". Ja jednak uwazam, ze kazdy rodzic robi co moze, a niektorym
              tylko sie udaje. Bo przyszlosc naszych dzieci jakby nie bylo lezy w 80% w ich
              wlasnych a nie naszych rekach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka