paola_k2
20.11.08, 23:36
Corka (2 i pol roku) od soboty ma biegunke i temperature (okolo
37.5). Z poczatku myslalam, ze to wirus i potrwa ze trzy dni, ale
kiedy czwartego dnia bylo znacznie gorzej pojechalismy do szpitala.
Tam zostala zbadana. Ogolnie balam sie odwodnienia bo mala miala
zapadniete oczy, suche usta i byla ospala. Lekarka zalecila
podawanie wody z odrobina soli i cukru. Tak robilam wczesniej. Mala
nie chciala jesc wiec jej nie zmuszalam. Wczoraj bylismy u GP. Dal
jej napoj elektrolityczny, pobral probke kalu. Kazal byc w
kontakcie. Poza tym mala w dniu wizyty dostala dziwnych plam na
ciele (jakby oparzenie pokrzywa, takie swedzace bable z woda). Na to
stosujemy piryton, ale jak tylko przestaje dzialac pojawiaja sie
znow. Lekarz ogolnie powiedzial, ze to moze byc reakcja na tego
wirusa, ale i cos innego. Napewno nic z jedzenia (bo nic nie jadla,
poza chrupkami kukurydzianymi). I dzis bylo w dzien juz lepiej. Ale
potem znow biegunka w ilosci podobnej jak wczesniej. Mala sporo pije
(wode na zmiane z tym napojem elektrolitycznym). Malo je. Jest
troche weselsza niz wczesniej. Jak dlugo moze taka biegunka trwac?
Co powinno mnie zaniepokoic? Jakie moga byc przyczyny tych babli na
skorze? Martwie sie bo dzis to juz szosty dzien...