Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Sellas Ronda - podsumowanie pobytu

    06.02.05, 17:20
    Chce podsumowac wyjazd na narty, dzielac się wrazeniami i może powodując
    jakas dyskusje.

    1. warunki geograficzne do uprawiania narciarstwa.
    Uwazam ze na Selli sa znakomite. Wielosc i różnorodność tras. Dostępne
    kilkaset km tras wokół Selli. Uwazam to za porównywalne miejsce z 3Dolinami,
    czyli absolutny top w Europie.

    2. Warunki pogodowe.
    No było zimno. Mnie to nie przeszkadza, ale byly dni dosc mrozne i wietrzne.
    Mój restaurator twierdzi, ze w inne lata bywalo po jednym, dwa dni, gdy
    SRonda była zamykana z powodu wiatru, W tym styczniu było już takich dni
    kilka…

    3. Warunki sniegowe.
    Troche malo śniegu. Wlosi oczywiście sobie z tym radzili, ale były miejsca
    fatalne. Brakowalo śniegu pomiedzy Alta Badia i Cortina. Mysle, ze w Cortinie
    tez było slabo. Na Lagazuoi było strasznie mizernie. Niezle było w Arabbie i
    Val Gardenie. Na Marmoladzie – kamienie.

    4. Przygotowanie tras.
    Super, niewiele można zarzucic.

    5. Obsluga.
    Drobne wpadki, które opisywałem. Jak na włoski luz, to swietnie.

    6. Polacy.
    Naprawde sporo. Mój restaurator bardzo sobie chwali klientow z Pl. Stanowia
    u niego znaczny procent. Na stokach sa dobrze wyekwipowani, niezle jezdza.
    Nie zauważyłem zadnego chamstwa. Nie ma się czego wstydzic. Powinno się
    pojawiac wiecej polskiego jezyka w narciarstwie i infrastrukturze. Może za
    kilka lat zobaczymy napis: „Sella Ronda przejezdna w obu kierunkach”?

    7. Narciarze.
    Duzo dobrze jeżdżących. Może malo jeździłem niebieskimi tarsami a pewno tam
    gnieżdżą się początkujący.

    8. Carving.
    Brak…

    9. Inne.
    Przyznaje, ze może być denerwujące niepotrzebne podchodzenie do wyciągów.
    Skarza się na to zwłaszcza ci, co robia SRonde.

    Nie przetestowałem rad sereca co do tras kameralnych w Val Gardenie. Bardzo
    zaluje.

    10. Wypadki, kolizje. Nie widziałem zadnej kolizji na stoku… Zlamania były.

    11. Najlepsze trasy.
    Ktos tu o to pytal w osobnym watku.
    Moim zdaniem wszystkie czarne:
    Saslong,
    Ciampinoi,
    w Arabbie z Porta Vescovo,
    oczywiście Gran Risa. (najlepsza),
    Vallon,

    ale tez pare czerwonych:
    Np. zjazd z Marmolady do Passo Fedaia,
    Seceda,
    Dantercepies (!),
    czerwony wariant Gran Risy w La Villi.
    Nie polecam Belwederu.

    Turystycznie/widokowo:
    Lagazuoi i zjazd do Armentaroli,
    moje odkrycie: 5Torri i Averau.
    Zjazd z Secedy do Ortisei.

    Inne uwagi:
    W drodze powrotnej około 7.00-7.30 spotkalem sporo narciarzy pędzących swoimi
    bolidami ze Slaska do Szczyrku. Piekna pogoda, mroz. Ja się z nich, bron
    Boze, nie smieje. Jak pomyślałem, co ja mialem przez ostatnie 7 dni a jak oni
    musza się meczyc, zeby rano 3 razy zjechac jakas Bindula czy Golgota (to
    najlepsze, co jest dostępne), a potem stac godzine w kolejce w tlumie
    pchających się i palących pety ludzi. Potem jechac w tlumie i zostac
    rozjechanym. To bardzo przykre. To jest to nasze narciarstwo.
    Obserwuj wątek
      • atka5 Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu 07.02.05, 22:05
        Przeczytałam Twoją relację (może napisałbyś jakiś przewodnik narciarski? -
        naprawdę masz talent!) i postanowiłam, że pokonam swoją niechęć do nart po
        włosku i jeszcze raz wybiorę się na Sellę. Druknę sobie Twoje opisy i schowam
        do kieszeni razem ze skimapą. Jednego jestem pewna, różnimy się chyba tym, że
        Ty jesteś zwolennikiem giganta, a ja wolę specjalny, tzn. szukam ścianek, bo to
        one dostarczają mi największej przyjemności. A tych jest na Selli dosyć mało.
        Jako jedną z lepszych (oprócz Arabby, która jest poza konkurencją, moim zdaniem)
        zapamiętałam czerwoną trasę z Passo Gardena, która była, o dziwo, znacznie
        ciekawsza niż czarna z Ciampinoi, czy z Mont de Seura. No ale myślę, że wkrótce
        będę mogła zweryfikować swoje poglądy. Nie mogę się doczekać.
        • bocianiv25 Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu 08.02.05, 09:42
          Jak szukasz scianek to polecam Cisles na Cool Riser co prawda jest króta jak na
          Val Gardenę ale nachylenie ma odpowiednie.
          Góra czarengo warianu na Mont de Deura tez nie powinna Cię zawieść.
          • staruch5 Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu 08.02.05, 12:18
            mozna polecac wiele scianek, ale czy ty - atko - nie bylas na Gran Risie? W
            marcu tam bywaja klopoty ze sniegiem. To chyba najlepszy stoczek dla Twoich
            slalomow w tej okolicy.Pzdr.PS. dzieki za pochwaly :-)
      • Gość: Kazio. Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu IP: *.sympatico.ca 08.02.05, 17:04

        >
        > 7. Narciarze.
        > Duzo dobrze jeżdżących. Może malo jeździłem niebieskimi tarsami a pewno tam
        > gnieżdżą się początkujący.
        >
        > 8. Carving.
        > Brak?
        >

        Co za zacofany region, naprawde duzo narciarzy i brak carvingu ?
        Kazio.
        • atka5 Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu 08.02.05, 17:36
          Skoro już staruch zachęcił mnie do powtórzenia Sella Rondy, to chciałabym
          jednak wydobyć max informacji. Piszecie (staruch, bocianiv)o paru ściankach. Ja
          nie pamiętam nazw, byłam tam w 2001. Wzięłam mapkę i znalazłam jedynie Col
          Riser. Rzeczywiście w tym rejonie nie byliśmy, mimo, że mieszkaliśmy w St.
          Christina. Widzę, że jest tam jedna krótka czarna traska, ale czy tylko dla
          niej warto się tam pakować? Czy reszta warta jest zachodu? Na mapie wygląda
          średnio zachęcająco, a jak jest w terenie? Pozostałych tras wymienionych przez
          Was (Mont Deura , Gran Risie) w ogóle nie znalazłam. Sprecyzujcie rejon, może
          też nieświadomie je ominęliśmy. Chętnie je zapamiętam jako warte uwagi.
          • staruch5 Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu 08.02.05, 18:17
            ta scianka na Secedzie niewarta jest wyprawy tamze.
            Gran Risa to trasa czarna z Piz l Ila w La Villi. To jest worldcupowy stok
            slalomowy.
          • Gość: serec Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.05, 18:49
            Mont de Deura to chyba przejezyczenie bocianiv - chodzilo chyba o
            Monte de Secura na ktorej pewnie bylas. Co do Col Riser - ta traska poza tym ze
            jest dosyc krotka to jeszcze jest nieco waskawa i zawsze znajdowaly sie tam
            gory sztucznego sniegu nie rozbite przez ratrak. Na Gran Risie jest rozgrywany
            slalom gigant PS nastepnego dnia po zawodach w Val Gardenie. Z Sella Rondy jest
            tam niezly kawalek, mieszkajac wiec w Val Gardenie nie zwrociliscie na nia
            uwagi.

            serec
          • bocianiv25 Ściany do wyboru do koloru 09.02.05, 11:35
            Atka5 jak szukasz tylko ścianek to specjalnego wyboru nie masz.
            W rejonie Selli takich typowych ścian za bardzo nie ma.
            Najlepsza będzie Porta Vescovio w Arabbie,
            Gran Risa ( Pizz la Illa) w Alta Badia , Valon za bardzo typowej ściany nie
            przypomina. Z tego co pamiętam ta trasa ma progi z krótkimi ściankami ale nie
            są one jakieś dramatycznie nachylone.
            Val di Fasa zanm tylko rejon Rodelli i Belvedere i tam nie ma ścianek.
            W Val Gardenie – Ciampinoi w wariancie Word Cup – Z samego szczytu pod
            krzesłem po lewej stronie jest kawał świetnej ściany ale dalej płasko i dopiero
            od Sochers świetna ścianka tak z 300m, później płasko garby, i zjazd do mety –
            generalnie fajne.
            Wariant do Selvy mniej stromy ale nachylony cały czas (nachylenie jak na Gran
            Risa) minusem jest więcej ludzi na trasie w porównaniu do wariantu Word Cup.
            Co do Mont de Seura to była literówka. Teren ten jest bardziej znany jako Monte
            Pana. Góra czarnej trasy jest naprawdę O.K. Moja ulubiona – może dlatego że
            jest tam mało ludzi i można poszaleć w każdym wariancie od Giganta aż po Body
            Carving włącznie.
            Na Col Riser trasa w dół od gondoli to dość długa niebieska trasa.
            Ścianka czarna jak dla mnie fajna. Ma tak z 400 - 500m i nachylenie
            odpowiednie. Co do kup śniegu to niestety się zdarzają ale przecież można je
            ominąć. Do slalomu to nie przeszkadza trochę gorzej przy Body – trochę
            rzeczywiście za wąsko i co gorsze ta trasa jest w kształcie trapezu. U góry
            całkiem szeroko ale już przy krzesełku masz jakieś 5 metrów między płotem a
            lasem.
            Fajny jest stok główny na Secedzie. Nachylony równo jakieś 35'- 40’. Jest tez
            na szczycie wariant czarny pod krzesłem ( nie wiem dlaczego czarny) Coś
            podobnego do Valon tylko w wersji midi – tez są progi.
            Jak jesteś żądna ściany z prawdziwego zdarzenia to polecam Cortinę . Tam miałem
            prawdziwą przyjemność jechać na świetnej ścianie. Zjazd z Tofany – rewelacja.
            Co najmniej 1 km Ściany takiej jak początek na Cimpinoi. Najfajniejsze są
            ostrzeżenia przy dojeździe do trasy „Nie przewracać się” Niestety poza tym w
            Cortinie wyciągi pamiętające Olimpiadę i przygotowanie tras już nie takie jak w
            rejonie Selli. Co do ścian w Cortinie to również początek trasy Olimpijskiej ,
            Jedna ściana obok trasy Olimpijskiej pod krzesałem – ( minusem było to ze
            przynajmniej 2 lata temu nie była śnieżna i dla nart to była Golgota).
            Po przeciwnej stronie na Falorii jest tez wariant czarny z świetną ścianą.
            Generalnie jeżeli chodzi o ściany to na pewno jest ich więcej w Cortinie.
            Wybór należy do Ciebie ja wybrałem Val- Gardene jako bazę i wyskakuję sobie do
            okolicznych dolin.
            Bocian
            • atka5 Re: Ściany do wyboru do koloru 09.02.05, 17:35
              No to mam od Was super informacje. Następny kawałek do objechania - nie byłam w
              okolicy Piz la Villa, na mapie całkiem, całkiem, plus pozytywna opinia
              starucha. Jednak w Ski Atlasie wymieniono w tym rejonie zdecydowaną przewagę
              tras niebieskich, czyli większość może być jednak nieciekawa. Staruch skomentuj
              tak na świeżo, bardzo proszę, jak to oceniasz. Ciampinoi i Mont de Seura znam
              oczywiście, ale przyznam szczerze, że nic mnie tam nie powaliło na kolana. Val
              di Fassa znam i odpada. Arabba, jak już pisałam, jest dla mnie w tym rejonie
              poza konkurencją. Z ochotą tam wrócę.
              Może następnym razem będę miała więcej szczęścia do pogody - wtedy mgła, wiatr
              i padający śnieg napewno w jakiś sposób wpłynął na moją negatywną ocenę Selli.

              • atka5 Re: Ściany do wyboru do koloru 09.02.05, 17:47
                Jeszcze muszę coś dodać.
                Bocianiv, to nie jest tak, że szukam tylko ścianek. Bardzo je lubię i to one
                dają mi najwięcej radochy. Chociaż czasem i niebieska trasa może być zabawna.
                Chodzi mi o to, żeby była duża możliwość wyboru stopnia trudności, ale żeby
                stosunek tras czarnych i czerwonych do niebieskich nie był 1:3.
                • staruch5 Re: Ściany do wyboru do koloru 09.02.05, 18:14
                  Oczywiście, to prawda, Alta Badia ma bardzo duzo tras niebieskich, chyba
                  procentowo najwięcej w SRondzie. One Cie nie usatysfakcjonuja. Czy warto tam
                  jechac tylko dla Piz la Ila? Twój wybor. Można pojechac rano tam, a potem
                  turystycznie poprzemieszaczas się do Arabby, albo nawet na Vallon nad Corvara.
                  • staruch5 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 10:43
                    atko, sprawdz poczte. poslalem Ci zdjecie Gran Risy.
                    Poza tym to ona jest w internecie. Postaram sie znalezc ten link z
                    kamerkami.Pzdr.
                • bocianiv25 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 10:44
                  Atka,
                  Właściwie to sama już sobie odpowiedziałaś na pytanie. – najlepsze Porta
                  Vescovio.
                  Jedź do Arabby.Arabba jest świetna ale jak dla mnie ma więcej minusów niż
                  plusów.
                  1. Ceny noclegów jeszcze wyższe niż w Val- Gardenie
                  2. Wieczorem praktycznie nie ma gdzie pójść
                  3. Nasza ekipa jeździ z dziećmi i dla maluchów to tam nie ma nic zarówno
                  na trasach jak i w miejscowości.
                  4. Co do Porta Vescovio- jeden łyżeczka dziegciu do garnka z miodem
                  pochwał.
                  Ta góra jest cały czas w cieniu ( przynajmniej w styczniu ) Zbawienie dla
                  śniegu ale poza tym niespecjalnie. Na mnie to robi trochę przygnębiające
                  wrażenie. Cały czas cień (depresji można się nabawić). Zdecydowanie lepiej
                  widać trasę w słońcu niż w kompletnym cieniu. Oczywiście stoki północne w VG
                  tez są w cieniu ale to nie jest to samo tam nie ma aż tak głębokiego cienia -
                  słońce jakoś się przebija. W dodatku cień nie jest przez cały dzień. Nie tylko
                  dla samej trasy jedzie się w Dolomity ale dla całej nazwijmy to otoczki.
                  Jeżeli potrzebna jest tylko ostro nachylona trasa to po co jechać aż w
                  Dolomity. Wystarczy nasz Kasprowy – w kotle Gąsienicowym mamy podobne
                  nachylenie tylko trasa sporo krótsza ale jak się człowiek uprze to z 40 razy na
                  krześle w ciągu dnia można obrócić.

                  To co wiedziałem ze swoich doświadczeń to Opisałem. Każda z tych dolin jest
                  inna i ma swoje atuty i wady.
                  Alta Badia jak już pisałem jest naprawdę przepięknym terenem głównie z łąkami
                  narciarskimi które tez mają swój urok. Z mojej jednej wycieczki pamiętam jakiś
                  orczyk niedaleko Chez który biegnie w lesie ale mimo to słoneczko świeci ,
                  ptaki śpiewają – generalnie pięknie.
                  Ja jak pisałem wybrałem VG bo ta dolina mi najbardziej odpowiada - ten stosunek
                  trudniejszych tras do łatwych jest raczej na korzyść trudniejszych ale to nie
                  totalne ściany.
                  Tutaj dochodzę do tej otoczki:
                  Jeszcze dwa lata temu (w ubiegłym roku nigdzie nie jeździłem ) myślałem tylko
                  o pustych długich trasach, ścianach i generalna zasada 8.30 pod gondolą a
                  powrót jak już wyciągi wyłączą i w zależności gdzie mnie to zastało albo skibus
                  albo inna kombinacja powrotna.
                  W tym roku tak nie było. Powód na narty pojechaliśmy z naszą 13 miesięczną
                  córeczką.
                  To co teraz napisze jest czymś niezrozumiałym dla osób które nie mają takich
                  maluchów (lub miały ale juz niepamiętaja jak to jest)– ja przynajmniej tego
                  jeszcze nie rozumiałem 2 lata temu.
                  Nasi znajomi byli z dziećmi i ja nie rozumiałem jak można iść na stok po 10-tej
                  i wracać tak by na 16-tą być już w kwaterze.
                  Teraz to zrozumiałem. Budzisz się rano i masz wybór albo po bułki i 8.30 pod
                  gondolą albo przytulić maleństwo bo właśnie mu się coś złego śni.
                  Nagrody w zależności od wyboru więcej nart albo "uśmiech maleństwa".
                  W moim przypadku wygrywało to drugie i nie żałuję.
                  Myślę, że rośnie mi narciarka bo już jak oglądała nas na stoku to później
                  pokazywała znajomym i Babci jak Mama i Tata jeżdżą na nartach mówiąc szu-szu.
                  Cholera zrobiło się jakoś prywatnie a to przecież forum narciarskie a nie kącik
                  zwierzeń.
                  Atka może napisz co Ciebie do tej pory rzuciło na kolana. Przecież Alpy są
                  wielkie a człowiek cały czas się uczy i życia mu braknie na zjechanie całych
                  Alp dlatego trzeba liczyć na głosy innych
                  Jak będziesz pisać to pisz o wszystkim nie tylko o samych trasach ale i o
                  knajbach miasteczku itd.
                  Moze Skydad cos napisze bo chyba On z nas wszystkich najwiecej zjeździł terenów
                  w Alpach.
                  Bocian
                  • atka5 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 13:35
                    Staruch - dziękuję!
                    Bocianiv, trochę prywatności na marginesie, a robi się jeszcze sympatyczniej.
                    Nie ma takiej możliwości, żeby dzieci rodziców jeżdżących na nartach były
                    obojętne na ten sport. Moje dzieci w wieku 5 lat już nieźle śmigały, a dziś
                    jedno ma już papiery instruktorskie. Twoja córka też napewno pójdzie w ślady
                    rodziców.
                    Moje plany ponownego odwiedzenia Selli nie będą realizowane w tym roku, ale
                    zawczasu chętnie korzystam z informacji, bo wasze wydają mi się warte wzięcia
                    pod uwagę. Pytasz co mnie powaliło? Nie znam Trzech Dolin, które według
                    wszystkich, którzy je odwiedzili, a mają porównanie z innymi terenami, są
                    zdecydowanie najlepsze. Podobno tylko gorzej jest z tą otoczką, o której
                    piszesz. Dla mnie też jest to ważne, napewno nie w takiej skali jaka jest
                    istotna dla Skyddada, ale jest. Generalnie bardziej podoba mi się (narciarsko)
                    w Austrii, o tym już pisałam i nie będę do tego wracać szczegółowo. Po prostu
                    wolę tamte trasy. Najbardziej lubię jednak Tux, ze względu właśnie na
                    różnorodność tras. Nie chodzi tylko o lodowiec, który chyba jest najlepszy
                    spośród lodowców, ale o inne możliwości jakie daje dolina Tux i częściowo
                    Zillertal. I tu powala mnie czarna trasa (duża różnica wysokości)Ahorn -
                    Filzen, którą zjeżdża się aż do Mayrhofen. Dla mnie absolutna rewelacja, do
                    tego stopnia, że chce nam się rano podjechać do Mayrhofen, tylko po to, żeby ze
                    trzy razy obrócić, kiedy nie ma ludzi, a potem wsiąść w samochód i przemieścić
                    się gdzie indziej, bo ten obszar nie ma połączenia z innymi niestety. W Tuxie
                    byłam cztery razy. Mieszkamy zawsze w Lannersbach. Lubię klimat tej osady -
                    miłe knajpki, zawsze coś się dzieje, ale bez szumnych, kurortowych atrakcji.
                    Ale jest jeszcze tyle do objechania w Alpach, że trudno skupiać się tylko na
                    jednym miejscu. Mimo to napewno jeszcze wrócę do Tuxu.
                    Jeśli chodzi o Kasprowy, to ja się już tam najeździłam tyle, że nie muszę
                    więcej. Mam do Kasprowego sentyment i dlatego wróciłam tam kilka lat temu i...
                    załatwiłam sobie poważnie kolano. Miałam jeden sezon z głowy i teraz jakoś mnie
                    już tam nie ciągnie :)
                    • staruch5 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 14:00
                      rozumiem bociana. ja robie troche inaczej. ja sie rzucam na trasy, jak
                      wyglodnialy pies.
                      Bierze sie to stad, ze najlepsze lata minely w czasie, gdy nie moglem sobie
                      pzowolic na Alpy i jezdzilem na Slowacje. mialem 2 wyjazdy tamze pod rzad
                      (chyba 1993 i 1994) kiedy przez caly tydzien padal deszcz i bylo +5C. teraz
                      staram sie to nadrobic, bo czuje, ze za pare lat juz nie dam rady.
                      dzieci nauczylem jezdzic w wieku 4 lat. Potem mieli mozliwosc pojezdzenia w
                      dobrych gorach (Pireneje, Alpy). Jezdzili bardzo dobrze. Synowi nigdy nie
                      przeszlo i znajduje w tym wielka przygode. Corka niesttey, nie. I to jest
                      kontrprzyklad na to, o czym piszecie. Jezdzila bardzo dobrze jako 7latka, byla
                      w klubie narciarskim, (jako 6latka robila ze mna bez problemu Goryczkowa
                      dwadziescia pare razy), ale od 15 roku zycia przestala. Bo jej to nie
                      odpowiada, bo nogi bola, bo zimno, wiatr wieje itd. Czasem zdarzy sie "material
                      z innej gliny" i nie macie racji. Teraz corka z nami na narty juz nie jezdzi.

                      A propos slonia:
                      moj rekord Goryczkowej to 25 razy. Byl maly zapas, bo zaczalem o 10tej. Nie
                      wydaje mi sie technicznie mozliwe zreobienie wiecej jak 30. To do bociana...
                      • atka5 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 14:54
                        Nie wierzę staruch, że Twoja córka pożegnała się z nartami na zawsze.
                        Wystarczy, że trafi kiedyś na jeżdżące towarzystwo i zacznie znowu. Ja to znam
                        z autopsji. Czołgana przez ojca od wczesnego dzieciństwa po górach w pewnym
                        momencie zniechęciłam się i miałam kilka lat przerwy, kiedy narty zupełnie
                        przestały dla mnie istnieć. Wróciłam do nart na studiach i tym razem wsiąkłam
                        na dobre.
                        • staruch5 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 15:04
                          masz racje, to jest mozliwe.
                          Troche zly jestem (to czuc z tego postu), bo w nia inwestowalem z mysla, ze
                          gory to zawsze jest frajda. Moze to jej wroci. na razie szuka chlopow po
                          kawiarniach, niesttey, a tam narciarzy niewielu. Pzdr.
                          • atka5 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 15:32
                            Moja też szuka :)))
                      • bocianiv25 Re: Ściany do wyboru do koloru 10.02.05, 15:59
                        Dzięki co do słów o moje małej alpejce. Kiedyś miałem świra głównie na punkcie
                        nart ale teraz Ona jest najważniejsza.
                        Mam nadzieję, że jak będzie maiła 15 lat to pojedzie z ojcem na narty ale kto
                        to może wiedzieć teraz co to będzie za 15 lat.
                        Co do nart i głodu mojego z tym związanego w poprzednich latach to bierze się
                        to z innej przyczyny. My ( moja żona i ja) nazwijmy to późno zaczęliśmy zabawę
                        z nartami. Nasz pierwszy sezon to 1999/2000. Kiedyś dla mnie zima to było cos
                        okropnego – zimno, mokro, ciemno itd. Od kiedy znajomi nas namówili na narty to
                        się zmieniło, a że w śród znajomych mamy i takich co trudnią się nartami
                        zawodowo/sportowo to tak jakoś wyszło. To jest efekt nie wyjeżdżenia się w
                        latach ogólniaka, studiów.
                        Do Starucha:
                        Co do Goryczkowej to masz rację. I tak jesteś niezły bo ja nawet połowy tego
                        tam nigdy nie wyciągnąłem. Jak tam jestem to zawsze myślę kiedy ten zabytek
                        wymienią i przeskakuje na Gąsienicową.
                        Pisałem o Gąsienicowej i myślę, że 40 jest do zrobienia od kiedy jest tam nowa
                        czwóreczka Dopelmayera. Prawdę powiedziawszy nigdy nie policzyłem ilości
                        zjazdów bo po jakimś 10- tym osiągam zadowolenie i już nie liczę zwłaszcza jak
                        dzień wcześniej wystoję się w Białce.
                        Bocian
                    • Gość: Maciek Re: do Atki IP: *.acn.waw.pl 10.02.05, 23:58
                      Atka,
                      Mam pytanie odniosnie Twojej kontuzji kolana.
                      Kiedys sobie juz ponaciagalem wiezadla boczne w kolanie, ale wrocilem do
                      sportu.
                      Poniewaz jestem aktywny i malo rozsadny jak sie bawie, to zalawtilem sobie w
                      tym roku wiezadlo przednie krzyzowe. Nie jest zerwane, ale naciagniete i
                      lekarze mowia, ze niewydolne. Chcialem sie zapytac, czy mialas cos podobnego
                      (to chyba najczestsza kontuzja na nartach)? Jak wrocilas do jazdy na nartach?
                      Ja troche sie boje, ale mam zamiar jezdzic ostroznie w tym roku w
                      stabilizatorze.
                      Nie potrafie zrezygnowac. Pytam, bo jestem ciekaw, czy moze masz podobne
                      doswiadczenia?
                      pozdrawiam
                      Maciek
                      • atka5 Re: do Maćka 11.02.05, 08:52
                        Miałam taką samą kontuzję jak Ty (przednie krzyżowe) plus jeszcze pęknięta
                        łękotka. Długa rehabilitacja, itd. cały sezon do tyłu. Też ostrożnie podeszłam
                        do pierwszych nart po wypadku. Przez dwa następne sezony jeździłam w
                        stabilizatorze, w tym roku już nie zamierzam go zakładać. Napewno jesteś pod
                        opieką lekarza, więc wiesz, że po takim wypadku nie ma jazdy bez przygotowania
                        mięśni dwugłowych i czterogłowych. Niestety przynajmniej dwa miesiące siłowni,
                        miesiąc dwa razy w tygodniu i miesiąc trzy razy. Po takim przygotowaniu nie
                        będziesz czuł tej "słabości" w kolanie i zapomnisz, że w ogóle miałeś jakiś
                        uraz. To jest najważniejsze, stabilizator to tylko dodatek, który działa
                        głównie "na głowę", tzn. wydaje Ci się, że Cię zabezpiecza, ale to też pomaga.
                        Mój wypadek zdarzył się po wyskoczeniu zza biurka, bez żadnego przygotowania,
                        od razu na trudne warunki nieprzejeżdżonej trasy. Nigdy więcej tego nie zrobię.
                        Klnę, bo nie cierpię siłowni, ale dla tego tygodnia nart zrobię wszystko. Nie
                        przejmuj się, po pierwszym zjeździe stwierdzisz, że nie ma problemu.
                        • Gość: stowarzyszony Re: do Maćka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 14:27
                          Hej! Dla mnie osobiscie nie ma wyjazdu w góry bez odpowiedniego przygotowania w
                          silowni (3 miesiace katowania nog-przede wszystkiem) Nie wyobrazam sobie ludzi,
                          którzy z "ulicy" zakladaja narty!! Toz to zabojstwo dla stawow, sciegien...Nie
                          ma jeżdzenia bez przygotowania!!!
                          • Gość: tomski26 Re: do Maćka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 19:01
                            czesc
                            jak ktoś nie lubi siłowni (również nie przepadam;) - polecam rower! Również
                            jestem po ciężkiej kontuzji kolana (uszkodzone więzadła poboczne i krzyżowe
                            przednie), obecnie mogę jeździć równie intensywnie jak przed kontuzją i nie
                            wiem co to zakwasy na nartach :) z tym że jeżdżę na rowerze cały rok, również
                            do pracy, ok. 10000-12000 km rocznie. Dzięki temu mogę szaleć na nartach :)
                            Również nie wyobrażam sobie wyjazdów na narty "zza biurka"! To proszenie się o
                            ciężką kontuzję...
                            Pozdrowienia
                            Tomek.
                            • staruch5 o kondycji i kontuzjach 16.02.05, 19:51
                              Pozwle sobie na komentarz.
                              Zalezy jak sie jezdzi, ile sie ma lat, ile sie wazy i jakiej sie jest kondycji
                              fizycznej w ogole.
                              Przewaznie Ci, co jezdza ostro nie sa zapasieni i ciezcy i uprawiaja jakies
                              sporty. Z tymi raczej nie ma klopotu.
                              Rzadko tez sie zdarza "wariat" szalejacy na nartach,a kompletnie do tego
                              nieprzygotowany.
                              Jezeli sie jest przecietnym narciarzem (a najgorzej poczatkujacym po 40ce!), to
                              wowczas sprawa tego przygotowania do wyjazdu jest istotna.
                              Wowczas cos trzeba przedsiewziac przed takim wyjazdem. Jezeli to ma byc na
                              krotko przed wyjazdem, to najprostsza jest silownia. Tym niemniej kazde (a w
                              szczegolnosci silownia) przygotowanie robione szybko i z duzym obciazeniem moze
                              byc niebezpieczne.
                              Wydaje mi sie, ze rower jest dobry do ogolnej kondycji i ruchliwosci, natomiast
                              nie wiem, czy bardzo przydaje sie do nart. Sam duzo jezdze na rowerze, ale
                              chyba zbyt delikatnie, bo nie przygotowuje to moich nog do nart. Jednak
                              silownia.
                              Jezeli chodzi o kontuzje na nartach, to najczesciej o nich slysze w grupie
                              slabych narciarzy, w wieku okolo 4otki, zapasionych. Czesto przybywa nam wagi i
                              jedziemy, jak co roku na narty. Nie daj Boze jeszcze ciezki snieg i mamy
                              kontuzje wiazadla krzyzowego albo zlamanie.
                              Sporo kontuzji, jakie znam, to tez wynik upadku po kolizji z mlodziencem
                              (czesto snowboard). Czesto sa to upadki na bardzo malych predkosciach...
                              • Gość: Michu Re: o kondycji i kontuzjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 20:52
                                Ja polecam jako dobrą formę przygotowania do jazdy pływanie, oczywiście nie
                                wystarczy pójść trzy razy na basen w listopadzie i przepłynąć po 300m bo to nic
                                nie da.Z mojego doświadczenia wynika, że regularne pływanie to jest to, staje
                                pierwszy raz w sezonie na deskach, intensywnie jeżdrze 5-6godzin i jest ok.
                                Zwłaszcza dobrze jest pokatować nogi z deską.
                              • Gość: tomski26 Re: o kondycji i kontuzjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 22:46
                                > Wydaje mi sie, ze rower jest dobry do ogolnej kondycji i ruchliwosci,
                                natomiast
                                >
                                > nie wiem, czy bardzo przydaje sie do nart. Sam duzo jezdze na rowerze, ale
                                > chyba zbyt delikatnie, bo nie przygotowuje to moich nog do nart. Jednak
                                > silownia.

                                Mnie przygotowuje wysmienicie :) Oczywiscie mowie z mojego doswiadczenia,
                                niemniej po kontuzji kolana dzieki jezdzie na rowerze wspaniale odbudowalem
                                moja sprawnosc, co umozliwilo mi powrot do intensywnej jazdy na nartach. Tez
                                nie jezdze jakos bardzo intensywnie (zadnych zawodow itp.) niemniej w sezonie
                                nie mam zadnych problemow, zakwasow itd... w nogach :) Moim zdaniem trening
                                rowerowy umozliwia dobre przygotowanie do sezonu, ja do tego wplatam jeszcze
                                regularne plywanie i kondycja na stoku pod kazdym wzgledem jest OK. :-)

                                > Jezeli chodzi o kontuzje na nartach, to najczesciej o nich slysze w grupie
                                > slabych narciarzy, w wieku okolo 4otki, zapasionych.

                                Dokładnie - ja podobnie. Niestety jestem wyjatkiem od tej reguly :( wypadek
                                zdarzyl mi sie gdy bylem w dobrej formie... niemniej nie zmienia to faktu, iz
                                wlasciwe przygotowanie do sezonu bez watpienia znaczaco zmniejsza ryzyko
                                odniesienia kontuzji!
                                Pozdrawiam
                                Tomek.
                                • atka5 Re: o kondycji i kontuzjach 17.02.05, 08:49
                                  Z tymi kontuzjami kolan głównie po 40-tce i zapasieniem to chyba nie jest
                                  prawda. Znam wiele młodych osób, uprawiających sport, w tym również zawodowych
                                  instruktorów narciarstwa, którym ta kontuzja się przydarzyła. Jest to po prostu
                                  typowo narciarski uraz, który może się przydarzyć absolutnie każdemu. Uważaj
                                  staruch, bo ja też kiedyś myślałam, że mnie to nie dotyczy. Czułam się
                                  wysportowana i pewna swoich umiejętności. Spośród moich upadków na nartach ten,
                                  który przyniósł mi kontuzję, należał do najłagodniejszych, bo po prostu
                                  zwyczajnie usiadłam.
                                  Jedyną metodą zmniejszającą ryzyko urazu kolan jest dobre przygotowanie mięśni.
                                  Spędzając upojne godziny przez 2,5 miesiąca na rehabilitacji w Centrum Medycyny
                                  Sportowej dowiedziałam się, że:
                                  1. Jazda na rowerze jest bardzo dobrym przygotowaniem mięśni nóg do nart.
                                  2. Pływanie niewiele daje przed nartami. Oczywiście poprawia kondycję i ogólnie
                                  uelastycznia, ale nóg specjalnie nie wzmacnia, a nam chodzi o maksymalne
                                  odciążenie kolan. Zresztą np. po urazie kolan jest zakaz pływania przez dłuższy
                                  czas, podczas gdy od razu można wsiadać na rower.
                                  • Gość: Michu Re: o kondycji i kontuzjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 10:51
                                    To chyba wszystko zależy od intensywności i obciążeń, jak ja miałem problemy z
                                    kolanami to ortopeda zalecił mi jazdę na rowerze. Odniosłem wrażenie,że chyba
                                    inaczej rozumiem ten termin bo po mojej jeździe to mi kolano całkiem odmówiło
                                    współpracy i musiałem zaniechać tego. Przerzuciłem się na pływanie i teraz brak
                                    śladu po przewlekłej dolegliwości. Oczywiście do rowerku powróciłem również ale
                                    nie od razu.
                                  • staruch5 Re: o kondycji i kontuzjach 17.02.05, 11:06
                                    moja uwaga o kontuzjach po 40tce to tylko moje nieobiektywne wrazenie. Nie
                                    potrafie obronic tego pogladu. Moja znajoma mila wlasni taki uraz kolana, a
                                    jest zapasiona 40tka :-)))
                                    Czuje sie w dobrej formie, ale boje sie urazu. dzieki za przestroge. Walcxze na
                                    silowni i staram sie uwazac. reszta juz nie zalezy ode mnie.
                                    pzdr.
                                  • Gość: tomski26 Re: o kondycji i kontuzjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 11:07
                                    > 2. Pływanie niewiele daje przed nartami. Oczywiście poprawia kondycję i
                                    ogólnie
                                    >
                                    > uelastycznia, ale nóg specjalnie nie wzmacnia, a nam chodzi o maksymalne
                                    > odciążenie kolan. Zresztą np. po urazie kolan jest zakaz pływania przez
                                    dłuższy
                                    >
                                    > czas, podczas gdy od razu można wsiadać na rower.

                                    Zgadza sie. Tez sie rehabilitowałem w COMS-ie ;) co do pływania mam zakaz
                                    pływania żabką - ruch nóg przy tym stylu nie jest dobry dla kolan. Musiałem się
                                    przerzucić na stałe na kraula ;)
                                    Pozdrawiam
                                    Tomek.
                                  • Gość: Maciek Re: o kondycji i kontuzjach IP: *.acn.waw.pl 17.02.05, 16:30
                                    Najbardziej niebezpieczne na nartach nie sa same upadki. Najczesniej do
                                    kontuzji wiezadla ACL dochodzi w momencie, kiedy narciarz probuje powstrzymac
                                    sie od upadku. W sytuacji, kiedy caly czas jadac probuje sie podniesc,
                                    wystepuja ogromne przeciazenia na stawach i wtedy wlasnie najczesciej pekaja
                                    wiezadla. Takze w trudnych sytuacjach lepiej lecmy glowa w snieg, niz probujmy
                                    powstac, udajac ze nie ma problemu.
                                    pozdrawiam
                                  • Gość: Chojrak Re: o kondycji i kontuzjach IP: *.aster.pl 17.02.05, 22:25
                                    Co do tej kondycji to moge zapropomować pewne ćwiczenie, które można wykonywać
                                    w każdej wolnej chwili. Potrzeba do tego jest ściana(ewentualnie stabilna
                                    szafa) i podłoga z dobrą przyczepnością. Podczas ćwiczenia należy opierac sie o
                                    ściane plecami, nogi ugięte w kolanach pod kąten prostym, tak samo biodra.
                                    Wygląda to tak jak siedzenie bez stołka. W tej pozycji trzeba "siedzieć"
                                    nieruchomo przez jakiś czas. Podczas tego ćwiczenia pracują wszystkie mięśnie
                                    ud, które są wykożystywane podczas jazdy na nartach. Na początku ciężko jest
                                    wytrzymać nawet minute lecz nie należy sie zniechecac. Wydaje mi sie jak sie
                                    zrobi 10 serii po 90 sekund jest to dobry trening. Wiadomo oczywiście, że nie
                                    ma porównania z siłownią, ale jest to dobra metoda wykożystywana też przez
                                    zawodowców. Najlepsi zjazdowcy w tej pozycji wytrzymują ponad 20 minut.
      • Gość: Daria Re: Sellas Ronda - podsumowanie pobytu IP: *.adsl.univie.ac.at 10.02.05, 15:42
        Moja ogromna prosba! Do tej pory jezdzilam z rodzinka, w Niemczech lub Austrii,
        teraz na przelomie marca i kwietnia chcemy wybrac sie do Wloch. Poniewaz nie
        bylismy, to moze jakas podpowiedz - gdzie? Jestesmy dobrymi narciarzami,
        szusujemy od wielu lat! Pozdrowienia.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka