carmelaxxx
18.02.08, 20:52
Stalam ponad dwie godz w kolecjce przed konsulatem.Kolejka prawie do rogu,
dodam ze ludzie z przejezdzajacych aut patrzyli na taka kolejke jak by jakas
demonstacja byla(niektorzy zdjecia tego tlumu robili) bo w sumie byly dwie
kolejki na oko ok 100 osob! Na 10 min przed 14 godz wyszedl ochroniarz z
informacja ze wiecej nikogo nie przyjma. Nalodzie mialo pozostac ok 20 osob,
wiekszosc z malymi dziecmi i wiadomo niektorzy pzrejechali wiele mil. Godzine
wczesniej jedna z kobiet ochroniarz poinformowal ze wszyscy zostana obsluzeni
! Bo dlugich nerwowych rozmowach i zdadaniach rozmowy z przelozonym wyszedl
Pan konsul, ocenil sytuacje i zgodzil sie na obsluzenie wszystkich przybylych.
Ludzie byli niesamowicie wsciekli.Sprawy Kazdy z kolejki zalatwil. Panie z
okienek cierpliwie obsluzyly kazdego. Dzieki im za to. Ale czy trzeba az tak
upokarzac ludzi w tej stojacej kolejce na zewnatrz? Na co komu takie
widowisko?? I na ci to żebranie o obsluge? Rozumiem ze budynek
nieprzystosowany do obslugi takiej ilosci ludnosci jaka ostatnio naplynela
ale wiem ze moznaby bylo rozwiazac problem i przyjmowac wnioski
korenspodencyjnie . Moja mama mieszka w Norwegii i w tamtejszym konsulacie
mogla sprawe paszportowa zalatwic bez nawet pokazania sie w konsulacie.
Musialam sie wyzalic bo jestem rozgoryczona jak ludzie sa traktowani w naszym
urzedzie. Ta instytucja jest dla nas a nie my dla niej. W dodatku zarabia na
siebie bo preciesz placimy za dokumenty!