Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Watpliwosci ojca Andrzeja

    IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.12.09, 02:27
    hello ojcze Andrzeju
    co sie stalo, ze nie zarzucasz forum swoimi watpliwosciami na temat
    narciarstwa XX wieku.
    Milo bylo czytac o technikach i przesiaknietych niewiadomymi
    ewolucjach narciarskich.
    Gdybys takie wynalazl (jako mlody kiedys mistrz techniki potrafisz)
    to napisz.
    Za pare dni jade na narty i chetnie zademonstruje tak chetnie
    opisywane przez Ciebie a zarazem nieosigalne do wykonania skrety.
    Zblizaja sie swieta czy zawiesic animozje zmontuje film ze soba w
    roli glownej, zatytuluje "watpliwosci o A." i wysle Tobie jako
    prezent swiateczny. Bedziesz mogl w dlugie zimowe wieczory przy
    pomocy mojej skromnej osoby rozwiewac swoje narciarskie watpliwosci.
    Z powazaniem
    Fredo
    Obserwuj wątek
      • Gość: o_andrzej Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.ghnet.pl 05.12.09, 23:23
        Watpliwosci pozostaly. Ba, coraz ich wiecej, zgodnie z zasada, ze im bardziej
        cos poznajesz i glebiej wchodzisz w jakas dziedzine, tym wiecej pytan sie pojawia.

        A dlaczego ich, tzn. tych pytan i watpliwosci, ktore sie nasuwaja nie podnosze
        tu czy na innych forach? Z dwoch powodow. Po pierwsze, nie ma z kim dyskutowac,
        ludzie sie na tym nie znaja, wlacznie z Toba. A po drugie, co jest mocno
        zwiazane w tym pierwszym, ludzie sie tym nie interesuja. Co kogo obchodza
        subtelnosci tej czy innej techniki narciarskiej. Przekonalem sie, ze nawet
        swietni praktycy nie lubia o tym dyskutowac, a dla wiekszosci nie ma to zadnego
        znaczenia. Liczy sie przede wszystkim frajda i wypoczynek, co najwyzej
        bezpieczenstwo. Troche to smutne, ale tak jest. A najgorsze, ze maja racje. Bo
        np. sluchajac muzyki, cieszac sie nia, a nawet podziwiajac, wcale nie musimy
        znac nut. :)

        Mimo wszystko nie jest tak zle. Czesto wracam do lektury kilku ksiazek, ktore
        posiadam, w tym do "Narciarza doskonalego" czy niedawno kupionej "Narciarstwo
        czyli jak..." i staram sie wyjasniac moje watpliwosci samodzielnie. Nawet niezle
        mi to wychodzi. :) Napisalem tez kilka uwag do tlumaczy i autorow ww pozycji.
        • Gość: al fredo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.pools.arcor-ip.net 05.12.09, 23:57
          W takim razie masz te tresci uwag, wiec co szkodzi
          przekopiowac i wrzucic do tego watku. Zbiegna sie ortodoxy, jozza,
          inni a teoretykow to tutaj nie brakuje.
          Moze tym razem nie pojda w zaparte i bedzie ciekawie.
          pozdro.
          • Gość: o_andrzej Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.ghnet.pl 06.12.09, 00:37
            > W takim razie masz te tresci uwag, wiec co szkodzi
            > przekopiowac i wrzucic do tego watku.

            OK. Robie to, choc niechetnie, bo bedzie nudno. Dotyczy moich uwag do dwoch
            ksiazek. NIezainteresowanych prosze o nieczytanie.
            • Gość: o_andrzej Uwagi do "Narciarz Doskonaly", IP: *.ghnet.pl 06.12.09, 00:38
              Ron LeMaster, "Narciarz doskonaly" – refleksje,

              Oto kilka refleksji na temat wymienionej w tytule książki. Kupilem ją jakiś czas
              temu, przeczytałem i wielokrotnie wracałem do niektórych jej fragmentów.
              Przeznaczona jest dla ludzi, którzy już o jeździe na nartach wiedzą sporo,
              rownież z zakresu nauczania. A więc dla instruktorow, zaawansowanych amatorów i
              oczywiście dla maniaków takich jak ja, ale każdy, nawet początkujący narciarz,
              znajdzie w niej coś dla siebie. Niektóre fragmenty wymagaja głębszego
              zastanowienia i poruszenia wyobraźni. Innymi slowy, nie są łatwe. :-)

              Autor zajmuje się głownie fizyką w narciarstwie, ściśle jedną z jej dziedzin –
              mechaniką, probuje nam wytłumaczyc jakie elementy fizyki: siły, naprężenia,
              występują w jeździe na nartach zjazdowych, a to pozwala lepiej zrozumieć
              mechaniczne aspekty "doskonałej" jazdy. Nie ma tu trudnych wzorów czy zawiłych
              formuł, co najwyżej kilka rysunków z rozkładem sił, a więc do zrozumienia treści
              kasiążki niekonieczny jest tytuł doktora fizyki. Wystarczy matura, nawet bez
              fizyki jako przedmiotu. :-) Nie znajdziemy w książce, z małymi wyjątkami, opisu
              ewolucji czy elementów kursu jazdy na nartach. Tego nie oczekujmy. Nawet
              niewiele tu zaleceń czy opinii wartościujących, co jest lepsze a co gorsze, choś
              trochę porad znajdziemy. Jak dla mnie świetna książka, ale trzeba wiedziec czego
              po niej możemy się spodziewac.

              Pierwsze wrażenie, gdy otworzyłem książkę było: ależ ja ja już znam! Otóż,
              przygotowując się 2-3 lata temu do napisania prezentacji o fizyce wystepującej w
              jeździe karwingowej, naczytałem się sporo książek, m.in. "Narty2" Zbigniewa
              Stanisławskiego, a w niej cały rozdział pod tytułem "Mechanika w narciarstwie"
              (ok. 1/5 całej książki). Jakież więc było moje zdziwienie, gdy w "Narciarzu
              doskonałym" znalazłem podobne tytuły podrozdziałów, sformułowania i identyczne
              lub bardzo podobne rysunki. Siegnąłem jeszcze raz do książki Stanisławskiego,
              czy przypadkiem nie znajdę w niej wzmianki o Ron LeMasterze. Nie, nie znalazłem,
              choć w spisie literatury Stanisławski wymienia materiały kanadyskie używane do
              szkolenia tamtejszych instruktorów. Nie będę dalej rozwijał tego wątku, może
              istnieja jakies wspólne źródła, z którego korzystali LeMaster i Stanisławski, a
              może…

              Tak więc z większością zagadnień w książce byłem już zapoznany. Wiele tego,
              naprawdę wiele. Jak skręcają narty, anatomia skrętu, co się dzieje ze środkiem
              ciężkości, która noga jest bardziej obciążona w skręcie i wiele innych. Wymienię
              tylko kilka zagadnień, już znanych ze Stanisławskiego, ale jak dla mnie ważnych
              i powszechnie mało znanych:

              - początkowy skręt prowadzący, który Stanisławski – chyba lepiej – nazywa
              sterującym. Warto się z tym zapoznac, by zrozumieć dlaczego w rzeczywistej
              jeździe, nawet takiej, o której powiemy "karwingowa", musimy się posłużyć się
              sekwencją czystych skretów ciętych (karwingowych) w fazie sterowania i
              zupełnienie niekarwingowych elementów (zeslizg, rotacja, również w powietrzu)
              pomiędzy nimi, lepiej też rozumiemy jazdę zawodników i ich „nieczyste”, zupełnie
              niekarwingowe fragmenty,

              - wirtualna mulda, którą Stanislawski precyzyjnie tlumaczy jako "wirtualny garb"
              (nawiasem mówiąc w przypisie natychmiast wyjaśnia pojęcie muldy i garbu :-))
              Tłumaczy różnice pomiędzy przejazdem po wirtualnym garbie przez dobrze i bardzo
              dobrze jeżdżącego narciarza. Warto się nad tym dobrze zastanowić. W
              uproszczeniu, dobry narciarz stosuje technikę WN (wysoko nisko), bardzo dobry –
              odciążenie dolne zwane także kompensacją,

              - dlaczego wciaż bardziej obciażoną nogą w zjeździe pozostaje ta zewnętrzna?

              - co to jest antycypacja, jaki jest jej związek z tzw. flexion/extension
              tłumaczony sprytnie jako napięciem/rozluźnieniem (wzmiankuje o tym, bo kiedyś
              sam miałem kłopoty z tłumaczeniem tego terminu, swoją drogą nigdy dotąd nie
              spotkałem się z nim w polskich materiałach) – z książki wynika, że
              flexion/extension to po prostu ważny element antycypacji,

              - jak trzymać ręce (przed sobą, na możliwie jednakowym poziomie), jak wbijac
              kijki i dlaczego tak, a nie inaczej.

              Zresztą można by wymieniać długo.

              Co mi sie nie podoba. Tłumacznie jest w sumie dobre, ale kilka znajdzie się
              kilka "kwiatków". Stanisławski tych błędów nie robi! Dlaczego nie przeczytał
              tego doświadczony instruktor wykładowca, natychmiast wychwyciłby je od razu? W
              polskiej terminologii przyjęto pewne pojęcia i powinno się je uwzględniać w
              tłumaczeniu. Wymienię kilka najbardziej rzucających się w oczy:

              - dlaczego "przeciwrotacja" zamiast od lat uzywanej "kontrrotacji"?

              - „wirtualna mulda”. Nie „mulda”, ale „garb”, o czym przekonuje nas każdy
              słownik, nawet ten internetowy :). Mulda to zagłębienie pomiędzy garbami. Faktem
              jest, że potocznie mylimy te pojęcia i często mówiąc o jezdzie po muldach
              myslimy o jeździe po garbach,

              - tłumaczycie „steering angle” jako „kąt prowadzący”. Może lepiej, tak jak u
              Stanisławskiego, byłoby - „kąt sterujący”?,

              - zwrot „odbicie” na str. 75 wydaje się niefortunny. Za bardzo kojarzy się z
              „kristianią z obicia”, skrętem przyspieszającym, który nic nie ma wspólnego z
              opisanym wyżej,

              - „uginanie…” na str. 105 tłumaczone z „angulation” jak sądzę. Stanisławski też
              ma z tym problem i proponuje po prostu „angulację” lub „ukątowienie. „Uginanie”
              nie jest dobrym tłumaczeniem, ale rzecz jest dyskusyjna.

              - „przeciwskręt” użyty w znaczeniu „kontrowanie” jest mylący. Pojęcie
              „przeciwskręt” jest używane w jeździe klasycznej i oznacza coś innego. Nie
              spotkałem się dotychczas z terminem „kontrowanie” i myślę, że użyte przez
              Stanisławskiego „przeciwbieżność”, z którym też się nie spotkałem, jest lepsze i
              bardziej adekwatne.

              Niekiedy tlumaczenie jest kalka angielskiego, np. na str. 80 w podpisach
              rysunkow znajdujemy: "Narciarz ten prezentuje powszechnie spotykany problem".
              Tak się w naszym ojczystym jezyku nie mowi. ;)

              Mam także zastrzeżenia co do samej treści książki. Niektóre zagadnienia są
              prezentowane w niezbyt spójny sposób. Np. to dotyczace odciążeń. Na początku
              rozdziału autor wprowadza rozróżnienie na rodzaje zgieć pasywne i aktywne, a
              nieco dalej odciążenia - na dolne i gorne. Wg.mnie nie ma sensu rozdzielać tych
              zagadnień od siebie, a w każdym razie brakuje próby ich łącznego omówienia.
              Niektóre fragmenty wydaja mi się przegadane albo niejasne.

              Mimo powyższych uwag, książkę uważam za cenne uzupełnienie domowej literatury
              narciarskiej. Zgodzę się ze zdaniem na okładce, że prawdopodobnie jest to
              najlepsza książka o narciarstwie. :)
              • ortodox Re: Uwagi do "Narciarz Doskonaly", 06.12.09, 14:05
                Na wstępie chciałby zauważyć, że wreszcie zacząłeś pisać po Polsku ;)
                Prawdopodobnie jest to spowodowane tym ( choć może się mylę ), że ten tekst, a przynajmniej jego fragmenty nie pisałeś z myślą o forum. Dobre jednak i to. Widać, że można gdy się chce :)
                Co do Twoich uwag, nie czuję się zbyt kompetentny i to z wielu powodów, by je oceniać i komentować. Jednak w jednym przypadku wtrącę swoje 2 grosze. Chodzi o wirtualna muldę . Autor (tłumacz), rzeczywiście myli pojęcia i zamiast słowa garb używa mulda określając wypukłość na stoku. Masz rację. To nie jest prawidłowe, ale jak sam zauważyłeś, dość powszechnie stosowane (jak hartowanie krawędzi ;)) Jednak w przypadku wirtualnej muldy to określenie niekoniecznie musi być błędne i zastąpione wirtualnym garbem. Z prostej przyczyny ... chodzi tu tylko o zmienność obciążenia działającego na narciarza podczas wycinania skrętów na stoku. Mówimy raczej o efekcie wirtualnej muldy, który jest identyczny jak efekt wirtualnego garbu ... czyli zbliżony do jazdy po muldach, bo raczej nie używa się określenie jazda po garbach. Ponieważ słowo mulda jest zdecydowanie bardziej kojarzone z nartami niż słowo garb, myślę, że spokojnie można by zostawić to określenie w spokoju i niekoniecznie będzie to kłócić się z prawidłowym używaniem określeń mulda i garb.
                pozdro.
                • Gość: o_andrzej Re: Uwagi do "Narciarz Doskonaly", IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.09, 18:59
                  > Na wstępie chciałby zauważyć, że wreszcie zacząłeś pisać po Polsku ;)
                  > Prawdopodobnie jest to spowodowane tym ( choć może się mylę ), że ten tekst, a
                  > przynajmniej jego fragmenty nie pisałeś z myślą o forum.

                  Ten tekst istotnie nie byl przeznaczony na forum. Oba teksty wyslalem jako
                  zalaczniki w wordzie z mysla, ze byc moze zechca je gdzies wykorzystac. Zawsze,
                  gdy pisze w tego typu edytorze, pisze z krzaczkami polskimi, bo wiem, ze tekst
                  nie jest przewidziany do rozpowszechniania w newsach czy forach. To byly
                  wyjatki. Nawiasem mowiac dziwne moze sie wydawac, ze w ogole cos takiego pisze.
                  Po co mi to? Refleksje o "Narciarzu Doskonalym" juz kiedys napisalem na
                  skiforum, a teraz tylko nieco zmodyfikowalem. Natomiast refleksje o
                  "Narciarstwo, czyli jak poprawic..." napisalem z pewna intencja. Podoba mi sie
                  ta ksiazka i moimi uwagami chcialbym, z jednej strony, dowartosciowac autorow, a
                  z drugiej, zachecic ich dalszej pracy.

                  A krzaczkow w internecie dalej nie zamierzam uzywac z powodow, ktore doglebnie
                  wydyskutowalismy tu jakis czas temu. :)
                • Gość: o_andrzej Re: Uwagi do "Narciarz Doskonaly", IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.09, 19:05
                  Aha, odnosnie "wirtualnej muldy". Ten efekt dotyczy tak naprawde garbu. Po
                  prostu mechanika i odczucia narciarzy w krotkich, laczonych skretach, sa podobne
                  do tych, ktore odczuwaja wjezdzajac na garbek. Ale najchetniej zmienilbym
                  znaczenie mulda na garbek i wtedy wszystko byloby proste. Skor dla Francuzow np.
                  slowo "personne" znaczy "osobe" ale i "nikt" to dlaczego slowo "mulda" w jez.
                  polskim nie moglaby znaczyc dolka i garbka. I zgodze sie, ze "jazda po garbach"
                  zupelnie nie brzmi. :)
                  • ortodox Re: Uwagi do "Narciarz Doskonaly", 07.12.09, 20:49
                    Gość portalu: o_andrzej napisał(a):

                    > Aha, odnosnie "wirtualnej muldy". Ten efekt dotyczy tak naprawde
                    > garbu. Po prostu mechanika i odczucia narciarzy w krotkich,
                    > laczonych skretach, sa podobne
                    > do tych, ktore odczuwaja wjezdzajac na garbek.
                    -----------------------------------
                    Andrzeju, a co jest pomiędzy garbkami? :)
                    ... i czy da się jeździć po samych garbkach, nie jeżdżąc po muldach?
                    No owszem, jakiś pojedynczy można zaliczyć, ale więcej już nie.
                    Nie ma chyba znaczenia, że najpierw jest dociążenie, a potem odciążenie ... czy odwrotnie.
                    Niech zostanie już ta wirtualna mulda.
                    pozdro.
            • Gość: o_andrzej uwagi do "Narciarstwo czyli jak poprawic ... IP: *.ghnet.pl 06.12.09, 00:41
              Kilka uwag dotyczących książki „Narciarstwo czyli jak poprawić…”

              Podoba mi się, zwłaszcza jej druga część dotycząca samych nart i techniki jazdy.
              Poniżej podam kilka krytycznych uwag, sugestii i komentarzy, ale ogólnie książkę
              uważam za dobrą.

              Pierwsza część dotyczy opisu ćwiczeń poprawiających nasze przygotowania do
              narciarskiego sezonu. Ćwiczenia są pokazane bardzo poglądowo, nie ma mowy, by
              czegoś tu nie zrozumieć. Nie jestem jednak w stanie ocenić ich wartości, bo
              nigdy się do sezonu nie przygotowywałem w tak metodyczny i celowy sposób.
              Wolałem przygotowanie ogólne, typu rower, pływanie czy zajęcia sportowe na sali
              gimnastycznej. Myślę, że ta część jest roche zbyt obszerna.

              Po ogólnym i sensownym na mój gust wstępie do techniki jazdy, nowej filozofii
              jeżdżenia, przechodzimy do opisu nart, ich podziału, doboru. Za przykłąd
              posłużyła kolekcja Rossygnola, przypuszczam, że wynikająca ze sposoringu firmy.
              Nie wiem czy to dobry kandydat, jako ze jest dość nietypowy. Właśnie ów
              „oversize’ing”, czyli ponadprzeciętne, w stosunku do innych firm, poszerzenie
              nart w talii mocno go wyróżnia. Typowa slalomka konkurencji ma wymiary ok.
              115/65/100, a Rossygnol – 124/70/112. Zwłaszcza zwraca uwagę ponadprzeciętnie
              szeroki tył z wiadomymi konsekwencjami w jeździe (narta niechętnie pójdzie w
              ześlizg). Trudno dyskutować podział nart, sytuacja na rynku zmienia się,
              zmieniają się nazwy poszczególnych grup. Ten wprowadzony w książce wydaje się
              rozsądny. Natomiast razi opis niektórych nart. Te dotyczące Bandit SC80 i S2
              PARK są nic nie mówiącym handlowym bełkotem żywcem wziętym z opisu producenta.

              Wyjaśniono jaki wpływ na zachowanie narty ma jej szerokość pod butem, ale nic
              nie napisano na temat wpływu na jazdę szerokości dziobu i piętki. A
              wystarczylyby 2-3 zdania. Szkoda, że w definicji promienia skretu nie dodano
              słowa „w przybliżeniu”, bo tak naprawdę to łuk jaki tworzy boczna krawędź narty
              dociśnietej do podłoża, jest częścią elipsy, nie koła. Można było też dopisać
              powszechnie stosowaną definicję promienia: promień łuku, jaki wykona narta
              pochylona o 45 stopni do podłożą i dociśnięta na całej długości. Ale to są
              drobiazgi, tym bardziej, że później podano bardzo precyzyją definicję promienia
              narty jako pierwiatek kwadratowy…, itd.

              Wg. mnie źle opisano elastyczność nart. W ogóle nie wprowadzono kluczowego
              pojęcia we współczesnych nartach: sztywności poprzecznej. Nieprawdą jest,
              zwłaszcza w slalomkach, że narty wyczynowe są bardzo twarde podłużnie. Wystarczy
              wygiąć pierwszą lepszą slalomkę, np. Voelkl SL, by się przekonać, że podłużnie
              jest ona całkiem miękka.

              W części dotyczącej porad jak dojechać, szkoda że nie wspomnieliście ani słowem
              o możliwości skorzystania z biura podróży. Osobiście, od kilku lat tak właśnie
              jeżdzę w Alpy, po latach jeżdżenia samochodem, i bardzo sobie ten sposób wyjazdu
              cenię.

              Anatomia skrętu narciarskiego. Ogólnie rzecz biorąc, wg. mojej skromnej opinii:
              świetne. Tłumaczenie, opisy, super obrazki. Wszystko bardzo sugestywne,
              rozsądne, bez popadania w skrajności i mody. Jestem po lekturze „Narciarza
              Doskonałego”, do którego często sięgam, dlatego tym bardziej mogę docenić wysoką
              wartość i rzetelnośc tego, co w zakresie anatomii skrętu prezentuje książka. Ale
              kilka łyżek dziegdziu jednak by się znalazło.

              Piszecie, że tułów powinien być skierowany prostopadle do kierunku jazdy, choć
              dodajecie, że w krotkim skręcie, tułów ustawiony jest nieco w dół stoku (str.
              101). Nic nie piszecie o śmigu karwingowym, gdzie tułów cały czas ustawiony jest
              w dół stoku, a narty mimo to jadą śladem ciętym. Wspominacie o antycypacji (nie
              nazywając jej i bardzo dobrze, bo to by zaciemniło obraz, ale macie ją na
              myśli), ba, na niektórych obrazkach wręcz ją demonstrujecie (str. 138), choć
              jeszcze gdzie indziej każecie się jej oduczyć (str. 136). Po prostu jesteście
              niekonsekwentni. Piszecie o jeździe ciętej, ale na str. 99 sami zachęcacie do
              ześlizgu w trudnych warunkach. I tu mam największe zastrzeżenia natury, nazwijmy
              to koncepcyjnej. Wg. mnie nie da się rozdzielić jazdy klasycznej i karwingowej
              (ciętej). W zależności od sytuacji, warunków, sniegu, itp. stosujemy jedną lub
              drugą i ich kombinacje. Wiem, że książka pisana jest dla śrdniozaawansowanych,
              że lepiej za wiele nie mącić im w głowach, ale wywód musi być konsekwentny i
              logiczny. Inaczej pojawią się wątpliwości. Należalo wyraźnie podkreślić, że
              piszecie tylko o technikach karwingowych, a o elementach jazdy klasycznej,
              ześlizgowej wspominacie tylko okazjonalnie. A na końcu należało wspomnieć, że to
              co prezentujecie w książce dotyczy tylko pewnego ważnego aspektu narciarstwa, że
              po to nauczyć się jeździć w trudnym terenie musimy opanować i inne techniki i
              sporo się jeszcze nauczyć i pomęczyć, że typowym skrętem karwingowym tam nie
              pojedziemy.

              Wcięcie w biodrach jest tylko jedną z możliwości lepszego dociśnięcia krawędzi.
              Można też, alternatywnie, bardziej pochylić do środka skrętu całą sylwetkę.
              Opisuje to ładnie K. Szczęsny w jednej ze swoich książek.

              Bardzo szkoda, że do książki nie jest dołączona płytka z demonstracjami. Bardzo
              by to podniosło jej wartość.

              Tyle sugestii z wyrazami zachęty na przyszłość by pójść dalej. W inne, bardziej
              zaawansowane techniki, z elementami wziętymi z „Narciarza Doskonałego”, takimi
              jak początkowy kąt sterujący, a więc wyjaśnienie dlaczego jazda wielu zawodników
              nie jest czysto karwingowa, z efektem wirtualnego garbu, itp. I oczywiście z
              płytką demostrującą to wszystko. Powodzenia.
        • Gość: Jozzo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.tor.primus.ca 17.12.09, 21:10
          Pozlol ze sie wetne - fajnie piszesz w sumie podoba mi sie twoja przewrotnosc,
          Zawsze to fajniesze niz jadem ociekajace posty czesto spotykane na forum. Hmmm,
          Jobert - jak dal mnie jeden z leprzych o ie nie najlprzy metodyk
          narciarstwa. W sumie nic dzienego Wydzila narciarstwa albpejskeig na
          unieweryteice grenoble.
          Niby myszka juz tracajace teksty minionego stulecia ale wiele z tego jest na
          czasie [ z mniejszymi lub wieskszymi modyfikacjami.
          Byly nawet dawno dawno temu tlucmacznie polskie. Twoj post zmobilizowal mnie do
          przerzucenia ponownie podrecznika szkoleniwego
          pod kontem Jobertowskich opracowan.
          No wlasnie szkooenia instruktorskie CSIA o ktorej mozna poczytac tutaj
          www.snowpro.com/csia/e/ No i co a hmm ??? Ja by tu powiedziec?
          • Gość: o_andrzej Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.ghnet.pl 17.12.09, 21:58
            > Niby myszka juz tracajace teksty minionego stulecia ale wiele z tego jest na
            > czasie [ z mniejszymi lub wieskszymi modyfikacjami.
            > Byly nawet dawno dawno temu tlucmacznie polskie.

            Wlasnie w zeszlym roku kupilem taka ksiazke "Jak doskonalic sie w narciarstwie"
            Jouberta, Vuarneta. Te sama co kiedys studiowalem i ktora zginela mi w
            zawierusze dziejow. Swietna ksiazka, ale niestety mocno tracaca myszka. Zaczalem
            wracac do tych skretow wezowych, pochloniec z wyrzutem nog do przodu i wiele
            innych. Pozycje Killy'ego czy Rusella wiszace na kijkach, gdy tulow odcylony do
            tylu z najayzszym trudem utrzymuje rownowage dzieki podparciu na tylach
            cholewek. Nie, to jednak inne czasy. Piekne, ale inne i... bardzo stare.
            • Gość: Jozzo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.tor.primus.ca 18.12.09, 00:17
              Zgadzam sie ale metodyka, spaoob nalaizy sedno "akrobacji' ujetan na zdjeciach
              poklatkowych sa naprawde warte uwagi.
              Co do technik hmm historia ale czasmi jakze uzycteczne w trudnych i extremalnych
              sytuacjach [no moze z lekkim uaktualnieniem] Nie polecam uczenia sie tego ale
              warto rzucic okiem jak mozna pisac o technikach narciarskich ze itd.
      • zolviu Re: Watpliwosci ojca Andrzeja 06.12.09, 11:47
        to ja bym szanownego ojca poprosił też o pewną analize :)

        już iles razy (ostatnio w piatek), komentator eurosportu podczas zawodow PŚ
        przekonywal ze na ogladanej trasie mniej liczy sie technika a bardziej kilogramy
        zawodnika. na innych znowu przekonuje ze jest odwrotnie. pare razy dodawal tez
        ze na danej trasie najczesciej wygrywaja ciezsi (albo lzejsi) zawodnicy.

        naprawde bardzo mnie to zaciekawilo! wiem ze tam costam ktostam zrzucal kiedys i
        w ogole ;) nie przekonuje mnie to jednak za bardzo. czy ten komentator to taki
        sam nieuk jak ja, czy cos moze w tym jest? :)
        • skyddad Re: Watpliwosci ojca Andrzeja 06.12.09, 12:06
          Przynajmniej to co zauwazylem w Szwecji, przy reportazu z jakis zawodow zawsze
          jest korrektor sportowy w postaci bylego zawodnika.Dlatego takich bzdur nie
          opowiadaja.Zreszta komentator sportowy jest bylym narciarzem co przynajmniej cos
          wie.Zawsze w kazdej konkurencji daja takiego ktory nie jest anafabeta z tej
          dziedziny.
          Pzdr.Sky.
        • Gość: o_andrzej Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.09, 19:17
          > już iles razy (ostatnio w piatek), komentator eurosportu podczas zawodow PŚ
          > przekonywal ze na ogladanej trasie mniej liczy sie technika a bardziej kilogram
          > y
          > zawodnika. na innych znowu przekonuje ze jest odwrotnie. pare razy dodawal tez
          > ze na danej trasie najczesciej wygrywaja ciezsi (albo lzejsi) zawodnicy.

          Nie czuje sie ekspertem, ale sprobuje wyjasnic. W zaleznosci od ustawienia
          tyczek i terenu, trasa moze bardziej lub mniej pasowac zawodnikom ciezszym. Jaka
          przewage ma zawodnik ciezszy? Z mechaniki wynika, ze teoretycznie moze pojechac
          blizej tyczki. Dlaczego? Bo bedac ciezszy nie musi tak bardzo pochylac sie w
          skrecie, a zatem narty moga pojechac blizej tyczki. Roznice sa nieduze i
          zaniedbywalen w amatorskiej jezdzie, ale nie na zawodach. We wspolczesnym
          slalomie zawodnicy probuja przejechac z minimalnym zeslizgiem, prowadzac narty
          po luku skretem cietym. Im ciezszy zawodnik tym moze mocniej dogiac narte w
          skrecie, a tym samym jeszcze bardziej zmniejszyc promien skretu, gdy taka jest
          potrzeba. To drugi powod, ktory preferuje zawodnika ciezszego. Zwroc uwage, ze
          slalomowcy sa dosc korpulentni jak na sportowcow wyczynowych. Z drugiej strony
          zawodnicy lzejsi czesto sa bardziej gibcy i dysponuja lepsza technika od tych
          ciezszych "silowcow".
          • jeepwdyzlu masa zawodników 08.12.09, 10:45
            Zwroc uwage, ze
            slalomowcy sa dosc korpulentni jak na sportowcow wyczynowych.
            ---------
            dokładnie tak
            ale to kwestia polityki FIA
            i regulacji dotyczących geometrii i taliowania nart
            działacze federacji od lat są przeciwnikami głębokiego taliowania
            (co jest mocno krytykowane np przez Amerykanów)
            efekt: siłowe jeżdzenie giganta nazywanego kiedys SLALOMEM gigantem,
            przyrost masy zawodników (cuda, panie dzieju, cuda) i KONTUZJE!

            Za słabo sie znam na tym, żeby ciągnąć ten temat, odsyłam do
            ostatnich dwóch numerów Magazynu NTN Snow and More...

            jeep
      • Gość: al-fredo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.pools.arcor-ip.net 08.12.09, 07:17
        No i prosze. Ortodox robi postepy, minelo 3 lata i ortodox nauczyl
        sie juz pisac o nartach.
        Dobrze ze zajal sie slownictwem a nie jazda bo gdyby bylo inaczej
        to ort jezdzil by po wkleslosciach terenu.

        Ojcze Andrzeju mam zastrzezenia co do wypowiedzi: cytuje - "Nie wiem
        czy to dobry kandydat, jako ze jest dość nietypowy. Właśnie ów
        „oversize’ing”, czyli ponadprzeciętne, w stosunku do innych firm,
        poszerzenie nart w talii mocno go wyróżnia. Typowa slalomka
        konkurencji ma wymiary ok. 115/65/100, a Rossygnol – 124/70/112.
        Zwłaszcza zwraca uwagę ponadprzeciętnie szeroki tył z wiadomymi
        konsekwencjami w jeździe (narta niechętnie pójdzie w
        ześlizg). W tym 70mm nie ma nic ponadprzecietego takie narty sie
        obecnie produkuje.Ponadto piszesz ze narty z ponadprzecietnym tylem
        ciezko ida w zeslizg i to jest ogolnie wiadome.
        Jezdziles na takich nartach? bo ja tak, dokladnie przed 20 dniami i
        nic podobnego nie zauwazylem.Czy to na dwoch nartach czy na jednej
        czy zewnetrznej narcie skretu czy wewnetrznej(reul)narty.
        Oversize wchodze mieko w zeslizg.
        Gdy to nie byla Twoja mysl to poprosze o autora tych bochomazow
        pozdr.
        • Gość: o_andrzej Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.09, 09:35
          > Gdy to nie byla Twoja mysl to poprosze o autora tych bochomazow.

          Miales na mysli bohomaz zapewne. To ja jestem autorem. Elementarz Fredo + prawa
          fizyki. Klasycznej dodajmy, nie tej kwantowej :)

          70 mm pod butem to nic niezwyklego dla narty, ale zdecydowana wiekszosc slalomek
          ma mniej, ok. 65-66 mm.
          • Gość: ak-fredo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja IP: *.pools.arcor-ip.net 08.12.09, 11:14
            hi
            uwazasz ze prawa fizyki wystarcza na uzasadnienie, ze narty z
            szerokimi pietkami trudno wchodza w zeslizg.
            To jest fizyka /pomijajac slusznosc badz nie slusznosc stwierdzenia/.
            A narciarz i jego doswiadczenia to pikus jak powiadaja przy piwie?
            Tak wygladaja wlasnie teorie zielonostolikowe.
            Jedyny argument ktory to mozna podciagnac pod narciarski brzmi:
            "ogolnie wiadomo" hihihihihihi
            pozdro
            • jeepwdyzlu mam prośbę 08.12.09, 11:20
              czy któryś z Szanownych Forumowiczów może ostanią wypowiedź ak
              fredo przetłumaczyć na polski? Niestety jestem zbyt tępy..
              z góry dziękuję
              jeep
              • Gość: web Re: mam prośbę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.09, 12:25
                al-fredo, dlaczego uważasz, że szersze tyły nart nie pomagają w unikaniu ześlizgu?
                • Gość: al-fredo Re: mam prośbę IP: *.pools.arcor-ip.net 08.12.09, 13:06
                  Web prosze uproscic pytanie (nie pomagaja w unikaniu?)
              • Gość: o_andrzej Re: mam prośbę IP: *.ghnet.pl 08.12.09, 19:47
                Nie bede komentowal postow Fredo ani tlumaczyl jego motywow. O Fredo napisalem
                juz dosc tu i owdzie.

                Skupie sie na meritum sprawy skoro pytasz, a problem zostal wyciagniety.
                Geometria narty, jej szerokosc, szerokosc poszczegolnych czesci, ma oczywisty
                wplyw na jej zachowanie w jezdzie. Ale wazna uwaga. Na ostateczne zachowanie sie
                narty w jezdzie i skrecie, procz umiejetosci samego narciarza rzecz jasna, ma
                wplyw wiele roznych czynnikow, procz geometrii, przede wszystkim jej sztywnosc:
                podluzna i poprzeczna, ale takze i jej rozklad (np, miekkie przody i sztywne
                tyly itp.). Trudno zatem przewidywac charakterystyke narty na podstawie jednej
                jej cechy, np. szerokosci dziobu, bo wchodzi w gre wiele roznych parametrow.
                Dwie rozne narty o identycznej geometrii moga sie zachowywac roznie. Dlatego
                wszelkie charakterystyki nalezy przyjmowac z duza rezerwa, jako pierwsze
                przyblizenie.

                Przechodzac do wymiarow, przyjmuje sie, ze im wieksze taliowania, a wiec wciecie
                w pasie, tym mniejszy promien skretu, im szerszy dziob - tym latwiejsza
                inicjacja skretu (cietego czyli karwingowego), im szersza narta pod butem - tym
                wieksza "wypornosc" narty, czyli mniejsze zapadanie sie w swiezym sniegu, im
                szerszy tyl - tym wieksza zdolnosc narty do trzymania sie w cietym skrecie, ale
                i wieksza trudnosc jej zeslizgu. Pamietajmy, ze w jezdzie klasycznej,
                zeslizgiwalismy przede wszystkim tyly.

                Kiedys, na jeden ze stron francuskich (niestety juz nie istniejacej), znalazlem
                podana charakterystyke nart pod wzgledem latwosci ich zeslizgu. W NTN tez chyba
                widzialem taki parametr, ale pewny nie jestem. Porownywalem wtedy ow parametr
                dla kilku czolowych slalomek, ktore co prawda nie sa stworzone do jazdy
                zeslizgowej, ale w razie potrzeby potrafia to robic. Zadziwiajace byly roznice.
                Niektore topowe slalomki oceniane byly jako latwe do zeslizgu, inne wrecz
                przeciwnie.
                • Gość: al-fredo Re: mam prośbę IP: *.pools.arcor-ip.net 08.12.09, 20:33
                  Ja pozwole sobie skomentowac wpis ojca Andrzeja a motywem jest tresc
                  wpisu a nie prywatne rozgrywki.
                  Co sa warte posty ojca Andrzeja?
                  odpowiedz: niewiele.
                  Przepisywanie wyrwanych z kontekstu fragmentow blizej nieokreslonych
                  publikacji zreszta sam ojciec Andrzej "nie wie gdzie tobylo" czasami
                  uwaza za wlasne.
                  Nastepnie kilka oczywistych oczywistosci, ze szersze narty to
                  wieksza wypornosc (jakby moglo byc inaczej). Dalej ze wszystkie
                  statystyki nalezy przyjmowac z rezerwa co sugeruje ze nic nie jest
                  pewne.
                  Taki bohomaz cytuje:" Pamietajmy, ze w jezdzie klasycznej,
                  > zeslizgiwalismy przede wszystkim tyly".
                  Zeslizgiwalismy kazda czesc narty tz cala jej dlugosc obecnie
                  wiekszosc tak jeszcze jezdzi, tylko nie jezdzacy juz autor bohomazow
                  zalicza to do wspomnien.
                  Widzial gdzies parametry ale nie wie gdzie, a na koniec podsumowanie:
                  "Niektore topowe slalomki oceniane byly jako latwe do zeslizgu, inne
                  wrecz przeciwnie." i jak to ma sie do tematu?
                  • Gość: a_andrzej Re: mam prośbę IP: *.ghnet.pl 08.12.09, 21:56
                    Juz dobrze Fredziu, juz dobrze ;)
                    • Gość: web Re: mam prośbę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.09, 09:32
                      za dużo rzeczy robię naraz:)
                      testowaliśmy kiedyś parenascie par nart. Zapisywaliśmy wyniki z jednego dnia i z
                      podobnych warunków śniegowych. Narty jednakowej długości, twardości, slalomki,
                      niby ten sam promień skrętu. Ta z szerszym tyłem lepiej trzymała i wyprowadzała
                      ze skrętu. Potrzeba było również mniejszego dociśnięcia, aby utrzymała
                      identyczny promień.
                      Al fredo czy Ty masz inne doświadczenia?
                      • Gość: al-fredo Re: mam prośbę IP: *.pools.arcor-ip.net 09.12.09, 11:22
                        do Web
                        Nie ma innych doswiadczen.
                        Przedmiotem dyskusji/sporu jest uslizg nart a dokladniej utrudnienia
                        zeslizgu spowodowane szerokim tylem nart.
                        Twoj wpis dotyczy czegos innego. mianowicie ogolnie rzecz
                        biorac "trzymania" nart w skrecie.
                        Wiele razy podejmowalem dyskusje z ojcem Andrzejem i za kazdym razem
                        bylo to samo tz. rozszerzanie tematu przez ojca Andrzeja na cale
                        narciarstwo.
                        Poprosilem Ciebie o sprecyzowanie pytania nie tylko nie zrobilas
                        tego ale piszesz calokowicie o czyms innym tz uzywasz Andrzejowego
                        modelu tak sie nie da dyskutowac.
                        pozdro.
                      • ortodox Re: mam prośbę 09.12.09, 11:55
                        Gość portalu: web napisał(a):
                        > testowaliśmy kiedyś parenascie par nart. Zapisywaliśmy wyniki z
                        > jednego dnia i z podobnych warunków śniegowych. Narty jednakowej
                        > długości, twardości, slalomki, niby ten sam promień skrętu ... .
                        -------------------------------------
                        Chodzi mi o tę "twardość". Zapewne masz na myśli sztywność :)
                        Mnie interesuje jednak w jaki sposób mierzyliście sztywność wzdłużną, a przede wszystkim poprzeczną, skoro uznaliście, że maja jednakową?
                        pozdro.
                        • jeepwdyzlu metodologia 09.12.09, 11:59
                          Mnie interesuje jednak w jaki sposób mierzyliście sztywność
                          wzdłużną, a przede wszystkim poprzeczną, skoro uznaliście, że maja
                          jednakową?
                          --------
                          żartujesz - nie wiesz?
                          siedzisz w barze
                          bierzesz nartę
                          kładziesz na niej piwo
                          potem grappę
                          bombardino
                          znowu grappę
                          i ZANIM wypijesz - obserwujesz ugięcie
                          wyniki zapisujesz na karteluszku dodawanym do bombardino

                          Potem wypijasz
                          zamawiasz kolejny zestaw, zmianiasz nartę, kładziesz piwo.....

                          Po sprawdzeniu 4 nart twardość, sztywność - wsio rawno...

                          jeep
                          • Gość: web Re: metodologia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.09, 13:24
                            serwisant twierdził, że są jednakowej twardości.
                            jest jeszcze jedna możliwość mierzenia - robiąc z nart leżak:)

                            Al-fredo. Na temat uślizgu nic nie wiem, najwyraźniej dla mnie to to samo co
                            trzymanie w skręcie. Teraz wiem, że nie. Ale i tak nic nie rozumiem:)
                            • ortodox Re: metodologia 09.12.09, 13:34
                              Skoro serwisant stwierdził, to oczywiście tak zapewne było :)
                              Zapewne wcześniej sprawdzał to metodą opisaną wyżej przez Jeepa ;)
                              No dobra, przyjmijmy, że mamy sprawdzą (mało istotną) sztywność wzdłużną. Ale jak sprawdzaliście sztywność poprzeczną? Która ma zdecydowanie większe znaczenie dla zachowania narty podczas skrętów ciętych i przy wchodzeniu w ześlizg. Umieram z ciekawości :)
                              pozdro.
                            • Gość: al-fredo ojciec Andrzej IP: *.pools.arcor-ip.net 09.12.09, 15:05
                              Web
                              ja dyskutuje z Andrzejem i sprzeciwiam sie temu co napisal:
                              "Typowa slalomka konkurencji ma wymiary ok.
                              115/65/100, a Rossygnol – 124/70/112. Zwłaszcza zwraca uwagę
                              ponadprzeciętnie szeroki tył z wiadomymi konsekwencjami w jeździe
                              (narta niechętnie pójdzie w ześlizg)".
                              pozdro
                              • Gość: web Re: ojciec Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.09, 15:42
                                dzięki za wyjaśnienie. Jestem kompletnym ignorantem w tym temacie.
                                Ort. ten test odbywał się w 2000 czy 2001 roku, miałam wtedy pierwsze narty
                                carvingowe na nogach a do tego nie interesowałam się ani twardością, ani
                                sztywnością. a co dopiero wzdłużną, czy poprzeczną :)
                                • ortodox Re: ojciec Andrzej 09.12.09, 15:46
                                  Gość portalu: web napisał(a):

                                  > Ort. ten test odbywał się w 2000 czy 2001 roku, miałam wtedy
                                  > pierwsze narty carvingowe na nogach a do tego nie interesowałam
                                  > się ani twardością, ani sztywnością. a co dopiero wzdłużną, czy
                                  > poprzeczną :)
                                  -------------------
                                  ok, to wiele wyjaśnia :)
                                  pozdro.
                              • Gość: o_andrzej Re: ojciec Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 09.12.09, 17:48
                                Fredo, podtrzymuje co napisalem. Fakt, zdarzalo mi sie z Toba kilka razy
                                dyskutowac, gdy jeszcze Cie powaznie traktowalem. :)
                              • Gość: o_andrzej Re: ojciec Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 09.12.09, 18:33
                                Fredo, jeszcze jedno. Troche sie rozgladnalem i znalazlem to:
                                www.geo-ski.eu/skis_carving_forme.html Przetlumacze fragment dotyczacy
                                szeroskosci tylu (Largeur du talon (B)):

                                Szerokosc tylow nart:

                                Szerokosc tylow klasycznych nart zjazdowych wynosi 81 do 89, szerokosc tylow
                                nart karwingowych 90 do 110.

                                Im wezszy tyl tym:

                                - narta lepiej skreca w zeslizgu (mniejszy opor)
                                - lepiej jedzie w dlugich lukach na duzej predkosci
                                - lepiej sie spisuje na muldach (mniej zahaczen)
                                - mniej zwrotna w krotkich skretach

                                A zatem im szerszy tyl... tym: trzeba dokonac logicznej negacji powyszych
                                punktow. :)

                                • Gość: al-fredo Re: ojciec Andrzej IP: *.pools.arcor-ip.net 17.12.09, 11:04
                                  hi ojcze Andrzeju
                                  dobrze to przetlumaczyles.
                                  "Moins le talon est large,
                                  • mieux le ski tourne en glissant (moins de résistance)
                                  • Mieux il glisse dans de grandes courbes à forte vitesse
                                  • Mieux il se comporte dans les bosses (moins d'accrochages)
                                  • Moins il est maniable dans les courbes serrées."
                                  Pozdr.
                        • Gość: o_andrzej Re: mam prośbę IP: *.cyf-kr.edu.pl 09.12.09, 17:57
                          > Mnie interesuje jednak w jaki sposób mierzyliście sztywność wzdłużną, a przede
                          > wszystkim poprzeczną, skoro uznaliście, że maja jednakową?

                          Podluzna mozna wyczuc latwo. Nawet rozklad sztywnosci (twardosci), ale z
                          poprzeczna jest znacznie gorzej. Jedyna metoda organoleptyczna to unieruchomic
                          tyl narty, np miedzy sztywnymi butami, i skrecac dziub. Mniej wiecej mozna
                          wyczyc bardziej lub mniej sztywna narte, ale tylko mniej niz wiecej. :) Bardzo
                          czesto robilem stakie doswiadczenia w sklepie, wykrecajac rozne narty, co
                          niekeidy wzbudzalo zainteresowniae sprzedajacych. Bylbym w stanie odroznic z
                          zamnietymi oczami slalomke od przecietnego all-roundu o podobnej geometrii.
                          Sprobuj zreszta sam i zobaczysz, ze sie da. Ale jest do bardzo, ale to bardzo
                          nieprecyzyjna metoda.
                          • ortodox Re: mam prośbę 09.12.09, 18:37
                            Oczywiście, dlatego trochę mnie zdziwiło, gdy web napisała o identycznej twardości testowanych nart. Sztywność poprzeczna jest dość ciężkim parametrem do określenia. Ja oczywiście potrafię sobie wyobrazić różne bardziej precyzyjne metody pomiaru, ale są to metody "warsztatowe", których na stoku się nie robi.
                            Metoda o której piszesz pozwala rzeczywiście odróżnić nartę sztywna poprzecznie od wiotkiej, ale to zbyt mało by mówić o identycznej sztywności testowanych nart.
                            pozdro.
                • Gość: Jozzo Re: mam prośbę - czyli sedno sprawy IP: *.tor.primus.ca 19.12.09, 14:00
                  > Dwie rozne narty o identycznej geometrii moga sie zachowywac roznie. Dlatego
                  > wszelkie charakterystyki nalezy przyjmowac z duza rezerwa, jako pierwsze
                  > przyblizenie.

                  A tak na margineise dnia - mmoze to globalne ociepenie moze wplyw podajcia do
                  spray tubylcow wsrod ktorych juz jakis czas przebywam.
                  Powoduje to ze jak czytam takie watki to zadaje sobie pytania typu no i co z
                  tego przeciez zimy sa coraz krotrze wiec szkda czasu na taki bicie piany czas na
                  wypad na narty najlepiej tam gdzie malo kto bywa.
                  Reszta to z czlym szacunkiem, uzaniem, respektem to
                  kawiarniane dywagacje. No bo jakie mamy szanse na wybor nart. A no cieniutki
                  nawet z mojej perspektywy duzych upustow itp.
                  Wybieramy narty w zasiegu naszych mozliwosci na zasadzie roznych kompromisow.
                  Dlaczego no bo dzisiejszy przemysl narciarski dostarcza tak szeroka oferte ze
                  wyglada ona jak sklep z zabawkami gdzie trzeba wybrac tylko jedna i to w
                  zakresie naszych mozliwosci.
                  A chialo by ise i to i tamto i jescze moze cos innego.
                  Jakie przyjac kryteria kompromisu - to jest ptynie sezonu i tgo i tych co
                  nadejda.

      • Gość: Jozzo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja - fajny ten watek IP: *.tor.primus.ca 18.12.09, 05:15
        zuplenie jak w serialu Lost - nikt nic nie wie o c o chodzi pisze sie nastpne
        odciki i dalej nikt nic nie wie czasmi ktos napisze pare sekwencji [Andrzej]
        ktore wykazuja sponosci i mysl przewodnia i dalej leci tzw. czeski film.
        Wszycy wirtualnie jada zawicniczy slalom no OK a co dla normalniejszej reszty ot
        takich przecitniakow jak ja?
        A no zostaje typko wyrazic poziom dla poziomu i specyfiki tego watku.
        z Zyczeniemi puchu nie mniej niz ponad kolano pd narta
        • Gość: al-fredo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja - fajny ten watek IP: *.pools.arcor-ip.net 18.12.09, 07:33
          Fajny watek? jak kazdy
          Tutaj sie nie czyta tu sie tylko pisze.
          Jozzo mieszkasz w kraju gdzie francuski jest jezykiem urzedowym.
          Moze przetlumaczysz to o co juz sie zwracalem:
          "Moins le talon est large,
          • mieux le ski tourne en glissant (moins de résistance)
          • Mieux il glisse dans de grandes courbes à forte vitesse
          • Mieux il se comporte dans les bosses (moins d'accrochages)
          • Moins il est maniable dans les courbes serrées."
          pozdro
          • Gość: Jozzo Re: Watpliwosci ojca Andrzeja - fajny ten watek IP: *.tor.primus.ca 19.12.09, 02:07
            Well, tak masz racje ale prawda wyglada inaczej poza frankofonami malo kto
            mowi/zna francuski. Przypomina to sytaucje z przed lat w Polsce wszyskich uczono
            rosyjskiego a malo kto sie tego uczyl czy tez nauczyl. Predzej znajed czlowieka
            bieblego w Manrynskim czy hoszpanskim niz w francuskim. tak ze moze kiedys ale
            to nie takie prostejak na to wyglda.

            A watek naprawde fajny moze lekko poza moim podejsciem do nart z ostatnich paru
            ladnych lat wynikajaycm z miejca gdzie zyje. Tzn bardziej interesuje mnie
            narciarstwo skuteczne w zroznicowanym otoczeniu niz techniczne detale
            spektakularnej jaqzdy na specyficznych i dobrze przygotowanych stokach.

            Mam do tego w miare solidna podstawe i nie bardzo mi sie chce bic piane na
            temat teoryzoanych niuansow technicznych. Szkod me na to czasu lepiej.

            Zreszta naleze/nalezalem do grupy starych wiarusow ktorzy byli w stanie pojechac
            niezawodnie parawie wszystko w prawie kazdych warunkach co nie zawsze mozna bylo
            powiedziec o mlodej genracji
            napompowanej nowymi falami. Nowa generacja mimo "nowych technik" mlodego wieku i
            zwazanej z tym enregi czy tez pewnosci siebie itp czesto zwaodzila. Zwlaszcza w
            trudniejszych warunkach. No ale to juz inna opowiastka poza zakresem tgo watku.
            Z swatecznym i noworcznym cheers
            • wolta2 Re: Watpliwosci ojca Andrzeja - fajny ten watek 19.12.09, 19:12
              O matko i córko, a ja myślałam,że działa tylko siła ciężkości, ciągnie mnie w
              dół i już, a tu cała fizyka, metodyka i inne działy nauki. Przeczytałam z
              ciekawością ten wątek, nie wiem czy się przyznać ile rozumiem :) Wiem jedno,
              święta idą, nie kłóćcie się już, wszystkiego dobrego, dużo śniegu na stokach!
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka