mamonia78
07.12.07, 11:25
Powiedzcie mi proszę dlaczego GP na wszystko i niezaleznie od okolicznosci
przepisuja paracetamol albo ibuprofen? Nie mogę pojac tutejszego kultu dla
tych srodkow...
Moj synek byl przeziebiony - lekka goraczka, bol glowy, kaszelek, nic
niezwyklego, zaden powod do skladania wizyty w przychodni. Weekend w domu plus
powyzsze srodki wydawalo mi sie ze zalatwily sprawe, chociaz z nosa caly czas
lecialo ale wiadomo jak jest z katarem - nieleczony trwa tydzien a leczony 7
dni. Ale po tygodniu kaszel od nowa, bole brzucha, glowy, zielone gile i
obrzydliwy zapach z nosa i buzi sprawily ze zamowilam wizyte. Opisalam gp to
wszystko i dostalam nurofen...
Zapytalam co z tym zapachem, mowie ze moze jakas bakteria bo i bole brzucha i
ten zapach a on mi na to ze trzeba myc zeby! Powiedzialam ze dbamy o higiene,
synek myje zeby po kazdym posilku a on na to ze widocznie taka uroda mojego
dziecka... Rece mi opadly ale zapytalam jeszcze co moglabym dziecku na kaszel
podawac. Padla odpowiedz ze nic bo te wszystkie syropy i tak nie dzialaja i on
jest lekarzem i wie to najlepiej...
Tak sobie pomyslalam ze gdyby to bylo w pl to wyszlabym od lekarza z receptami
na 100 zl conajmniej.
I tak zle i tak niedobrze bo fanka podawania wszystkiego tez nie jestem.
o co chodzi i kto ma racje???
no i w koncu jak mam mlodego wyleczyc...
nie ma goraczki nic go nie boli ale charczy nosem, kaszle i brzydko pachnie