Moj angielski lekarz

31.03.09, 16:26

Cala noc moj 14 miesieczniak kaszlal na mokro, z nosa mu sie lalo
itp. To pierwsza taka choroba. Zrobilam inhalacje, syrop z cebuli,
ale nic nie dzialalo, bylo coraz gorzej. Rano zadzwonilam do GP:
powiedzieli przyjezdzac najszybciej jak sie da. Mojego lekarza nie
bylo, ale przyjal mnie inny. Osluchal, pogadal. Powiedzial uczciwie,
ze on antybiotykow nie lubi przepisywac ale cos mu sie wydaje, ze w
tym przypadku trzeba bedzie. Dostalismy wiec leki. Powiedzial,
zebysmy wrocili do GP wieczorem (!), bo chce malego zobaczyc jak
zareagowal na leki i jesli jest gorzej, to wysle nas do szpitala.
Malo tego, powiedzial, zebysmy przyjechali z dzieckiem jutro rano,
bo chce zeby zobaczyl go inny lekarz, tak dla pewnosci.
Nie wiem czy ja mam takie szczescie, bo nieraz pisalam ze jestem
zachwycona tutejszymi lekarzami. czesto czytam o |Waszych niezbyt
fortunnych lekarzach dlatego mysle sobie, ze moja przychodnia jest
wspaniala. Ja w kazdym razie angielskiej HNS daje duzego plusa :-).
    • izabelski Re: Moj angielski lekarz 31.03.09, 16:46
      nie tylko twoj jetst troskliwy :-)

      moj kiedys chcial karetke pogotowia dla mnie wzywac gdy go
      odwiedzilam w przychodni, bo syn mial wysoka, nie dajaca sie zbic
      temperature i GP bal sie ze to moze byc meningitis

      w szpitalu przytrzymali nas 5 godzin pod obserwacja do momentu az
      temeratura nie zaczela sama spadac
    • migotka_bober Re: Moj angielski lekarz 31.03.09, 16:58
      masz szczescie :)
      taki lekarz to skarb :)

      zdroweczka dla niuni !!
    • kingaolsz Re: Moj angielski lekarz 31.03.09, 17:04
      Ja niedalej jak w zeszlym tygodniu bylam niesamowicie mile zaskoczona przez moja
      GP - dzis dostala od nas karteczke z podziekowaniami :)

      Skopiuje moj opis:

      No i bylam u niej wczoraj z R. ( moj prawie 6 latek) i nie mogla do konca
      postawic pewnej
      diagnozy, ale ustalilysmy, ze poczekamy na wyniki moczu i bedziemy wtedy dalej
      dzialac. Wyniki beda dopiero jutro.

      Dzis dzwoni telefon i niespodzianka - Pani Doktor ( dodam, ze to kobieta,
      ktora ma pracy wiecej niz to wykonalne) i pyta sie jak Robert, bo ona od
      wczoraj nie moze przestac o nim myslec. No i jak opisalam jej jak on sie
      dzisiaj czuje to stwierdzila, ze skieruje nas jeszcze dzis na badania, ale
      najpierw sie skonsultuje. Wiec zadzwonila do pediatry , do szpitala, ktory
      wie, ze ja preferuje ( a nie jest w naszym rejonie) i z nim skonsultowala
      przypadek Roberta. No i wspolnymi silami ( w sumie ja to wczoraj sugerowalam
      na poczatku) doszlismy do wniosku, ze mlody ma zapalenie zatok. I kazala mi od
      razu odebrac recepte na lek i list do szpitala , gdybym stwierdzila, ze jednak
      cos jest nie tak i chciala jechac. No i oddala sprawe "w rece osoby, ktora
      bedzie najlepiej wiedziala jak daje rade jej dziecko".


      No i z reszta to nie pierwsza taka akcja, gdzie wyszla poza schemat i cos wiecej
      zrobila.
      Jak np. moje wyniki krwi przychodza do niej w mniej niz 24h bo sa zle to na
      drugi dzien mam w skrzynce recepte na leki - nie musze do nich sie nawet fatygowac.

      Wiec ja tez naleze do tych bardzo zadowolonych.
      • izabelski Re: Moj angielski lekarz 31.03.09, 21:19
        "Jak np. moje wyniki krwi przychodza do niej w mniej niz 24h bo sa
        zle to na
        drugi dzien mam w skrzynce recepte na leki - nie musze do nich sie
        nawet fatygowac."

        tak robia wszyscy GP - to ich obowiazek, codziennnie spedzaja czesc
        swojego czasu czytajac listy od specjalistow i przegladajac wyniki
        badan otrzymane z laboratoriow
        • kingaolsz Re: Moj angielski lekarz 31.03.09, 22:03
          No wlasnie nigdy wczesniej - pomimo podobnych wynikow - mnie to nie spotkalo,
          dlatego bylam mile zaskoczona.

          No a ciag dalszy dzis - przed chwila znow mialam tel z zapytaniem o mlodego, ale
          tez niestety z informacja, ze znow cos nie tak z nerkami :(
          • izabelski Re: Moj angielski lekarz 31.03.09, 23:46
            a czy w przypadku innych lekarzy musiaals wydzwaniac do GP zeby sie
            dowiedziec a wyniki byly zle?

            bo jak sa dobre to nie zawiadamiaja
            moj kiedys tez tak antybiotyki przepisal po wyniku badania moczu
            • kingaolsz Re: Moj angielski lekarz 01.04.09, 09:07
              Tak, musialam sie albo sama dowiadywac, albo dostawalam list po tygodniu, zeby
              sie umowic z lekarzem, ale bez informacji co i jak.
              • izabelski Re: Moj angielski lekarz 01.04.09, 12:31
                jbym to podciagnela pod negligence i jesliby sie cos takiego
                komukolwiek zadarzylo - radze zlozyc pisemna skarge na GP w jego
                praktyce
                • gypsi Re: Moj angielski lekarz 01.04.09, 13:01
                  Nie jestem pewna, czy tak prosto mozna podciagnac pod "negligence" nie
                  poinformowanie o nieprawidlowym wyniku - zalezy jaki to wynik.
                  Dowiadywanie sie o wyniki wlasnych badan to przede wszystkim obowiazek pacjenta,
                  zawsze przy pobieraniu badan mowi sie, kiedy ma sie skontaktowac w sprawie wynikow.

                  Przeglada sie je codziennie, zostawiajac wiadomosc co dalej - np. tell patient
                  normal, script ready, repeat test now, on correct treatment, itd. Raz w tygodniu
                  recepcja zaglada i sprawdza czy wszystko "zeszlo", jesli ktos sie nie
                  skontaktowal, a sprawa jest pilna, np. antybiotyk, to dzwonia do delikwenta z
                  informacja.
                  Przyspieszenie powiadomienia pacjenta, np. przez zostawienie wiadomosci na
                  recepcie "notify patient" (ja tak robie) jest dobra i pozadana praktyka, ale nie
                  absolutnie wymagana.
                  Oczywiscie w przypadkach, kiedy w gre wchodzi koniecznosc natychmiastowego
                  leczenia (nowotwor np.), nie ma dyskusji.
                  • ann_a30 Re: Moj angielski lekarz 01.04.09, 13:10
                    a ja nie spotkałam takiego, który by się wahał przed antybiotykami...
                    męża na ból gardła jeden położył do szpitala.
                  • kingaolsz Re: Moj angielski lekarz 01.04.09, 14:29
                    gypsi napisała:

                    > Nie jestem pewna, czy tak prosto mozna podciagnac pod "negligence" nie
                    > poinformowanie o nieprawidlowym wyniku - zalezy jaki to wynik.
                    > Dowiadywanie sie o wyniki wlasnych badan to przede wszystkim obowiazek pacjenta
                    > ,
                    > zawsze przy pobieraniu badan mowi sie, kiedy ma sie skontaktowac w sprawie wyni
                    > kow.


                    no wlasnie ja tez tak myslalam, ze to moje wyniki i moja broszka, wiec takie
                    dzialanie, gdzie ja juz sie nie musze fatygowac bardzo mnie zdziwilo :)
                    I nie byl to nowotwor - ogolnie nic zagrazajacemu zyciu, wrecz w poprzedniej
                    przychodni ( tam to byl koszmar) gdzie te same badania mialy jeszcze gorsze
                    wyniki - nikt nic nie robil, nawet jak pytalam co i jak odpowiedz byla na
                    zasadzie "bedzie zyc" i tyle ;) na szczescie sie przeprowadzilam
                    • robak.rawback Re: Moj angielski lekarz 03.04.09, 01:23
                      ja to samych takich spotykam co mowia zeby paracetamol brac na
                      wszytsko etc. wiec sie chetnie przeprowadze w wasze strony.

                      a z tymi wynikami ktore sa normal to najlepiej zapytac jakie byly
                      wyniki dokladnie, jakie sa normy podane do tych wynikow, a potem
                      sobie wygooglac i sprawdzic, szczegolnie jak mowia ze wyniki w
                      normie a ktos sie zle czuje.

                      tutejsze normy na przyklad na tarczyce sa wyzsze niz w polsce (tez
                      pewnie zalezy od laboratorium), wiec jakbym tu byla i zrobila sobie
                      badanie to tez by mi powiedzieli ze wszystko w normie, niezaleznie
                      od tego ze juz dawno bylam chora. wiec ja generalnie sama sobie
                      sprawdzam wszysko, co jest bardzo irytujace.
                      • velvet35 Re: Moj angielski lekarz 03.04.09, 11:35
                        Irytujace to musi byc zwlaszcza dla lekarza. Nie ma nic gorszego niz
                        pacjent, ktory wie lepiej od lekarza co mu dolega. W takich
                        przypadkach zawsze zastanawiam sie czemu taka osoba nie skonczyla
                        medycyny tylko traci czas na wyszukiwanie w google psedu wiedzy.
                        Uklony dla Twojego lekarza, bo pewnie latwo z Toba nie ma.
                        • kingaolsz Re: Moj angielski lekarz 03.04.09, 12:18
                          Velvet, ja ostatnio slyszalam, ze wlasnie w pewnym sensie internet pomaga
                          lekarzom - tzn. pojawila sie grupa pacjentow, ktorzy przychodza juz z
                          przygotowana rozmowa, podaja konkretniejsze informacje i mniej czasu zabieraja
                          przez to. Oczywiscie obok sa tez wiecznie googlujacy hipohondrycy :/

                          • mama5plus Re: Moj angielski lekarz 03.04.09, 13:35
                            no ja tak sobie kamienie zolciowe zdiagnozowalam ;)
                            A nie zawsze latwo na wlasciwy trop wpasc przy nich
                            Poszlam juz z podejrzeniem moim i sugestia a lekarz po objawach przyznal ze na
                            to wyglada i dalej pokierowal.
                            Ale tak poza tym to niekoniecznie lubie szukac w internecie bo sie
                            niepotrzebnie nakrecam tylko.
                            A juz odbieranie wynikow przez pacjenta ( gdzie pozniej ten pacjent w necie
                            sobie interpretuje i w panike wpada to za chore uwazam. Niejedna taka akcje
                            widzialam na polskich forach i zawsze wiecej to zdrowia kosztuje niz pozytku z
                            tego. ;)
                            • robak.rawback Re: Moj angielski lekarz 04.04.09, 16:30
                              velvet -

                              dosc czesto, a wlasciwie za kazdym razem jak cos robie, korzystam
                              ze swojej glowy, a dokladniej mozgu.
                              tez sie ciesze ze go mam. znaczy obie - i glowe i zawartosc.
                        • gosiash Re: Moj angielski lekarz 04.04.09, 16:59
                          Na pewno jest to irytujace dla lekarza, ktory ma ograniczona wiedze.
                          Madremu lekarzowi nie przeszkadza inteligentny pacjent.
                          • murasaki33 Re: Moj angielski lekarz 04.04.09, 17:58
                            Zgadzam sie z Gosiash, boli swiadomosc wlasnych brakow. My na
                            szczescie mamy fajnego GP, moze dlatego, ze z kontynentu, konkretnie
                            Kosowo. Super gosc. Ale nie od razu na niego trafilismy, w ciazy
                            mialam bardzo nieciekawe doswiadczenie z GP z Pakistanu. A co do
                            wiedzy pacjentow, to gdy ostatnio omawialismy moje wyniki, to
                            zapytal sie, czy jestem pielegniarka lub po farmacji:))) Nie jestem.
                            Po prostu choruje na nerki od 15r.z. Fajny lekarz to skarb czy to w
                            PL czy w UK.
                  • izabelski odnosnie wynikow badan 04.04.09, 18:33
                    jesli lekarz mowi - prosze sie skontaktowac - to wiadomo ze trzeba

                    ale jesli nie mowi i on nie kontaktuje sie, to wina po stronie
                    lekarza/recepcjonistki
Inne wątki na temat:
Pełna wersja