Dodaj do ulubionych

Wstyd mi...,ale proszę o pomoc...

19.10.07, 18:10
Przylatujemy do Londynu 31 października,nie będę opisywać całej historii,bo to
bez sensu i dołujące.Nie mamy,gdzie mieszkać,wstyd bilety kupione od 3
miesięcy,a mąż nie znalazł nawet głupiego pokoju,bo on ma zawsze kur..
czas.Może ktoś ma jakiś znajomych,nie wiem,może ktoś coś słyszał o pokoju dla
3 osób w okolicach głównego lotniska,nie wiem Hunslow,Slow(nie wiem czy dobrze
piszę),cokolwiek byle nie na drugom końcu lotniska,na którym pracuje mój
mąż...mam ochotę go udusić...
Obserwuj wątek
    • tw52 Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 19.10.07, 18:44
      wejdz na gumtree.com, szukasz pokoju, Londyn, wybierz kody pocztowe,
      zeby nie bylo z drugiej strony Londynu. (btw to co masz na mysli
      chyba - pisze sie Slough)
    • dag_dag Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 19.10.07, 20:32
      Nie wydaje mi sie to prawdopodobne, ale szukasz pokoju dla trzech osoba, wiec na
      wszelki wypadek zapytam: nie przylatujecie chyba z dzieckiem bez zapewnionego
      miejsca do spania, do miejsca ktorego nazwy nie potrafisz nawet poprawnie napisac?
      Pokoi, mieszkan, domow jest mnostwo do wynajecia. Kwestia poszukania. Google sa
      pelne serwisow z ogloszeniami. Wyszukiwarka tego forum i pokrewnych wyrzuci
      konkretne informacje o wynajmie, o agnecjach, o cenach, o okolicy.
      Po wyladowaniu tego samego dnia nie uda Wam sie od razu zamieszkac w docelowym
      miejscu, wedlug mnie szanse na to sa minimalne. Rozejrzyjcie sie teraz raczej za
      domem typu lozko&sniadanie (cos jak pensjonat), z ktorego moglibyscie szukac
      docelowego mieszkania.
      Macie jeszcze troche czasu, zamiast sie wstydzic lepiej te dni dobrze
      wykorzystac :O) Powodzenia!
      • mak4701 Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 19.10.07, 21:22
        Macie jeszcze 10 dni - jakis pokoik jest szansa zeby znalezc. jednak jak bedzie
        blisko terminu odlotu ja bym przebukowala bilet na termin pozniejszy. A co z
        dotychczasowym zamieszkaniem partnera? Chyba musi teraz gdzies mieszkac?
    • aniolek105 Dag dag 19.10.07, 21:50
      No proszę Cię,czy to ważne jak napisałam coś??W nerwach pisałam,więc wybacz
      jeśli dla Ciebie to takie rażące.Tak lecimy nie mając miejsca noclegowego,chyba
      nie trudno zrozumieć,że mam męża od pół roku za granicą i nie chce mi się tu już
      komentować jego poczynań związanych z szukaniem choćby głupiego pokoju,a w sumie
      do męża jakieś tam zaufanie się ma prawda?No więc chyba wszystko napisałam.Mąż
      wynajmuje teraz pokój z kolegą i ten facet,który im wynajmuje powiedział,że jak
      nie znajdą to on wynajmie po pokoju,no ale teraz coś kręci,że może tylko jeden
      pokój.
      Wiem,że jest jeszcze 10 dni,dlatego ruszam niebo i ziemię,żeby na coś
      trafić.Dziękuję za rady.
      • liley11 Re: Dag dag 19.10.07, 22:41
        ..hhm...zaufanie jakies do meza masz....na czym to zaufanie
        budujesz.., skoro narzekasz, ze on "k... ma czas" i nawet Wam nie
        znalaz nic do mieszkania. Skoro sama juz szukasz, to chyba z tym
        zaufaniem cienko?

        Na Twoim miejscu zastanowila bym sie z przylatywaniem tutaj z
        dzieckiem w ciemno..ale to juz Twoja sprawa i rob jak chcesz.
        Piszesz na forum, to i ja komentuje. Wolna wola, wolny kraj.
        • kalpa Oj Aga 19.10.07, 23:38
          Powiem wprost - kiepsko to widzę! Skoro Twój mąż nie znalazł jeszcze pokoju
          nawet, to cholibka naprawdę źle to wróży.
          Jeśli już na starcie mąż tak trochę sobie bimba, to znaczy, ze raczej nie czuje
          powagi sytuacji.
          Domów i pokoi do wynajęcia jest dużo, ale ZAWSZE trzeba mieć depozyt do
          wpłacenia, czyli równowartość czynszu. Bez tego małoprawdopodobne, że Wam coś
          wynajmą. Fakt, ze lepiej żebyście razem zdecydowali gdzie chcecie mieszkać. Mój
          małż wynajął dla nas dwa pokoiki w domu u jakiegoś faceta i to był trudny czas
          mówiąc delikatnie. Ale to pozwoliło nam wspólnie czegoś szukać.
          Aga, MUSISZ zabrać ze sobą troche kasy, bo inaczej skażesz się na poniewierkę!!!
          Do samolotu nie wolno brać picia, czsem puszczą, a czasem nie. Weź jakieś
          polskie pieniądze, zebyś mogła na lotnisku kupić coś dla synka na drogę, bo w
          samolocie nie dają darmowych napoi, tylko trzeba kupić i duuużo kosztują.
          Przeszłam raz zdiwko i było mi lyso, jak dzieciarnia chciała pić a mnie z
          kieszeni wyskoczyło 10 funtów na nędzne soczki.
          Aga nie weim co Ci poradzić, bo zbyt daleko będziecie mieszkać od nas, ale myślę
          o Tobie.
          Trzymaj się!! Odwagi i siły Ci życzę :)
          Kalpa
      • dag_dag Re: Dag dag 20.10.07, 00:14
        aniolek105 napisała:
        > No proszę Cię,czy to ważne jak napisałam coś??W nerwach > pisałam,więc wybacz
        jeśli dla Ciebie to takie rażące.

        nie wiem o co chodzi?

        razace jest dla mnie jedynie podejrzenie, ze mozesz przyleciec tutaj z dzieckiem...
        - nie majac gdzie mieszkac...
        - nie znajac dokladnie nazwy miasta nawet, w ktorym bedziesz mieszkac...
        - majac meza, ktoremu nie mozna ufac za grosz...
        - posiadajac za to wiedze o jakims facecie "który im wynajmuje powiedział,że jak
        nie znajdą to on wynajmie po pokoju,no ale teraz coś kręci,że może tylko jeden
        pokój"

        z twojego postu widac tez od razu ze...
        nie znasz jezyka angielskiego
        nie masz bladego pojecia o tutejszych realiach
        ze mialas ponad 3 miesiace na zdobycie chociaz podstawowej wiedzy o zyciu tutaj,
        a informacje podstawowe zdobywasz 10 dni przed wylotem...
        raczej nie masz kilkuset funtow depozytu, referencji od poprzednich wynajemcow i
        wiedzy, ze rodzinie z dzieckiem nie wynajma jednego pokoju w ogole...

        i tak dalej...
        wierz mi, ze zaciskam zeby zeby tego nie skomentowac...
        • aula27 Re: Do aniołek105 20.10.07, 00:36
          W takiej sytuacji może jednak zmień datę wylotu? I porozmawiaj
          szczerze z mężem, może jest jakis cos, o czym nie wiesz, z powodu
          którego nie wynajął jeszcze dla was pokoju? Z facetami różnie to
          bywa, wiesz jak jest. Może on sobie nie bimba, może to chodzi
          zupełnie o cos innego? Tak się zastanawiam, bo sama wiele w życiu
          przeszłam.
          A co do mieszkania, to teraz jest bardzo ciężka sytuacja na rynku.
          Mieszkań jest mało. Ceny wynajmu w Londynie są baaardzo wysokie,
          szczególnie w tych tzw. fajnych dzielnicach. Wiem, bo sami szukamy
          nowego lokum. I już 4 landlordów nie zgodziło się na wynajęcie
          mieszkania rodzinie z dzieckiem (to były mieszkania 2 bedroom).
          Jak chcesz to napisz na priva, nie krępuj się.
          • aniolek105 Re: Do aniołek105 20.10.07, 08:37
            aula27 napisała:

            > W takiej sytuacji może jednak zmień datę wylotu? I porozmawiaj
            > szczerze z mężem, może jest jakis cos, o czym nie wiesz, z powodu
            > którego nie wynajął jeszcze dla was pokoju? Z facetami różnie to
            > bywa, wiesz jak jest. Może on sobie nie bimba, może to chodzi
            > zupełnie o cos innego? Tak się zastanawiam, bo sama wiele w życiu
            > przeszłam.
            > A co do mieszkania, to teraz jest bardzo ciężka sytuacja na rynku.
            > Mieszkań jest mało. Ceny wynajmu w Londynie są baaardzo wysokie,
            > szczególnie w tych tzw. fajnych dzielnicach. Wiem, bo sami szukamy
            > nowego lokum. I już 4 landlordów nie zgodziło się na wynajęcie
            > mieszkania rodzinie z dzieckiem (to były mieszkania 2 bedroom).
            > Jak chcesz to napisz na priva, nie krępuj się.

            Wiesz...,też się zastanawiam czy jest jakiś inny powód i to dość mocno się
            zastanawiam...
        • dag_dag Re: Dag dag 20.10.07, 02:13
          dag_dag napisała:
          > raczej nie masz kilkuset funtow depozytu

          zle sie tu wyrazilam, nie chodzi ogolnie o brak pieniedzy. tylko o to, ze raczej
          nie masz przewidzianego kolejnego wydatku. wlasciwie wielu wydatkow,
          przekraczajacych czesto kilkaset funtow.
        • aniolek105 Re: Dag dag 20.10.07, 08:33
          dag_dag napisała:

          > aniolek105 napisała:
          > > No proszę Cię,czy to ważne jak napisałam coś??W nerwach > pisałam,wię
          > c wybacz
          > jeśli dla Ciebie to takie rażące.
          >
          > nie wiem o co chodzi?
          >
          > razace jest dla mnie jedynie podejrzenie, ze mozesz przyleciec tutaj z dzieckie
          > m...
          > - nie majac gdzie mieszkac...
          > - nie znajac dokladnie nazwy miasta nawet, w ktorym bedziesz mieszkac...
          > - majac meza, ktoremu nie mozna ufac za grosz...
          > - posiadajac za to wiedze o jakims facecie "który im wynajmuje powiedział,że ja
          > k
          > nie znajdą to on wynajmie po pokoju,no ale teraz coś kręci,że może tylko jeden
          > pokój"
          >
          > z twojego postu widac tez od razu ze...
          > nie znasz jezyka angielskiego
          > nie masz bladego pojecia o tutejszych realiach
          > ze mialas ponad 3 miesiace na zdobycie chociaz podstawowej wiedzy o zyciu tutaj
          > ,
          > a informacje podstawowe zdobywasz 10 dni przed wylotem...
          > raczej nie masz kilkuset funtow depozytu, referencji od poprzednich wynajemcow
          > i
          > wiedzy, ze rodzinie z dzieckiem nie wynajma jednego pokoju w ogole...
          >
          > i tak dalej...
          > wierz mi, ze zaciskam zeby zeby tego nie skomentowac...

          I tu się mylisz kochana...,język angielski mam na poziomie komunikatywnym :),a
          wiedzę o Anglii zgłębiam od czasu wyjazdu mojego męża,wiem też do jakiego miasta
          lecę-DO LONDYNU...,a Slough był przykładem...
          Napisałam tego posta,abyście mi coś doradziły,słowa krytyki też mile
          widziane.No,ale proszę Cię od razu wyskakiwać na kogoś i takie wnioski wysuwać
          na podstawie postu?Lubisz tak wyśmiewać innych i każdego traktujesz per
          wieśniara co to do wielkiego kraju za wszelką cenę chce się wyrwać? Daj sobie
          spokój już z pisaniem w tym wątku...:/
          Wszystkim dziewczynom za wszelkie rady dziękuję,macie w dużym stopniu
          rację-powinnam pomyśleć czy w ogóle jest sens lecieć i być z takim
          nieodpowiedzialnym człowiekiem jakim jest mój mąż...
          • dontteaseme Re: Dag dag 20.10.07, 10:45
            > Napisałam tego posta,abyście mi coś doradziły,słowa krytyki też
            mile
            > widziane.No,ale proszę Cię od razu wyskakiwać na kogoś i takie
            wnioski wysuwać
            > na podstawie postu?Lubisz tak wyśmiewać innych i każdego
            traktujesz per
            > wieśniara co to do wielkiego kraju za wszelką cenę chce się
            wyrwać? Daj sobie
            > spokój już z pisaniem w tym wątku...:/

            Hola hola moja panno! Piszesz, ze slowa krytyki mile widziane - a
            jak ktos cie skrytykowal, w sposob moim zdaniem bardzo delikatny, to
            sie od razy stawiasz. Zrozum, ze dla wiekszosci trzezwo myslacych
            osob to, co planujesz zrobic jest troche jak jazda autostrada pod
            prad;)Przypuszczam, ze gdybys zalozyla ten watek na innym forum dla
            emigracji - to nie zostawiono by na Tobie suchej nitki, tak wiec
            Matki Polki w UK naprawde wykazuja sie duza wyurozumialoscia...

            Nie zlosc sie tylko posluchaj dag dag, bo madrze prawi. Wyobraz
            sobie, ze wysiadasz z dzieckiem na lotnisku i co dalej...??? Maz,
            zakladajac, ze nic nie kombinuje, odbierze was pewnie, i pojedziecie
            do tego faceta ktory wynajmie wam pokoj a moze dwa pokoje... a moze
            okaze sie, ze wcale nie wynajmie... i co wtedy? Masz dziecko, jakies
            bagaze se soba, pewnie niewiele pieniedzy na poczatek...jak sobie
            wyobrazasz wasze pierwsze dni po przylocie, gdzie bedziecie
            mieszkac, spac, myc sie? Znowu bedziesz liczyc na meza?

            Ja wiem, ze czasem ludzie przyjezdzaja bardzo spontanicznie, bo np.
            maja ciezka sytuacje w kraju, ryzykuja, jada w ciemno - bo naprawde
            nie maja wyjscia etc. Ale woj maz tam juz JEST, wiec skoro oczekuje
            od was ze do niego dolaczycie (zakladam, ze tak jest) to niech wam
            zapewni chociaz minimum - jakies pewne zakwaterowanie. Albo - skoro
            znasz jezyk komunkatywnie, a wiesz ze 'maz ma zawsze k... czas' na
            wszystko (tez skads to znam, moze nie w az tak powaznych sprawach,
            ale moj maz tez lubi odkladac rozne sprawy na ostatnia chwile...) -
            to moze przylec sama na kilka dni, tydzien, zostaw dziecko z mama,
            babcia, ciotka, i SAMA rozejrzyj sie za mieszkaniem dla was i zmus
            meza zeby ci pomogl, zebyscie dopelnili formalnosci, podpisali umowe
            etc. I jak bedziesz miec pewny dach nad glowa to dopierio ciagnij
            dziecko ze soba. Loty w listopadzie sa tanie, na twoim miejscu nie
            ryzykowalabym przyjazdu w ciemno z dzieckiem, tylko przyjechalabym
            najpierw sama.... jesli oczywiscie NADAL chcesz przyjechac do tak
            nieodpowiedzialnego meza. Tym bardziej, ze maz juz pracuje, mial
            czas sie wszystkim zajac a tego nie zrobil.

            Zycze powodzenia i spokoju - bo bez tego nic madrze nie zalatwisz.
            • aniolek105 Donteaseme. 20.10.07, 11:01
              Dzięki za rady.Widzisz Twoja wypowiedź była jak najbardziej ok.Chodzi mi o ton
              wypowiedzi.Czepianie się na podstawie źle napisanego jednego słowa i
              ocenianie,że na pewno nie znam angielskiego,na pewno nie mam pieniędzy i takie
              tam nie jest ok.Nie jestem w lekkiej sytuacji,ale nie oczekuję,że ktoś mnie
              będzie głaskał po głowie czy się nade mną użalał,wszystkie sugestie a nawet
              słowa krytyki są ok,po to jest to forum,ale ton i sposób w jaki jeden post
              został napisany uraził mnie.Piszę jak to odczułam.
              Jeszcze raz dzięki za wszystkie rady.Wiem już,że wszystko będzie
              ok,porozmawiałam z mężem,jak każdym facetem trzeba nim potrząsnąć od czasu do
              czasu,taki typ niestety.Wiem,że ma kilka dobrych pomysłów i wyjście
              awaryjne,więc polecimy.Dzięki za pomoc.
              • dag_dag aniolek105... 20.10.07, 13:44
                nie czepilam sie jednego slowa, ani nie oceniam cie. gdybym to zrobila - moj
                post zostalby usuniety jako zlamanie regulaminu.
                wierz mi, ze mocno sie postaralam zeby nie skomentowac tego, co chcesz zrobic
                nie sobie, nie w wielkim swiecie, nie z mezem... ale DZIECKU. nie oczekuj
                serdecznosci i uprzejmosci bo tej mi brakuje gdy sie czyta o bezmyslnosci
                rodzicow. gdybys pakowala sie w cos takiego bez synka - wzruszylabym ramionami,
                nie ty pierwsza i nie ostatnia. podalam ci na tacy problemy, z ktorymi bedziesz
                musiala sobie tutaj poradzic i bardzo realnie ocenilam twoja sytuacje - nie zeby
                cie pocieszyc, nie zeby byc mila ale zebys sensownie zaczela myslec. szkoda
                tylko, ze niczego to nie dalo. kilka osob madrze tu radzilo - zastanow sie nad
                zmiana wylotu. nawet sie nad tym nie zastrzymalas chwili: dzisiaj o 8:33
                piszesz, ze moze powinnas sie zastanowic, czy w ogole jest sens leciec... 4
                minuty pozniej zastanawiasz sie tez, czy ufac mezowi... a poltorej godziny
                pozniej, ze polecisz bo maz ma kilka dobrych pomyslow i wyjscie awaryjne (ten
                sam maz, ktory ma zawsze kur.. czas, ktory przez pol roku nie znalazl mieszkania
                i ktoremu nie ufasz). ani razu w zadnym ze swoich postow nie wspomnialas o
                dziecku, nawet nie zapytalas co powinnas wziac pod uwage przenoszac sie tu z
                malym, co bedziesz dla niego potrzebowala. zdajesz sobie sprawe, ze mozesz
                wyladowac z dzieckiem w zapluskwionym przytulku bez pieniedzy na bilet powrotny?
                a co jesli nie znajdziecie mieszkania przez pol roku, bo najpewniej nikt ci
                jednego pokoju z dzieckiem nie wynajmie? nie wiem czy bedzie cie stac by placic
                miesiacami za hotel (moze cudem 50 funtow dziennie)? w londynie (bo juz obie
                wiemy gdzie lecisz), jest bardzo ciezko z mieszkaniem. ceny sa ogromne, zycie
                jest tu bardzo drogie. na dzien dobry potrzebujecie kupe pieniedzy. placisz
                czynsz - zalozmy ze po dlugich poszukiwaniach udaje ci sie cos miec za 700-800
                funtow, placisz depozyt tylez samo (a jesli nie masz referencji to placisz
                depozyt x2), placisz co miesiac ~100 funtow podatku, okolo 500 funtow wydajesz
                na podstawowe jedzenie i podstawowe sprawy dla calej trojki co miesiac, placisz
                rachunki, wydajesz mnostwo pieniedzy na bardzo drogie dojazdy, bo przeciez
                szukasz mieszkania, jesli korzystasz z posrednictwa agencji placisz jej 200-400
                funtow, kupujesz potrzebne meble i rzeczy (na przyklad talerze, garnki, lozko
                dla dziecka bo rzadko tu sa)... pieniadze szybko poleca, wierz mi. a nie
                pojdziesz nigdzie do super platnej pracy; zlobki i przedszkola sa drogie w
                londynie i przepelnione. nikt nie przyjmie ci tez dziecka bez aktualnej red
                book, a ta zalatwia sie roznie. nie dostaniesz tez szybko slawnych zasilkow, bo
                1. moga ci nie przyslugiwac, 2. zalatwianie NINu i formalnosci trwa czasami i
                ponad pol roku. moze uda ci sie cokolwiek dorobic, ale z malym dzieckiem nie ma
                co liczyc na duze pieniadze. przemyslalas to wszystko? mezem trzeba bylo
                potrzasnac, ale wiele miesiecy temu; ten post trzeba bylo zalozyc tez wiele
                miesiecy temu. zainteresuj sie, gdzie ewentualnie mozesz szukac pomocy w obcym
                panstwie z (moim zdaniem) brakiem znajomosci jezyka i mezem, ktoremu nie mozesz
                ufac. i przede wszystkim, co wedlug mnie powinno byc na pierwszym miejscu, Z
                MALYM DZIECKIEM. przemysl sobie cala sprawe na spokojnie i naprawde wybacz brak
                serdecznosci...
                • aniolek105 Re: aniolek105... 20.10.07, 16:09
                  Jak widzę to ty nie masz o wielu rzeczach pojęcia...skończ już udzielać się w
                  tym wątku,bo piszesz w kółko to samo.Skąd Ty możesz wiedzieć,że lecę tam nie
                  mając żadnych pieniędzy,że nie będziemy mięli za co żyć i takie bzdury?A o mojej
                  nieznajomości to już jesteś chyba święcie przekonana-rozczarowałbyś się : )-bez
                  komentarza.Weź idź się kogoś innego czepiaj.
                  Aha,a ja mam po prostu nauczkę,żeby nic nie pisać pod wpływem chwili i
                  zdenerwowania,bo wtedy zupełnie niejasno się myśli,prawda jest taka,że za szybko
                  wyciągnęłam wnioski,wszystko jest na bardzo dobrej drodze.Ufać mojemu mężowi jak
                  najbardziej mogę,już wiem czemu wcześniej nie znalazł mieszkania,a raczej
                  znalazł,ale postanowił komuś pomóc,a my już mamy 2 pokoje w dużym domem z
                  ogrodem :).
                  Dziękuję za wszelką pomoc :).Jak zawsze jest kilka osób,na które można liczyć :).
                  --
                  Brak sygnaturki :P
                • aniolek105 :) 20.10.07, 16:11
                  O mojej nieznajomości języka miało być :),bo zaraz mi zarzucisz,że j.polskiego
                  też nie znam :)))
                  • dag_dag Re: :) 20.10.07, 16:58
                    znasz, ale poslugujesz sie nim w przerazajacy sposob - to fakt. reszty az szkoda
                    komentowac. mimo wszystko zycze ci powodzenia, dla dobra synka.
                    • malina.majka Dag Dag 20.10.07, 17:29
                      Rece mnie swedza,zeby Ci napisac,ze jestes po prostu podla.
                      Dziewczyna pisze na samym wstepie, ze jej wstyd,ze prosi o pomoc,to
                      juz wiele znaczy,i trzeba to uszanowac,ze jej glupio,ale bynajmniej
                      mnie tak nauczono,ze jak sama nie umiem sobie poradzic to prosze o
                      pomocna dlon.Jak widac takie osoby jak Ty maja tak wysokie mniamanie
                      o sobie, nos zadarty w chmury,nalezysz zapewne do wszechwiedzacych i
                      w ogole tylko Ci pozazdroscic tak szerokiej wiedzy na temat
                      rzeczywistowci w UK. Wyobraz sobie,ze ja takowa tez posiadam i nie
                      bylabym tak bezczelna,zeby prawic moraly osobie w potrzebie,ktora
                      sama przyznala sie do bledow.Nie prosila bynajmniej o powtorne ich
                      wytykanie.Wstydz sie,bo wlasnie zaliczylam Cie do grona
                      Polakow,ktorzy pedzej noz niz pomocna reke wyciagna. A Ty
                      Aniolek,rozumiem juz masz,gdzie mieszkac? Jak cos to wal na
                      priva.Pozdrawiam Cie Aniolek,i wierze,ze ludzie popelniaja bledy,ale
                      i ucza sie na nich.
                      • dag_dag Re: Dag Dag 20.10.07, 22:50
                        malina, ja nie bede sie z toba wdawala w pyskowki - szkoda mi czasu. nie
                        zrewanzuje sie rowniez ocena ciebie - wszak cie nie znam i nie lubie obrazac
                        ludzi. dzieki za poswiecona uwage mojej osobie.
                        ludzie popelniaja bledy, ucza sie na nich... zgadzam sie. ale nie kosztem
                        dziecka. jak widzisz z tym nie moge sie zgodzic. niemal pewne jest, ze autorka
                        watku nadal nie ma gdzie mieszkac i jestem pewna, ze co by sie nie dzialo to ona
                        i tak tu przyleci. co tam dzieciak.
                • aniaheasley Re: aniolek105... 24.10.07, 11:23
                  Ja tylko tak szybciutko w kwestii formalnej korekty: red book =
                  ksiazeczka zdrowia dziecka (tak mniej wiecej). W przedszkolu moich
                  corek, prywatnym, nikt o to nie spytal, wypelnialam tylko sama
                  krotki kwestionariusz zdrowotny.
                  I ogolnie:
                  Zgadzam sie ze Aniolkowi latwo nie bedzie, ale nie demonizujmy
                  maksymalnie. W koncu jej maz tu pracuje, wiec jakies pieniadze beda
                  mieli. Aniolek moze sie nie orientuje w realiach, ale sama idea
                  polaczenia rodziny jest chyba warta chociaz odrobiny szacunku?
    • joodie Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 19.10.07, 23:36
      czesc aniolek. na Twoim miejscu zastanowilabym sie czy przyjazd z
      dzieckiem jesli nie masz zalatwionego noclegu jest
      bezpieczny.Mieszkania sa na
      www.polishexpress.co.uk/
      londynek.net/
      www.cooltura.co.uk/index.php
      www.findaproperty.com/
      www.goniec.com/
      www.gumtree.com/
    • oliwia07 malina.majka 20.10.07, 21:45
      popieram twoje slowa
      • kalpa Aniołek... 20.10.07, 23:11
        Wiesz, raczej żadnemu dziecku nie życzę rozłąki z rodzcami, zwłaszcza z mamą, bo
        sama ją przeżyłam i mam do teraz ciężkią traumę. Dlatego nie przyjechałam z
        małżem tutaj od razu, tylko chwilę pocekałam, żeby nie rozdzielać się z dziećmi.
        Ale...
        asza sytuacja jest nieco inna, bo... troche inne jest podejście Twojego męża.
        Nie oceniam, nerwy i strach rózne rzeczy z ludźmi robią. Stąd tak sobie myślę,
        czy nie byłby to dobry sposób dl Ciebie w TEJ sytuacji - zostawić synka rodzicom
        na miesiąc i samej przyjechać. Uwierz mi, pierwsze chwile w Anglii to językowy
        szok. Mój mąż jest tłumaczem, ja też dość dobrze mówiłam (w szkole językowej
        poziom fce), a jak tutaj wylądowałam, to płakałam, bo ich nie rozumałam. Mąż też
        nie od razu poczuł się swobodnie. Miesiąć to mało dużo, ale juz coś da się
        poznać. Zastanów się, choć daleka jestem od namawiania Cię na takie rozwiązanie.
        Aga, spontan może Cię dużo kosztować, choć... czasem w chwilach ekstremalnych
        ludziom się otwiera coś nowego w mózgu i świetnie sobie rqadzą :) powodzenia
    • magdalik Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 21.10.07, 17:21
      Aniolek, zadna z nas nie ma pojecia jak naprawde wyglada Wasza
      sytuacja rodzinna i na jakich warunkach macie zamiar zyc w Anglii
      ale tak czy owak dobrze przemysl decyzje o wyjezdzie z Polski. Twoj
      pierwszy post zaalarmowal wiele z nas bo faktycznie zabrzmial tak
      jakbyscie wybierali sie do Anglii na wariackich papierach a Matki
      Polki w UK wiedza ze zycie na obczyznie to nie przelewki tym
      bardziej jesli dodatkowo ma sie ze soba dzieci. Podobnie jak
      wiekszosc odradzam pochopne decyzje o wyjezdzie bez wczesniej
      zapewnionego lokum i planow co dalej. Zycze powodzenia i kierowania
      sie zdrowym rozsadkiem!!
    • auxanne Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 21.10.07, 22:13
      Aniołku, co kolwiek postanowisz-trzymam kciuki.
      Ja jestem już w GB od trzech tygodni/ pisałam w Twoim pierwszym
      wyjazdowym wątku/, pierwsze dwa to była załamka ale teraz, pomalutku
      pojawia sie optymizm i nawet radosć z drobiazgów. Powoli też
      pozbywam się psychicznej bariery językowej, bo moja dobra znajomość
      angielskiego a realia i akcent lokalny to dwie różne rzeczy.
      Pozdrawiam, nie poddawaj się, zobaczysz jak synek sie ucieszy mając
      mamę i tatę razem obok siebie /nasz szaleje z radości/.
    • black-cod Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 22.10.07, 12:14
      czesc Aniolek, nie przejmuj sie niektorymi wypowiedziami,
      najwyrazniej nie wszyscy pamietaja o SWOICH trudnych poczatkach w
      Anglii,a teraz strasznie sie bulwersuja gdy ktos pisze ze chce
      przyjechac tutaj z dzieckiem a ma niepewna sytuacje!Ile samotnych
      matek przyjechalo tutaj z dziecmi(sama znam takie),nie bylo im latwo
      ale zyja i ciesza sie ze taka droge wybraly.Pozatym ty masz meza
      wiec na pewno bedzie ci latwiej,niektore dziewczyny tez nie
      rozumieja ze czasem nawet jezeli komus sie bardzo ufa to zdaza sie
      tak ze przychodza chwile zwatpienia i zlosc.Zgadzam sie tylko co do
      tego ze musisz upewnic sie czy naprawde wszystko jest dograne bo
      chodzi o twoje dziecko, ktore z pewnoscia kochasz i dbasz o nie jak
      najlepiej.Glowa do gory, wszystko bedzie dobrze!
      • ewelina-s-82 Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 22.10.07, 14:33
        czesc moge tyle tylko napisac ze zastanawialabym sie na twoim
        miejscu baaardzo dlugo czy jechac do UK z dzieckiem(!!!)nie majac
        100%pewnosci ze bede miala gdzie spac,i to nie przez 2-3dni ale 2-
        3miesiace bo tyle miej wiecej zajmuje znalezienie mieszkania....no
        chyba ze sie ma farta ale wiem z autopsji ze dzieci dzialaja na
        landlordow jak plachta na byka......pozdrawiam
    • robcio63 Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 24.10.07, 00:26
      Aniolku , opanuj nerwy, na spokojnie.
      Napewno dasz rade i wszystko bedzie dobrze.
      Skoro taka podjelas decyzje musi sie udac u juz.
      Mysl pozytywnie , wiem ze ciezko.
      Pisze tylko dlatego, ze choc kobiet i zon jest
      tu pewno sporo zadna nie napisala ze przeciez
      sa faceci ktorzy wszystko zalatwiaja na ostatnia chwile,
      albo dopinaja w ostatnim momencie.
      Nie wszyscy potrafia sie dobrze zorganizowac.
      A wtedy my rwiemy wlosy z glowy wiedzac, ze gdybym to ja byla
      na jego miejscu sprawa bylaby dawno zalatwiona.
      I choc nie chce nikogo obrazac znam wielu takich Panow.
      A najgorsze ze mam takiego w domu i walcze z jego slabosciami
      od ponad 17 lat. I choc kocham go bardzo to czesto mnie krew zalewa
      ze znowu czegos na czas nie zalatwil. Coz taki jest, pewno to sprawa charakteru
      bo czy w Polsce czy tu jest tak samo, no moze z tym wyjatkiem, ze tu stara sie
      wszystkie sprawy tego typu jak i cale biuro zwalic na mnie i juz sie z tym
      pogodzilam.
      Wzielam po przyjezdzie sprawy w swoje rece i staram sie jak moge.
      Klopot mam tylko z dzwonieniem ( jestem samoukiem jesli chodzi o angielski bez
      zadnych kursow) ale po poltora roku pobytu wszystkie sprawy biurowe, listy itd.
      obrabiam sama.
      Wiec zycze Ci wytrwalosci, samozaparcia przycisniecia faceta
      i wszystkiego dobrego.
      A na koniec zastanawiam sie czy ta cholerna czasami nieudolnosc facetow nie jest
      czasem dziedziczna bo zauwazam jakies symptomy u dwoch starszych synow - mama
      zalatwi, mama napisze, mama sie dowie.
      A moze czasem za duzo na siebie bierzemy i im tak latwiej,
      i z takiego przyzwyczajenia nie zawsze potrafia sie wykazac swoja zaradnoscia.
      Pozdrawiam Ania
      Dla pikanteri tego watku dodam ze maz szukal mieszkania dla nas miesiac ale
      dopial wszystko dopiero na 2-3 dni przed naszym przylotem i choc nie do konca
      wszystko od niego zalezalo ( finanse i mieszkania byly wlasnie wykanczane) to
      dopiero moj "krzyk" do sluchawki jak nie bedzie mieszkania to nie przylece z
      dziecmi wogole postawil go do pionu a kocha nas bardzo tylko nie zawsze mu
      wszystko wychodzi o czasie. I tak przylecialam z 4 synow do swiezego nawet za
      bardzo mieszkania bo rano wyszli robotnicy a my przylecielismy poznym
      wieczorkiem. Dzis mieszkamy juz w super domku ( oczywiscie sama znalazlam maz
      tylko latal do agencji po papierki) i wszystko jest ok.
      Tobie tez zycze Happy End - bedzie dobrze.
      Jakby co moje GG 5488666 Ania

      I glowa do gory!!
    • jula.b dziś przylatujesz i jak - lokum załatwione? n/t 31.10.07, 08:47

      • robcio63 Re: dziś przylatujesz i jak - lokum załatwione? n 31.10.07, 15:30
        Ja z informacji z pierwszej réki.Lokum zalatwione.Mam nadzieje ze jej stres po podrozy minal i cieszy sie ze jest juz na miejscu.Zostawila taki napis na gg cytuje "Nadszedl czas pozegnania jednak nie mowie zegnajcie, mowie do zobaczenia" co niniejszym przekazuje. Trzymam za nia kciuki, jako ze nawiazalysmy kontakt gadulcowy i telefoniczny.Czekam teraz az bedzie mogla dac znac juz z nowego miejsca.
        Pozdrawiam Ania.
    • gato.domestico Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 31.10.07, 15:31
      zgadzam sie z wypowiedziami dag dag.
      powinnas leciec kiedy szanowny mezulo cos juz wynajmie.
      jesli nie macie problemow finansowych powinien znalezc cos w miare
      szybko...
      poza tym "miejscowosci" o ktorych piszesz to siedlisko wszelkiego
      emigracyjnego syfu ( sorry nie mam zamiaru niokogo urazic) ale
      rozwazylabym inne miejsce osiedlenia sie.
      • kalpa Re: Wstyd mi...,ale proszę o pomoc... 31.10.07, 23:51
        Domestico, Aga tu już jest:)Nie przeczytałaś poprzedniego postu:) Teraz czekamy
        aż skrobnie jak się poukłdało. Mniemam, że mężulo stanął na wysokości zadania i
        mją pewny dach nad głową:))
      • agniesia82 ?? 01.11.07, 00:02
        syfu????????? czyli:Polakow,Anglikow,Hindusow itp.?? a gdzie tak nie ma? znasz
        jakas czesc londynu,a ktorej nie ma takich mieszanek kulturowych?
        sorki, to my chyba inny Hounslow znamy ;)
      • basia313 Gata 01.11.07, 00:30
        Czy Ty tez jestes zaliczana do emigracyjnego syfu?
        • gato.domestico Re: Gata 02.11.07, 12:32
          nie denerwuj sie.
          dzielnice te sa marne i tyle chyba nie zaprzeczysz?
          • basia313 Re: Gata 02.11.07, 15:45
            nie odpowiedzialas na pytanie.
        • gato.domestico Re: Gata 02.11.07, 16:08
          odpowiadam:
          wg mojej definicji owego "syfu" NIE,
          ale jesli ty nie widzisz roznicy miedzy poszczegolnymi czesciami
          stolicy GB to twoj problem...ja widze i oceniam.
          nadepnelam ci na piete, jakis wrazliwy punkt naruszylam?;-)
          z mojej strony koniec "dyskusji" interpretuj ten syf jak chcesz...
          • babawawa Re: Gata 04.11.07, 15:50
            To jakas zenada, klocicie sie o pierdoly, dla pocieszenia
            nieszczesnej ktorej sie oberwalo ze poprosila o pomoc powiem ci ze
            moj mzonek na ktorego sie wkurzalam nieziemsko, bo bylo 7 dni do
            mojego przylotu a on nie mial nic, ja nie znalam realiow tego
            miasta, moj jezyk zaczynal sie na helo a konczyl na godbye, musialam
            wchodzic pod stol i tak nie weszlam odszczekac wszystko co
            wygadywalam bo dzien przed moim przylotem odebral klucz do 2 bedroom
            flat, w ktorym do dzis mieszkamy, rzecz dziala sie na samym poczatku
            marca, realia zapoznlam, ezyk tez coraz lepiej skoro co do
            zalatwienia to zonka zadzwon, owszem kiedys se tm uczylam ale 10 lat
            przerwy i nic nie pamietalam, mieszkanie mamy. Z dzieckiem
            przylatywalam i jak tu lecialam nic mi nie powiedzial klamczuszek
            jeden, przyjechalismy i podobno pokoik mamy, wchodze do domu i sie
            pytam ktory nasz, ide do dziennego i mowi ten jest nasz, do
            sypialni, ten jest nasz i do pokoju dziecka, a ten jest naszego
            syna, wiecie co poplakalam sie bez kit. Trzeba miec wiare w wlasnego
            chlopa i tyle!!!
            • carmelaxxx Re: Gata 04.11.07, 21:24
              hehe dobre to bylo, ja tam wierze ze aniolkowi sie wszystko sie rozkreca
              pozytywnie :) bo wlasciwie czemu mialoby byc zle?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka