Dodaj do ulubionych

o żłobkach

05.02.08, 10:55
Witam,
Jesteśmy na etapie poszukiwania żłobka dla naszych 9-miesięcznych
chłopaków. Jakie macie drogie mamy doświadczenia z żłobkami tutaj,
czy było Wam strasznie źle, czy może byście się jednak nie
zdecydowały...? Ja jak sobie pomyślę o chwili zostawienia ich tam
to... ech, lepiej nie mówić.
Poradźćie coś, hm..?
Pozdrawiamy z Hertfordshire.
Obserwuj wątek
    • karolina_zet Re: o żłobkach 05.02.08, 12:03
      Ja dlugo zastanawialam sie czy wybrac zlobek czy nianie ( moze
      odszykasz moj wczesniejszy watek). Odwiedzilam kilka childminder i
      bylam w 3 zlobkach. Ostatecznie wybralam zlobek. Corka teraz ma 4
      miesiace - zacznie tam chodzic na "caly etat" jak bedzie miala rok.
      Odkad znalazlam fajny zlobek ( 2-3 tyg temu) chodzimy tam raz w
      tygodniu na zajecia. Sa to zajecia dla dzieci i mam z zewnatrz ale
      prowadzone przez panie pracujace w zlobku. Mozna poobserwowac jak
      oni pracuja choc nie ukrywam ze mysle ze my tez jestesmy obserwowane
      (jestesmy na liscie oczekujacych).
      Zlobek ten jest miejscem do ktorego weszlam i pomyslalam to jest to.
      Na pewno bedzie mi bardzo zle zostawiajac corke ale mysle ze
      dokonalam wlasciwego wyboru.
      Powodzenia
    • gobisha Re: o żłobkach 05.02.08, 12:21
      moje Dziecko poszlo do zlobka w wieku 14,5 miesiaca i jest tam
      przeszczesliwa. Pierwsze 2 tygodnie to byl obopolny ryk, maz nawet
      twierdzi, ze ja przezywalam i plakalam bardziej niz corka. Po 2
      tygodniach jak w zegarku (zgodnie tez z tym co wczesniej mowily mi
      opiekunki w zlobku i inne mamy) przestala plakac gdy Ja oddawalam
      opiekunce w drzwiach.
      Bylo mi strasznie zle, ale szybko dopatrzylam sie obopolnych
      korzysci. Alicja chodzi do zlobka od pon do pt, od 8:30 do 16:30 -
      18:00 (zaleznie od tego o ktorej maz konczy prace, bo to On odbiera
      Ja). My z mezem pracujemy na calych etatach. W tej chwili tak musi
      byc i juz.
      W ostatni piatek byla "wywiadowka" - 10 minut indywidulanie z
      wychowawca dla rodzicow kazdego z Dzieci. Kazde Dziecko ma zalozona
      teczke z wyszczegolnionymi wieloma rzeczami, typu nowe umiejetnosci,
      slowa, zachowania, komentarze do nich i daty tychze. Bylo tez
      dolaczonych kilka zdjec Alicji uchachanej od ucha i oczywiscie
      bardzo mila pogawedka z Paniami. Takie spotkanie jest co pol roku.
      Podsumowujac - ciesze sie, ze Alicja chodzi do zlobka, Ona rechocze
      juz na widok samego budynku. Nie zaluje ze wybralam zlobek a nie
      childminder. Tesknie za Nia ogromnie, weekendy poswiecam tylko
      rodzinie.
      Nie wiem jakich porad oczekujesz, moge jedynie powiedziec, zebys sie
      nie zrazala ewentualnymi poczatrkowymi trudnosciami. No a poza tym
      Ich jest dwoch, wiec bedzie razniej.
    • lianis Re: o żłobkach 05.02.08, 18:46
      Inko sa rozne opinie na temat zlobkow, najlepiej zebys wyszukala te ktore beda ci po drodze do pracy albo te blisko domu, nie ograniczaj sie do jednego, zadzwon zapisz sie na wizyte niech ci opowiedza co i jak robia niech oprowadza a potem wybierz sie z chlopcami kilka razy zeby poobserwowac jak to wyglada w rzeczywistosci, pamietaj zeby nie bylo zbyt duzo dzieci w zbyt malej salce, sprawdz raporty ofsted, zainteresuj sie ile przypada opiekunek na jedno dziecko, w tej grupie wiekowej musi byc 1 na 3 dzieci, dowiedz sie tez o ocene miasta dla tego przedszkola, ceny (czy dni sa podzielone na mniejsze okresy czasu/placisz tylko za 3/4dnia nie za caly jesli tego nie potrzebujesz), posilki czy respektuja odmienne diety czy wszystkie dzieci dostaja to samo itp
      Osobiscie nie zdecydowalabym sie na nianie, tylko przedszkole/zlobek
      Buziaki
      • emkz Re: o żłobkach 05.02.08, 21:37
        No właśnie my też nie chcemy ani niani, ani childminder'a.
        Zdecydowaliśmy się na żłobek, w naszej miejscowości jest ich 5. Z
        czego dwa nam przypadły do gustu, ale w jednym nie ma miejsc w
        środy;-/ A my chcemy na środy, czwartki i piątki...
        Na razie idziemy z małymi na pierwsze spotkanie w przyszły tygodniu
        (?) i... zoaczymy. Założyłam ten wątek, żeby dowiedzieć się trochę
        od doświadczonych już mam;-), bo ja mam stresa niesamowitego...
        Pozdrawiamy, i dziekujemy!
        • duende1 Re: o żłobkach 06.02.08, 09:46
          dziewczyny, czy moge zapytac jakie sa ceny w tych zlobkach, ktore
          ogladalyscie?
          • karolina_zet Re: o żłobkach 06.02.08, 12:40
            w moim za sesje £22.50 czyli dziennie £45.00 - w tym jest jedzienie
            nie ma pieluch.
            • emkz Re: o żłobkach 06.02.08, 14:01
              u mnie 27 za sesję, za dzień 42,50.
              Karolina_zet, gdzie tak tanio za sesję?!
              • karolina_zet Re: o żłobkach 06.02.08, 17:25
                w Bristolu.
                Ja bede posylac na caly dzien wiec u Ciebie jest taniej;)
          • gobisha Re: o żłobkach 06.02.08, 18:18
            duende1 napisała:

            > dziewczyny, czy moge zapytac jakie sa ceny w tych zlobkach, ktore
            > ogladalyscie?

            cennik jest zroznicowany, jak go odszukam w domu to zeskanuje i
            wrzuce. Beda to ceny w HA1.
    • effata Re: o żłobkach 06.02.08, 20:06
      >Ja jak sobie pomyślę o chwili zostawienia ich tam
      > to... ech, lepiej nie mówić.

      Powiem ci, że jak byłam na studiach to taki jeden pan psycholog kliniczny wbijał
      nam do łbów, że ... "żłobki to wylęgania patologii".
      Więc jak miałam posłać tam moje dzieci (musiałam iść do pracy i kropka), to
      możesz sobie wyobrazić, co mi przychodziło do głowy! Czułam się podobnie do
      ciebie. Nie, żebym się z nim zgadzała, ale jak ktoś ci tak tłucze o tym samym na
      okrągło, to gdzieś to zostaje w głowie.

      Moja córka miała wtedy 18 m-cy a synek 2,5 roku.
      I ... niestety synkowi zajęło to dużo dłużej, żeby się przystosować, a córka
      przyjęła to jako coś oczywistego :)) Wiem, że dzieci są różne i różnie się
      przystosowują, ale uważam, że nie ma się co zamartwiać, bo moim zdaniem im
      młodsze dziecko, tym mu łatwiej to przychodzi.

      Najgorsze jest 'biczować się', jak i tak musisz dzieci tam posłać.
      Staraj się spojrzeć na pozytywne aspekty - nauczą się szybko angielskiego,
      uodpornią się (jeśli oczywiście będziesz je traktować tak jak inne mamy tzn. nie
      dawać im antybiotyków, posyłać zasmarkane itp. - uwierz mi, że się uodpornią
      :)), organizm będzie się musiał wybronić - tak było z moimi dziećmi. I teraz
      frekwencja w szkole 100% :)), i wiele, wiele innych aspektów.


      Czy było mi źle?
      No oczywiście! Przez pewien czas.
      Ale za to jak się cieszyłam każdą chwilą z nimi w domu :))

      Czy byłam zadowolona z całości "obsługi" - nie, nie ze wszystkiego, ale cóż, nie
      miałam wyboru.

      ***********************************************************
      Jeśli życie da ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę.

      POLKI W ANGLII
    • izabelabp Re: o żłobkach 07.02.08, 11:39
      A dokladnie skad jestes? ja mieszkam w Stevenage. Moja corka - teraz
      prawie 7 miesiecy - poszla do zlobka miesiac temu na dwa dni w
      tygodniu (47 funtow za dzien + pieluchy i mleko). Mielismy wizyty
      adaptacyjne, wypelnialysmy kwestionariusze (kiedy spi, jak zasypia,
      co potrzebuje gdy marudzi, jej przyzwyczajenia, zwyczaje itp).
      Zgadzam sie z opinia, ze im dziecko mniejsze tym mniejszy problem
      z "odstawieniem mamy", Amelka pierwszego dnia plakala przez 5 minut
      i to tyle - tak wynika z relacji i patrzac po jej oczach chyba byla
      to prawda. Zreszta staralam sie przyzwyczajac coreczke do obcych
      osob, a nie tylko przebywania z mama. W zlobku tez zostawilam ja pod
      opieka i spacerowalam sobie po korytarzu (w ramach wizyt
      adaptacyjnych).
      Moze bede w jakis sposob wyrodna, ale jestem za tym, by dziecko bylo
      samodzielne, stosownie do swego wieku oczywiscie. W zlobku coreczka
      sie bawi (sama i z innymi dziecmi), lepiej zaczyna jesc (uff bo jest
      niejadkiem), ale niestety juz miala infekcje oczu bo tutaj mamy
      takiego wirusa na tapecie. takie zycie zlobkowe, choc nikt mi nie
      zagwarantuje, ze nie zlapiemy nic bedac w miescie na zakupach, czy
      spacerze...
      zasada generalna: starac sie przyzwyczajac powoli dziecko, ze
      zostaje samo tzn bez mamy. A jak juz jest w zlobku, to nie zegnac
      sie z nim/ nia zbyt dlugo. Caluski, milego dnia i wyjsc. Zawsze
      mozna zadzwonic i sie zapytac jak sie czuja dzieciaczki. W zlobku w
      pierwszych dniach to normalne.

      pozdrawiam, Iza
      • emkz Do Iza... 07.02.08, 15:00
        Jejka, ja też ze Stevenage. A gdzie posyłacie Waszą małą? Chodzi 5
        dni w tygodniu?
        • izabelabp Re: Do Iza... 07.02.08, 15:28
          tak myslalam, cos kojarzylo mi sie z poprzednich postow
          zlobek: Just Learning nursery, Great Ashby.
          Ja mieszkam Pin Green, wiec najblizej. Amelka chodzi dwa razy w
          tygodniu (czwartki i piatki). Teraz dolaczylo jeszcze jedno polskie
          dziecko do starszej grupy, ale jeszcze jej/go nie spotkalam.
          Natomiast w zlobku pracuja dwie Polki :-) a Ty o ktorym zlobku
          myslisz? Najlepsze blisko siebie ;ub blisko miejsca pracy czy
          stacji, oczywiscie jesli spelnia inne zalozenia ;-)

          pozdrawiam serdecznie,
          • emkz Re: Do Iza... 07.02.08, 16:07
            Myślimy o Noah's Ark Nursery... To na Bedwellu (tam mamy też
            przychodnię). Słyszałaś coś może o nim? Na razie się umówiliśmy na
            wizytę wstępną. Jeśli chodzi o bliskość pracy, to dla mnie najlepszy
            byłby Leap Frog, ale nie mają akurat wolnych śród, na których mi
            baaardzo zależy. Great Ashby daleko, bo mieszkamy na 'Starym
            mieście'.
            Pozdrawiamy!
            • izabelabp Re: Do Iza... 07.02.08, 17:19
              Leap Frog jest popularny, ale rzeczywiscie problemy z miejscem. Przy
              czym Arka Noego tez nie jest dla Was za blisko, prawda? Podejrzewam,
              ze macie samochod, bo inaczej ciezko trzy razy w tygodniu dochodzic
              z wozkiem. Koniecznie trzeba pojsc odwiedzic zlobek, popatrzec na
              dzieci czy usmiechniete czy zasmarkane, wiele tez zobaczycie
              obserwujac na wizytach adaptacyjnych. Popytac o jedzenie, kiedy ile,
              jak czesto zmieniaja pieluchy, gdzie dzieci spia, co jesli Wasze nie
              zechca spac itp. U mnie (no jak to dumnie brzmi :-D) na scianach
              wisza rozpiski, kto na co uczulony, czy smarowac pupy. Podejrzewam,
              ze jest to standard. Najwazniejsi sa ludzie, kieruj sie intuicja,
              czy lubisz lidzi, z ktorymi chcesz zostawic swoje dzieci. To
              najwazniejsze, bys pozniej wiedziala, ze sa bezpieczni, i w dobrych
              rekach.
              Arka to byl moj drugi wybor, ale ostatecznie zdecydowalo poolozenie.
              Daj znac po wizycie, jak sie podobalo.
              pozdrawiam,Iza
              • emkz Re: Do Iza... 11.03.08, 11:09
                Iza! Czesć. Pewnie już wiesz, że zdecydowaliśmy się na 'Just
                learning'. Mieliśmy 3 wizyty w ubiegłym tygodniu, przy czym w piątek
                kiedy mnie nie było małe nic nie zjadły, Patryk rozbił sobie nos i
                załapały biegunkę, która trwa do dziś... Nieźle... Nie wiem co robić
                z tym żłobkiem, czemu tam wszystkim dzieciom za przeproszeniem
                smarki ciekną z nosa??! A opiekunki wycierają je jak już są prawie
                w buzi... Twojej Amelce też tak? Wiem, ze w żłoku dzieci chorują,
                ale bez przesady, pójdą na 3 dni, a potem, ja je będę przez 4 dni
                kurować, bbo jak tak ma być, to już może wolę nianię...
                O ludzie co robić???
                • basiak36 Re: Do Iza... 11.03.08, 14:26
                  Smarki to czesc tego etapu niestety, tez je pamietam z czasow kiedy moj syn
                  chodzil do zlobka:)
                  Moja coreczka zaczyna w lipcu w Monkey Puzzle, w Cole Green (obrzeza Welwyn
                  Garden City), wychodzi ok £58 za dzien. W sumie sie na razie nie martwie, swoje
                  juz przeszlam z synkiem ( teraz juz w szkole), wiec wiem mniej wiecej na co sie
                  nastawic.
                • izabelabp Re: Do Iza... 11.03.08, 21:45
                  przyznam sie, ze rzeczywiscie wiedzialam i mam nadzieje, ze sie w
                  czwartek spotkamy/ poznamy ;).
                  Jedzenie: Amelka ma lepsze i gorsze dni. Czasami zdecydowanie
                  odmawia mleka i niezbyt wiele je - tak jak teraz gdy chyba znow
                  zabkuje. A czasami je tyle, ze sie zastanawiam jak to mozliwe.
                  Wiem, ze w piatek bylo malo dzieci bo byl wirus, mozliwe ze Twoje
                  blizniaki zalapaly ;-(. Jak jest jakis wirus to maluszki roznosza i
                  tylko odpornosc dziecka moze tu cos pomoc albo totalny brak
                  stycznosci, co jest raczej niemozliwe. Niestety jesli chodzi o
                  katar, to czasami Amelce leci z nosa, staram sie tym zbytnio nie
                  przejmowac. "Na pocieszenie" powiem, ze jak Amelka miala problem z
                  oczami (myslalam, ze to po nocy) to wlasnie przedszkolanki byly
                  zaniepokojone.
                  Martwi mnie rozbity nos Patryka, bo to moze oznaczac, ze byc moze
                  ktos go nie dopilnowal. Ale ja wychodze z zalozenia, ze wypadki sie
                  zdarzaja nawet w domu, pytanie tylko jak do tego podejdziesz.

                  Pojscie do zlobka jest zawsze wielkim przezyciem dla dzieci i rzadko
                  ktore przejdzie nad tym do porzadku dziennego bez zadnych emocji.

                  Nigdy i nigdzie dzieci nie bede mialy lepiej niz przy mamie. Ale daj
                  jednak szanse i... obserwuj uwaznie.

                  pozdrawiam i dalej mam nadzieje na spotkanie ;-)
                  Iza

                  • emkz Re: Do Iza... 12.03.08, 16:04
                    Rano to mąż je zawozi, a ja je odbieram po mojej skończonej pracy
                    (środa po 12., czwartek, piątek po 14.). Z tego co wiem, to Amelka
                    jest dłużej...?
                    Maluchy dalej nie chcą im jeść, jutro będą miały 'finger food' -
                    trzeba czegoś spróbować, w domu lubią same zajadać. Ja się trochę
                    uspokoiłam, bo zaczyna być im chyba ok, choź bez płaczu się
                    oczywiście nie obędzie.
                    Też wychodzę z założenia (szczególnie przy raczkujących dzieciach),
                    że bez guzów się nie obejdzie i tragedii nie robię, ale krew z
                    nosa...? Mam nadzieję tylko, że był to przypadek. Dajemy nam
                    wszystkim parę tygodni, mam nadzieję, że będzie dobrze. No i na
                    spotkanie też mam nadzieję;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka